Stowarzyszenie Przedsiębiorców i Pracowników oraz inne organizacje skupiające pracodawców oraz pracowników, a także politycy tacy jak Sławomir Mentzen coraz częściej wskazują na mechanizmy, które prowadzą do rażącej niesprawiedliwości w polskim systemie emerytalnym.
Stowarzyszenie Przedsiębiorców i Pracowników:
Polska ma zawarte umowy o zabezpieczeniu społecznym m.in. z Ukrainą, Białorusią czy Gruzją, a kolejne są negocjowane. W określonych sytuacjach pozwalają one uwzględniać okresy ubezpieczenia z innych państw przy ustalaniu prawa do świadczeń w Polsce. I tutaj pojawia się fundamentalne pytanie: dlaczego Polak musi przez 20–25 lat budować staż, żeby spełnić warunki do minimalnej emerytury, podczas gdy przepisy dotyczące sumowania okresów ubezpieczenia mogą otwierać drogę do świadczeń osobom, które w Polsce odprowadziły składki przez bardzo krótki czas?
Jeżeli ktoś wpłacił do systemu niewielką kwotę, a następnie państwo dopłaca do jego świadczenia do poziomu emerytury minimalnej, to trzeba jasno odpowiedzieć: kto i dlaczego skonstruował takie przepisy? To nie jest kwestia narodowości. To jest kwestia zasad, sprawiedliwości i odpowiedzialności za pieniądze wszystkich pracujących.
Stąd apel: sprawdźcie swoje prawa i pytajcie ZUS, na jakiej podstawie przyznawane są świadczenia. Jeżeli przepisy pozwalają na określone rozwiązania, każdy ubezpieczony powinien wiedzieć, jakie ma prawa.
A na koniec pytanie do rządzących: czy naprawdę nie widzicie problemu, czy po prostu nie chcecie go zobaczyć?
Bo jeśli system jest skonstruowany w sposób, który premiuje jednych kosztem drugich, ktoś musi za to odpowiedzieć.
***
Z kolei Sławomir Menzen mówi: Jeżeli ktoś pracuje z Ukrainy, całe życie na Ukrainie, przyjedzie do Polski na miesiąc, zapłaci jedną składkę na ubezpieczenie społeczne, po czym wróci znowu sobie na Ukrainę, to kiedy przejdzie (osiągnie – przyp. red.) wiek emerytalny, będzie mógł przyjechać do Polski i dostać dopłatę do minimalnej polskiej emerytury.
– Żeby obywatel państwa, z którym mamy umowę o zabezpieczeniu społecznym, mógł uzyskać dopłatę do minimalnej emerytury, musi być spełnionych kilka przesłanek. Musi mieć przede wszystkim wypracowany staż – w różnych państwach, ale ta sama reguła dotyczy też Mongoła, Turka, Niemca, Greka czy Polaka, który pracował niemal całe życie za granicą i tylko krótko w Polsce – tłumaczy dr Tomasz Lasocki.
– Rzeczywiście, jeden dzień pracy wystarczy do otrzymania w Polsce statusu emeryta, ale dotyczy to każdej osoby – nawet z państw, które nie podpisały umowy o zabezpieczeniu społecznym. Od wielu lat zwracam uwagę na tę konstrukcję. Krótki okres zatrudnienia to symboliczna emerytura, ale niestety kilka lat temu wprowadzono 13. i 14. emeryturę, które należą się nawet przy mikroświadczeniu. Rozwiązanie to od lat budzi moje wątpliwości, ponieważ prowadzi do sytuacji, w której dodatkowe świadczenia otrzymują również osoby pobierające symboliczne emerytury – tłumaczy Lasocki.
Można zadać pytanie, co jeśli Ukrainiec bardzo krótko pracował w Polsce np. miesiąc, osiągnie wiek emerytalny oraz staż pracy (bo wcześniej pracował na Ukrainie), to czy wówczas dostanie z polskiego ZUS dopłatę do niskiej emerytury z Ukrainy? Ponadto niezależnie od powyższego czy otrzyma 13 i 14 emeryturę?
Polska co prawda nie płaci za lata przepracowane na Ukrainie, bowiem za tamten okres świadczenie wylicza i wypłaca wyłącznie ukraiński fundusz emerytalny (ZUS wylicza tzw. emeryturę groszową wyłącznie za 1 miesiąc pracy w Polsce – może to być np. kilka złotych), ale jeżeli obywatel Ukrainy spełni warunek stałego zamieszkiwania w Polsce, uruchamiany jest mechanizm dopłaty wyrównawczej. ZUS stosuje wtedy następujące równanie:
kwota dopłaty z polskiego ZUS-u = polska emerytura minimalna – (cząstkowa emerytura z ZUS + emerytura z Ukrainy)
Przykład liczbowy (dane szacunkowe):
-
Załóżmy, że polska emerytura minimalna wynosi 1978,49 zł brutto.
-
Emerytura wyliczona z Ukrainy za 25 lat pracy wynosi w przeliczeniu 600 zł.
-
Emerytura z ZUS za 1 miesiąc pracy w Polsce wynosi 5 zł.
-
Suma obu świadczeń to 605 zł.
-
ZUS dopłaci: 1373,49 zł (czyli: 1978,49 – 605 = 1373,49 zł).
Dopłata nie jest więc „pełną” emeryturą minimalną od zera, a wyrównaniem, jednak w przypadku niskich świadczeń z Ukrainy jest to poważna kwota z polskiego systemu emerytalnego. Ponadto, jeśli emeryt wyprowadzi się z Polski, dopłata natychmiast zostaje cofnięta, a ZUS zostawia mu tylko wypracowane 5 złotych, jednak znane są przypadki fikcyjnego zamieszkiwania na terytorium RP.
Poza tym Ukrainiec otrzyma obie dodatkowe emerytury tj. 13. i 14. emeryturę. Zgodnie z polskimi przepisami prawo do „trzynastki” i „czternastki” przysługuje każdemu, kto ma przyznane prawo i wypłacaną choćby najniższą (nawet groszową) polską emeryturę.
Co istotne, w przypadku tych dodatków przepisy wyglądają następująco:
-
13. emerytura: Zostanie wypłacona w pełnej wysokości (równej emeryturze minimalnej), niezależnie od tego, czy emeryt mieszka w Polsce, czy na Ukrainie.
-
14. emerytura: Podlega ogólnej zasadzie „złotówka za złotówkę”. Ponieważ bazowe świadczenie z ZUS (wspomniane 5 zł) jest bardzo niskie, czternasta emerytura również zostanie wypłacona w pełnej kwocie. Ona także należy się niezależnie od miejsca zamieszkania.
Teoria o masowym wyciąganiu rąk po polskie emerytury jest póki co nieco na wyrost, bowiem realna liczba beneficjentów tego mechanizmu jest póki co niewielka. W Polsce dopłatę do minimalnej emerytury pobiera obecnie około 1100–1500 obywateli Ukrainy. Roczny koszt tych dopłat to około 30 milionów złotych. W skali całego budżetu emerytalnego ZUS (który wynosi setki miliardów złotych) stanowi to zaledwie 0,0000037% ogólnych wydatków – czyli ułamek promila. Ale jak będzie z tym dalej? Poza tym skalę dopłat z polskiego ZUS-u podbija praktycznie bezwarunkowe wypłacanie obcokrajowcom 13. i 14. emerytury.
oprac. Piotr Jankowski (korzystałem z pomocy narzędzi AI)






