26 C
Chicago
poniedziałek, 24 czerwca, 2024

W ubiegłym roku stracił syna w wypadku na torze, dziś sam wraca do wyścigów

Popularne

Strony Internetowe / SEO
Realizacja w jeden dzień!
TEL/SMS: +1-773-800-1520

Kontrowersje. 46-letni żużlowiec, który w ubiegłym roku stracił syna po wypadku na torze, wyjaśnia, dlaczego sam postanowił znów się ścigać.

W ubiegłym tygodniu 46-letni zawodnik Unii Tarnów Jacek Rempała w Ostrowie Wlkp. uzyskał pozytywny wynik egzaminu na certyfikat „Ż” i w tym sezonie, po dwóch latach przerwy, ponownie będzie mógł startować w zawodach żużlowych. Fakt odzyskania certyfikatu „Ż” przez Jacka Rempałę, którego syn Krystian w maju ubiegłego zmarł po wypadku na torze w Rybniku, odbił się szerokim echem w środowisku żużlowym. Decyzją Głównej Komisji Sportu Żużlowego, która dopuściła Jacka Rempałę do egzaminu na certyfikat „Ż”, mocno zaskoczony był m.in. były żużlowiec Jan Krzystyniak. – Doskonale wiemy, że Jacek w ubiegłym roku przeżywał w trudne chwile i potrafię to zrozumieć – powiedział Sportowym Faktom Krzystyniak. – Nie tłumaczy to jednak decyzji, że chce wracać na tor żużlowy. Ten etap w jego życiu moim zdaniem się zakończył. Jeżeli potrzebuje kontaktu z tym sportem, to przecież może pracować nadal jako mechanik lub menedżer. Od dawna zajmuje się przecież pomocą innym zawodnikom, i tak powinno pozostać. Dla jego własnego dobra, ten powrót na tor należałoby mu odradzić – dodał były zawodnik m.in. Falubazu Zielona Góra, Unii Leszno i Stali Rzeszów. Zupełnie inne spojrzenie na sprawę swojego powrotu na tor ma Jacek Rempała. Przekonuje, że żużel jest jego całym życiem i chce, by nadal tak było. – Rzeczywiście po wypadku Krystiana przeżywałem trudne chwile, ale tak ma chyba każdy rodzic, który straci swoje dziecko – podkreśla 46-latek. – Pamięć o Krystianie pozostanie na zawsze, ale życie toczy się dalej i ja chcę w nim normalnie funkcjonować i uczestniczyć. Fakt, że straciłem syna nie oznacza przecież, że sam mam rezygnować z tego, co w życiu lubiłem najbardziej, czyli z jazdy na żużlu. Gdy Krystian startował jako zawodnik, poświęciłem się bez reszty dla niego. Teraz, gdy go nie ma wśród nas i póki pozwala mi na to zdrowie, chcę się sam realizować, jeżdżąc na żużlu. Jestem gotowy do startów, dlatego zdecydowałem się wrócić na żużlowy tor. Ludzie, którzy chcą coś w życiu osiągnąć, cały czas dążą do celu i ja tak właśnie robię. Taki był także Krystian i to właśnie on dodaje mi teraz sił. Nie chcę, by ktoś za mnie decydował, kiedy mam zakończyć karierę zawodniczą. Ci, którzy to robią, może nie potrafią zrozumieć, że każdy człowiek ma inny charakter, inaczej przeżywa i odbudowuje się po trudnych chwilach w życiu. Ale to już nie moje zmartwienie. Ci, którzy krytykują moją decyzję o powrocie na tor, być może sami są słabi psychicznie i nie chcą się do tego przyznać – twierdzi Jacek Rempała, dodając, że dziękuje wszystkim, którzy po ubiegłorocznej tragedii nie odwrócili się od niego i jego rodziny, że pamiętają także o Krystianie. W środowisku żużlowym słychać także głosy, że Rempała wracając na tor może szukać odwetu na Kacprze Worynie, który spowodował wypadek jego syna. – Ktoś, kto opowiada takie bzdury, jest kompletnie nieodpowiedzialny. Jeździłem na żużlu blisko 30 lat i doskonale wiem, jak ważne jest bezpieczeństwo podczas zawodów żużlowych – podkreśla Rempała. Nim został dopuszczony przez GKSŻ do egzaminu na certyfikat „Ż”, trenerzy klubowi Unii Tarnów Paweł Baran i Mirosław Cierniak musieli wydać pisemną opinię o zawodniku. – Nie było to jednak żadne poręczenie, jak podają niektóre media, a zwykła opinia o Jacku Rempale wydana na podstawie naszych obserwacji – wyjaśnia trener „Jaskółek” Paweł Baran. – We wspomnianej opinii potwierdziliśmy, że Jacek Rempała od dłuższego czasu intensywnie uczestniczy w życiu klubu. Obok opieki nad sprzętem młodszych zawodników, czynnie uczestniczy także w treningach. Brał udział w zimowych przygotowaniach do sezonu, przebywał także wraz z naszą drużyną na zgrupowaniu w Szczawnicy i pod względem fizycznym jest dobrze przygotowany do sezonu. Szkoleniowiec dodaje: – Nie widzę powodów, dlaczego nie mielibyśmy pomóc Jackowi Rempale w powrocie do startów na żużlu. Jeżeli ktoś mówi, że Jacek wraca na tor tylko po to, by mścić się za śmierć Krystiana, to opowiada głupoty. Pytam się: czy jeżeli ktoś straci dziecko w wypadku samochodowym na drodze, należy mu dożywotnio zabrać prawo jazdy? Z wypowiedzi niektórych osób wynika, że gdy ktoś taki wsiądzie do samochodu, to tylko po to, by rozjeżdżać na drodze innych ludzi. To przecież kompletna bzdura! Podczas dwuletniej przerwy w startach na żużlu Jacek Rempała cały czas miał kontakt z motocyklem, gdyż brał udział w treningach na torze. Obserwując jego jazdę widać, że nadal ma nienaganną sylwetkę i nie zapomniał, jak rywalizuje się na żużlowym torze. Po tym, jak pozytywnie zaliczył egzamin na certyfikat „Ż”, może wrócić do rywalizacji w zawodach ligowych. – Nie wykluczam, że w tym sezonie Jacek Rempała może wystąpić w meczach ligowych – mówi Paweł Baran. – Na pewno nie będzie to jednak na początku sezonu, gdyż po dwóch latach przerwy musi trochę jeszcze pojeździć, by dobrze wejść w sezon. Jacek jest doświadczonym zawodnikiem i wierzę, że sobie z wszystkim doskonale poradzi – stwierdził Baran. Dodajmy, że na żużlowych torach występują zawodnicy starsi od Jacka Rempały lub jego rówieśnicy. Najstarszym jest 48-letni Jacek Gollob z Polonii Bydgoszcz, który w zeszłym roku po kilkuletniej przerwie wrócił do jazdy na żużlu. Rok młodszy od niego Greg Hancock w tym roku występował będzie w drużynie KS Toruń, natomiast 46-letni Tomasz Gollob w zespole GKM-u Grudziądz.  W przeszłości najstarszym czynnym zawodnikiem był 50-letni Andrzej Huszcza.

Piotr Pietras (AIP), Fot. Archiwum

- Advertisement -

Podobne

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Ostatnio dodane

Strony Internetowe / SEO
Realizacja w jeden dzień!
TEL/SMS: +1-773-800-1520