1.4 C
Chicago
sobota, 27 lutego, 2021

Wzbudzający olbrzymie kontrowersje list ambasador USA Georgette Mosbacher do premiera Morawieckiego. Wybryk pani ambasador?

Popularne

Po ujawnieniu przez Agencję Informacyjną Polska Press nagrania ze spotkania amerykańskiej ambasador Georgette Mosbachcher z polskimi parlamentarzystami, na którym Mosbacher ostrzega władze przed ingerencją we własność i wolność mediów, pojawiają się informacje o kolejnych naciskach amerykańskiej dyplomatki na polskie władze.

 

 

 

Tygodnik „DoRzeczy” informuje o liście, który Mosbacher miała wysłać do premiera Morawieckiegp, w którym krytykuje śledztwo prowadzone przez polskie służby vs. reportażu o neonazistach wymontowanego przez stację TVN, należącą do amerykańskiego koncernu medialnego Discovery Communications. W liście Mosbacher miała napisać, że uważa za nieopuszczane, aby osoby publiczne podważały wiarygodność mediów w Polsce i „niezależność dziennikarzy”.

 

 

 

Wypowiedzi Mosbacher miały zostać odebrane przez wicepremiera Jarosława Gowina jako przykład nieformalnego nacisku na polskiego ustawodawcę oraz lobbowania za konkretną stacją telewizyjną. Minister odwołał spotkanie z ambasador Mosbacher, o które zabiegała rzekomo Mosbacher. Oficjalnie minister przebywa do końca tygodnia na urlopie, a służby prasowe ministerstwa przygotowują komentarz w sprawie.

 

 

 

Kluczowym pytaniem pozostaje, czy wystąpienia ambasador są tylko jej inicjatywą, czy też konsultowała sprawę kondycji mediów w Polsce z amerykańskim departamentem Stanu czy kongresmenami. Jeśli ambasador wyraża stanowisko władz amerykańskich, możemy mówić o silnych i oficjalnych naciskach USA na Polskę. Sama Mosbacher na nagraniu, które ujawniliśmy podkreśla priorytety swojej misji w Polsce, które „zlecił jej prezydent Trump”. Mosbacher mówi: „Moje trzy priorytety to: po pierwsze – bezpieczeństwo gospodarcze. Zapewnienie, że amerykańskie firmy są sprawiedliwe traktowane w Polsce. Po drugie – bezpieczeństwo energetyczne po to, aby Polska mogła zdywersyfikować swoje źródła energii, żeby nie była uzależniona od Rosji.” – podkreśla ambasador

 

 

 

Prof. Jan Domański, socjolog PAN zaleca polskim politykom pragmatyczne i stonowane stanowisko w całej tej burzy medialnej. – Ze Stanami Zjednoczonymi należy utrzymywać dobre stosunki. Jest to nasza racja stanu – mówi AIP prof. Domański. Inne, pryncypialne podejście reprezentuje radykalno-prawicowe skrzydło PiS. Poseł PiS Marcin Horała zaatakował stację TVN, sugerując jej powiązania z kapitałem rosyjskim oraz biznesowe nastawienia dyplomacji amerykańskiej: „służby dyplomatyczne USA i USA zawsze dbają również o kapitał amerykański, zagraniczny, a ta akurat stacja [TVN] jest, zdaje się, kapitałem amerykańskim, choć są tacy co mówią, że rosyjskim. Nie badam. Na mieście się tak mówi” – stwierdził wczoraj Marcin Horała na falach TOK FM. Poseł Krystyna Pawłowicz zażądała od ambasador Mosbacher szacunku dla „narodu i Państwa Polskiego i jego demokratycznie wybranych władz”. „Proszę szanować nasze zwyczaje i polskie prawo,które wiąże wszystkich,także antypolską,antydemokratyczną stację TVN” – napisała Pawłowicz w mediach społecznościowych.

 

 

 

– Cała sprawa może okazać się kolejnym testem dla polskiego rządu. W ostatnim czasie rząd PiS wycofał się z kilku kluczowych ustaw (ustawa o IPN) czy reform (zmiany w ustawie o SN) pod naciskiem UE. Niewykluczone, że i tym razem tak będzie i Polska nie postawi na ostrzu noża swoich relacji z USA – prognozuje prof. Domański. Pewne jest natomiast, że opozycja wykorzysta sprawę nacisków strony amerykańskiej w sprawie mediów do krytyki pod adresem polityków PiS jako kolejnego narzędzia walki z rządem i osłabiania jego pozycji także na arenie międzynarodowej.

 

 

 

Michał Dworczyk, szef kancelarii premiera nie potwierdził istnienia listu Mosbacher do premiera Morawieckiego. – Rząd polski, premier Mateusz Morawiecki kieruje się wyłącznie interesem państwa polskiego. Te decyzje, te działania wynikają wyłącznie z polskiej racji stanu. Żadne listy, wbrew temu co sugerują niektóre media, nie mają na to wpływu – podkreślał wczoraj Michał Dworczyk w Polskim Radio. Oficjalnie burzy wokół słów ambasador Mosbacher nie chciał komentować żaden z polityków PiS ani rzecznik rządu Joanna Kopcińska. Nie będzie żadnego oficjalnego komunikatu ani odpowiedzi na wzbudzający olbrzymie kontrowersje list ambasador USA Georgette Mosbacher do premiera Mateusza Morawieckiego – mówili nieoficjalnie politycy PiS. Ani premier, ani prezydent, który znalazł się w kopii rzekomego listu ambasador Mosbacher nie przedstawią oficjalnego stanowiska w tej sprawie. – To nie jest ten poziom – przekonują politycy związani z rządem.

 

 

 

List opublikowany został wczoraj przez dziennikarzy Dziennika Gazety Prawnej oraz RMF FM. Ambasador pisze w nim m.in.: „To zdumiewające, że osoby publiczne atakują dziennikarzy wypełniających zadania niezależnych mediów w żywej, polskiej demokracji”. Zaskakuje forma pisma oraz jego styl. W liście Mosbacher pojawiają się błędy w nazwiskach: „Moraweicki” zamiast Morawiecki i „Brudzińksi” zamiast Brudziński. W prawym dolnym rogu pojawia się odręczny dopisek – prawdopodobnie autorstwa Mosbacher. „Musimy rozwiązać ten problem, staje się on na drodze bardzo ważnych spraw” – czytamy w notce.

 

Katarzyna Stańko

AIP

- Advertisement -

Podobne

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

- Advertisement -

Ostatnio dodane