Republikańscy działacze i politycy już prywatnie obwiniają Donalda Trumpa za spodziewane porażki we wtorkowych wyborach do Kongresu w połowie kadencji prezydenta – zauważa w poniedziałek portal Politico. Rozmówcy portalu przewidują, że część polityków partii publicznie odwróci się od Trumpa.
Jak pisze Politico, powołując się na kilkunastu kongresmenów, działaczy i kandydatów partii, na prawicy powszechne jest poczucie, że postawa prezydenta – a przede wszystkim wojna z Iranem – osłabiła ich pozycję i może pogrzebać ich szanse w wyborach.
– Na początku tego roku był moment, w którym naprawdę poczuliśmy, że możemy pójść na przekór historii – powiedział jeden z republikanów w Izbie Reprezentantów, odnosząc się do zasady, że partia prezydenta zwykle przegrywa wybory w połowie jego kadencji. – Ale potem Trump zbombardował Iran. I od tej pory spadała na nas jedna rzecz po drugiej – dodał.
Republikański konsultant T.W. Arrighi kpił z występów prezydenta na wiecach i jego częstych pochwał pod adresem pośladków republikańskiego senatora Jona Husteda.
– Myślę, że tyłek Jona Husteda i Nicki Minaj (jej pośladki również chwalił prezydent – PAP) to świetny przekaz zamykający kampanię – powiedział z przekąsem. Ocenił, że ludzie „wezmą się” za Trumpa po wyborach.
Inni republikańscy insiderzy porównywali prezydenta niekorzystnie z Barackiem Obamą (pod jego wodzą Demokraci też boleśnie przegrali wybory w 2010 r.).
– On przynajmniej wyrolował swoich wrogów, nigdy swoich przyjaciół – powiedział jeden cytowany kongresmen.
Według krytyków, działania Trumpa zaszkodziły najbardziej tam, gdzie w tym roku odbywają się kluczowe dla układu sił w Kongresie wybory. Wojna z Iranem podniosła ceny paliw i nawozów, co wpłynęło szczególnie wyraźnie na wybory w regionie Środkowego Zachodu.
Cła i wojna handlowa z Kanadą stanowi poważny problem na polach bitewnych na granicy z Kanadą, takich jak Maine i Michigan.
Ekscesy służb w egzekwowaniu przepisów imigracyjnych dotknęło szczególnie stany przygraniczne, w których mieszka wielu Latynosów, takie jak Arizona i Teksas, a cofnięcie tymczasowego statusu ochronnego dla Haitańczyków i Wenezuelczyków rozwścieczyło wyborców z Florydy.
Portal przewiduje, że jeśli partia poniesie naprawdę srogą porażkę „ciche oskarżenia o przypisywanie mu winy mogą przerodzić się w publiczną krytykę”, a Republikanie skupią się na tym, jak odzyskać wyborców w 2028 r. i walczą o swoje miejsca w partii w przyszłości.
Sondaże wskazują, że ciężka porażka Republikanów jest możliwa.
Jak wynika z ostatniej serii sondaży Siena College dla „New York Timesa” przed wtorkowymi wyborami, kandydaci Demokratów mają przewagę w każdym z siedmiu kluczowych pojedynków, które zdecydują o układzie sił w Senacie.
Te i inne badania sugerują, że opozycja jest też nie bez szans nawet w głęboko konserwatywnych bastionach Republikanów takich jak Karolina Południowa czy Nebraska.
Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)




