Strona główna Blog Strona 12

Szef CIA John Ratcliffe składa wizytę w Moskwie

0

Dyrektor CIA John Ratcliffe przybył we wtorek do Moskwy, gdzie ma odbyć spotkania – podała we wtorek amerykańska telewizja CBS News, powołując się na anonimowe źródła. Nie ma dotąd szczegółów dotyczących celu wizyty.

Jak podała stacja, Ratcliffe przybył do Moskwy na pokładzie samolotu transportowego C-17, którego lądowanie w Rosji wzbudziło wcześniej poruszenie. Telewizja poinformowała, że dyrektor służby wywiadowczej odbywa spotkania, lecz nadal nie ustaliła szczegółów na ten temat.

Według portalu Axios Ratcliffe wyruszył jeszcze w niedzielę, lądując najpierw w stolicy Łotwy, Rydze. Przed podróżą szefa CIA Waszyngton uprzedził Kijów, że wysyła wysokiej rangi delegację do Moskwy i poprosił o wstrzymanie uderzeń na rosyjską stolicę na czas tej wizyty.

Dotychczas ani władze USA ani Rosji nie potwierdziły tych informacji.

Jest to prawdopodobnie pierwsza wizyta Ratcliffe’a w Rosji na stanowisku dyrektora CIA. Jak zauważa CBS, CIA odgrywała znaczącą rolę w negocjacjach na temat wymiany więźniów z Rosją, w tym w sprawie uwolnienia dziennikarza „Wall Street Journal” Evana Gershkovicha. Poprzednik Ratcliffe’a, Bill Burns, odwiedzał Rosję przed rosyjską inwazją na Ukrainę na pełną skalę. Burns starał się wówczas odwieść i ostrzec Władimira Putina od realizacji swoich planów.

Do wizyty Ratcliffe’a dochodzi po tym, jak – według doniesień Radia Wolna Europa – swoją wizytę w Kijowie przełożyli wysłannicy prezydenta USA Donalda Trumpa, Steve Witkoff i Jared Kushner. Powodem miało być nasilenie się rosyjskich bombardowań Ukrainy.

Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)

osk/ ap/

Spotkanie prezydenta z młodzieżą w Juracie: Debaty, rozmowy, Przemysław Babiarz, koncerty artystów, w tym Skolima, Kubańczyka oraz braci Hyuka i Hyo Lee, którzy wykonają utwory Chopina

0

Koncert Skolima, kurs samoobrony, debaty czy „rozmowy przy matchy” – to tylko niektóre z punktów programu dwudniowego spotkania prezydenta Karola Nawrockiego z młodzieżą w Juracie. Wśród prelegentów „Przyszłości.pl” znaleźli się m.in. dziennikarz Przemysław Babiarz oraz właściciel Wisły Kraków Jarosław Królewski.

Kancelaria Prezydenta poinformowała we wtorek na platformie X, że została uruchomiona strona internetowa spotkania prezydenta z młodzieżą w Juracie – „Przyszłość.pl”. W programie wydarzenia znalazły się m.in. „bezpośrednie rozmowy z prezydentem RP Karolem Nawrockim o Polsce”, a także koncerty artystów, w tym Skolima, Kubańczyka oraz braci Hyuka i Hyo Lee, którzy wykonają utwory Fryderyka Chopina.

W programie sa także wykłady i debaty, w tym „Kto jest potrzebny Polsce? Komu potrzebna jest Polska?” oraz „Możesz więcej!”, a także autorski wykład Przemysława Babiarza. Wśród prelegentów znaleźli się m.in.: historyk prof. Andrzej Nowak, właściciel Wisły Kraków Jarosław Królewski, współtwórcy podcastu „Dwie Lewe Ręce” Jakub Dymek i Marcin Giełzak, publicysta i autor książek biograficznych, m.in. o premier Włoch Giorgii Meloni – Kacper Kita oraz szef kuchni piłkarskiej reprezentacji Polski Tomasz Leśniak.

Jak czytamy na stronie wydarzenia, ministrowie z Kancelarii Prezydenta RP, w tym szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki oraz szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Tomasz Grodecki, „będą prezentować działania Prezydenta wynikające wprost z jego konstytucyjnych prerogatyw, obejmujące w szczególności kwestie związane z prawem, bezpieczeństwem i współpracą międzynarodową”.

Podczas wydarzenia otwarta będzie strefa sportowa, w której zaplanowano „aktywności na plaży i wodzie, zawody, konkursy oraz bieg z Parą Prezydencką”. Z kolei pierwsza dama Marta Nawrocka zaprasza uczestniczki wydarzenia na „rozmowy przy matchy” i zajęcia z samoobrony. Jak czytamy na stronie, „w niedzielę uczestnicy będą mogli wziąć udział we Mszy Świętej, którą odprawi ks. Jarosław Wąsowicz”.

Wydarzenie „Przyszłość.pl” odbędzie się w dniach 29-30 sierpnia. Rejestracja uczestników została zamknięta. Wydarzenie jest przeznaczone dla osób w wieku 18-26 lat.

Choć głównymi siedzibami urzędowymi Prezydenta RP są warszawski Pałac Prezydencki oraz Belweder, do dyspozycji głowy państwa pozostaje kilka rezydencji. Jedna z nich, mieszcząca się na Mierzei Helskiej – w Juracie – powstała w latach 1996-2003. Obecnie jest to centrum reprezentacyjno-konferencyjne, czynne przez cały rok miejsce aktywności politycznej głowy państwa, wykorzystywane do spotkań z innymi politykami, ale także w celach wypoczynkowych.(PAP)

 

sza/ ugw/

Co czwarty były zawodnik NFL miał uszkodzony mózg.

0

Co najmniej 1 na 4 byłych zawodników zawodowej ligi futbolu amerykańskiego, którzy zmarli w latach 2016–2021, w chwili śmierci miał objawy choroby mózgu związanej z powtarzającymi się uderzeniami w głowę; ale liczba takich zawodników może wynieść nawet ponad 90 proc.– informuje „British Medical Journal”.

Przewlekła encefalopatia pourazowa CTE (z ang. Chronic Traumatic Encephalopathy) to postępująca choroba neurodegeneracyjna mózgu.

CTE powstaje w wyniku wielokrotnych urazów głowy i wstrząśnień mózgu. Najczęściej dotyczy sportowców (np. bokserów, zawodników futbolu amerykańskiego, hokeistów) oraz żołnierzy. Polega na stopniowym obumieraniu komórek mózgowych i gromadzeniu się białka tau.

CTE wśród zawodników futbolu amerykańskiego to w ostatnich latach narastający problem. Ponieważ CTE można potwierdzić jedynie poprzez sekcję zwłok, częstość i nasilenie CTE wśród zawodników NFL i jego związek z objawami takimi jak demencja nie są jasne.

Jak wynika z nowych badań, przeprowadzonych przez naukowców z wielu ośrodków w USA, prawie jedna czwarta wszystkich byłych zawodników National Football League (NFL), którzy zmarli w latach 2016–2021, miała potwierdzoną przewlekłą encefalopatię pourazową.

Naukowcy zwrócili uwagę, że zawodnicy, których mózgi wykazywały najbardziej zaawansowane CTE (stadium IV), byli przed śmiercią również bardziej narażeni na występowanie objawów typowych dla demencji, takich jak utrata pamięci i upośledzenie funkcji poznawczych.

Aby to wyjaśnić, badacze przeanalizowali tkankę mózgową przekazaną do banków mózgów – UNITE w Boston University CTE Center (333 dawców) i Mount Sinai (1 dawca) oraz UCSF ADRC (4 dawców) – przez zawodników futbolu amerykańskiego, którzy zmarli w latach 2008–2021 i rozegrali co najmniej jeden mecz NFL po 1949 roku (pierwszy rok, w którym obowiązywał obowiązek noszenia plastikowych kasków).

Dostęp do dokumentacji medycznej zawodników dotyczył objawów typowych dla demencji w ciągu życia, przeanalizowano także historię choroby z wywiadów klinicznych z członkami rodziny lub innymi informatorami, aby zbadać związek między zaawansowanym stadium CTE a demencją.

Lekarze prowadzący badanie potwierdzili przypadki demencji i przyczynę zgonu, wykorzystując wszystkie dostępne informacje. Średni wiek w chwili zgonu wynosił 66,5 roku. Spośród 1712 zawodników NFL, którzy zmarli w latach 2008–2021, przebadano mózgi 338 (19,7 proc.) zawodników, z czego u 315 (93,2 proc.) zdiagnozowano CTE; zatem prawdopodobna częstość występowania CTE w chwili zgonu wahała się od 18,5 proc. do 98,7 proc.

Wśród osób, które zmarły w latach 2016–2021, kiedy to najczęściej oddawano mózgi, prawdopodobna częstość występowania CTE w chwili zgonu wahała się od 24,5 proc. do 97,7 proc. Spośród dawców 104 (30,8 proc.) miało CTE w stadium IV, 202 (59,8 proc.) miało demencję zdiagnozowaną przez lekarza prowadzącego badanie, a u 63 (18,6 proc.) choroba neurodegeneracyjna została wymieniona jako główna przyczyna zgonu.

CTE w stadium IV u dawców wiązało się z objawami typowymi dla demencji przed śmiercią oraz z wyższą o 44 proc. częstością występowania demencji rozpoznanej przez klinicystów w badaniu. Ponieważ to retrospektywne badanie obserwacyjne opierało się na pośmiertnej donacji mózgu, interpretacja przyczynowa wymaga ostrożności. Naukowcy przyznają, że badanie ma kilka ograniczeń, m.in. nie wszyscy byli zawodnicy NFL, którzy zmarli w okresie objętym badaniem, zostali w nim uwzględnieni, a niektórzy informatorzy mogli przeceniać lub niedokładnie przypominać sobie objawy.

Zaznaczają jednak: „W sumie te wyniki wskazują, że zawodnicy NFL mają wyższą częstość występowania CTE w chwili śmierci niż wykazano wcześniej w licznych badaniach społecznościowych. Co więcej, dane te wskazują, że nasilenie CTE w chwili śmierci jest istotnie związane z demencją u dawców mózgu – zawodników NFL i że demencja jest u nich powszechna”.

Jak podsumowują, konieczne są dalsze badania w celu dokładniejszego wyjaśnienia natury tego związku, szczególnie w innych populacjach z wysokim narażeniem na powtarzające się uderzenia w głowę w ciągu całego życia.

Jak podkreślają eksperci, większość uderzeń w głowę, których doświadczyli byli zawodnicy NFL, nie miała miejsca na poziomie NFL – raczej na poziomie akademickim i w szkole średniej, a w wielu przypadkach na poziomie młodzieżowym. Wszystkie te uderzenia w głowę skumulowały się, zwiększając ryzyko.

Kolejnym wyzwaniem jest zmierzenie długoterminowych neurologicznych konsekwencji powtarzających się uderzeń w głowę na tyle dokładnie, aby móc przekazać te informacje sportowcom, klinicystom, organizacjom sportowym i decydentom, a także podjęcie takich kroków, jak identyfikacja CTE w ciągu życia i dalsze wysiłki na rzecz ograniczenia narażenia.

