Ława przysięgłych Sądu Najwyższego Brooklynu uznała 87-letniego Harveya Marcelina za winnego morderstwa pierwszego stopnia, manipulowania dowodami oraz ukrywania zwłok 68-letniej Susan Leyden. Marcelinowi grozi dożywocie, tym razem bez możliwości zwolnienia warunkowego. To będzie już trzeci wyrok za zabójstwo 87-letniego seryjnego mordercy.
Leyden była widziana żywa po raz ostatni 27 lutego 2022 roku, gdy wchodziła do mieszkania Marcelina przy Pennsylvania Avenue w East New York. Na nagraniach z monitoringu widać kobietę wchodzącą do budynku, z którego już nigdy potem nie wyszła. 3 marca 2022 roku policja znalazła tors ofiary w plastikowym worku, porzuconym na ulicy. Podczas przeszukania mieszkania Marcelina śledczy natrafili na kolejne części ciała, w tym głowę i kończyny, a także krew oraz środki czyszczące, młotek i opakowanie po elektrycznej pile. Cztery dni później w pobliżu kosza na śmieci – około trzech przecznic od miejsca zamieszkania mordercy – znaleziono jedną z nóg ofiary.
Miejski lekarz sądowy ustalił, że kobieta zmarła w wyniku tępego urazu głowy i innych obrażeń. Jednym z kluczowych dowodów w procesie było nagranie z monitoringu sklepu Home Depot, na którym widać Marcelina kupującego piłę i środki czystości w czasie, gdy Leyden była już uznana za zaginioną.
To nie pierwszy wyrok skazujący Marcelina i… nie pierwszy za zabójstwo. Mężczyznę po raz pierwszy uznano za winnego morderstwa w 1963 roku – w sprawie zabójstwa, do którego doszło na Manhattanie. W 1986 roku Marcelin został skazany po raz kolejny za zabójstwo kobiety, której ciało odnaleziono w Central Parku. Mężczyzna wyszedł na wolność warunkowo w 2019 roku. Gdy popełniał zbrodnię po raz ostatni, miał 83 lata.
Śledczy ustalili, że Marcelin i Leyden znali się – przez pewien czas mieszkali razem w schronisku dla bezdomnych na Bronksie. Charakter ich relacji pozostaje niejasny.
Red. JŁ