Kamiński po meczu z Ukrainą: największym plusem była możliwość sprawdzenia tylu piłkarzy
Piłkarz reprezentacji Polski Jakub Kamiński przyznał po porażce 0:2 z Ukrainą w towarzyskim meczu we Wrocławiu, że największym plusem była możliwość sprawdzenia wielu zawodników, w różnych ustawieniach. – To normalna sprawa, że czasami brakowało automatyzmów w grze – dodał.
Wynik został ustalony już do przerwy. Bramki dla gości zdobyli Roman Jaremczuk po strzale z dystansu oraz ich doświadczony kapitan Andrij Jarmołenko.
W środę podopieczni Jana Urbana podejmą w Warszawie Nigerię.
– Myślę, że dzisiaj największym plusem było to, że trener mógł sprawdzić niektórych zawodników w różnych ustawieniach. Bo tak naprawdę skład był pomieszany, więc każdy miał szansę pokazać się na tle tak silnego rywala jak Ukraina. Goście strzelili nam dwie bramki, może nie mieli dużo sytuacji, ale jak już mieli, to po prostu trafiali – przyznał Kamiński w rozmowie z TVP Sport.
Jak na grę biało-czerwonych wpłynęło wiele zmian w składzie?
– Zawsze się mówi, że dobry piłkarz ze wszystkimi się dogada. Fajnie, że mogliśmy to sprawdzić. Wiadomo, były plusy i były minusy, mogliśmy się zachować lepiej. Niektórzy grali ze sobą pierwszy raz, to jest normalna sprawa, że czasami brakowało automatyzmów. Mamy jeszcze mecz z Nigerią i na pewno poprawimy elementy, które dzisiaj nie funkcjonowały – zapewnił piłkarz FC Koeln.
Biało-czerwoni, podobnie jak Ukraińcy, obejrzą zbliżający się mundial w telewizji. Obie drużyny przegrały w barażach ze Szwecją (Polacy w finale).
– Mówiłem wcześniej, że jeżeli – jako profesjonalni sportowcy – będziemy rozpamiętywać tę porażkę w nieskończoność, to w ciągu dwóch tygodni stracimy włosy na głowie. Nie jedziemy na dużą imprezę po raz pierwszy od wielu lat. Mamy teraz mecze towarzyskie, które chcemy grać jak najlepiej, żeby poprawić pewne elementy przed eliminacjami Euro 2028 czy spotkaniami Ligi Narodów. Na pewno jest nam przykro, że zabraknie nas na mundialu, ale chcemy rozwijać tę reprezentację – podkreślił Kamiński.
Mimo braku awansu ma mundial niedzielny mecz we Wrocławiu oglądało prawie 40 tysięcy widzów.
– Już po meczu ze Szwecją było czuć ogromne wsparcie kibiców. Mimo porażki mówili, że tak grającą reprezentację chcą oglądać. Tak walczącą, z takim charakterem, polotem, ofensywnie i do przodu, dominującą nad rywalem. Po to przychodzą na mecz. Fajna sprawa. Mogę się tylko cieszyć z takiej frekwencji – przyznał zawodnik. (PAP)
Trener piłkarskiej reprezentacji Polski Urban: to nie było stracone 90 minut
Trener reprezentacji Polski Jan Urban po porażce z Ukrainą 0:2 w meczu towarzyskim we Wrocławiu przyznał, że to było pożyteczne spotkanie. – To nie było stracone 90 minut. Musimy sprawdzać kolejnych zawodników, aby być gotowymi we wrześniu – wyjaśnił.
Urban uznał, że to było cenne i bardzo potrzebne spotkanie.
– To nie było stracone 90 minut. Swoją szansę dostał np. na środku obrony Tomek Kędziora, swoją szansę dostał Kuba Piotrowski i chociaż zaliczył stratę przy pierwszym golu, to zagrał dobre spotkanie. Było dużo zmian, dużo rotacji, ale musieliśmy to brać pod uwagę. I tak będzie też w kolejnym spotkaniu. Muszę się dowiedzieć, na kogo mogę liczyć i dlatego swoją szansę dostali debiutanci, ale także ci, który w eliminacjach grali mniej. We wrześniu być może będziemy zmuszeni z nich skorzystać i chcę wiedzieć, na kogo mogę liczyć – powiedział po spotkaniu Urban.
Trener polskiej reprezentacji zwrócił uwagę na nietypowy termin rozgrywania meczu i że nawet niektórzy podstawowi zawodnicy byli w słabszej dyspozycji.
– Połowa składu przyjechała na zgrupowanie po tym, jak dwa tygodnie temu zakończyła sezon w klubie. Poza tym byliśmy umówieni, że na przykład Robert Lewandowski czy Piotrek Zieliński zostaną zmienieni. Ja mam w głowie podstawowy skład, ale nie o to chodzi, aby go wystawić w takim meczu i później ponownie za kilka dni. Tak jak mówiłem, muszę szukać i sprawdzać kolejnych zawodników i temu służył ten mecz. Kosztem wyniku, ale co z tego? – wyjaśnił Urban.
Jednym z debiutantów był Mateusz Żukowski, który jeszcze rok temu grał w Śląsku Wrocław i spadł z nim do pierwszej ligi.
– Sprawdziłem Mateusza, a będziemy też próbować Karola Czubaka. To dwaj napastnicy o zupełnie innym profilu. Karol porusza się w polu karnym i gra bardzo dobrze głową. Mateusz jest szybki, ma dobre uderzenie i może nam się przydać przy szybkim ataku czy grze z kontrataku. Będziemy próbowali też innych zawodników i innych ustawień – wyjawił Urban.
Selekcjoner przyznał, że szuka różnych ustawień na boisku, ale też ewentualnych zmienników dla graczy podstawowych.
– Jak nie będzie Piotra Zielińskiego czy Seby Szymańskiego, to będziemy musieli grać kimś innym. Dzisiaj na pewno, gdyby był z nami, swoją szansę dostałby także Kuba Moder. Tych zmian będzie jeszcze dużo i musimy być przygotowani, że może się to odbić na wyniku. Nie widzę jednak innej formy sprawdzania zawodników – dodał.
Do momentu straty gola gra polskiego zespołu nie wyglądała źle, ale później wszystko się rozpadło. Do tego odniósł się też Urban na pomeczowej konferencji.
– Może rzeczywiście nasza gra się posypała. Takie sytuacje się zdarzają. W drugiej połowie było w naszej grze dużo serducha i zasłużyliśmy na gola. Ta sytuacja Karola Świderskiego, kiedy bramkarz poszedł w ciemno i odbił piłkę. Ukraina pokazała, że potrafi utrzymać się przy piłce i zagrać kombinacyjnie. Jak podeszliśmy do tego meczu mentalnie, odpowiedzi nie będziemy mieli. Myślę, że pod tym względem przewagę miała jednak Ukraina, bo jest nowy trener, nowe otwarcie i wszyscy chcieli się pokazać z jak najlepszej strony – podsumował Urban.
W środę 3 czerwca również w meczu towarzyskim Polska zmierzy się w Warszawie z Nigerią.(PAP)