Przede wszystkim istniejące i pojawiające się dowody w tej kwestii muszą być regularnie udostępniane byłym, obecnym i przyszłym zawodnikom NFL, aby zapewnić, że zgoda na grę jest uzyskiwana ze świadomością potencjalnego ryzyka i ograniczeń obecnych dowodów naukowych, podsumowują autorzy.

Paweł Wernicki (PAP)

Były minister obrony Ukrainy Mychajło Fedorow: Wydaje się, że powoli przegrywamy wojnę z Rosją

0

Były minister obrony Ukrainy Mychajło Fedorow powiedział w wywiadzie dla agencji Reutera, że jego kraj znajduje się w punkcie zwrotnym i wydaje się stopniowo, powoli przegrywać wojnę z Rosją. Według Fedorowa jest kilka miesięcy na podjęcie decyzji, które zmienią sytuację na korzyść Ukrainy.

Ukraina wciąż ma „wszelkie szanse” na zwycięstwo, ale pilnie potrzebuje planu zakończenia wojny – zaznaczył były minister w opublikowanej we wtorek rozmowie.

Skonfliktowany z prezydentem Wołodymyrem Zełenskim polityk dodał, że potrzebne działania są wstrzymywane przez „zakorzenioną korupcję, klientelizm i brak niezależności politycznej w instytucjach rządowych”.

„Myślę, że nadszedł punkt zwrotny, który zdecyduje o naszym przyszłym kierunku, ale wygląda na to, że na razie stopniowo, powoli przegrywamy” – powiedział Fedorow.

Biuro prezydenta Zełenskiego poproszone o skomentowanie tych wypowiedzi przekazało, że Fedorow, gdy zajmował jeszcze stanowisko ministra obrony, pozytywnie oceniał sposób prowadzenia wojny. Od tego czasu zmieniła się jedynie jego sytuacja osobista – dodano.

35-letni Fedorow był ministrem obrony przez pół roku; został zdymisjonowany w połowie lipca. Rozpoczął reformy systemu zamówień dla wojska i procedur mobilizacyjnych, co wywołało jego konflikt z establishmentem wojskowym i politycznymi rywalami – przypomniał Reuters. Polityk opowiedział się także za przeprowadzeniem w Ukrainie wyborów mimo trwającej wojny, co jak dotąd odrzuca Zełenski.

Fedorow powiedział w wywiadzie, że był głównym inicjatorem trwającej kampanii dronowych nalotów dalekiego zasięgu na cele energetyczne, logistyczne i wojskowe w Rosji.

Uważany za orędownika nowych technologii polityk podkreślił rolę autonomicznych bezzałogowców, sztucznej inteligencji i elektroniki w walce z Rosją. Zaznaczył, że upowszechnienie tych systemów pozwoliłoby na zminimalizowanie udziału żołnierzy w walce.

„Już istnieją technologie, które pozwoliłyby na całkowite zatrzymanie Rosjan” – podkreślił, dodając, że Ukraina nie używa ich „z powodu braku wizji”.

Fedorow skrytykował marnowanie potencjału i nieefektywność ukraińskiego państwa, które – jego zdaniem – „działa na 5 procent”.

Według polityka Ukraina ma jeszcze kilka miesięcy na kontynuowanie ataków dalekiego zasięg i odizolowanie Krymu, zanim Rosja wypracuje metody radzenia sobie z taktyką Kijowa.

Zełenski przekazał w poniedziałek, że w budżecie obronnym Ukrainy na 2026 r. brakuje 27 mld dolarów. Fedorow skomentował dla agencji Reutera, że nie zna źródła tej kwoty. „Według naszych planów deficyt do końca roku miał wynosić ok. 5 mld dolarów”. Może plany się zmieniły i pojawiły się nowe projekty, które wymagają takich kwot – uzupełnił. (PAP)

adj/ ap/

Tanie drony wyparły zachodnie czołgi z frontu w Ukrainie

0

Zachodnie czołgi, o które Ukraina prosiła w pierwszych miesiącach rosyjskiej inwazji, niemal całkowicie zniknęły z linii frontu – podał amerykański dziennik „New York Times”. Wozy bojowe za miliony dolarów stoją w ukryciu z powodu powszechnego użycia tanich dronów przez obie strony konfliktu.

W artykule przypomniano, że Ukraina zaczęła prosić o zachodnie czołgi niemal natychmiast po rozpoczęciu rosyjskiej pełnoskalowej inwazji i wtedy wydawało się, że są one absolutnie niezbędne. Po napiętych negocjacjach sojusznicy Kijowa zgodzili się na dostawy dopiero w styczniu 2023 roku.

Jednak zanim czołgi te mogły wejść do akcji, tanie drony zadawały już ogromne straty i potrafiły atakować czołgi w najbardziej wrażliwych miejscach – twierdzi „NYT”. W efekcie ciężki sprzęt pancerny wyjeżdża obecnie niemal wyłącznie podczas złej pogody, służąc do holowania uszkodzonych pojazdów.

Problem ten stał się zarzewiem poważnego konfliktu w ukraińskim dowództwie. „Praktycznie w ogóle nie używamy pojazdów opancerzonych. Nasuwa się pytanie: jak możemy zneutralizować tę przewagę dronów i dać naszej broni pancernej drugie życie?” – powiedział cytowany w artykule generał Ołeksandr Syrski. Według „NYT” ten spór o wizję dalszej strategii wojennej doprowadził do odwołania gen. Syrskiego ze stanowiska naczelnego dowódcy Sił Zbrojnych Ukrainy.

Wobec paraliżu wojsk pancernych ukraińscy żołnierze muszą się przekwalifikowywać. Oficer 33. Samodzielnej Brygady Zmechanizowanej o pseudonimie „Morfeusz” przekazał, że część żołnierzy z jego batalionu pancernego przeszła już przeszkolenie na operatorów dronów.

„Jestem przekonany, że czołgi wciąż mają przyszłość, ale z jednym zastrzeżeniem: muszą to być pojazdy bezzałogowe” – uważa „Morfeusz”, dodając, że powrót tradycyjnych czołgów na pole bitwy wymagałby wielkiego przełomu technologicznego.

Sami członkowie załóg czołgowych przyznają, że wyjazd ciężkim sprzętem na linię kontaktu z wrogiem graniczy dziś z samobójstwem. Czołgista o pseudonimie „Mechan” opowiedział, że przejście ze starych sowieckich czołgów T-64 na Leopardy „było jak przesiadka do Mercedesa czy BMW. Ale teraz jeżdżę nim niezmiernie rzadko, głównie na misje holownicze”. Inny żołnierz, „Johnny”, który przeniósł się z jednostki pancernej do obsługi dronów lądowych, zaznaczył: „W czołgu zamykasz właz, wyjeżdżasz i nie masz pojęcia, czy w ogóle wrócisz”.

Część ukraińskich wojskowych kwestionuje nawet sens wykorzystywania czołgów i ich załóg do zadań pomocniczych. „Po co wyjeżdżać i ryzykować? Żeby wyciągnąć spalony pojazd? Lepiej przekwalifikować się na pilotów dronów” – zauważył żołnierz o imieniu Dima. Z kolei inny czołgista, o pseudonimie „Golden”, spytany o brak rozkazów bojowych odpowiedział: „Już raz płonąłem wewnątrz czołgu – jak dla mnie wystarczy”.

Wojskowi próbują adaptować sprzęt, montując siatki i klatki antydronowe. „Wcześniej śmiano się z Rosjan, mówiąc, że budują na czołgach »grille do barbecue«, ale idąc w tym kierunku, mieli rację” – przyznał szef służby technicznej o pseudonimie „Energetyk”.

Dowódcy podkreślają jednak, że bez zaawansowanych systemów sztucznej inteligencji, tworzących wokół czołgów ochronne kopuły, lub bez pokładowych dronów przechwytujących, zachodni sprzęt pancerny pozostanie bezużyteczny w starciu z nową taktyką wojenną.

Jak twierdzi „NYT”, Ukraina nadal utrzymuje czołgi w stanie gotowości i szkoli żołnierzy w zakresie ich obsługi, próbując jednocześnie opracować nowe sposoby wykorzystania tych wozów bojowych. (PAP)

hav/ ap/

84 tys. zł unijnej dotacji dla… astrologa. „Astrologia może być dla kogoś hobby, ale nie nauką”

Urząd Marszałkowski w Olsztynie, po ujawnieniu przez PAP informacji o przyznaniu astrologowi ponad 84 tys. zł dotacji, wyjaśnił, że urzędnicy oceniają jedynie poprawność wniosków, a nie światopogląd. Dodano, że zawód astrologa oficjalnie istnieje w polskiej Klasyfikacji Zawodów i Specjalności.

We wtorek PAP ujawniła, że marszałek województwa warmińsko-mazurskiego przyznał ponad 84 tys. zł unijnej dotacji Instytutowi Badań nad Astrologią AstroLab z Ełku. Instytut to jednoosobowy podmiot, który zajmuje się – jak sam podał na swojej stronie internetowej jego twórca – analizowaniem wpływu planet na życie na Ziemi czy stawianiem horoskopów.

Założyciel AstroLab Robert Marzewski powiedział PAP, że za dotację otrzymaną od Urzędu Marszałkowskiego w Olsztynie zamierza nauczyć się angielskiego, niemieckiego i rosyjskiego – po to, by w oryginale móc czytać książki dotyczące astrologii. Pytany o publikacje po rosyjsku, wskazał, że pojawiło się sporo cennych źródeł po rewolucji październikowej, gdy dopuszczono chłopstwo do nauki. – Nie wolno absolutnie w tej dziedzinie lekceważyć Rosjan – podkreślił w rozmowie z PAP.

Marzewski na swojej stronie internetowej umieścił też tekst „Tarło rozdymek a synodyczny cykl księżycowy”; rozdymki to gatunek morskich ryb. Inny tekst Marzewskiego to „Horoskop pomyślny i niepomyślny w badaniach polskich astrologów dwudziestolecia międzywojennego”.

Przed południem marszałek Marcin Kuchciński w rozmowie z PAP bronił przyznania dotacji AstroLab, argumentując, że wniosek ten pozytywnie zakwalifikowała niezależna komisja konkursowa złożona z urzędników. PAP zapytała też marszałka Kuchcińskiego, czy takie podejście oznacza, że granty można przyznawać nawet na paranaukę, ale marszałek nie odpowiedział na to pytanie.

Po południu Urząd Marszałkowski w Olsztynie wysłał PAP obszerne wyjaśnienia w tej sprawie, które jest sygnowane przez biuro prasowe; nikt personalnie się nie podpisał pod pismem.

„Fundacja ta działa zgodnie z prawem, a nadzór nad jej działalnością sprawuje Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Zakres jej działalności odpowiada założeniom naboru wniosków, które zostały spełnione. Jednocześnie nadmieniamy, że w polskiej Klasyfikacji Zawodów i Specjalności zawód astrologa jest wpisany pod kodem: 516101” – napisano.

W przesłanym PAP piśmie potwierdzono słowa Marzewskiego, że za pieniądze z dotacji zamierza on uczyć się języków obcych. Ma na to dwa lata. Poinformowano też, że języki obce są potrzebne Marzewskiemu po to, by zamieszczać w nich informacje na stronie internetowej AstroLab.

