Chiny kluczowym ogniwem w produkcji i ewolucji irańskich dronów Shahed
Powszechny dostęp do tanich dronów uderzeniowych Shahed stał się możliwy dzięki skomplikowanym łańcuchom dostaw, które prowadzą bezpośrednio do Chin – podał dziennik „Wall Street Journal”. Według gazety Pekin dostarcza kluczowe podzespoły oraz silniki odrzutowe do nowych wersji tej broni.
Jak przekazał „Wall Street Journal”, powołując się na amerykańskich i ukraińskich urzędników oraz analityków, Chiny stały się najważniejszym węzłem logistycznym dla irańskiego programu bezzałogowców. Chińskie firmy dostarczają nie tylko autorskie silniki, ale też serwomechanizmy, żyroskopy i elementy obudowy. Z ustaleń amerykańskiego Departamentu Skarbu (ministerstwa finansów) wynika ponadto, że zachodnie komponenty – w tym mikrosterowniki z USA czy Szwajcarii – trafiają do Iranu i Rosji głównie za pośrednictwem chińskich firm z fikcyjnymi adresami siedziby w Hongkongu.
Ewolucja tej broni doprowadziła do pojawienia się w ostatnich miesiącach nad Ukrainą nowych wersji Shahedów, wyposażonych w silniki odrzutowe zamiast tradycyjnych śmigłowych. Pozwala im to rozwijać prędkość do niemal 500 km/h – trzykrotnie szybciej niż starsze modele. Według ukraińskich służb, które zbadały szczątki aparatów użytych podczas zmasowanych ataków na Kijów w lipcu 2026 r., komponenty te zostały wyprodukowane przez chińską firmę Telefly Telecommunications Equipment z Shenzhen.
Nowe modele stanowią poważne wyzwanie dla ukraińskiej obrony powietrznej – przyznał we wtorek „WSJ”. O ile starsze wersje niszczono ze skutecznością przekraczającą 90 proc., nowe modele uciekają ukraińskim dronom przechwytującym i wymagają użycia droższych rakiet lub myśliwców.
„Przez długi czas produkcja Shahedów opierała się na pozyskiwaniu części z Zachodu. Teraz ten ciężar przesunął się na Chiny, które opanowały produkcję tej technologii” – zauważyła była urzędniczka Departamentu Skarbu USA, Kerri Bitsoff.
Pekin odpiera te zarzuty, zapewniając, że ściśle kontroluje eksport produktów podwójnego zastosowania i sprzeciwia się jednostronnym sankcjom USA. Z kolei władze Hongkongu zaznaczają, że stosują jedynie sankcje uchwalone przez ONZ. Ich zdaniem, te nałożone jednostronnie przez poszczególne państwa naruszają prawo międzynarodowe.
Zdaniem ekspertów ds. wojskowości przypadek Shaheda – kosztującego zaledwie około 20 tys. dolarów aparatu z włókna szklanego, mikrokontrolerów i ładunku wybuchowego – zmienił układ sił na świecie.
„Będziemy widzieć tego typu broń wszędzie” – ocenił analityk wojskowy i emerytowany generał australijskiej armii Mick Ryan, cytowany przez gazetę. Technologię tę od Iranu przejęły m.in. Rosja (gdzie drony produkowane są pod nazwą Gerań), a także Wenezuela, Syria i Etiopia. Z kolei Amerykanie użyli rozwiązań wzorowanych na Shahedach we własnym programie tanich dronów.
Z ustaleń badaczy wynika też, że Rosjanie eksperymentują z montowaniem na Shahedach dodatkowego wyposażenia – od modemu GSM i kart SIM do korekty lotu po rakiety przeciwlotnicze, mające odstraszać ukraińskie śmigłowce i samoloty. (PAP)
hav/ rtt/
Nepal/ Setki zagranicznych turystów wśród zaginionych wskutek potężnej powodzi błyskawicznej, dziewięć osób nie żyje
Co najmniej dziewięć osób nie żyje, a 384 turystów, w tym 291 obcokrajowców, uznaje się za zaginionych po potężnej powodzi błyskawicznej na północy Nepalu – poinformowała w środę nepalska izba turystyki. Ze względu na dużą liczbę zaginionych osób liczba ofiar śmiertelnych prawdopodobnie wzrośnie.
