Federalny sąd apelacyjny rozstrzygnie, czy przywrócić pozew złożony przez prezydenta Donalda Trumpa, który miał na celu unieważnienie przepisów stanowych, miejskich i powiatowych, chroniących imigrantów przebywających w USA nielegalnie poprzez zakazanie lokalnym organom ścigania współpracy z agentami federalnymi.
W czwartek trzyosobowy skład sędziowski Sądu Apelacyjnego dla Siódmego Okręgu wysłuchał argumentów stron. Sędziowie zadawali liczne pytania prawnikom reprezentującym rząd USA, Illinois, powiat Cook oraz Chicago, rozważając, czy uchylić decyzję o oddaleniu pozwu. Po trwającej godzinę rozprawie, która odbyła się w budynku federalnym im. Dirksena w centrum Chicago, sąd nie wydał żadnego orzeczenia.
Apelacja wpłynęła ponad rok po tym, jak sędzia federalny oddalił pozew administracji Trumpa, odmawiając tym samym unieważnienia przepisów stanowych, miejskich i powiatowych, które chronią nieudokumentowanych imigrantów poprzez zakazanie lokalnym organom ścigania wspierania działań agentów federalnych w tym ICE. W pozwie złożonym przez administrację Donalda Trumpa argumentowano, że chicagowskie rozporządzenie „Welcoming City” (miasto przyjazne imigrantom) oraz stanowa ustawa „Illinois Trust Act” stanowią „celową próbę utrudnienia rządowi federalnemu egzekwowania federalnego prawa imigracyjnego, a także zakłócenia konsultacji i komunikacji między organami ścigania szczebla federalnego, stanowego i lokalnego – co jest niezbędne, aby urzędnicy federalni mogli stosować przepisy imigracyjne i dbać o bezpieczeństwo Amerykanów”.
Prawnicy reprezentujący Biały Dom w trakcie postępowania apelacyjnego stwierdzili, że wspomniane regulacje odrzucają federalny system egzekwowania prawa imigracyjnego „na rzecz systemu stworzonego przez pozwanych” i mają charakter dyskryminujący, ponieważ „w sposób szczególny wymierzone są w federalnych urzędników imigracyjnych”. „Polityka miast sanktuariów stanowi otwarty atak na pełnię władzy rządu federalnego w kwestiach imigracji” – czytamy w uzasadnieniu prawników reprezentujących administrację prezydenta USA.
Michael Talent, prawnik departamentu sprawiedliwości, przytoczył w czwartek przykład agentów federalnych, którym uniemożliwia się wstęp do placówek penitencjarnych na terenie Illinois. W rezultacie agenci ci zmuszeni są prowadzić obserwację z zewnątrz, aby móc zatrzymać osoby nieposiadające uregulowanego statusu imigracyjnego w momencie ich wyjścia na wolność a wszystko to dlatego, że lokalne organy ścigania mają zakaz przekazywania im jakichkolwiek informacji. Talent argumentował, że stwarza to „niebezpieczną i trudną” sytuację dla funkcjonariuszy, którzy muszą podejmować próby zatrzymania takich osób na ulicy, zamiast przejmować je bezpośrednio w swoje ręce w celu wszczęcia procedury deportacyjnej.
Sędziowie sądu apelacyjnego zakwestionowali jednak, czy Illinois – lub jakikolwiek inny stan – ma prawny obowiązek współpracy z federalnymi funkcjonariuszami imigracyjnymi. Sędzia Rebecca Taibleson zauważyła w czwartek, że Kongres USA wypowiadał się w kwestii tego, co dokładnie stany powinny robić w zakresie przekazywania informacji i osób, w sposób „nieco wymijający lub niejasny”. Dodała jednak, że obecne przepisy imigracyjne „z pewnością nie nakładają” takiego obowiązku. „Biorąc to pod uwagę oczekiwanie od nas, byśmy za pomocą mechanizmu pierwszeństwa prawa federalnego, czyli conflict preemption przekształcili taką niejednoznaczność w wiążący nakaz, byłoby pewną przesadą” – dodała. Rozporządzenie miasta Chicago, znane jako „Welcoming City” (miasto przyjazne przybyszom), ma na celu zapewnienie wszystkim mieszkańcom Chicago – niezależnie od ich obywatelstwa czy statusu imigracyjnego – dostępu do usług miejskich, w tym ochrony policyjnej oraz opieki medycznej.
W lipcu 2025 roku sędzia sądu dystryktowego USA, Lindsay Jenkins, oddaliła pozew administracji Trumpa – o co wnioskowali burmistrz Chicago Brandon Johnson oraz gubernator Illinois JB Pritzker – bez przeprowadzania pełnego procesu. Decyzja ta stanowiła istotne zwycięstwo dla władz lokalnych i stanowych, które dążyły do powstrzymania rządu federalnego przed odebraniem Chicago oraz Illinois miliardów dolarów w ramach federalnego wsparcia finansowego. Sędzia Jenkins orzekła wówczas, że zmuszanie organów ścigania w Chicago i Illinois do wspierania agentów federalnych w działaniach deportacyjnych jest niezgodne z Konstytucją Stanów Zjednoczonych. Stwierdziła, że takie rozwiązanie „pozwoliłoby rządowi federalnemu na przejęcie kontroli nad stanami pod pozorem immunitetu międzyrządowego – co stanowi dokładnie ten rodzaj bezpośredniej regulacji stanów, który jest zakazany przez Dziesiątą Poprawkę”.
BK
Źródło: Polski.FM