„Obecnie publikowane są na niej treści wyłącznie w języku polskim, które są oparte o badania własne oraz badania naukowców ze środowisk akademickich. Fundacja planuje zamieszczać informacje również w językach: angielskim, niemieckim oraz rosyjskim. Aby było to możliwe, konieczne jest podniesienie kompetencji językowych przedstawiciela Fundacji z tych trzech języków. Ich znajomość przyczyni się do poszukiwania, tłumaczenia ze źródeł obcojęzycznych i popularyzowania wiedzy naukowej z obszarów działań Fundacji, co podniesie jej potencjał i spełni cele oraz założenia naboru” – napisali urzędnicy marszałka.

Astrologia nie jest dziedziną naukową. Popularyzator nauki Karol Wójcicki, prowadzący kanał „Z głową w gwiazdach”, powiedział PAP, że „astrologia może być dla kogoś hobby, zainteresowaniem, może być formą spędzania wolnego czasu. Natomiast z pewnością nie jest nauką, która mogłaby przynosić jakikolwiek wymierny efekt, który byłby wart finansowania ze środków publicznych”.

Urzędnicy marszałka w przesłanym PAP stanowisku podkreślili, że „urzędnicy nie oceniają światopoglądów ani wnioskodawców, tylko złożone przez nich wnioski do konkretnego naboru oraz zgodność z prawem prowadzonych przez nich działalności”. „Przedmiotowy wniosek został złożony i oceniony zgodnie z wszelkimi wymogami określonymi w regulaminie. Konkurs był otwarty dla wszystkich organizacji pozarządowych i partnerów społecznych z całego województwa. Każdy, kto spełniał kryteria regulaminu, miał prawo w nim wystartować. Ten podmiot, tak jak wiele innych w tym naborze, przeszedł odpowiednią weryfikację i ocenę. W związku z czym otrzymał dofinansowanie” – napisano.

W przesłanym PAP piśmie poinformowano też, że co cztery miesiące przedstawiciel AstroLab ma składać pisemne sprawozdanie rzeczowo-finansowe do Biura Dialogu Społecznego i Pożytku Publicznego Urzędu Marszałkowskiego w Olsztynie z postępu realizacji projektu. Jeśli nie dotrzyma zasad umowy grant będzie musiał oddać z odsetkami. „Dodatkowo przyznane środki publiczne zostały zabezpieczone wekslem in blanco” – podkreślono.

Dotacja dla astrologa wywołała oburzenie radnych wojewódzkich PiS, którzy podczas wtorkowej sesji domagali się od marszałka na ten temat wyjaśnień. Kuchciński powiedział, że udzieli odpowiedzi na ich pytania pisemnie.

Joanna Kiewisz-Wojciechowska (PAP)

Mistrzostwa Europy siatkarek: Polskie siatkarki pokonały w Stambule Słowenię 3:0

0

Polskie siatkarki pokonały w Stambule Słowenię 3:0 (25:14, 28:26, 25:18) w meczu grupy A mistrzostw Europy i zapewniły sobie awans do 1/8 finału. To trzecie zwycięstwo drużyny Stefano Lavariniego, która w kolejnym spotkaniu w czwartek zmierzy się z Niemkami.

Polska – Słowenia 3:0 (25:14, 28:26, 25:18)

Polska: Polska: Katarzyna Wenerska, Magdalena Stysiak, Maja Koput, Magdalena Jurczyk, Julita Piasecka, Monika Lampkowska – Justyna Łysiak (libero) – Alicja Grabka, Julia Szczurowska, Martyna Czyrniańska, Paulina Damaske.

Słowenia: Eva Pavlović Mori, Masa Pucelj, Sasa Planinsec, Nika Milosić, Fatoumatta Sillah, Lorena Lorber Fijok – Zoja Donko (libero) – Żana Godec, Iza Koren, Tara Filipić, Pia Cvijić, Żana Halużan Sagadin, Polona Frelih.

Po słabym, choć zwycięskim pojedynku z Łotyszkami, Polki pokazały zdecydowanie więcej jakości. Rywalki postawiły się tylko w drugiej partii, w której nie wykorzystały dwóch piłek setowych. Bardzo dobre spotkanie rozegrała Magdalena Stysiak, która zdobyła 24 punkty.

Biało-czerwone przystąpiły do meczu ponownie bez libero Aleksandry Szczygłowskiej, którą kłopoty zdrowotne wykluczyły z gry.

Początek spotkania przebiegał pod dyktando Polek. Tylko w pierwszym fragmencie rywalki starały się dotrzymywać kroku, ale nie miały przebicia w ataku. Fatoumatta Sillah, najgroźniejsza zawodniczka w ofensywie Słowenii punktowała na początku seta, potem Polki skutecznie podbijały jej ataki. Dobrze też funkcjonowała gra blokiem polskiej reprezentacji.

Kluczowy moment nastąpił przy prowadzeniu podopiecznych Lavariniego 16:13 – wówczas Słowenki miały ogromny kłopot ze skończeniem ataków. Biało-czerwone do końca seta pozwoliły przeciwniczkom zdobyć zaledwie jeden punkt.

W drugiej odsłonie role się odwróciły, Polki nie były już tak skuteczne w ataku, nie potrafił też „złapać” blokiem rywalek, szczególnie Sillah, która rozkręcała się z każdą kolejną minutą. Biało-czerwony utknęły w jednym ustawieniu, przegrywały już 8:14 i dopiero zepsuta zagrywka Sasy Planinsec pozwoliła biało-czerwonym wyjść z opresji.

Przewaga drużyny Alessandro Orefice zaczęła topnieć, a po błędzie Sillah oraz ataku Stysiak był remis 17:17. Losy tej partii rozstrzygnęły się w samej końcówce. Biało-czerwone przegrywały 20:22, ale Stysiak coraz pewnie czuła się w ataku, ręki nie wstrzymywała także Julita Piasecka. Słowenki po uderzeniu Loreny Lorber Fijok miały pierwszą piłkę setową, ale Stysiak atomowym zbiciem wyrównała na 24:24 i jednocześnie „znokautowała” Masę Pucelj.

Przy drugim setbolu dla Słowenii nie pomyliła się Stysiak, a potem polski zespół wyszedł na prowadzenie po asie serwisowym Piaseckiej. Ostatnie dwie trudne piłki skończyły Monika Lampkowska i Stysiak.

Kilka udanych akcji nieco mniej widocznej wcześniej Magdaleny Jurczyk dały Polkom kilkupunktową przewagę w trzeciej odsłonie. Słowenki nie zamierzały rezygnować, a gra podopiecznych Lavariniego często falowała. Polki wygrywały 11:6, ale kilka nieskończonych akcji sprawiło, że przewaga zmalała do jednego punktu (12:11). Słowenki „przy życiu” utrzymywała Palninsec, ale środkowa Budowlanych Łódź w tej części nie miała wsparcia i finisz polskich siatkarek był już imponujący.

We wcześniejszym wtorkowym pojedynku Niemki pokonały Węgierki 3:0.

Środa będzie dniem wolnych dla Polek, które na zakończenie fazy grupowej zmierzą się z Niemkami (czwartek, godz. 15) i Turczynkami (piątek, godz. 18).

Marcin Pawlicki (PAP)

Demokratyczny kongresmen złożył kolejny wniosek o impeachment Trumpa

0

Amerykański kongresmen Al Green ponownie złożył wniosek o impeachment prezydenta USA Donalda Trumpa. Przedstawił w poniedziałek w Izbie Reprezentantów rezolucję, która zarzuca Trumpowi poważne naruszenia konstytucyjnej przysięgi oraz nadużycia władzy poprzez sposób funkcjonowania służb imigracyjnych ICE i CBP.

Kongresmen z Teksasu oskarżył Trumpa o „high crimes and misdemeanors” — poważne przestępstwa i wykroczenia związane z naruszeniem prezydenckiej przysięgi. Rezolucja obwinia amerykańskiego przywódcę, że przekształcił ICE i CBP w „bezwzględne, nastawione na realizację limitów, niepodlegające kontroli paramilitarne siły policyjne”, które miały dopuszczać się nadużyć, bezprawnych przeszukań, tłumienia wolności słowa oraz stosowania nadmiernej siły.

Dokument wymienia cztery osoby zabite w 2026 roku przez funkcjonariuszy ICE lub Straży Granicznej: Renee Good, Alexa Prettiego, Lorenzo Salgado Araujo i Johana Sebastiana Durana Guerrero. Green podkreśla, że działania służb — jego zdaniem tolerowane i zachęcane przez prezydenta — naruszały prawa wynikające z pierwszej, czwartej, piątej i 14. poprawki.

Green już wcześniej próbował doprowadzić do impeachmentu Trumpa, m.in. w 2025 roku, kiedy zarzucał mu brak konsultacji z Kongresem przed amerykańskimi atakami na irańskie obiekty nuklearne. Wniosek został wówczas odrzucony stosunkiem głosów 344 do 79, w tym także przez kluczowych liderów Demokratów.

Jak przypomina portal „The Hill”, Green przegrał majowe prawybory Demokratów w Teksasie z Christianem Menefee, co dodatkowo komplikuje jego polityczną przyszłość.

Z Nowego Jorku Andrzej Dobrowolski (PAP)

 

ad/ zm/

Politico: Zdecydowany proukraiński kurs brytyjskiego premiera kontrastuje z postawą kanclerza Niemiec

0

Premier Wielkiej Brytanii Andy Burnham, zacieśniając współpracę wojskową z Ukrainą, obrał bardziej zdecydowany kurs wobec Rosji, który kontrastuje z postawą kanclerza Niemiec Friedricha Merza – ocenił portal Politico.

Podczas swojej pierwszej podróży zagranicznej od objęcia urzędu premiera Burnham odwiedził Ukrainę, skąd uczestniczył w obradach tzw. koalicji chętnych. Był jedynym z przywódców państw E3 (Wielkiej Brytanii, Francji i Niemiec), który wziął w udział osobiście. Macron przyjmował w tym czasie saudyjskiego następcę tronu Mohammeda bin Salmana, a Merz pozostał w Niemczech w związku z kryzysem wewnętrznym – napisało Politico.

W Kijowie Burnham ogłosił, że jego kraj pogłębi współpracę wojskową z Ukrainą. Londyn umożliwi koncernowi MBDA odtajnienie informacji dotyczących brytyjskich komponentów angielsko-francuskich pocisków Storm Shadow, co ma pomóc Ukrainie w opracowaniu własnej wersji tego uzbrojenia. Burnham podpisał również umowę umożliwiającą Wielkiej Brytanii dostęp do ukraińskiego laboratorium sztucznej inteligencji Avengers.

Według Politico działania Burnhama kontrastują z postawą Merza. Portal przypomniał, że polityk, który jeszcze jako lider niemieckiej opozycji opowiadał się za przekazaniem Ukrainie niemiecko-szwedzkich pocisków manewrujących Taurus, po objęciu stanowiska kanclerza wycofał się z tego postulatu. Nie wziął również udziału w poniedziałkowych obchodach Dnia Niepodległości Ukrainy.

Polityka kanclerza Niemiec spotyka się z coraz większą krytyką w jego własnym kraju. Deputowany chadeckiego bloku CDU/CSU Roderich Kiesewetter ocenił w rozmowie z Politico, że Berlin jest coraz częściej pomijany w działaniach dotyczących Ukrainy. Jego zdaniem brytyjsko-francuska inicjatywa jest „wezwaniem skierowanym do Niemiec”, ale jego zdaniem prawdopodobnie pozostanie ono bez odpowiedzi, uwidaczniając ograniczoną wiarygodność tego kraju.

