Ruszył proces w sprawie tragedii w Strawczynku. Drzwi busa przytrzasnęły głowę kobiecie. Obywatel Ukrainy na ławie oskarżonych

Ruszył proces w sprawie tragedii w Strawczynku. Drzwi busa przytrzasnęły głowę kobiecie. Obywatel Ukrainy na ławie oskarżonych

– To był nieszczęśliwy wypadek, żałuję tego co się wydarzyło – mówił w sądzie 30-letni obywatel Ukrainy oskarżony o to, że w styczniu ubiegłego roku w Strawczynku nieumyślnie spowodował wypadek, w wyniku którego zginęła 56-letnia Ukrainka. Mężczyźnie może grozić do 8 lat więzienia.

Do dramatu doszło na początku stycznia ubiegłego roku w Strawczynku. Tam w jednym z gospodarstw agroturystycznych pokój wynajmował 30-letni obywatel Ukrainy, z wykształcenia nauczyciel wychowania fizycznego, od 10 lat pracował jako kierowca. W Polsce przebywał od początku lipca 2018 roku. Mężczyzna zatrudniony był przez jedną z agencji pracy, dowoził busem kobiety, też obywatelstwa ukraińskiego, do pracy w Łopusznie.

 

– Przed tym zdarzeniem byłem tydzień w domu, na Ukrainie, na święta. Do pracy wróciłem 2 stycznia. Bus, którym jeździłem pod moją nieobecność był nieużywany. Po powrocie stwierdziłem, że nie działa hamulec ręczny. Trzeciego stycznia zadzwoniłem do agencji i zgłosiłem tą sprawę, następnego dnia miałem jechać do mechanika – tłumaczył podczas rozmowy z prokuratorem. Podczas pierwszej rozprawy procesu, który toczy się przed Sądem Rejonowym w Kielcach odczytano wyjaśnienia mężczyzny. 4 stycznia po godzinie 4 rano oskarżony poszedł do busa zaparkowanego przed posesją, w której wynajmował pokój. Auto stało zaparkowane „z górki” w kierunku posesji.

 

– Dzień wcześniej pod przednie, lewe koło podłożyłem bryłę asfaltu, aby zabezpieczyć samochód. Rankiem następnego dnia odpaliłem samochód, żeby go zagrzać. Do busa zaczęły wsiadać kobiety, które przewoziłem do pracy. Jedna z nich miała problem z zamknięciem drzwi, wsiadała i wysiadała z samochodu. Postanowiłem więc wysiąść i pomóc jej zamknąć drzwi – wyjaśniał w śledztwie 30-latek i dodawał: – Gdy podszedłem do drzwi, poczułem, że samochód zaczął się toczyć. Pobiegłem z przodu i próbowałem zatrzymać auto, ale nie dałem rady. Nie miałem możliwości do niego wsiąść, wówczas już samochód uderzył w schody budynku – relacjonował oskarżony. Dopiero po tym, gdy samochód się zatrzymał, mężczyzna miał zorientować się, że są osoby poszkodowane.

 

– W momencie, gdy samochód się toczył z auta wyskoczyła jedna z kobiet. Za nią próbowała wyjść inna – Halina, ale drzwi zasunęły się i uderzyły ją w głowę. Zobaczyłem się, że coś jest nie tak z Haliną, gdy panie w siedzące w busie zaczęły krzyczeć, a ona siedziała pochylona głową w kierunku drzwi i nie ruszała się – zapisano w wyjaśnieniach 30-latka. Kobietę przeniesiono do jednego z pomieszczeń i wezwano karetkę. Z ustaleń śledztwa wynika, że 56-letnia poszkodowana doznała poważnego urazu głowy wraz ze złamaniem kości czaszki. Kobieta zmarła w wyniku obrażeń. 30-latka, kierowcę samochodu, oskarżono o nieumyślne spowodowanie śmiertelnego wypadku. W sądzie mężczyzna tylko częściowo przyznawał się do winy i podkreślał: – To był nieszczęśliwy wypadek, bardzo żałuję tego co się stało.

 

aip



COMMENTS

WORDPRESS: 0