Firma Uber Technologies złożyła w sądzie federalnym na Manhattanie pozew przeciwko władzom miasta Nowy Jork, domagając się zablokowania egzekwowania przepisów ustawy Local Law 52 z 2026 roku. W opinii przedstawicieli spółki nowe prawo jest niezgodne z Konstytucją Stanów Zjednoczonych oraz konstytucją stanową i mogą negatywnie wpłynąć na bezpieczeństwo publiczne.
Ustawa, której dotyczy spór, została przyjęta przez Radę Miasta w styczniu tego roku i ma wejść w życie 28 lipca. Przepisy ograniczają możliwość zwalniania, czy też „banowania”, kierowców przez duże platformy przewozowe, takie jak Uber i Lyft, dopuszczając takie działania wyłącznie z „uzasadnionego powodu ekonomicznego” lub z „ważnej przyczyny”. Do wskazanych podstaw należą m.in. współdzielenie kont, oszustwa oraz rażące niewłaściwe zachowanie, w tym przemoc, molestowanie seksualne, napaść i dyskryminacja.
W pozwie Uber argumentuje, że nowe regulacje naruszają gwarantowane konstytucyjnie prawa do wolności słowa i rzetelnego procesu. Spółka twierdzi również, że obowiązek 14-dniowego wypowiedzenia przed deaktywacją konta kierowcy może stwarzać ryzyko odwetu zwolnionego na pasażerach, a wymóg ujawniania zgłoszeń dotyczących domniemanych nadużyć narusza prywatność osób korzystających z usług platformy. Firma nie zgadza się także z wynikającą z przepisów możliwością nakazania ponownego zatrudnienia kierowców zwolnionych w okresie od 2019 roku, jeżeli nie uzyskali formalnego wypowiedzenia.
W oświadczeniu Uber określił nowe prawo jako „lekkomyślne”, twierdząc, że odbiera ono możliwość natychmiastowego usuwania potencjalnie niebezpiecznych kierowców i osób dopuszczających się oszustw, co – zdaniem spółki – stwarza bezpośrednie zagrożenie dla bezpieczeństwa publicznego.
Pozew zmierza do uzyskania stałego nakazu sądowego uniemożliwiającego stosowanie nowych przepisów oraz pokrycia kosztów postępowania.
Red. JŁ