Politico przypomniało, że w marcu Merz tłumaczył w Bundestagu zmianę stanowiska w sprawie Taurusów tym, że jego wcześniejsze deklaracje padały „w innym kontekście”. Oświadczył wówczas m.in., że wcześniej Niemcy dysponowały większą liczbą tych pocisków na potrzeby własnej obrony.

Burnham podczas wizyty w Kijowie zapewnił natomiast, że rosyjskie groźby pod adresem Wielkiej Brytanii nie skłonią jej do ograniczenia pomocy dla Ukrainy. – To moment, by utrzymać presję na Rosję, ograniczyć jej zdolność do finansowania tej nielegalnej wojny – powiedział brytyjski premier, cytowany przez portal.

Politico oceniło, że nowe brytyjskie ustalenia dotyczące pocisków prawdopodobnie nie wpłyną na przebieg wojny w krótkiej perspektywie, ale świadczą o stopniowym pogłębianiu współpracy Londynu z Kijowem oraz zaostrzaniu stanowiska Wielkiej Brytanii wobec Moskwy.(PAP)

mgp/ akl/

Minister Domański: Polska gospodarka wrzuciła wyższy bieg

0

Polska gospodarka wrzuciła wyższy bieg – ocenił minister finansów i gospodarki Andrzej Domański, komentując wtorkowe dane Głównego Urzędu Statystycznego dotyczące bezrobocia i zamówień w przemyśle.

We wtorek GUS przekazał, że stopa bezrobocia liczona według Badania Aktywności Ekonomicznej Ludności (BAEL) w II kwartale 2026 r. wyniosła w Polsce 3,2 proc. wobec 3,3 proc. kwartał wcześniej i wobec 2,8 proc. w II kw. 2025 r. Natomiast nowe zamówienia w przemyśle w lipcu wzrosły o 10,6 proc. w ujęciu rocznym wobec wzrostu o 11,7 proc. rdr miesiąc wcześniej.

„Przyspieszamy: więcej pracy, więcej zamówień, więcej inwestycji. W II kwartale bezrobocie spadło do 3,2 proc. – to trzeci najlepszy wynik w UE, a liczba pracujących wzrosła do 17,23 mln” – wskazał minister Domański we wtorek na platformie X.

Zwrócił uwagę, że nowe zamówienia w przemyśle rosną drugi miesiąc z rzędu w dwucyfrowym tempie, „po wcześniejszym wystrzale dzięki SAFE”. „Do tego boom inwestycyjny – Polska gospodarka wrzuciła wyższy bieg!” – podkreślił Domański.

W poniedziałek GUS przekazał natomiast wyliczenia dotyczące inwestycji przedsiębiorstw. Zgodnie z nimi nakłady inwestycyjne przedsiębiorstw w I półroczu wzrosły o 13,7 proc. rdr i wyniosły 100,2 mld zł.(PAP)

 

mBank: wzrost PKB w drugiej połowie 2027 r. może wynieść poniżej 3 proc.

W ciągu kilku kolejnych kwartałów powinno nastąpić umiarkowane ochłodzenie wzrostu spożycia prywatnego; wzrost PKB w drugiej połowie 2027 r. powinien wynieść poniżej 3 proc. – ocenili w poniedziałek w komentarzu do danych GUS ekonomiści mBanku.

Sprzedaż detaliczna w cenach stałych w lipcu 2026 r. wzrosła o 3,9 proc. w ujęciu rocznym, a w ujęciu miesięcznym wzrosła o 2,2 proc. – podał w poniedziałek Główny Urząd Statystyczny. Sprzedaż detaliczna w cenach bieżących w ubiegłym miesiącu wzrosła o 5,3 proc. rdr.

„W horyzoncie kolejnych kilku kwartałów zakładamy umiarkowane ochłodzenie wzrostu spożycia prywatnego, co powinno korespondować ze wzrostem PKB poniżej 3 proc. w drugiej połowie 2027” – ocenili ekonomiści.

Zaznaczyli, że wzrost sprzedaży detalicznej o 3,9 proc. rdr w lipcu było wynikiem „tylko marginalnie niższym” niż konsensus, który wynosił 4,2 proc. rdr. W lipcu w porównaniu z czerwcem negatywnie wyróżniała się sprzedaż paliw, która spadła o blisko 7 proc. Spadek ten ich zdaniem można bezpośrednio wiązać z zakończeniem programu CPN („Ceny Paliwa Niżej”).

Dodali, że „słabsze wyniki” odnotowano w przypadku sprzedaży odzieży, prasy i książek oraz dóbr trwałych (meble, RTV, AGD). Zaznaczyli jednak, że sprzedaż w kategorii mebli, sprzętu AGD i RTV wzrosła wyraźnie od początku ubiegłego roku i aktualnie znajdujemy się na poziomie szczytów z odbicia popytu po pandemii. Jak wskazali również, bardzo dobry wynik utrzymuje wciąż sprzedaż pojazdów samochodowych, która po słabszym początku roku (spowodowanym srogą zimą) „zdołała już wspiąć się na nowe szczyty”. (PAP)

Braun usłyszał zarzut publicznego zaprzeczania zbrodniom nazistowskim. Nie przyznał się do winy

0

Grzegorz Braun usłyszał we wtorek zarzut publicznego zaprzeczania zbrodniom nazistowskim; nie przyznał się do winy. Kłamcy oświęcimscy od końca II wojny światowej podważają udokumentowane fakty, wybiórczo interpretują świadectwa ofiar i zeznania sprawców. Mechanizmy tego zjawiska od lat badają historycy.

Zarzuty europosłowi Grzegorzowi Braunowi przedstawił we wtorek przed południem prokurator Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Krakowie. Pion śledczy IPN wszczął śledztwo w lipcu 2025 r., po wywiadzie, którego Grzegorz Braun udzielił wówczas Radiu Wnet oraz w audycji „Jan Pospieszalski rozmawia” na platformie YouTube. Polityk mówił wówczas m.in., że istnienie systemu komór gazowych w niemieckich nazistowskich obozach koncentracyjnych to według niego „wątła hipoteza” – fałszywie twierdząc, że jest ona „nieudokumentowana” na tyle, by uznał ją przekonującą. Stwierdził też m.in. że – jego zdaniem – „Auschwitz z komorami gazowymi to niestety fejk”.

Lider Konfederacji Korony Polskiej poinformował po przesłuchaniu w IPN, że nie przyznaje się do winy. Zapowiedział złożenie wyjaśnień po otrzymaniu pisemnego uzasadnienia zarzutów. Jednocześnie kolejny raz podważył ustalenia historyków dotyczące zbrodni w obozach koncentracyjnych, mówiąc o rzekomych „wątpliwościach” dotyczących „technicznych aspektów” zbrodni w obozach koncentracyjnych. Określił też komory gazowe w Auschwitz jako „mityczne”.

„Kłamstwo oświęcimskie” to termin w piśmiennictwie prawniczym, określający wypowiedzi i publikacje, które zaprzeczają lub umniejszają zbrodnie dokonane przez nazistów w czasie istnienia III Rzeszy, zwłaszcza te związane z masową eksterminacją Żydów.

Wolfgang Ayass i Dietfrid Krause-Vilmar, niemieccy historycy, podkreślili w wydanej w 1996 roku książce, że zaprzeczanie zbrodniom narodowosocjalistycznym zaczęło się bezpośrednio po zakończeniu II wojny światowej. „Kiedy w 1945 roku światowa opinia publiczna dowiedziała się o wydarzeniach w obozach zagłady, wielu ludzi było pełnych niedowierzania, wątpliwości i sceptycyzmu. (…) Zaprzeczający znajdowali publiczność, ponieważ wiadomości o mordach w obozach były tak oburzające, że wielu Niemców nie mogło uwierzyć, iż ich rodacy byli zdolni do takich zbrodni” – pisali.

Jednym z pierwszych negacjonistów Holokaustu był Maurice Bardeche, francuski faszysta, który już w 1948 roku opublikował książkę kwestionującą procesy norymberskie, podczas których oskarżeni zostali nazistowscy przywódcy Niemiec, odpowiadający za zbrodnie przeciwko ludzkości. Prawdziwy wysyp publikacji negacjonistycznych miał miejsce w latach 70. XX wieku. Autorami tych pseudonaukowych książek byli m.in. Arthur Butz, który w 1976 roku w swojej książce twierdził fałszywie, że w Auschwitz nie istniały komory gazowe, oraz Robert Faurisson, francuski akademik, który błędnie utrzymywał, że komory gazowe były „technicznie niemożliwe”.

Znaczną popularność zdobyła również broszura „Kłamstwo Auschwitz” z 1973 roku autorstwa Thiesa Christophersena – członka SS i aktywnego neonazisty. Christophersen jest uznawany przez historyków za jednego z głównych propagatorów fałszywych teorii dotyczących obozów zagłady. Tytuł jego broszury stał się hasłem identyfikującym środowiska negacjonistyczne.

Współczesne badania historyków, które opierają się na źródłach archiwalnych i zeznaniach świadków, nie pozostawiają żadnych wątpliwości co do faktów. W niemieckim obozie Auschwitz-Birkenau, w latach 1940–1945, zginęło około 1,1 miliona ludzi, z czego około milion stanowili Żydzi. Pozostali to głównie Polacy, Romowie i Sinti.

W Birkenau istniało pięć komór gazowych, a szósta znajdowała się w Auschwitz I. Ich istnienie i cel – masowe uśmiercanie ludzi – zostały potwierdzone m.in. przez zachowaną dokumentację techniczną firmy Topf und Soehne z Erfurtu, która dostarczała piece krematoryjne oraz systemy wentylacyjne, a także przez zeznania ocalałych więźniów, w tym członków Sonderkommando, oraz przez sprawców.

Ernst Nolte, niemiecki historyk, pisał w 1994 roku, że „istnieją nie tylko niezliczone raporty ocalałych, ale także zeznania sprawców i współczesne dokumenty, jak np. autentyczne pismo kierownictwa budowy SS w Auschwitz do nadrzędnego urzędu w Berlinie, w którym podana jest maksymalna dzienna wydajność krematoriów wynosząca prawie 5 tys. osób, podczas gdy liczba tych, którzy zmarli »naturalnie« nigdy nie przekroczyła 300, nawet w czasie epidemii tyfusu”.

Rudolf Hoess, pierwszy komendant obozu, w zeznaniach przed Najwyższym Trybunałem Narodowym w Polsce opisał szczegóły budowy i funkcjonowania komór gazowych. Został skazany na śmierć i stracony w 1947 roku na terenie Auschwitz.

Informacje o egzekucjach w komorach gazowych były znane już w czasie wojny. W czerwcu 1943 roku raport na ten temat sporządził Witold Pilecki, żołnierz Armii Krajowej, który dobrowolnie trafił do Auschwitz jako więzień.

Latem 1942 roku Kurt Gerstein, oficer SS, przekazał wiedzę o eksterminacji Goranowi von Otterowi – szwedzkiemu dyplomacie, który powiadomił o tym swoje władze.

