Administracja prezydenta Donalda Trumpa pozwała w poniedziałek Connecticut, Nowy Jork i Vermont w związku z obowiązującymi w tych stanach przepisami, które pozwalają nielegalnym imigrantom korzystać z niższego czesnego na stanowych uczelniach publicznych. Wymienione regiony dołączają tym samym do kilkunastu innych, wobec których Departament Sprawiedliwości USA (DOJ) już prowadzi postępowania w tym zakresie.
Według DOJ przepisy gwarantujące migrantom niższe czesne niż Amerykanom z innych stanów naruszają federalną ustawę z 1996 roku i dyskryminują pełnoprawnych obywateli USA. „Uczelnie nie mogą przyznawać nielegalnym przybyszom korzyści, których odmawiają obywatelom USA” – powiedział przedstawiciel DOJ Brett Shumate.
Jako przykład administracja federalna wskazuje Nowy Jork. Studenci bez legalnego pobytu w USA, którzy ukończyli liceum w Empire State, płacą na uczelniach SUNY około 7700 dolarów rocznie. Natomiast dla Amerykanów przyjeżdżających na studia z innych stanów to już koszt aż 17 730 dolarów.
Władze pozwanych stanów bronią swoich przepisów. Rzeczniczka gubernator Nowego Jorku Kathy Hochul przekazała, iż gubernator uważa, że każdy absolwent liceum powinien mieć możliwość podjęcia studiów. Z kolei prokurator generalny Connecticut William Tong stwierdził, że to, jak stany prowadzą swoje szkoły i uczą swoje dzieci, to „nie interes federalny”. „Nie macie prawa odmawiać naszym dzieciom przyszłości” – podkreślił. Przedstawiciele władz w Vermont dotąd nie skomentowali sprawy.
Niższe czesne dla nielegalnych imigrantów są przedmiotem sporu pomiędzy DOJ a władzami stanów także w kilkunastu innych regionach USA. Konflikt został rozstrzygnięty dotychczas m.in. w Nebrasce, Oklahomie i Teksasie, stanach republikańskich, które zawarły z rządem federalnym ugody. W rządzonym przez Demokratów Illinois sąd federalny orzekł na korzyść DOJ, uznając przepisy stanowe za niekonstytucyjne, natomiast w Minnesocie, również demokratycznej, sąd oddalił pozew Departamentu Sprawiedliwości USA. W przypadku tego ostatniego stanu DOJ zapowiedział już odwołanie. Niewykluczone, że ostateczne rozstrzygnięcie w tej sprawie zapadnie przed Sądem Najwyższym USA.
Red. JŁ