Legia – Mariehamn 6:0. Legia weszła spacerkiem do III rundy eliminacji Ligi Mistrzów

Legia – Mariehamn 6:0. Legia weszła spacerkiem do III rundy eliminacji Ligi Mistrzów

W środę przy Łazienkowskiej odmłodzona drużyna Legii Warszawa broniła trzybramkowej zaliczki z Finlandii. IFK Mariehamn i tym razem nie postawiło Wojskowym dużego oporu. Już do przerwy legioniści prowadzili 3:0 po bramkach Guilherme, samobójczym trafieniu Kojoli oraz golu Kucharczyka. W drugiej połowie kolejne trafienia dołożyli “Kuchy”, Szymański i Michalak.

– 3:0 to dobry wynik przed rewanżem, ale nie podchodzimy do tego meczu lekceważąco. Chcąc się rozwijać trzeba grać na wysokim poziomie. Trzon zespołu zostanie niezmieniony, lecz jeden czy dwóch młodych zawodników dostanie swoją szansę – zapowiadał przed środowym meczem z IFK Mariehamn trener Legii Jacek Magiera. – Chcemy wygrać i zapomnieć o przegranym meczu z Górnikiem.

Nie lekceważymy żadnej drużyny. Nie możemy pozwolić sobie na chwilę słabości, tak jak było w Zabrzu. Udowodnimy, że był to tylko wypadek przy pracy – wtórował mu Maciej Dąbrowski. Porażkę z Górnikiem na inaugurację Lotto Ekstraklasy legioniści odczuli jednak choćby przez nieobecność Arkadiusza Malarza, który w sobotnim spotkaniu został kopnięty kolanem w skroń.

Magiera nie ukrywał, że chce dać doświadczonemu bramkarzowi trochę oddechu, w składzie zastąpił go Radosław Cierzniak. Z powodu kontuzji nie zagrali też Miroslav Radović, Tomasz Jodłowiec i Jarosław Niezgoda. Powrócili za to.Michałowie Pazdan i Kucharczyk, którzy ostatnio pauzowali (pierwszy był chory, drugi pod koniec ubiegłego sezonu doznał kontuzji kolana i przeszedł zabieg). Mimo kilku zmian w składzie – od pierwszej minuty zagrali młodzi Sebastian Szymański i Rafał Makowski oraz Łukasz Moneta – legioniści od pierwszego gwizdka kontrolowali przebieg meczu. Już w szóstej minucie zrobiło się 1:0 po kapitalnym strzale Guilherme zza pola karnego. Szybka bramka Brazylijczyka ustawiła mecz.

Trudno było się spodziewać, że Finom uda się strzelić cztery bramki nie tracąc przy tym żadnej. Legioniści dali rywalom trochę pograć piłką, ale przez kilkanaście minut na murawie działo się tyle, co w filmie przyrodniczym o zwyczajach leniwców. W końcu niedługo przed przerwą legioniści przeprowadzili składną akcję. Ładną wymianę piłek pomiędzy Guilherme i Szymańskim zakończyło płaskie dośrodkowanie tego drugiego. Naciskany przez Kucharczyka Kristian Kojola popełnił błąd i wbił piłkę do własnej bramki.

Chwilę później to już “Kuchy” był głównym bohaterem akcji. Dostał podanie z głębi pola, wygrał pojedynek biegowy z obrońcą i zmieścił piłkę między rękawicą bramkarza a dalszym słupkiem. Do przerwy legioniści podwoili zaliczkę z wyjazdu do Finlandii. W drugiej połowie goście nadal stwarzali minimalne zagrożenie pod bramką Cierzniaka. W przerwie Magiera dał odpocząć Giulherme, którego zastąpił 19-letni Konrad Michalak. Prowadzenie podwyższył jednak nie kto inny jak Kucharczyk, który wykorzystał rzut karny po faul na Monecie. “Kuchy King!” – zaintonowała Żyleta na cześć zawodnika grającego w Legii od siedmiu lat. Blisko podwyższenia prowadzenia byli Michalak, Moneta i Szymański, nie potrafili jednak wcelować w bramkę Marca Nordqvista.

W końcu 10 minut przed końcem do siatki trafił Szymański. 18-latek celnie główkował po dośrodkowaniu Kaspra Hamalainena, który zmienił Kucharczyka. Chwilę później było już 6:0. Konrad Michalak odebrał piłkę obrońcy tuż przed polem karnym i bez problemów pokonał bramkarza. Więcej bramek już nie padło, legioniści awansowali bez najmniejszych problemów. W III rundzie kwalifikacji czeka na nich już FK Astana.

Kazachowie wygrali rywalizację z prowadzonym przez Marka Zuba mistrzem Łotwy Spartaksem Jurmała (1:0 na wyjeździe i 1:1 u siebie). Pierwszy mecz 26 lipca w Kazachstanie, rewanż 2 sierpnia przy Łazienkowskiej. Drużyna Jacka Magiery nie ma jednak czasu na rozmyślanie o Astanie – już w sobotę podejmie Koronę Kielce w meczu drugiej kolejki Lotto Ekstraklasy. Mistrz Kazachstanu czeka na Legię. “Odpadnięcie na tym etapie rozgrywek byłoby megasensacją”

 

Tomasz Dębek (aip)



COMMENTS

WORDPRESS: 0