Pomimo jednoznacznych dowodów, środowiska negacjonistyczne wciąż próbują fałszywie dowodzić, że Holokaust był albo propagandowym wymysłem, albo zjawiskiem na znacznie mniejszą skalę. Jak zauważają Ayass i Krause-Vilmar, negacjoniści, starając się dowodzić swoich tez w pozornie naukowy sposób, pomijają jednoznaczne dowody, takie jak np. wpisy w dzienniku Josepha Goebbelsa (ministra propagandy III Rzeszy), przemówienia Heinricha Himmlera (szefa SS) z października 1943 r. oraz zapowiedzi Adolfa Hitlera z 1939 r. Choć niektórzy z negacjonistów powołują się na zeznania osądzonych sprawców, uznają je za niewiarygodne, ponieważ były składane przed sądami amerykańskimi lub radzieckimi, które – ich zdaniem – były nieobiektywne. Zapominają jednak, że procesy załogi Auschwitz i innych obozów odbywały się także przed niemieckimi sądami.

Negacjoniści często koncentrują się na nieprecyzyjnych fragmentach wypowiedzi świadków, którzy różnili się w detalach lub źle pamiętali techniczne kwestie, co służy do zakwestionowania całego doświadczenia obozowego. Szczególnie często powołują się na zeznania oficera SS Kurta Gersteina, który złożył zeznania w sprawie istnienia komór gazowych, a po wojnie, w czasie przetrzymywania przez alianckie władze, odebrał sobie życie. Negacjoniści przedstawiają to jako morderstwo rzekomo dokonane przez władze francuskie lub samobójstwo wynikające z rozpaczy po wymuszonych zeznaniach.

Innym sposobem kwestionowania Holokaustu jest podważanie szacunków liczby ofiar. Początkowo zakładano, że w Auschwitz zginęło cztery miliony osób, ale współczesne badania wskazują, że liczba ta wynosiła od 700 tys. do 1,2 mln osób. Różnice te wynikają z faktu, że eksterminacja Żydów odbywała się nie tylko w Auschwitz, ale i w innych obozach zagłady, oraz w ramach egzekucji prowadzonych przez Einsatzgruppen w różnych częściach okupowanej Europy.

Jak pisze Lawrence Douglas, amerykański profesor prawa, negacjoniści dosłownie traktują język dokumentów tworzonych przez narodowosocjalistyczny reżim, który stosował eufemistyczne określenia, takie jak „wysiedlenia” czy „ewakuacja”. Zastosowanie tych terminów miało na celu ukrycie prawdziwego celu, którym była eksterminacja. Raul Hilberg, amerykański historyk, zauważył, że celem tej retoryki było zatarcie śladów zbrodni i zapewnienie psychicznego komfortu sprawcom, którzy nie chcieli obciążać swoich sumień, mimo że przyczyniali się do masowych mordów.

W Polsce publiczne i wbrew faktom zaprzeczanie zbrodniom nazistowskim stanowi przestępstwo z art. 55 ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej – Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu, które jest zagrożone karą grzywny lub karą pozbawienia wolności do lat 3, zaś wyrok jest podawany do publicznej wiadomości.

 

Błażej Strzelczyk, Igor Rakowski-Kłos (PAP)

Illinois w dziesiątce stanów zapewniających kobietom równouprawnienie

0

Illinois jest na 10. miejscu stanów zapewniających równouprawnienie kobietom. Najnowszy ranking na 2026 rok opublikował WalletHub.

 

Aby ustalić, gdzie kobiety cieszą się największym równouprawnieniem portal porównał 50 stanów USA pod kątem 17 kluczowych wskaźników równości płci. Analiza uwzględnia między innymi liczbę kobiet na stanowiskach kierowniczych, zarobki a także stopę bezrobocia.

Najlepsze warunki zapewniające kobietom równouprawnienie oferują Hawaje, na drugim miejscu jest Maryland, na trzecim Alaska, na czwartym Maine, na piątym Vermont, na szóstym Nowy Meksyk, na siódmym Iowa, na ósmym Oregon, na dziewiątym Kalifornia a na dziesiątym Illinois. Z kolei najgorsze warunki, jeżeli chodzi o równouprawnienie kobiety mają w Utah.

W podsumowaniu rankingu podkreślono, że pomimo dziesięcioleci postępów wiele kobiet wciąż napotyka przeszkody w dostępie do równych szans w miejscu pracy i poza nim. W 2025 r. Stany Zjednoczone zajęły dopiero 42. miejsce wśród 148 krajów w globalnym indeksie różnic płci (Global Gender Gap Index) Światowego Forum Ekonomicznego, poprawiając swój wynik o zaledwie jedno miejsce w porównaniu z rokiem poprzednim.

 

Bk

Szpitale katolickie w Illinois nie muszą asystować przy tzw. wspomaganym samobójstwie

0

Władze Illinois zgodziły się zastosować do federalnego nakazu sądowego, który chroni niektóre szpitale katolickie przed skutkami nowych przepisów dotyczących wspomaganego samobójstwa.

 

Ustawodawcy stanowi przyjęli w zeszłym roku ustawę o opcjach dla pacjentów nieuleczalnie chorych u – jak to określono- kresu życia (End-of-Life Options for Terminally Ill Patients Act). Nowe przepis znane są również jako „ustawa Deb” (ang. Deb’s Law) lub projekt senacki nr 1950. Ustawa pozwala dorosłym pacjentom w stadium terminalnym choroby na podjęcie decyzji o zakończeniu życia.

Na początku tego miesiąca grupa katolickich lekarzy pozwała władze stanu, argumentując, że przepisy te naruszają przysięgę Hipokratesa. Szpitale katolickie podlegające diecezji Springfield, ośrodek opieki Altamont Lutheran Care Center oraz czworo katolickich lekarzy nie będą zmuszani do przestrzegania nowego prawa, dopóki toczą się postępowania odwoławcze w podobnych sprawach – zdecydował sąd federalny.

Wspomagane medycznie samobójstwo jest dopuszczalne w jedenastu innych stanach oraz w Dystrykcie Kolumbii.

 

BK

Śledczy proszą o pomoc w dochodzeniu ws. tragicznego wypadku na rzece Fox, w którym zginęła Polka

0

Władze Illinois zwróciły się do mieszkańców o ponowne obejrzenie niedawno udostępnionego nagrania z tragicznych zdarzeń na rzece Fox. Zginęła Polka.

 

Śledczy w dalszym ciągu próbują odtworzyć przebieg wydarzeń poprzedzających wypadek łodzi na rzece Fox. Nagranie, zarejestrowane przez świadka zdarzenia około godziny 11:00 przed południem w dniu 25 lipca na jeziorze Petite Lake, ukazuje małą białą łódź, którą około 11. sekundy filmu mija pędząca motorówka z paroma osobami, których tożsamość chcą ustalić śledczy. Według policji biała łódź i osoby nią podróżujące nie brały udziału w wypadku ze skutkiem śmiertelnym, jednak funkcjonariusze przypuszczają, że mogły one być świadkami zdarzenia lub posiadać informacje pomocne w prowadzonym dochodzeniu. Osoby, które rozpoznają białą łódź lub znajdujące się na niej, proszone są o kontakt z Illinois Conservation Police.

Nagranie to pojawiło się w czasie, gdy prokuratura zaostrzyła zarzuty wobec 45-letniego Richarda Stevensona z Lisle w związku z wypadkiem, w którym zginęła 48-letnia Magdalena Jabłońska. Stevenson nie przyznał się do winy w odniesieniu do dwóch zarzutów prowadzenia jednostki pływającej pod wpływem alkoholu w sposób skutkujący śmiercią oraz jednego zarzutu nieumyślnego spowodowania śmierci na skutek lekkomyślnego zachowania. Sąd nie zgodził się na jego przedprocesowe zwolnienie i pozostaje w areszcie powiatu McHenry.

Z ustaleń prokuratury wynika, że Stevenson, będąc pod wpływem alkoholu, prowadził 31-stopową łódź pontonową typu SouthBay z prędkością przekraczającą 75 mil na godzinę w strefie ograniczonej prędkości (gdzie obowiązuje zakaz wytwarzania fali), gdy uderzył w tył 20-stopowej łodzi Crownline, którą płynęli Jabłońska i jej narzeczony, Alan Telmini. Ponton był napędzany trzema silnikami zaburtowymi o mocy 500 koni mechanicznych, a według prokuratury w chwili wypadku stężenie alkoholu we krwi Stevensona wynosiło około 0,20. Polka zmarła.

Jej rodzina złożyła również przeciwko Stevensonowi pozew cywilny, w którym zarzucono mu, że płynął z nadmierną prędkością, a dziób pontonu był uniesiony tak wysoko, iż ograniczało to widoczność, zanim doszło do uderzenia w łódź pary. Siła uderzenia sprawiła, że ​​ponton – jak podano w pozwie – najechał na rufę łodzi Crownline i wzbił się w powietrze. W pozwie wskazano również, że Telmini doznał obrażeń fizycznych oraz cierpiał z powodu silnego stresu emocjonalnego i zespołu stresu pourazowego (PTSD) po tym, jak był świadkiem śmierci Jabłońskiej.

Podczas poprzedniego przesłuchania prokuratorzy zwrócili uwagę na przeszłość kryminalną Stevensona, twierdząc, że był on wcześniej trzykrotnie oskarżony o jazdę pod wpływem alkoholu, trzykrotnie o brawurową jazdę i cztery razy o przekroczenie prędkości. Zeznania sądowe szczegółowo opisywały również wcześniejsze wyroki skazujące za ucieczkę przed policją i jazdę z cofniętym prawem jazdy. Zastępca prokuratora okręgowego Brian Miller nazwał Stevensona „tykającą bombą zegarową” podczas przesłuchania 27 lipca, twierdząc, że niebezpieczeństwo osiągnęło punkt kulminacyjny skutkującym tragicznym wypadkiem.

 

BK

ComEd wykorzystuje drony do szukania uszkodzonych słupów energetycznych

0

Nowy program pilotażowy firmy ComEd pomaga w wykrywaniu uszkodzonych słupów energetycznych przy użyciu dronów i sztucznej inteligencji. Program uruchomiono w Illinois już w ubiegłym roku i uznaje się go za korzystny, zwłaszcza w przypadku obszarów, gdzie dostęp do słupów jest utrudniony w tym w Lansing, gdzie podczas burzy sprzed dwóch tygodni zasilanie straciła cała podstacja energetyczna.

 

„Pomoże to ograniczyć liczbę słupów przewracających się podczas burz” – powiedział Jim Ortega. Zapewnił, że technologia dronowa znacznie ułatwia zajmowanie się problematycznymi konstrukcjami podczas awarii wywołanych nie tylko skutkami pogodowymi. „Dzięki temu zyskujemy znacznie szerszy dostęp do naszej sieci w sposób bardziej efektywny i opłacalny” – stwierdził Ortega.

Podkreślił, że drony pozwolą na szybsze znalezienie uszkodzonych lub starych słupów i ich wymianę. Ortega powiedział, że najpierw drony gromadzą zdjęcia, a następnie wprowadzają je do opracowanego systemu sztucznej inteligencji w celu dokonania oceny. Do tej pory sprawdzono w ten sposób 1500 słupów, podczas gdy w sieci firmy ComEd znajduje się ich 1,3 miliona.

