W chicagowskiej dzielnicy Beverly narasta spór dotyczący dużych spotkań organizowanych na prywatnym podwórku. Władze miasta twierdzą, że właścicielka posesji nadal organizuje i wynajmuje przestrzeń na nielegalne imprezy, mimo wielokrotnych mandatów i nakazów zaprzestania działalności.
Chanay Walton uważa, że jest niesprawiedliwie traktowana i przekonuje, że chce jedynie korzystać z własnej posesji.
Policja i urzędnicy pojawili się na imprezie
W sobotę Walton zorganizowała w swoim ogrodzie spotkanie, które przed wydarzeniem promowała w internecie. Impreza była również wymieniona na stronie służącej do sprzedaży biletów, jednak właścicielka twierdzi, że nie pobierała opłat za wstęp, nie sprzedawała alkoholu ani jedzenia, a w wydarzeniu uczestniczyli wyłącznie jej znajomi i członkowie rodziny.
Podczas spotkania na posesji pojawili się funkcjonariusze chicagowskiej policji oraz urzędnicy miejscy odpowiedzialni za sprawy gospodarcze, ochronę konsumentów i budownictwo.
Walton twierdzi, że jest poddawana szczegółowej kontroli za każdym razem, gdy organizuje coś na swoim podwórku. W czerwcu funkcjonariusze również zostali wezwani do jej domu w związku z imprezą reklamowaną jako wynajem przestrzeni.
Miasto: właścicielka ignoruje nakazy
Od początku roku Walton otrzymała 11 mandatów oraz cztery nakazy zaprzestania działalności. Dotyczą one między innymi organizowania koncertów bez wymaganych zezwoleń oraz nielegalnego wynajmowania podwórka za pośrednictwem platform internetowych takich jak Peerspace.
Radny 19. okręgu Matt O’Shea, który mieszka w pobliżu posesji, twierdzi, że właścicielka ignoruje wydawane przez miasto nakazy i nadal organizuje nielegalne wydarzenia. Jego zdaniem sytuacja powoduje również niepotrzebne angażowanie zasobów policji.
Walton zaprzecza, że obecnie wynajmuje swoją przestrzeń. Twierdzi, że nie oferuje już podwórka na platformie Peerspace i nie przyjmuje rezerwacji. O’Shea przekonuje jednak, że dokumentacja miejska wskazuje na coś innego.
Spór obejmuje również prace budowlane
Walton poinformowała, że podczas ostatniej imprezy zatrudniła ochronę po otrzymaniu w internecie wiadomości o podłożu rasistowskim, związanych ze sporem dotyczącym organizowanych przez nią wydarzeń. Właścicielka zarzuca miastu nadmierne egzekwowanie przepisów.
Poza mandatami związanymi z imprezą zorganizowaną w ostatni weekend miasto ukarało ją również za naruszenia przepisów budowlanych. Chodziło o budowę tarasu przy garażu bez wymaganych pozwoleń.