Niespełna dwa miesiące po hucznym uruchomieniu ośrodek detencyjny w Everglades na Florydzie znów opustoszeje. Zgodnie z treścią wiadomości e-mail szefa stanowego Departamentu Zarządzania Kryzysowego Kevina Guthrie, która wyciekła do mediów, liczba osadzonych w tzw. „aligatorowym Alcatraz” spadnie do zera w ciągu kilku następnych dni.
Lotnisko Dade-Collier w Everglades, które na początku lipca zyskało nowe życie, dzięki organizacji na jego płycie tymczasowego ośrodka detencyjnego dla nielegalnych imigrantów – tzw. „aligatorowego Alcatraz” – wróci do stanu sprzed niespełna dwóch miesięcy. Tak przynajmniej wynika z wiadomości e-mail, która została przesłana przez szefa stanowego Departamentu Zarządzania Kryzysowego Kevina Guthrie, a potem wyciekła do mediów.
„Aligatorowe Alcatraz” stało się przedmiotem sporów sądowych niemal natychmiast, odkąd zostało uruchomione w pierwszych dniach lipca bieżącego roku. Niedawno sąd wydał decyzję, zgodnie z którą władze nie mogą lokować w ośrodku kolejnych osadzonych. W efekcie „aligatorowe Alcatraz” systematycznie pustoszeje.
Budowa ośrodka kosztowała ok. 400 mln dolarów – wynika z wcześniejszych doniesień florydzkich urzędników, z czego lwią część, przynajmniej według zapowiedzi gubernatora Rona DeSantisa, ma pokryć rząd federalny.
W międzyczasie trwa budowa nowego ośrodka detencyjnego na północnej Florydzie. Gubernator ogłosił, że placówka będzie nosiła nazwę „Deportation Depot”.
Red. JŁ