ComEd stosuje dziesięcioletni cykl inspekcji, co oznacza, że ​​każdy słup energetyczny jest poddawany kontroli w ciągu dekady. Na początku tego miesiąca jeden ze słupów należących do ComEd przewrócił się, wywołując pożar na parkingu i niszcząc parę samochodów. Firma ComEd informuje, że wciąż bada ten incydent oraz stan słupów w okolicy. ComEd zaznaczył, że choć wykorzystanie dronów to na razie program pilotażowy to w przyszłości planuje rozszerzenie skali ich wykorzystania.

 

BK

Wypadek z udziałem samochodu agentów ICE. Aresztowali sześć osób

0

Służby imigracyjne (ICE) znowu nasiliły działania w Chicago. W poniedziałek doszło do wypadku z udziałem funkcjonariuszy ICE oraz pickupa w pobliżu autostrady Stevenson. Na miejscu szybko pojawiła się grupa protestujących a także przedstawicieli władz oraz działaczy społecznych.

 

Policja stanowa Illinois potwierdziła, że ​​funkcjonariusze ICE poruszali się jednym z samochodów, uczestniczących w kolizji na zjeździe z autostrady I-55 w kierunku Damen Avenue w dzielnicy McKinley Park krótko przed godziną 11:30 przed południem. Według informacji policji stanowej, nikt nie odniósł obrażeń. Przybyli na miejsce aktywiści używali gwizdków, ostrzegając mieszkańców o obecności agentów ICE.

Radna Julia Ramirez z 12. okręgu potwierdziła, że ​​podczas tych działań zatrzymano sześć osób. W wydanym oświadczeniu stwierdziła między innymi: „Nie pozwolimy, by ICE terroryzowało nasze rodziny i sprawiało, że strach stanie się codziennością w naszych dzielnicach. Za każdym razem, gdy pojawią się w naszej społeczności, będziemy się organizować, walczyć i chronić siebie nawzajem. ICE nie jest mile widziane w 12. okręgu”.

Departament bezpieczeństwa krajowego (DHS) nie podał, kogo agenci ICE zatrzymali i czy były to osoby poszukiwane.

 

BK

Ksiądz Michael Pfleger wrócił do parafii świętej Sabiny. Nie znaleziono dowodów na zarzucone mu molestowanie seksualne

0

Ksiądz Michael Pfleger został przywrócony do posługi w parafii św. Sabiny w Chicago. Ponad miesiąc temu decyzją Archidiecezji odsunięto go z pełnionych obowiązków po pojawieniu się kolejnych zarzutów o wykorzystywanie seksualne.

 

Miał się ich rzekomo dopuścić 30 lat temu. W lipcu znany chicagowski duchowny i aktywista zawieszony w obowiązkach i polecono mu zamieszkanie poza parafią na czas prowadzonego postępowania wyjaśniającego. W poniedziałek Archidiecezja Chicago przesłała do parafii św. Sabiny pismo z informacją, że komisja weryfikacyjna oczyściła ks. Pflegera z tych zarzutów.

Ksiądz Pfleger stwierdził, że najnowsze oskarżenie było atakiem ze strony osób próbujących wyłudzić pieniądze od Archidiecezji i dążących do jego uciszenia. Duchowny od lat jest znanym obrońcą praw obywatelskich, często wypowiadał się krytycznie na temat prezydenta Donalda Trumpa ale też znany jest z akcji mających na celu ograniczenie przestępczości.

W przeszłości ksiądz Pfleger również był oskarżany o wykorzystywanie seksualne, jednak zarzuty te również zostały oddalone. W październiku 2022 roku ksiądz Pfleger odpierał kolejne zarzuty wysunięte przez około 40-letniego mężczyznę, który twierdził, że w latach 80. należał do chóru Soul Children of Chicago, i podczas prób w parafii św. Sabiny miało dojść do aktów molestowania. Duchowny został oczyszczony z tych zarzutów.

Rok wcześniej, w styczniu 2021 roku, dwaj dorośli już bracia zgłosili zarzuty dotyczące molestowania, do którego miało dojść wiele dekad wcześniej. Wówczas również poproszono księdza Pflegera o odsunięcie się od obowiązków. Nie pełnił ich przez parę miesięcy zanim specjalna komisja uznała, że ​​nie ma wystarczających podstaw, by podejrzewać go o dopuszczenie się tych czynów.

 

BK

YouTube zablokował w Ukrainie kanały z rosyjską bajką „Masza i Niedźwiedź”

0

Serwis YouTube zablokował na terytorium Ukrainy trzy kanały rosyjskiego serialu animowanego „Masza i Niedźwiedź” – poinformowało rządowe Centrum Przeciwdziałania Dezinformacji (CPD). Decyzja jest następstwem sankcji nałożonych przez prezydenta Wołodymyra Zełenskiego za szerzenie kremlowskiej propagandy.

Jak przekazało w poniedziałek CPD, blokada objęła kanały rosyjsko-, ukraińsko- i anglojęzyczne. Postanowienie w tej sprawie wynikało z dekretu podpisanego przez prezydenta Zełenskiego 20 sierpnia 2026 r. i wprowadzającego w życie decyzję Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy.

„Blokowanie tych kanałów ogranicza dostęp do tych treści ukraińskim dzieciom i pozbawia Rosję kolejnego miejsca do zarabiania pieniędzy i wywierania wpływu hybrydowego” – podkreślono w komunikacie CPD.

Sankcjami objęto pięć osób fizycznych oraz cztery podmioty prawne związane z produkcją i dystrybucją animacji, w tym studio Animaccord, jego założyciela, dyrektora generalnego, reżysera oraz posiadacza praw autorskich. Jak przekazano w komunikacie Biura Prezydenta Ukrainy, obostrzenia nałożono na produkcję, która „rozpowszechnia prorosyjskie narracje przemycane pod przykrywką treści dla dzieci, co stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego Ukrainy”.

Ukraińskie CPD w październiku ubiegłego roku zwracało uwagę na manipulacyjny charakter serialu. Według analityków tej instytucji produkcja służy do „kształtowania pozytywnego wizerunku Rosji (w postaci wielkiego, dobrodusznego Niedźwiedzia), ośmieszania sąsiednich narodów poprzez infantylny i destrukcyjny obraz Maszy oraz normalizacji sowieckiej przeszłości i symboliki militarnej w środowisku dziecięcym”. CPD argumentowało również, że „rosyjskie treści dla dzieci niosą ze sobą zagrożenie ideologiczne, ponieważ wpływają na najwrażliwszą grupę odbiorców”.

Zwrócono też wówczas uwagę na powiązania finansowe studia Animaccord, które posiada biura m.in. w USA, na Cyprze i w Polsce. Pomimo zagranicznych struktur, „studio zachowuje bezpośrednie powiązania z Rosją poprzez właścicieli, kierownictwo oraz prawa własności intelektualnej”, co pozwala mu omijać ograniczenia finansowe – podkreślało CPD.

Z kolei portal sprawdzamto.pl, realizujący projekt mediów publicznych (m.in. PAP, TVP oraz Polskiego Radia) przeciwko dezinformacji, zwracał uwagę na konkretne odcinki i akcje promocyjne serialu. W jednym z epizodów Masza nosi czapkę z czerwoną gwiazdą, „przypominającą nakrycie głowy używane przez NKWD – brutalną policję polityczną ZSRR” – zauważył serwis.

Portal przypomniał też wpis promocyjny bajki z 2015 r. ze słowami: „Hej, jestem teraz w armii”, oceniony przez ponad 50 brytyjskich parlamentarzystów jako „aktywna normalizacja radzieckiej ikonografii wojskowej dla globalnej publiczności małych dzieci”. Według informacji sprawdzamto.pl wpis później został usunięty.

Ze względu na elementy manipulacji ideologicznej i określanie produkcji mianem „konia trojańskiego Kremla”, emisji lub dystrybucji serialu zakazały wcześniej niektóre kraje europejskie, w tym Wielka Brytania, Niemcy, Włochy i Finlandia.

Ukraińskie Centrum Przeciwdziałania Informacji wyraziło przekonanie, że o znaczeniu tej produkcji dla władz w Moskwie świadczy również fakt, że z kierownictwem studia spotykał się osobiście rosyjski przywódca Władimir Putin.

„Masza i Niedźwiedź” pozostaje jedną z najpopularniejszych kreskówek na świecie – odcinek „Przepis na katastrofę” zanotował w serwisie YouTube ponad 4,6 mld wyświetleń, a większość pozostałych epizodów osiąga setki milionów odsłon. (PAP)

Ministerstwo Finansów: Po wprowadzeniu cła na przesyłki spoza UE ich liczba spadła o połowę

0

Po wprowadzeniu cła w wysokości 3 euro na przesyłki spoza UE o niewielkiej wartości, ich liczba spadła o połowę. W czerwcu było prawie 4,24 mln zgłoszeń celnych, dotyczących takich przesyłek, w lipcu zaś już tylko 2,1 mln – wynika z danych Ministerstwa Finansów.

Od lipca przesyłki o niewielkiej wartości, do 150 euro, przesyłane do konsumentów w Unii Europejskiej przez firmy spoza UE, są objęte zryczałtowanym cłem w wysokości 3 euro.

„Krajowa Administracja Skarbowa (KAS) we wstępnych analizach zakładała, że wejście w życie nowych regulacji dotyczących e-commerce może doprowadzić do ograniczenia liczby odpraw towarów w tym segmencie. Pierwsze dane ilościowe pozyskane z systemów obsługujących zgłoszenia celne potwierdzają, że w lipcu 2026 r. nastąpił wyraźny spadek liczby zgłoszeń celnych. W czerwcu odnotowano 4 238 517 zgłoszeń celnych dotyczących towarów e-commerce (…), podczas gdy w lipcu ich liczba wyniosła 2 113 704. Oznacza to spadek o 2 124 813 zgłoszeń, czyli o około 50,1 proc. w ujęciu miesiąc do miesiąca” – czytamy w odpowiedzi Ministerstwa Finansów na pytania PAP.

MF podało, że jeszcze w 2025 r. liczba zgłoszeń celnych dotyczących towarów e-commerce kształtowała się na poziomie około 2 mln miesięcznie.

„Z kolei od początku 2026 r. obserwowany był wyraźny wzrost wolumenu zgłoszeń – do poziomu średnio około 4 mln miesięcznie, przy czym w czerwcu osiągnięto poziom ponad 4,2 mln zgłoszeń. Lipcowy wynik oznacza zatem nie tylko znaczący spadek w stosunku do bezpośrednio poprzedzającego miesiąca, lecz także odwrócenie tendencji wzrostowej obserwowanej w pierwszej połowie 2026 r. i powrót do poziomu zbliżonego do tego, który był notowany w 2025 r.” – czytamy w odpowiedzi MF.

Resort podkreślił, że choć zmiana była wyraźna, to należy zachować ostrożność „w formułowaniu wniosków dotyczących jej przyczyn i trwałości”, ponieważ lipiec był pierwszym miesiącem, w którym obowiązywały regulacje dotyczące ceł. W opinii MF, przy takim krótkim okresie trudno stwierdzić, czy odnotowany spadek liczby zgłoszeń stanowi trwałą zmianę funkcjonowania rynku.

