Dwóch kongresmenów – demokrata i republikanin – podało się do dymisji w związku z dwoma osobnymi seks-skandalami. Poseł do Izby Reprezentantów USA z ramienia GOP Tony Gonzalez złożył swoją rezygnację pół roku po śmierci asystentki, z którą romansował. Kobieta zmarła we wrześniu 2025 roku w wyniku samospalenia. Eric Swalwell z Kalifornii – również poseł do krajowej Izby, ale z Partii Demokratycznej – ustąpił 13 kwietnia z podobnych, acz mniej dramatycznych przyczyn.
Gonzalez początkowo zaprzeczał, że coś łączyło go ze zmarłą Reginą Santos-Aviles, ale po miesiącach presji i wszczęciu wobec niego dochodzenia komisji etyki przyznał, że mieli romans. Nadal utrzymuje jednak, że śmierć Santos-Aviles nie miała związku z ich relacją, która miała zakończyć się wiele miesięcy wcześniej. Republikański kongresmen zadeklarował z początku, że w związku ze skandalem nie będzie ubiegał się o reelekcję, ale ostatecznie zdecydował się złożyć mandat już w obecnej kadencji.
Do dymisji podał się również poseł Partii Demokratycznej z Kalifornii Eric Swalwell, który również wdał się w romans ze swoją pracownicą. Wobec demokraty również wszczęto dochodzenie etyczne, jednak polityk zaprzeczył wszystkim zarzutom. Swalwell kandydował także na gubernatora Kalifornii, ale wraz z dymisją zapowiedział, że nie będzie ubiegał się o urząd.
Zdaniem komentatorów obaj posłowie złożyli mandaty z obawy o usunięcie z Kongresu. Dzięki dobrowolnemu zrzeczeniu się miejsc w Izbie mogą zachować świadczenia emerytalne.
Rezygnacje nie zmieniają układu sił w Izbie Reprezentantów – Republikanie nadal ją kontrolują.
Red. JŁ