Europejski przemysł, szczególnie energochłonny, by mógł być konkurencyjny, musi przyjąć model chiński; chodzi o faktycznie zrównoważony rozwój – ocenił w środę na Europejskim Kongresie Gospodarczym, prezes Węglokoksu Tomasz Ślęzak.
Postulował reformę systemu ETS, bez zmiany paradygmatu ochrony klimatu, reformę rynku energii szczególnie dla tradycyjnych sektorów przemysłu oraz zdjęcie części ograniczeń z instytucji finansowych.
Podczas panelu EKG poświęconego transformacji biznesu Ślęzak był pytany m.in. o perspektywę trwania obecnego kryzysu cenowego surowców, przekładającego się m.in. na sytuację europejskiego przemysłu energochłonnego. Jak odpowiedział, handel surowcami się odbywa, ale widać wyraźne turbulencje na rynku, niezależnie od rodzaju surowców.
– Jakieś długoterminowe strategie zakupowe oczywiście wchodzą w grę, ale trzeba mieć dostęp do infrastruktury, mieć jakieś pozamykane kontrakty; handel spotowy jest obciążony fundamentalnym ryzykiem. My jako firma energochłonna straciliśmy na tym kryzysie, już na samym gazie, parę ładnych milionów złotych. Nikt nam tego nie odda – przyznał Ślęzak.
Jego zdaniem, przy świadomości, że budżet państwa nie jest gumowy, można sobie wyobrazić, że państwo w interesie własnej gospodarki sięgnie po różne instrumenty, jak podatek od nadmiarowych zysków, które dadzą możliwość zrefundowania wydatków przedsiębiorstwom energochłonnym.
Odnosząc się do pytania o obecne możliwości inwestycji w tradycyjne energochłonne sektory przemysłu, wobec wysokich cen energii, Ślęzak uznał podejmowanie decyzji inwestycyjnych w takich warunkach za niesłychanie trudne.
– Dobra cena energii, to nie jest cena wysoka czy niska. To jest taka cena, jaką mają nasi konkurenci. Bez tego, jeśli chodzi o inwestycje w projekty, które wiążą się z dużym zużyciem energii, niezależnie czy jest to prąd, czy jest to gaz, będą trudne.
Prezes Węglokoksu przyznał, że bez zasadniczych reform nie widzi ścieżki wyjścia, a sytuację branży energochłonnej postrzega na straconej pozycji; koszty krańcowe inwestycji określane są obecnie przez źródła gazowe albo węglowe po uwzględnieniu kosztów CO2 i w związku z tym branża w Europie z zasady będzie miała drogą energię.
W tym kontekście – w jego ocenie – bezwzględnie reformy wymaga cały system ETS, bez zmiany paradygmatu ochrony klimatu. – Ten system jest źle sparametryzowany, nakłada gigantyczne koszty na gospodarkę i to trzeba zmienić – stwierdził Ślęzak.
– Europa musi przyjąć model chiński. To się nazywa prawdziwy zrównoważony rozwój. Nie karanie, tylko nagradzanie, penalizacja do niczego nie prowadzi. Reformy wymaga niewątpliwie rynek energii. Rynek energii musi iść w kierunku jakichś rozwiązań, ktoś musi do tego dopłacić – być może w formie kontraktów różnicowych, to też jest pieniądz publiczny, być może w innym instrumencie – wskazał prezes Węglokoksu.
– Fakt jest taki, że bez reformy rynku energii szczególnie dla tradycyjnych sektorów przemysłu, w których Europa naprawdę nie wytworzy wartości, nic się nie da zrobić – dodał, postulując równocześnie zdjęcie części ograniczeń z instytucji finansowych, które blokując wiele firm i projektów.
– To wymaga też jakiegoś zdrowego rozsądku, bo jest to pomyślane jako instrument stymulowania tych wszystkich przemian – stwierdził Ślęzak. – Generalnie trzeba zdjąć regulacyjne koszty z gospodarki. Bez zdjęcia tych kosztów możemy dalej zaklinać rzeczywistość i nic z tego nie będzie – podsumował.
Do grupy Węglokoksu należą hutnicze spółki: prócz Huty Częstochowa, którą po przejęciu przez MON, Węglokoks będzie nadal zarządzał, są to Huta Łabędy w Gliwicach, Walcownia Blach Grubych Batory w Chorzowie oraz Huta Pokój Profile i Huta Pokój Konstrukcje (w tej ostatniej ma 80 proc. udziałów). Węglokoks jest też właścicielem 16,55 proc. akcji Huty Pokój SA.
Koncern działa dotąd na mniejszą skalę w segmencie logistycznym (m.in. Inter Balt) i energetycznym (Węglokoks Energia).(PAP)
mtb/ drag/