„Pierwsze dane dotyczące wpływów należności celnych pokazują jednocześnie, że nowe regulacje przyniosły wymierne należności z tytułu cła. W lipcu 2026 r. należności celne z tytułu importu towarów e-commerce o wartości do 150 euro wyniosły łącznie 67 985 536 zł, które zasilą budżet UE oraz Polski. Wartości te stanowią ważny punkt odniesienia dla dalszej analizy skutków budżetowych, jednak również w tym przypadku pierwszy miesiąc nie daje podstaw do wiarygodnego szacowania długookresowych wpływów” – podało Ministerstwo Finansów.

Resort podkreślił także, że lipiec nie wykazał znaczącego wzrostu zgłoszeń B2B – czyli zgłoszeń dotyczących wymiany między firmami – wśród podmiotów zaangażowanych w import towarów e-commerce z państw trzecich.

„Część platform sprzedażowych w Chinach miała bowiem już wcześniej wprowadzone rozwiązania pozwalające na dokonywanie sprzedaży towarów odprawionych (posiadających unijny status celny) z magazynów zlokalizowanych na terenie Unii Europejskiej. Pierwsze statystyki wskazują na to, że pozostali gracze nie zmienili na chwilę obecną modelu sprzedaży, a spadek importu e-commerce wynika przede wszystkim z podwyższonych o kwotę naliczonego cła cen towarów oferowanych na platformach sprzedażowych” – poinformowało ministerstwo.

Cło, które zostało nałożone na przesyłki o niskiej wartości, dotyczy kategorii towarowych, a nie przesyłek. Oznacza to, że jedna przesyłka może zostać objęta cłem wyższym niż 3 euro.

„KAS nie ma danych dotyczących tego, jaki odsetek przesyłek został objęty wyłącznie cłem w kwocie 3 euro, a jaki został oclony na wyższą kwotę. Dla niektórych towarów cło liczone według stawki procentowej ad valorem będzie wyższe, ale dla innych – ze względu na stawkę 0 proc. – będzie niższe. Wynik zależy więc od ilości towaru, wartości celnej i stawki. Nie dysponujemy tego rodzaju symulacjami i analizami porównawczymi” – napisało MF w odpowiedzi na pytania PAP.

Wprowadzenie cła na przesyłki o małej wartości było pierwszym etapem zmian, dotyczących transakcji między firmami spoza UE a konsumentami z krajów członkowskich.

W listopadzie tego roku przesyłki te zostaną objęte opłatą manipulacyjną, której wartość ma wynieść między 2 a 4 euro, która będzie naliczana od kategorii towarowych, a więc w taki sam sposób jak cło. Od 2028 r. zaś przesyłki o małej wartości – do 150 euro – będą objęte już cłem na normalnych zasadach, takich samych jak te, które dotyczą wymiany między firmami czy przesyłek do konsumentów w UE o wartości przekraczającej 150 euro. Jednak od przesyłek o małej wartości nadal będzie naliczana opłata manipulacyjna.

 

Marek Siudaj (PAP)

Pierwszy samochód w Warszawie. 130 lat temu był bardziej przyjazny niż transport konny

25 sierpnia 1896 roku za sprawą Stanisława Grodzkiego na ulice Warszawy wyjechał pierwszy samochód w historii ziem polskich. Kosztował pięć lat pracy i uchodził za… przyjazny dla otoczenia. Dziś, 130 lat później, po krajowych drogach porusza się już ponad 21 mln pojazdów osobowych.

Warszawska firma „Alfred Grodzki” od lat zajmowała się sprzedażą maszyn i narzędzi rolniczych. W 1896 r. młody sukcesor tej firmy Stanisław Grodzki (1866-1927) pojechał do Paryża, a następnie do Mannheim i tam podpisał umowy na reprezentację na terenie Królestwa Polskiego dwóch marek samochodów – niemieckiego Benza i francuskiego Peugeota. Wagon kolejowy, na którym znajdowały się dwa samochody – Benz i Peugeot – dotarł do Warszawy 20 sierpnia 1896 r. Auta przeładowano na platformy konne i przetransportowano do siedziby firmy na ul. Senatorskiej 33. Były to pierwsze samochody, jakie pojawiły się na ziemiach polskich, wówczas pod zaborami.

25 sierpnia 1896 r. rano Grodzki postanowił wypróbować samochody w ruchu ulicznym. Jednym pojazdem kierował osobiście, drugi prowadził mechanik. Pierwsza jazda trwała niecałą godzinę. To, że w Warszawie pojawiły się samochody, wywołało duże zainteresowanie. Tego samego dnia po południu odbyła się próba na dłuższym odcinku. O godz. 18 samochód Benz po wyjechaniu z bramy przy ul. Senatorskiej 33 przejechał do rogu ul. Miodowej, w którą skręcił, a następnie dalej pojechał Krakowskim Przedmieściem i Nowym Światem do Placu Trzech Krzyży. Tam zawrócił i tą samą drogą wrócił na ul. Senatorską.

 


ZOBACZ:

Broszura Automobilklub Polski „Początki automobilistów Królestwa Polskiego 1909-19018”


 

Następnego dnia „Kurier Warszawy” pisał: „Od paru dni uwagę mieszkańców miasta zwraca powóz – samochód mknący bez koni po ulicach wśród najbardziej ożywionego ruchu kołowego. Jest to samochód systemu Benz, wyposażony w motor benzynowy, przebiegający ok. 20 wiorst na godzinę (1 wiorsta to 1066 m – PAP)”.

Po rozpaleniu wyobraźni czytelników magią szybkości, zawrotnej jak na owe czasy, dziennikarz przeszedł do informacji ekonomicznych: „Do wprowadzenia w ruch motoru używana jest benzyna, jednorazowe zaś napełnienie aparatu wystarczy na 100 z górą wiorst. Biorąc pod uwagę ceny warszawskie, tj. 7,5 kopiejki za funt najlepszej benzyny, materiał opałowy w ciągu jednej godziny kosztuje 22,5-45 kopiejek, co zależy od wielkości powozu i jego siły pociągowej”.

Ceny pierwszych samochodów były bardzo wysokie, w cytowanym tekście napisano: „Najtańszy dwuosobowy kosztuje 1350 rubli. Najdroższa kareta na sześć osób z motorem 5-konnym – 3400 rubli. W miarę jednak rozpowszechniania samochodów ceny spaść muszą bardzo znacznie. Są to bądź co bądź ekwipaże przyszłości, może bardzo niedalekiej”. Pod koniec XIX w. przeciętny robotnik w Warszawie zarabiał 20-25 rubli miesięczni, robotnik rolny – 10-15 rubli. Pensje urzędników najniższego szczebla wynosiły najczęściej 30–40 rubli. Oznacza to, że robotnik z miasta w 1896 r. musiałby na najmniejszy samochód przeznaczyć pełne dochody z ponad pięciu lat pracy. Dziś przy średniej pensji netto wynoszącej 6700 zł nowy samochód można kupić za dochody z 9-10 miesięcy.

Krakowski dziennik „Nowa Reforma” 28 sierpnia 1896 r. napisał: „Rozpoczęły się w Warszawie próby z powozami »automobil« systemu Benz, sprowadzonymi do Warszawy przez kupca Stanisława Grodzkiego. Siłą poruszającą jest mieszanina powietrza z benzyną, którą zapala iskra elektryczna. Próby na większą skalę rozpoczną się w tych dniach w obecności przedstawicieli władz, prasy i techników”.

We wrześniu 1896 r. firma Grodzkiego sprzedała pierwszy samochód prywatnemu nabywcy – pan Karol Temler kupił automobil do przejażdżek po mieście.

Wkrótce samochody zostały uznane za pojazdy ekologiczne – powszechny wówczas transport konny powodował ogromne zanieczyszczenie ulic miast przez zwierzęta. Zalegające odchody powodowały uciążliwy smród i pogarszały jakość powietrza. W tej sytuacji samochód, który emitował tylko niewielki dym z rury wydechowej – szybko rozwiewany przez wiatr – został uznany za pojazd przyjazny dla otoczenia.

Historia pokazała, że Stanisław Grodzki w pełni zasługiwał na miano pioniera motoryzacji w Polsce. Rok po pierwszym samochodzie sprowadził do Warszawy pierwszy motocykl. W tym samym 1897 r. odbył samochodową podróż z Warszawy do Paryża. Przejazd ok. 1700 km zajął mu dwa tygodnie. W 1900 r. za sprawą Grodzkiego Polacy mogli oglądać pierwszą motorówkę. W 1907 r. był on w grupie założycielskiej pierwszej organizacji motoryzacyjnej na ziemiach polskich – Towarzystwa Automobilistów Królestwa Polskiego.

Tomasz Szczerbicki (PAP)

Nowe amerykańskie badanie wykazało patologiczne zmiany w tętnicach już u osób w wieku 20 lat!

0

Nowe amerykańskie badanie wykazało patologiczne zmiany w tętnicach już u osób w wieku 20 lat. Jego autorzy, na łamach pisma „Circulation”, podkreślają potrzebę wczesnej oceny ryzyka sercowo-naczyniowego.

Naukowcy związani z Amerykańskim Towarzystwem Kardiologicznym (American Heart Association) przeanalizowali dane dotyczące zdrowia 1283 uczestników badania Future of Families–Cardiovascular Health Among Young Adults (FF-CHAYA), zróżnicowanej kohorty dorosłych o średniej wieku 23 lat. Jak się okazało, prawie 80 proc. młodych dorosłych uczestników, w średnim wieku 23 lat, spełniało kryteria zespołu sercowo-nerkowo-metabolicznego (zespół CKM) w stadium 1, 2 lub 3 – co oznacza, że mieli już nadmierną otyłość, metaboliczne czynniki ryzyka i/lub dowody subklinicznej choroby sercowo-naczyniowej. Około 21 proc. nie miało zidentyfikowanych czynników ryzyka CKM (stadium 0). Żaden z nich nie znajdował się w stadium 4 (wystąpiły już powikłania naczyniowe lub narządowe).

Zespół CKM opisuje związek między otyłością, cukrzycą, przewlekłą chorobą nerek i chorobami układu krążenia. Zespół ten jest klasyfikowany według stadiów, które odzwierciedlają czynniki ryzyka danej osoby, od 0 (brak czynników ryzyka) do 4 (istniejące schorzenia układu sercowo-naczyniowego, takie jak choroba wieńcowa, niewydolność serca lub udar).

Badacze ocenili stan zdrowia układu sercowo-naczyniowego uczestników na dwa sposoby: określając stadium zespołu CKM oraz wynik oceny zdrowia układu sercowo-naczyniowego w skali Life’s Essential 8. Sprawdzili oznaki uszkodzenia tętnic za pomocą ultrasonografii tętnic szyjnych (dużych tętnic w szyi, które transportują krew do mózgu). „Badanie pokazuje, że ocena zaawansowania zespołu CKM i Life’s Essential 8 uzupełniają się w identyfikacji osób dorosłych poniżej 30. roku życia, u których może szybko dojść do uszkodzenia tętnic, odkładania się blaszek miażdżycowych i ostatecznie do zwiększonego ryzyka wystąpienia przyszłych zdarzeń sercowo-naczyniowych” – powiedział autor badania, dr Donald Lloyd-Jones, kardiolog w Boston Medical Center, profesor medycyny w Chobanian & Avedisian School of Medicine na Uniwersytecie Bostońskim, dyrektor Framingham Center for Population and Prevention Science oraz główny badacz w badaniu Framingham Heart Study.

