Arizona złożyła wniosek o przystąpienie do pozwu przeciwko rządowi federalnemu w sprawie nowego planu zarządzania rzeką Kolorado. Podobny wniosek złożyła Central Arizona Project (CAP).
Pierwszy pozew w sierpniu złożył Nevada, kwestionując nowe zasady gospodarowania wodą w dorzeczu Kolorado. Według planu federalnego dostawy wody dla Arizony, Kalifornii i Nevady zostaną zmniejszone o około 20 proc. do 2028 roku. Później cięcia mogą sięgnąć około 40 proc.
Dziesięcioletni plan przewiduje obowiązkowe cięcia dla trzech stanów dolnego dorzecza w latach suchych. Stany górnego biegu, takie jak Kolorado, mają ograniczać zużycie dobrowolnie. To jeden z głównych zarzutów strony arizońskiej.
CAP zarządza 336-milowym systemem kanałów, którym woda z Kolorado trafia w rejon Phoenix i Tucson. Z pozwu wynika, że przedstawiciele trzech stanów ostrzegali przed skutkami głębokich cięć. Zdaniem skarżących Biuro Rekultywacji (Reclamation) zignorowało te ostrzeżenia.
Co dalej? Nie oczekuje się szybkiego rozstrzygnięcia. Pozew nie wyklucza też osobnego, bardziej radykalnego sporu. Stany mogłyby pozywać się nawzajem i skierować sprawę do Sądu Najwyższego. Władze Arizony otwarcie mówią, że mają taką możliwość. Obecny pozew nie jest jednak tym, co określa się „opcją atomową”, czyli drogą do Sądu Najwyższego.
Eksperci od polityki wodnej w regionie w większości uważają, że starcie przed Sądem Najwyższym nie byłoby dobrym sposobem rozwiązania sporów o Kolorado. Podobnie mówią sami negocjatorzy stanowi. Arizona od dawna przygotowuje się do sporów prawnych. Latem zwiększyła fundusz na postępowania dotyczące rzeki do łącznie 9 mln dolarów.
Źródło: KJZZ
KN




