Projekt tzw. ustawy praworządnościowej to dzieło szaleństwa; jest niekonstytucyjny, alogiczny oraz wewnętrznie sprzeczny , a celem jest zemsta – mówiła w środę w Sejmie szefowa KRS Dagmara Pawełczyk-Woicka. Szef MS Waldemar Żurek odpowiadał jej m.in., że jako „neo-sędzia występuje we własnej sprawie”.
Szefowa KRS zabrała glos podczas pierwszego czytania projektu tzw ustawy praworządnościowej, czyli ustawy o przywróceniu prawa do niezależnego i bezstronnego sądu ustanowionego na podstawie prawa przez uregulowanie skutków uchwał Krajowej Rady Sądownictwa podjętych w l. 2018-2025. Projekt przewiduje m.in. pozbawienie mocy prawnej uchwał KRS podjętych po 2018 r. (czyli przez KRS, której sędziowscy członkowie są powoływani przez Sejm), zawierających wnioski o powołanie do pełnienia urzędu sędziego (z wyłączeniem wniosków obejmujących grupę tzw. początkujących sędziów).
Pawełczyk-Woicka oceniła, że jest to projekt o weryfikacji wszystkich sędziów powołanych na wniosek KRS od 7 marca 2018 r. do 13 maja 2026 r. oraz „wszystkich wyroków, które wydali”. Jak mówiła, łatwość wznawiania postępowań na podstawie skargi do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka przyniosłaby chaos i bałagan oraz oznaczałaby „koniec sądownictwa”.
– Ten projekt, który został przedłożony do Sejmu to dzieło szaleństwa. Powiedzieć, że jest niekonstytucyjny to nic nie powiedzieć. Powiedzieć, że jest alogiczny, sprzeczny wewnętrznie to tak naprawdę nic nie powiedzieć. (…) Projekt przewiduje możliwość wznowienia setek tysięcy postępowań. Czy państwo w ogóle zdają sobie sprawę, że pozbawią w ogóle obywateli prawa do sądu? – mówiła z mównicy sejmowej zwracając się do autorów projektu.
Według niej, „rzeczywistym celem projektu jest po pierwsze zemsta, po drugie zemsta, a po trzecie zakodowanie w społecznej świadomości historycznej, że władza należy właśnie do tej grupy, która stoi za koncepcją tego projektu”.
Szef MS odpowiedział m.in. że Pawełczyk-Woicka „sama jest neosędzią, więc występuje we własnej sprawie”. Dodał, że musiała ona wiedzieć, że sędziowie, którzy godzili się na wzięcie udziału w konkursach przed KRS w obecnym kształcie „będą musieli te konkursy kiedyś powtórzyć”.
– Wiecie państwo jak wyglądają konkursy przed neo-KRSem? Ponad 500 osób startowało jeden na jeden. Przed tym organem, który reprezentowała ta pani. Ponad 500 osób startuje jeden na jeden. Nie ma konkurencji – powiedział.(PAP)
amk/ mok/