Tymczasowy zakaz nocnego parkowania na odcinku 75. ulicy w Chicago wywołuje konflikt między lokalnymi przedsiębiorcami a radnym Williamem Hallem. Właściciele firm twierdzą, że ograniczenia powodują odpływ klientów i poważne straty finansowe. Radny przekonuje natomiast, że działania policji mają poprawić bezpieczeństwo i ograniczyć obecność broni na ulicach.
Zakaz parkowania obowiązuje w godzinach największego ruchu
Ograniczenia dotyczą 75. ulicy między State Street a Cottage Grove Avenue. Zakaz zaczyna obowiązywać o godzinie 22:00, czyli w czasie, gdy część restauracji, barów i klubów dopiero rozpoczyna najbardziej intensywną część wieczoru.
Przedsiębiorcy twierdzą, że klienci często muszą przerywać pobyt w lokalach, aby przestawić samochody. Część pojazdów miała zostać ukarana mandatami lub odholowana. Według właścicieli firm ograniczenia zaczęły być egzekwowane już w okolicach weekendu Memorial Day, mimo że tymczasowe oznakowanie wskazuje późniejszą datę rozpoczęcia obowiązywania przepisów.
Obecne znaki wskazują 6 września jako termin zakończenia ograniczeń, jednak nie wiadomo, czy po tej dacie zakaz zostanie zniesiony.
Radny broni działań policji
Radny William Hall z 6. okręgu uważa, że ograniczenia są elementem szerszej strategii bezpieczeństwa. Według niego policja reaguje w ten sposób na nocne zgromadzenia, głośną muzykę, problemy z parkowaniem i obecność broni.
Hall wskazał między innymi na broń, którą policja miała znaleźć podczas jednej z interwencji związanych z egzekwowaniem zakazu. Jego zdaniem pokazuje to, że działania funkcjonariuszy mogą przyczyniać się do poprawy bezpieczeństwa.
Radny uważa, że o długości obowiązywania ograniczeń powinna decydować policja, dopóki uznaje je za potrzebne. Jednocześnie wskazuje na możliwość wykorzystania pobliskich parkingów, dodatkowego monitoringu i innych inwestycji w bezpieczeństwo jako potencjalnych rozwiązań długoterminowych.
Firmy mówią o dużych stratach
Właściciele lokali podkreślają, że również zależy im na bezpieczeństwie, ale twierdzą, że obecna polityka uderza w ich działalność. W Park Manor 75 liczba pracowników miała spaść z około 14–16 do właścicieli i najwyżej kilku dodatkowych osób. Właściciele szacują swoje straty na tysiące dolarów tygodniowo.
Jeden z przedsiębiorców poinformował również, że jego przychody spadły o połowę w porównaniu z ubiegłym rokiem i że zaczął już korzystać z pieniędzy odkładanych na działalność w 2027 roku.
Inni właściciele twierdzą, że klienci rezygnują z wizyt, gdy dowiadują się o ryzyku mandatu lub odholowania samochodu. Pojawiają się także obawy, że opustoszała nocą ulica może paradoksalnie stać się mniej bezpieczna. Jedna z właścicielek poinformowała o dwóch włamaniach do jej firmy w ciągu niespełna miesiąca.
Przedsiębiorcy chcieliby, aby zamiast szerokiego zakazu zastosowano między innymi dodatkowe patrole, lepszą organizację parkowania i inne rozwiązania zwiększające bezpieczeństwo bez ograniczania dostępu klientów do lokali.
Kolejne rozmowy na temat przyszłości 75. ulicy mają odbyć się 22 września podczas spotkania w ramach inicjatywy „Future 75”. W centrum dyskusji mają znaleźć się bezpieczeństwo, parkowanie oraz inwestycje wzdłuż ulicy.







