21.6 C
Chicago
czwartek, 18 lipca, 2024

Euro2024: Równoległe mecze na koniec zmagań grupowych przypominają o „hańbie z Gijon”

Popularne

Strony Internetowe / SEO
Realizacja w jeden dzień!
TEL/SMS: +1-773-800-1520

W niedzielę rozpoczyna się ostatnia seria meczów pierwszej rundy mistrzostw Europy, które już tradycyjnie w poszczególnych grupach będą rozgrywane o tej samej porze. Taka zasada w regulaminach wielkich piłkarskich turniejów ma swoje korzenie w wydarzeniu nazywanym „hańbą z Gijon”.

Po sobotniej wygranej Belgii z Rumunią (2:0), do ostatniej kolejki spotkań wszystkie cztery zespoły grupy E – także Ukraina i Słowacja – przystąpią z dorobkiem trzech punktów. Aby uniknąć „ustawiania” wyników między zainteresowanymi drużynami, od Euro 1984 we Francji ostatnie pojedynki w grupie toczą się równolegle.

Można sobie wyobrazić sytuację, że gdyby w środę w którejś z tych potyczek jedna z drużyn wysoko prowadziła, to być może remis w drugiej dawałby awans do 1/8 finału obu ekipom (z drugiego i trzeciego miejsca).
Byłoby to ewidentne nawiązanie do „hańby Gijon”, która miała miejsce w mundialu 1982 roku. We wtorek miną dokładnie 42 lata od meczu między RFN a Austrią, który Niemcy wygrali 1:0, ale mimo to obie drużyny awansowały do drugiej fazy grupowej, kosztem Algierii, która dzień wcześniej wygrała z Chile 3:2.
Zarówno RFN, jak i Austria wiedziały, jaki wynik będzie premiował oba zespoły. Niemcy szybko strzelili bramkę, a później – przez 79 minut – gra przypominała farsę – brak zaangażowania, sytuacji bramkowych, strzałów, ślamazarne tempo.
„To, co wydarzyło się tego dnia, tak bardzo zawstydziło organizatorów mistrzostw świata, że wprowadzili zasadę o meczach rozgrywanych równolegle, by mieć maksymalną pewność, że do takiej sytuacji już nigdy więcej nie dojdzie. Nie można było sobie pozwolić na kolejne spotkanie, które przeszłoby do mrocznej historii futbolu” – podkreślił sędziujący pojedynek w Gijon 85-letni dziś Szkot Bob Valentine.
UEFA była pierwszą konfederacją, która rozszerzyła mistrzostwa kontynentalne z 16 do 24 drużyn. Premiera turnieju w tej formule miała miejsce w 2016 roku we Francji. Tak samo jest teraz w Niemczech, co oznacza, że w fazie pucharowej weźmie udział 16 zespołów.
Awans do 1/8 finału zapewnią sobie nie tylko dwie najlepsze reprezentacje z sześciu grup, na które podzielono uczestników, ale i cztery ekipy z najlepszym bilansem spośród tych, które zajęły trzecie pozycje. Ich dobór określa się tworząc tabelę drużyn z trzecich lokat na podstawie, kolejno, liczby punktów, a dalej różnicy bramek, liczby zdobytych bramek, zwycięstw i – jeśli nadal jest remis – wreszcie klasyfikacji fair play.
Gdyby i to nie przyniosło rozstrzygnięcia, ostatecznym czynnikiem jest dorobek z kwalifikacji, ale z tego elementu organizatorzy MŚ czy ME jeszcze nigdy nie korzystali.
Do tej pory nie zdarzyło się, żeby do awansu z trzeciego miejsca nie wystarczyły cztery punkty. Tak było np. w dwóch ostatnich turniejach Euro i trzech ostatnich edycjach Pucharu Narodów Afryki, w których również brały udział 24 drużyny i zastosowany był ten sam format.
Często awans umożliwiają już trzy punkty. Tak było m.in. z Portugalią w 2016 roku, która po trzech remisach w grupie ostatecznie została mistrzem Europy, a trzy lata temu w turnieju rozgrywanym w 11 krajach Ukraina „wślizgnęła się” na ostatnią z czterech premiowanych trzecich pozycji, a Finlandią i Słowację wyprzedziła dzięki lepszej różnicy bramek.
W niedzielę do ostatecznych rozstrzygnięć dojdzie w grupie A – o godz. 21 Niemcy zmierzą się ze Szwajcarią, natomiast Węgry ze Szkocją.
Polscy piłkarze po porażkach z Holandią 1:2 i Austrią 1:3 są jedyną drużyną, która straciła szanse awansu po dwóch kolejkach fazy grupowej.(PAP)

 

pp/ co/

- Advertisement -

Podobne

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Ostatnio dodane

Strony Internetowe / SEO
Realizacja w jeden dzień!
TEL/SMS: +1-773-800-1520