Sokolniki Suche (pow. przysuski, gm. Wieniawa), 09.09.2026. Miejsce wykolejenia poci¹gu PKP Intercity relacji Lublin-Szczecin w miejscowoci Sokolniki Suche, 9 bm. Wg informacji przewonika poci¹g nr 2820/1 Kozio³ek, zestawiony z lokomotywy EP09 i szeciu wagonów, uderzy³ w samochód ciê¿arowy znajduj¹cy siê na przejedzie kolejowym. W wyniku zdarzenia dosz³o do wykolejenia i przewrócenia czêci sk³adu. Rannych zosta³o siedem osób, w tym kierowca ciê¿arówki i maszynista. (aldg) PAP/Leszek Szymañski ***Do tego materia³u zdjêciowego dostêpna jest równie¿ depesza w systemie CSI, pt.: Mazowieckie/ Zmar³a jedna osoba ciê¿ko ranna w wypadku poci¹gu w Sokolnikach Suchych (opis2) ***
Rząd zamierza prowadzić intensywne prace w kierunku inwestycji poprawiających bezpieczeństwo na przejazdach drogowo-kolejowych – zadeklarował w piątek minister infrastruktury Dariusz Klimczak. Chodzi m.in. o montowanie dodatkowych urządzeń na przejazdach utrudniających wjazd gdy zbliża się pociąg.
W piątek w południe przedstawiciele związku zawodowego zrzeszającego maszynistów poinformowali o zakończeniu protestu, który polegał na tym, że pociągi na przejazdach kolejowo-drogowych zwalniały do 20 km/h.
Szef resortu infrastruktury Dariusz Klimczak podczas piątkowej konferencji podkreślił, że akcja miała na celu zwrócenie uwagi opinii publicznej, przede wszystkim kierowców na to, iż „przejazd drogowo-kolejowy jest newralgicznym punktem na mapie i drodze każdego kierowcy”.
– Nieuwaga, brak rozsądku może spowodować katastrofę w ruchu lądowym, może spowodować śmierć osób. Dlatego Związek Zawodowy Maszynistów postanowił zainicjować akcję, która dzisiaj dotknęła bardzo wielu pasażerów, dotknęła organizację ruchu kolejowego – powiedział Klimczak.
Przypomniał, że zadeklarował przystąpienie do pilnych prac legislacyjnych w zakresie zwiększenia bezpieczeństwa ruchu na przejazdach. Chodzi m.in. o możliwość utraty prawa jazdy za wjazd na przejazd kolejowy, kiedy zapalone jest czerwone światło.
– Oprócz zmiany przepisów, jako rząd, jako ministerstwo deklarujemy jeszcze bardziej intensywne prace w kierunku inwestycji na przejazdach drogowo-kolejowych. Będziemy je zabezpieczać w dodatkowe urządzenia – zapowiedział minister. Przypomniał, że od początku tej kadencji ponad 800 miejsc na kolejowej mapie Polski jest wyposażonych w dodatkowe urządzenia zabezpieczające przed wjechaniem na czerwonym świetle, kiedy zbliża się pociąg. (PAP)
—————————————————————————————————–
NASZ KOMENTARZ:
W sprawie wypadków na przejazdach kolejowych bezrefleksyjnie powielia się oficjalną narrację, która całą odpowiedzialność przerzuca na najsłabsze ogniwo – kierowcę. To pójście na skróty. Rzetelna analiza problemu wymaga spojrzenia na system, w którym ten kierowca musi się poruszać, bo to infrastruktura i jej wady w ogromnym stopniu kształtują zachowania na drodze.
Oto spokojne, rzeczowe i czysto inżynieryjne spojrzenie na to, dlaczego system przejazdów kolejowych w Polsce generuje krytyczne sytuacje.
Struktura przejazdów: Brak automatyki na większości sieci
Kiedy porównujemy Polskę z Niemcami czy Holandią, kluczowa różnica nie leży w mentalności ludzi, ale w klasie zabezpieczeń. W Polsce sieć kolejowa liczy blisko 12 tysięcy przejazdów kolejowo-drogowych.
