Organizowane za pośrednictwem mediów społecznościowych masowe zgromadzenia nastolatków, określane w Stanach Zjednoczonych jako „teen takeovers”, stają się coraz większym wyzwaniem dla miast i policji. Młodzi ludzie spotykają się w dużych grupach, często w centrach miast, na plażach i w popularnych miejscach publicznych.
W wielu przypadkach wydarzenia przebiegają spokojnie, jednak niektóre kończą się bójkami, aktami wandalizmu, kradzieżami, a nawet strzelaninami. Władze obawiają się, że w okresie letnim liczba takich zgromadzeń może wzrosnąć.
Policja monitoruje media społecznościowe, miasta wprowadzają ograniczenia
Władze i policja w całym kraju próbują śledzić internetowe zapowiedzi masowych spotkań i identyfikować ich organizatorów. W Detroit służby twierdzą, że w tym roku udało się zapobiec 19 takim wydarzeniom, monitorując zmiany lokalizacji i czasu spotkań.
Niektóre miasta nakładają grzywny na rodziców uczestników, inne wprowadzają godziny policyjne lub ograniczenia dotyczące wielkości grup. W Blue Island na południowych przedmieściach Chicago rodzice i opiekunowie mogą zostać obciążeni kosztami sprzątania i napraw po wydarzeniach.
Część władz wybiera jednak mniej represyjne rozwiązania. W St. Louis niektórych nastolatków zamiast do aresztu kieruje się do ośrodków społecznych, a w Detroit powstała nocna liga koszykówki jako alternatywne miejsce spotkań.
Nastolatki mówią o braku bezpiecznych miejsc do spotkań
Młodzi uczestnicy „teen takeovers” twierdzą, że problem jest bardziej złożony, niż przedstawiają go niektóre media. Wskazują, że wielu nastolatkom brakuje bezpiecznych i dostępnych miejsc, w których mogliby spotykać się ze znajomymi.
18-letni Damarion Spann, który uczestniczył w dużym zgromadzeniu na plaży w Chicago, uważa, że takie wydarzenia dają młodym ludziom poczucie wolności i przynależności. Jego zdaniem zamykanie szkół, ograniczenia w centrach handlowych i brak przestrzeni publicznych sprawiają, że nastolatki szukają własnych miejsc spotkań.
Eksperci podkreślają, że sama groźba surowych kar może nie wystarczyć, aby powstrzymać młodzież przed udziałem w takich wydarzeniach. Ich zdaniem skuteczniejsze mogą być inwestycje w bezpieczne przestrzenie, programy młodzieżowe i rozwiązania tworzone wspólnie z nastolatkami.
W Chicago Spann otrzymał 11 tysięcy dolarów na organizację imprezy dla młodych ludzi. Ma ona być przykładem alternatywy dla niekontrolowanych masowych zgromadzeń i zapewnić młodzieży bezpieczne miejsce do spędzania czasu.