HomeZachodniopomorskie

Szczecin: Jak wygląda linia obrony Stanisława Gawłowskiego? Exposeł nie przyznaje się do winy

Szczecin: Jak wygląda linia obrony Stanisława Gawłowskiego? Exposeł nie przyznaje się do winy

– Jestem ofiarą polowania ze strony PiS – mówił dzisiaj w sądzie senator Stanisław Gawłowski oskarżony o przyjmowanie łapówek. Jeszcze dziś wyjaśnienia ma złożyć jego żona oskarżona o pranie brudnych pieniędzy.

Wtorek jest trzecim dniem procesu w sprawie afery melioracyjnej, czyli ustawianiu przetargów na prace przeciwpowodziowe w regionie o wartości kilkuset milionów złotych. Według prokuratury, głównym oskarżonym jest Stanisław Gawłowski, były wiceminister środowiska, który za łapówki miał pomagać zaprzyjaźnionym przedsiębiorcom w wybywaniu przetargów.

 

Exposeł nie przyznaje się do winy. Dziś kończy składać wyjaśnienia, które rozpoczął na poprzedniej rozprawie, w ubiegłym tygodniu. Po tym co wysłuchaliśmy, można pokusić się już o podsumowanie linii obrony Gawłowskiego. Sprowadza się do kilku elementów.

 

– Według Gawłowskiego za jego problemami stoją politycy PiS, którzy nie mogą mu darować, że zadarł z ks. Tadeuszem Rydzykiem (odmówił dotacji na geotermię) oraz odwołał Kazimierza Kujdów, ówczesnego szefa Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska, człowieka ważnego dla Jarosława Kaczyńskiego. – PiS do pogrążenia Gawłowskiego wykorzystało podporządkowaną sobie prokuraturę. “Gdy tylko sprawa się zaczęła, w otoczeniu mojej żony pojawił się słynny agent Tomek z CBA i chciał z nią nawiązać kontakt”.

 

– Gawłowski zapewnia, że nigdy nie wykorzystywał swoich wpływów i stanowiska wiceministra, aby pomagać zaprzyjaźnionym przedsiębiorcom w zdobywaniu kontraktów na przetargi organizowane przez Zachodniopomorski Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych w Szczecinie. – Zapewnia, że nigdy nie był przyjacielskich relacjach z Krzysztofem B. To przedsiębiorca z Darłowa, który twierdzi, że dawał Gawłowskiemu pieniądze w zamian za ułatwienia w wygrywaniu przetargów. Część łapówki miała finansować kampanię Gawłowskiego. Według Gawłowskiego to bujda, bo B. był wtedy działaczem PiS. “On próbował ze mną zawiązywać kontakty, ale ja je zakończyłem, gdy B. usłyszał zarzuty w aferze melioracyjnej”.

 

Według Gawłowskiego B. poszedł na współpracę z prokuraturą, aby otrzymać mniejszy wyrok i dlatego obciążył Gawłowskiego. – Twierdzi, że nie dostał apartamentu w Chorwacji jako łapówki od swojego przyjaciela Bogdana K. z Kołobrzegu. Według Gawłowskiego, przedsiębiorca zaproponował mu kupno apartamentu po niższej cenie, bo miał problem ze spłata pożyczki od Gawłowskiego, ale poseł nie wyraził ochoty. Apartament kupili teściowie jego syna. Według prokuratury faktycznym właścicielem jest senator, a teściowie to tylko “słupy”.

 

Dziś przed sądem wyjaśniani składa też Renata G.-L., żona Gawłowskiego oskarżona o pranie brudnych pieniędzy związanych z ukryciem apartamentu. Nie przyznaje się do winy. Mec. Romana Giertych chce, aby sad na świadka powołał agenta Tomka, który miał ponoć próbować zbliżyć się do pani G. Kolejna rozprawa jutro. Swoje wyjaśnienia złożą teściowie syna G. oraz Mieczysław O., który miał skorumpować Gawłowskiego dwoma drogimi zegarkami.

aip

COMMENTS