Młodzi dorośli z bardziej zaawansowanymi stadiami zespołu CKM uzyskali niższe wyniki w skali Life’s Essential 8. Bardziej zaawansowane stadia zespołu CKM były związane z wczesnym uszkodzeniem tętnic, w tym z pogrubieniem ścian tętnic szyjnych, co jest wczesnym markerem miażdżycy, nawet u osób w wieku około 20 lat. Autorzy doszli do wniosku, że wyniki podkreślają pilną potrzebę podejmowania działań profilaktycznych na wcześniejszym etapie życia, sugerując, że istnieją możliwości poprawy zdrowia układu sercowo-naczyniowego i zapobiegania postępowi choroby na długo przed jej klinicznym ujawnieniem.

Zdaniem autorów uzyskane wyniki sugerują pilną potrzebę wcześniejszego rozpoczęcia działań profilaktycznych zgodnie z programem programu Life’s Essential 8TM we wczesnym okresie życia w celu poprawy zdrowia układu sercowo-naczyniowego.

Wytyczne Amerykańskiego Towarzystwa Kardiologicznego/Amerykańskiego Kolegium Kardiologicznego dotyczące zapobiegania i leczenia nadciśnienia tętniczego, wysokiego poziomu cholesterolu i zespołu CKM zalecają lekarzom stosowanie wzorów Predicting Risk of cardiovascular disease EVENTs (PREVENT TM do szacowania 10- i 30-letniego ryzyka wystąpienia chorób układu sercowo-naczyniowego. Wzory te zostały jednak opracowane i zwalidowane do stosowania u osób w wieku 30–79 lat. Ze względu na młody wiek uczestników badania, równania PREVENT nie mają zastosowania.

„To, co bym rekomendował opierając się na mojej praktyce, to skupienie się na Life’s Essential 8 i optymalizacji jak największej liczby tych wskaźników dla lepszego zdrowia dziś i w dłuższej perspektywie” – zaznaczył Lloyd-Jones. Zachowania zdrowotne i czynniki ujęte w Life’s Essential 8 to zdrowe odżywianie, aktywność fizyczna, unikanie tytoniu, zdrowy sen, prawidłowa waga, prawidłowe poziomy cholesterolu i cukru we krwi oraz prawidłowe ciśnienie krwi.

„W przypadku osób po dwudziestce chcemy skupić się na poprawie zdrowia układu sercowo-naczyniowego” – powiedział Lloyd-Jones. Wyjaśnił, że ramy Life’s Essential 8TM zostały opracowane „do pomiaru, monitorowania i poprawy zdrowia układu sercowo-naczyniowego w każdym wieku, ale szczególnie u nastolatków i młodych dorosłych” i są powiązane z ich zdrowiem teraz i w dłuższej perspektywie.

Badanie ma kilka ograniczeń, w tym jego przekrojowy charakter, który nie pozwala na ustalenie związku przyczynowo-skutkowego, jednoczesną ocenę wielu wyników oraz wykorzystanie danych dotyczących zachowań zdrowotnych. Ponadto, ponieważ populacja badana celowo obejmowała wiele osób z mniej uprzywilejowanych środowisk, wyników prawdopodobnie nie można uogólniać na wszystkich młodych dorosłych. Autorzy twierdzą, że potrzebne są dodatkowe, długoterminowe badania, aby określić, jak stadium zespołu CKM we wczesnej dorosłości wiąże się z przyszłym ryzykiem chorób sercowo-naczyniowych.

 

Paweł Wernicki (PAP)

Weta prezydenta to 8 mld zł mniejszych wpływów do budżetu

0

Tylko sześć wet Karola Nawrockiego może oznaczać w tym roku ponad 8 mld zł mniejszych wpływów do budżetu – wynika z wyliczeń Ministerstwa Finansów dla „Rzeczpospolitej”.

We wtorkowej „Rzeczpospolitej” przedstawiono wyliczenia Ministerstwa Finansów, o które poprosiła gazeta, dotyczące skutków wet prezydenta dla budżetu państwa.

Jak wskazano w zestawieniu, sześć ustaw zawetowanych przez Karola Nawrockiego w pierwszym roku jego kadencji ma wartość 8,04 mld zł. Podkreślono, że to skutek finansowy dla tegorocznego budżetu.

Najbardziej kosztownym wetem była ustawa o podatku od nadzwyczajnych zysków z tytułu wytwarzania niektórych paliw ciekłych i ich obrotu osiągniętych w 2026 r. „Rz” opisała, że wyliczenia resortu finansów wskazują na koszt budżetowy w wysokości 3,8 mld zł. Na drugiej pozycji uplasowała się ustawa dotycząca podniesienia akcyzy na alkohol. To weto „uszczupliło budżet państwa o 1,8 mld zł”.

Z kolei weto ustawy wprowadzającej system SENT w obrocie betonem zmniejszyło budżet o 1,2 mld zł. Na 0,9 mld zł resort finansów wyliczył skutki finansowe ustawy podwyższającej opłatę cukrową z 50 do 70 gr. Zawetowana nowelizacja ustawy o podatku od osób prawnych (CIT) kosztowała budżet 0,2 mld zł. Natomiast weto do podwyżki podatku dochodowego od osób fizycznych od wygranych uszczupli budżet o 0,14 mld zł.

Gazeta zaznaczyła, że na przygotowanej przez Ministerstwo Finansów liście nie znalazły się pozostałe zawetowane ustawy, ponieważ „nie spowodowały one w większości bezpośrednich skutków budżetowych”.

W piątek 21 sierpnia agencja ratingowa Fitch ogłosiła decyzję o utrzymaniu oceny ratingowej Polski na poziomie A-/F1 odpowiednio dla długo- i krótkoterminowych zobowiązań w walucie zagranicznej oraz A-/F1 odpowiednio dla długo- i krótkoterminowych zobowiązań w walucie krajowej. Ministerstwo Finansów poinformowało, że jednocześnie perspektywa ratingu pozostała negatywna.

Zdaniem agencji ogólny brak współpracy, a czasami wręcz antagonistyczne relacje między rządem a prezydentem, w tym liczba wetowanych przez prezydenta ustaw, ograniczają w Polsce zdolność do skutecznego wdrażania polityki gospodarczej i reform. (PAP)

bch/ zm/

Ukraińskie zboże znowu chce płynąć przez Polskę. „Zboże naszych rolników będzie stało w kolejkach”

0

W rozmowie z „Rzeczpospolitą” wiceminister rolnictwa i rozwoju wsi Jacek Czerniak wskazał, że Ukraina prowadzi rozmowy z polskim rządem na temat zwiększenia ilości ukraińskiego zboża, które miałoby być transportowane przez Polskę. Jak dodał Czerniak, rząd działa w tym temacie ostrożnie.

„Jeśli przez polskie porty będzie prowadzony intensywny transfer zboża ukraińskiego do państw trzecich, to zboże naszych rolników będzie stało w kolejkach” – wskazał cytowany przez gazetę wiceminister rolnictwa Czerniak.

Przypomniano, że wwóz na polski rynek uniemożliwia utrzymywane w mocy rozporządzenie Ministra Rozwoju i Technologii z 15 września 2023 r., które wprowadziło bezterminowy zakaz importu wybranych produktów rolnych z Ukrainy do Polski. Możliwy jest jednak tranzyt tak, by zboże jedynie przejeżdżało przez teren Polski i jechało do portów lub krajów sąsiednich.

„Jesteśmy ostrożni co do transportu przez porty, z uwagi na potrzebę eksportu polskiego zboża” – podkreślił Czerniak. Jak dodał, tranzyt przez porty jest możliwy, pod warunkiem zdolności przeładowania tego zboża na statki z ciężarówek lub wagonów.

„Negocjujemy z portami, ale nie wszystkie porty są państwowe, terminale i nabrzeża mają różnych właścicieli i operatorów. To jest kwestia umów – kontraktów z eksporterami, tam gdzie mamy możliwości, staramy się, by to było w miarę ostrożnie traktowane, ale tam, gdzie są wolne terminy dla innych dostawców i tranzytów, nie widzimy przeszkód” – powiedział „Rzeczpospolitej” wiceszef resortu rolnictwa. (PAP)

 

bch/ zm/

Sondaż: Polacy chcą obiecanego podniesienia kwoty wolnej od podatku, a nie progów w PIT

0

Niespełna 41 proc. badanych, odpowiadając na pytanie o najbardziej potrzebną zmianę w PIT, wskazało podniesienie kwoty wolnej od podatku – to wynik sondażu opublikowanego we wtorkowym Dzienniku Gazecie Prawnej, przeprowadzonego przez CBOS. Ankietowani ocenili rządową propozycję zmian w PIT.

Na podstawie rządowych propozycji zmian w podatkach, które przedstawiono w ub. tygodniu, Centrum Badań Opinii Publicznej zapytało respondentów o preferowany kierunek zmian w podatku dochodowym od osób fizycznych.

Większość chciałaby realizacji obietnicy wyborczej Koalicji Obywatelskiej z 2023 r., czyli podniesienia kwoty wolnej od podatku do 60 tys. zł.

Poparcie dla progu podatkowego dla dochodów powyżej 150 tys. w postaci 32 proc., czyli propozycji rządu, wyraziło 10,7 proc. badanych.

 

Na odpowiedzi dot. zmian w podatkach mają wpływ preferencje polityczne. Podniesienia kwoty wolnej chce 57,3 proc. sympatyków opozycji i 36,4 proc. sympatyków obozu rządzącego” – czytamy we wtorkowym wydaniu „DGP”.

Według prof. Andrzeja Rycharda, socjologa z Polskiej Akademii Nauk, nowa propozycja rządu została źle zakomunikowana. „Nie wyjaśniono jasno, dlaczego wybrano ten wariant, a nie podniesienie kwoty wolnej od podatku” – wskazał.

Prof. Rychard ocenił, że temat kwoty wolnej od podatku będzie wygodny dla opozycji w kampanii wyborczej przed wyborami parlamentarnymi w 2027 r. (PAP)

ekn/ zm/

Na I-290 wstrzymano ruch. Doszło tam do poważnego wypadku

0

Na autostradzie Eisenhower Expressway (I-290) w rejonie Itasca wstrzymano ruch. W poniedziałek około 11:30 przed południem doszło tam do poważnego wypadku po tym jak z naczepy spadły cegły. Uszkodzonych zostało parę samochodów. Co najmniej jedną osobę zabrano do szpitala.

 

Ruch wstrzymano w obydwu kierunkach autostrady I-290 i kierowców prosi się o korzystanie z objazdów. Policja stanowa Illinois (ISP) podała, że naczepa przewróciła się i wysypał się z niej ładunek betonowych cegieł. Samochód jechał w kierunku zachodnim w okolicy Thorndale w Itasca. Na zdjęciach z miejsca wypadku widać przewróconą ciężarówkę na betonowy mur oddzielający pasy ruchu na autostradzie. Przewrócił się też co najmniej jeden słup oświetleniowy.

Serwis Total Traffic & Weather Network poinformował o znacznych opóźnieniach i dużym natężeniu ruchu na odcinku prowadzącym do Chicago między autostradą nr 390 a płatną autostradą Veterans Memorial Tollway (I-355), a także na odcinku prowadzącym z Chicago w okolicy Irving Park Road.

 

BK