Polska zremisowała z Holandią 1:1 (1:0) w meczu grupy G eliminacji piłkarskich mistrzostw świata, który odbył się na PGE Narodowym w Warszawie. Bramki zdobyli Jakub Kamiński i Memphis Depay.
Polska – Holandia 1:1 (1:0).
Bramki: dla Polski – Jakub Kamiński (43); dla Holandii – Memphis Depay (47).
Żółte kartki: Polska – Piotr Zieliński, Jan Ziółkowski; Holandia – Jan Paul van Hecke.
Sędzia: Maurizio Mariani (Włochy). Widzów: 56 278.
Polska: Kamil Grabara – Matty Cash (81. Paweł Wszołek), Tomasz Kędziora, Jan Ziółkowski, Jakub Kiwior, Nicola Zalewski (81. Kamil Grosicki) – Michał Skóraś, Sebastian Szymański (13. Bartosz Kapustka), Piotr Zieliński, Jakub Kamiński (90+1. Filip Rózga) – Robert Lewandowski (90+1. Adam Buksa).
Holandia: Bart Verbruggen – Lutsharel Geertruida (74. Jan Paul van Hecke), Jurrien Timber, Virgil van Dijk, Micky van de Ven – Ryan Gravenberch (89. Jerdy Schouten), Justin Kluivert (74. Tijjani Reijnders), Frenkie de Jong – Donyell Malen, Memphis Depay (89. Emmanuel Emegha), Cody Gakpo.
Mecze Polaków z Holendrami w ostatnich czterech dekadach – jeżeli chodzi o wyniki – często były dość wyrównane, kończyły się skromnymi zwycięstwami „Oranje” lub remisami. Po raz ostatni biało-czerwoni wygrali z tym przeciwnikiem w maju 1979 roku – 2:0 w Chorzowie.
Natomiast w trwających eliminacjach, w debiucie Jana Urbana, zremisowali w Rotterdamie 1:1.
– Mamy teraz możliwość zapisania się w historii. Prawie pół wieku nie pokonaliśmy Holandii, więc przed nami fajne wyzwanie. To są momenty w futbolu, gdy – jeśli chcesz, żeby cię zapamiętano – musisz zrobić coś ekstra – powiedział dzień przed piątkowym meczem trener Urban.
Oba zespoły wystąpiły osłabione. W ekipie gospodarzy kontuzje wyeliminowały m.in. bramkarza Łukasza Skorupskiego, Jana Bednarka i Krzysztofa Piątka, a za kartki pauzowali (obecni na zgrupowaniu) Bartosz Slisz i Przemysław Wiśniewski. Urban nie powołał dodatkowej „szóstki”, czyli zawodnika grającego na pozycji Slisza, a w piątkowy wieczór zdecydował się na ofensywne ustawienie, w drugiej linii m.in. z Michałem Skórasiem, Sebastianem Szymańskim i Jakubem Kamińskim.
Kapitan drużyny narodowej Robert Lewandowski wystąpił w niej po raz 162., natomiast po raz 104. – Piotr Zieliński.
Już po trzynastu minutach Urban musiał skorygować swój plan, ponieważ kontuzji doznał Szymański i w jego miejsce wszedł Bartosz Kapustka.
Wśród Holendrów brakowało przede wszystkim uznawanego za jednego z najlepszych prawych obrońców na świecie Denzela Dumfriesa oraz m.in. doświadczonego napastnika Wouta Weghorsta. Obaj strzelali Polakom gole w ostatnich kilkunastu miesiącach. Pierwszy z nich we wrześniowym meczu w Rotterdamie (1:1), a drugi – na Euro 2024 w Hamburgu, gdy Holendrzy wygrali 2:1.
Na trybunach PGE Narodowego było 56 tysięcy widzów, wśród nich prezydent RP Karol Nawrocki.
Faworytami byli oczywiście Holendrzy, ale już w 2. minucie podopieczni Urbana mogli ich skarcić. W znakomitej sytuacji znalazł się Nicola Zalewski, który był tuż przed bramką rywali, lecz jego strzał okazał się bardzo nieudany.
Holendrzy zrozumieli, że to nie żarty i zaczęli dominować. Z ich przewagi niewiele jednak wynikało, nie stwarzali praktycznie żadnych dogodnych okazji. Rozgrywali piłkę długo i dość wolno, a gdy ją tracili, polscy piłkarze ruszali z groźnymi kontratakami.
Właśnie po jednym z nich, w 43. minucie, Lewandowski podał do będącego ostatnio w znakomitej formie Kamińskiego, który w sytuacji sam na sam pokonał Barta Verbruggena.
Druga połowa zaczęła się od… gola dla Holendrów. W zamieszaniu podbramkowym trafienie zaliczył Memphis Depay, rekordzista „Pomarańczowych” pod względem dorobku strzeleckiego – to jego 55. bramka w kadrze narodowej.
Chwilę później biało-czerwoni znów mogli objąć prowadzenie, ale uderzenie Lewandowskiego z bliska obronił instynktownie Verbruggen.
Podopieczni Urbana wyraźnie się rozkręcali, ale w 58. minucie sędzia musiał przerwać mecz. Z polskich sektorów za bramką Grabary poleciały na boisko race, co już dawno nie zdarzyło się na meczu reprezentacji. Jednocześnie dało się słyszeć z tych miejsc okrzyki obrażające PZPN. Część polskich kibiców z innych sektorów gwizdami wyraziła dezaprobatę wobec takiego zachowania.