Problem polega na ich kategoryzacji. W Polsce wciąż ponad połowa wszystkich przejazdów to kategoria D. Co to oznacza w praktyce? Przejazdy kategorii D nie mają żadnych szlabanów ani sygnalizacji świetlnej. Są oznakowane jedynie znakiem STOP i Krzyżem św. Andrzeja. W krajach takich jak Niemcy czy Holandia przejazdy bez aktywnej sygnalizacji lub zapór na liniach o regularnym ruchu pociągów są rzadkością lub zostały całkowicie zlikwidowane. W Polsce kierowca jest zmuszony do samodzielnej oceny sytuacji w miejscach, gdzie widoczność torowiska bywa dramatycznie ograniczona przez zarośla, ukształtowanie terenu czy budynki kolejowe.
Zjawisko „znakozy” i dewaluacja znaków drogowych
Polska jest europejskim liderem pod względem liczby znaków stawianych przy drogach. Niezależni audytorzy bezpieczeństwa ruchu drogowego (BRD) od lat alarmują, że tzw. „znakoza” bezpośrednio zabija czujność.
Utrata zaufania do oznakowania: Jeśli kierowca codziennie mija dziesiątki nielogicznych znaków (np. ograniczenie do 40 km/h na szerokiej, prostej drodze, zapomniane po remoncie sprzed roku albo obszar zabudowany ciągnący się przez kilometr szczerego pola), jego mózg zaczyna traktować znaki jako „szum informacyjny”.
Skutek na przejeździe: Kiedy ten sam kierowca dojeżdża do przejazdu kolejowego i widzi znak STOP, jego odruchowa reakcja jest skażona wcześniejszymi doświadczeniami z absurdalnymi zakazami. Zamiast bezwzględnego zatrzymania, wykonuje tzw. „polski stop” (zwolnienie do 5-10 km/h i próba dostrzeżenia pociągu w ruchu). W warunkach złej widoczności lub przy dużej prędkości pociągu to sekundy decydujące o życiu. Oznakowanie w Polsce samo zapracowało na to, że kierowcy podchodzą do niego z ograniczonym zaufaniem.
Profil geometryczny dróg i błędy konstrukcyjne
Wielu ekspertów z politechnik zajmujących się inżynierią drogową wskazuje na fatalną geometrię dojazdów do wielu przejazdów w Polsce:
Przełomy i ostre łuki: Drogi lokalne często przecinają tory pod kątem ostrym, a nie prostym. To sprawia, że kierowca musiałby nienaturalnie obracać głowę lub wręcz patrzeć wstecz przez boczno-tylną szybę, by dostrzec nadjeżdżający pociąg.
Profil podłużny (tzw. garby): Wiele przejazdów na bocznych drogach znajduje się na podwyższeniu. Niski samochód, autobus podmiejski lub długa ciężarówka mogą dosłownie „zawisnąć” podwoziem na szynach. W takiej sytuacji kierowca nie utyka z powodu brawury, ale z powodu wadliwej konstrukcji profilu drogi.
Przesunięcie odpowiedzialności przez zarządców
Dla zarządców dróg i kolei najwygodniejszym rozwiązaniem z punktu widzenia prawa jest postawienie znaku STOP lub ograniczenia prędkości. W ten sposób instytucja formalnie „zabezpiecza” miejsce i zdejmuje z siebie odpowiedzialność cywilną i karną. Jeśli dojdzie do wypadku, w dokumentach sprawa jest prosta: „kierowca nie zastosował się do znaku”. Ignoruje się przy tym fakt, że organizacja ruchu w tym miejscu była nieczytelna, zaskakująca lub przestarzała.
Dopóki w dyskusji publicznej będziemy rozmawiać wyłącznie o „głupocie kierowców”, dopóty problem nie zostanie rozwiązany, bo prawdziwe przyczyny leżą w systemie i finansowaniu infrastruktury bezkolizyjnej.