Wrocław: Sąd był okradany. Trzy czy siedem lat?

Wrocław:  Sąd był okradany. Trzy czy siedem lat?

Pracownicy i byli pracownicy wrocławskiego Sądu Okręgowego muszą ujawnić prokuraturze na jakie konta przekazywano ich pensje przez siedem lat – od 2009 do 2016 roku. Takich informacji zażądała prokuratura prowadząca śledztwo przeciwko pracownicy sądowej księgowości. Jest podejrzana o defraudowanie publicznych pieniędzy. 

Wszystko dlatego, że prowadzone jest śledztwo w sprawie byłej pracownicy sądowej księgowości. Iwona J. odpowiedzialna była za sporządzanie list płac we wrocławskim sądzie. Kilka miesięcy temu wyszło na jaw, że wpisywano do tych list nieprawdziwe informacje, a pieniądze były wyprowadzane. Sąd zawiadomił prokuraturę. Wówczas mówiono, że Iwona J. przez trzy lata – od 2013 do 2016 roku – wyprowadziła niewiele ponad milion złotych z sądowego budżetu. Dziś – jak się dowiedzieliśmy w prokuraturze – suma rzekomo wykradziona jest o prawie 200 tysięcy złotych większa. I nie jest powiedziane, że ta kwota jeszcze się nie zmieni. Wrocławski sąd – na polecenie prokuratury – zbiera tymczasem informacje od wszystkich pracowników i byłych pracowników. Każdy z nich dostał do wypełnienia specjalnie przygotowane oświadczenie. Musi wpisać do niego wszystkie numery kont bankowych, na które dostawał pieniądze w latach 2009 – 2016. Przypomnijmy – początkowo mówiono, że przestępstwo trwać miało trzy lata nie siedem. Iwona J. trafiła do aresztu w listopadzie ubiegłego roku. Wtedy prokuratura ujawniła, że na przesłuchaniu przyznała się do postawionych jej zarzutów. Przekonywała, że defraudowane pieniądze wydawała na własne potrzeby – wyżywienie, kosmetyki, podróże. Kupowała mieszkania i bardzo eleganckie samochody. Czyżby teraz okazało się, że przestępstwo jest jeszcze poważniejsze? Trwało siedem, a nie trzy lata. i dotyczyło znacznie większych sum? Rzecznik prasowy wrocławskiego Sądu Okręgowego – sędzia Marek Poteralski – odmówił komentarza w sprawie oświadczeń, jakich domaga się prokuratura. Sprawę prowadzi Prokuratura Okręgowa w Opolu. Przejęła ją z Wrocławia, gdzie się zaczęła. Rzecznika opolskiej prokuratury Lidia Sieradzka potwierdza, że śledczy zbierają informacje o numerach kont pracowników za siedem lat. – Czy to oznacza, że w sądowej księgowości był taki bałagan, że nie jesteście w stanie ustalić w inny sposób kto i ile pieniędzy dostał? – Prowadzący śledztwo prokurator chce uzyskać takie dane ze względu na sposób działania sprawcy w tej sprawie – mówi prokurator rzecznik. – Ze względu na dobro śledztwa nic więcej ujawnić nie możemy – dodaje Lidia Sieradzka.

 

 

 

 

(aip)

 



COMMENTS

WORDPRESS: 0