Przerwa w grze trwała około pięciu minut. PZPN musi spodziewać się kar ze strony UEFA. Według medialnych informacji przyczyną nagannego zachowania grupki kibiców był fakt, że nie mogli wnieść na stadion oprawy na mecz – wkrótce po wznowieniu przez sędziego gry opuścili stadion.
Wydarzenia na trybunach sprawiły, że „temperatura” meczu nieco siadła. Ataki gospodarzy nie były już tak dynamiczne, na co wpływ na pewno miało też zmęczenie. Żeby ożywić swój zespół, Urban wprowadził w 81. minucie Pawła Wszołka i Kamila Grosickiego. Natomiast w doliczonym czasie selekcjoner dał szansę m.in. debiutantowi Filipowi Rózdze.
„Dużo dobrej piłki, trochę mniej szczęścia. Polacy, gramy dalej” – napisał na X premier Donald Tusk.
Remis oznacza praktycznie awans Holendrów na mundial z pierwszego miejsca w grupie. Zachowali trzy punkty przewagi nad drużyną Urbana, którą czekają w marcu baraże. W ostatniej kolejce podopieczni Ronalda Koemana podejmą Litwę, a Polska zagra na wyjeździe z Maltą. (PAP)
Kamiński: to była fajna akcja i ważny gol
Piłkarz reprezentacji Polski Jakub Kamiński zdobył bramkę w zremisowanym 1:1 meczu z Holandią w eliminacjach mistrzostw świata. „To była bardzo fajna akcja i ważny gol” – skomentował zawodnik FC Koeln.
W 42. min Polacy przeprowadzili skuteczny kontratak. Robert Lewandowski posłał prostopadłe podanie do Kamińskiego. Piłkarz FC Koeln posłał piłkę między nogami holenderskiego bramkarza. W tym sezonie Kamiński zdobył też cztery bramki w Bundeslidze.
Skrzydłowy strzelił trzeciego gola w 26. występie w reprezentacji, ale pierwszego na Stadionie Narodowym. Wcześniej trafił do bramki 7 września w meczu eliminacji MŚ z Finlandią (3:1) oraz 1 czerwca 2022 roku z Walią (2:1) w Lidze Narodów.
– To była bardzo fajna akcja i ważny gol. W tym sezonie mam już trochę tych bramek. Liczę na więcej. Miejmy nadzieje, że to będzie przedsmak czegoś większego w tym sezonie, również w reprezentacji. Na to pracuję. Na to liczę – powiedział Kamiński w TVP Sport.
Kamiński pozytywnie ocenił swoją współpracę z Lewandowskim.
– Trzeba to kontynuować. Na pewno jest jeszcze dużo do poprawy, ale na pewno wyciągniemy wnioski i będziemy nad tym pracować – zapewnił.
4 września w Rotterdamie Polacy również zremisowali z Holandią 1:1. Przed ostatnią kolejką „Oranje” prowadzą w grupie G, ale mają trzy punkty przewagi nad biało-czerwonymi, którzy zajmują drugie miejsce.
– To było dobre spotkanie. Dużo biegaliśmy, ale Holandia to klasowy rywal. Często utrzymywali się przy piłce na naszej połowie. Daleko mieliśmy do ich bramki, ale wynik jest pozytywny – oznajmił Kamiński.
W poniedziałek Polska zagra na wyjeździe z Maltą, a Holandia podejmie Litwę na Johan Cruijff Arenie w Amsterdamie.(PAP)
Zieliński: szkoda tej straconej bramki po wyjściu z szatni
Piotr Zieliński przyznał, że po zremisowanym 1:1 z Holandią w meczu eliminacji piłkarskich mistrzostw świata odczuwa niedosyt. – Szkoda tej straconej bramki zaraz po wyjściu z szatni – powiedział.
Piłkarz jednocześnie przyznał, że drużyna rozegrała „fajny” mecz. – Muszę powiedzieć, że graliśmy jak równy z równym, z jedną z najlepszych europejskich drużyn – podkreślił w rozmowie na antenie TVP Sport.
Zieliński rozegrał w piątek 104. spotkanie w narodowych barwach, awansował na trzecie miejsce w klasyfikacji wszech czasów, wyprzedzając Kamila Glika.
Pomocnik zaznaczył, że w środku pola na nominalnej pozycji numer 6 dużo mu pomagali Sebastian Szymański, później Bartosz Kapustka, a także Jakub Kamiński.
– Trzeba dużo biegać z takimi zespołami, które mają wielu świetnych zawodników. Oni kochają mieć piłkę przy nodze. Wówczas zawsze jest co robić w defensywie. To później daje moc i siłę, żeby stwarzać sobie sytuację. Stać nas na te szybkie kontrataki, a w ataku pozycyjnym też to dobrze wyglądało – dodał.
Zieliński wyjaśnił, że nie zaskoczyła go postawa Holendrów. Każda z drużyn miała swój plan.
– Oprócz tej jednej sytuacji, gdzie troszkę zaspaliśmy i za łatwo wbili nam bramkę, to zasłużyliśmy na duży plus. Graliśmy przecież z wielką reprezentacją – zaznaczył.
Piłkarz podkreślił, że powrót na „ukochany stadion” PGE Narodowy wypadł w dobrym stylu, o czym świadczą pomeczowe statystyki.
Holandia prowadzi w grupie G, mając 17 punktów. Polska ustępuje jej o trzy „oczka”. W poniedziałek, w ostatniej kolejce, biało-czerwoni zagrają na Malcie, a „Pomarańczowi” podejmą Litwę.(PAP)
mask/ krys/