Według agencji AP powołującej się na nepalskie władze wśród 291 zagranicznych turystów jest 105 obywateli Indii, a także obywatele innych krajów, w tym USA, Wielkiej Brytanii i Malezji. MSZ Korei Południowej podało, że zaginionych jest ośmiu obywateli tego państwa.
Minister spraw zagranicznych Nepalu Shisir Khanal powiedział, że według wstępnych doniesień do katastrofy doszło w wyniku trzęsienia ziemi, które spowodowało lawinę, a ta doprowadziła do powodzi.
Z powodu żywiołu ucierpiały szczególnie obszary Syapru Besi i Timure w górzystym dystrykcie Rasuwa, zamieszkanym przez około 50 tys. osób. Władze wezwały mieszkańców okolic rzeki Bhote Koshi, by ewakuowali się na wyżej położone tereny.
Szef władz dystryktu, Narendra Pariyar, powiedział agencji Reutera, że pojawiły się doniesienia, iż powódź zrównała z powierzchnią ziemi całe wioski. Nepalskie Ministerstwo Zasobów Wodnych poinformowało, że woda zniszczyła m.in. hydroelektrownie, drogi i mosty, przez co w regionie doszło do przerw w dostawach prądu.
Premier Balendra Shah poinformował, że do pomocy w akcji wysłano zespoły ratownicze, a także policję i wojsko.
Po drugiej stronie granicy, w dystrykcie Gyirong w kontrolowanym przez Chiny Tybecie, pojawiły się doniesienia o „wielu ofiarach” i zaginionych. Masy uwolnionej przez powódź ziemi osunęły się tam na przejście graniczne – podała agencja Xinhua.
Przywódca Chin Xi Jinping zaapelował o podjęcie wszelkich wysiłków na rzecz poszukiwania zaginionych oraz wezwał do wzmocnienia systemów monitorowania i wczesnego ostrzegania przed klęskami żywiołowymi.
Rzeka Bhote Koshi bierze swój początek w kontrolowanym przez Chiny Tybecie, po czym jej wody płyną przez Nepal i Indie. W 2025 r. wskutek wezbrania wód tej rzeki zginęło dziewięć osób, a 24 zaginęły. Zniszczony został Most Przyjaźni łączący Nepal z Chinami, na wiele miesięcy paraliżując handel i transport między państwami. Przyczynę tamtej katastrofy przypisano osuszeniu jeziora polodowcowego w Tybecie.(PAP)
ek/ akl/
Tusk: Serial „Zonda” dopiero się rozkręca. Politycy KO zawiadamiają prokuraturę ws. spotkania posła Moskala z szefem Zondacrypto
Wiemy już, dlaczego prezydent Karol Nawrocki i PiS blokowali ustawę o kryptowalutach – kasa na zegarki, media, wyborcze imprezy, fundacje prawicowych polityków, a serial „Zonda” dopiero się rozkręca – skomentował w środę kolejne doniesienia ws. Zondacrypto premier Donald Tusk.
Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek poinformował we wtorek, że w śledztwie w sprawie Zondacrypto nastąpił przełom. Przekazał, że w sprawie są nowi prokuratorzy, nowe dowody, nowe osoby, które chcą współpracować z prokuraturą i nowi podejrzani. Przekazał, że w oparciu o zabezpieczony w sprawie materiał dowodowy prokuratura weryfikuje informacje, uzyskane w trakcie postępowania dotyczące możliwości popełnienia przestępstw w związku z finansowaniem przez Zondacrypto organizacji związanych m.in. z politykami prawicy. Chodzi m.in. o fundację b. ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry i fundację posła Konfederacji Przemysława Wiplera. Dotyczy ono także m.in. Telewizji Republika oraz jej prezesa Tomasza Sakiewicza, konferencji środowisk konserwatywnych CPAC i ewentualnej korzyści majątkowej przekazanej prezesowi Polskiego Komitetu Olimpijskiego Radosławowi Piesiewiczowi.
Do sprawy odniósł się w środę premier Tusk we wpisie na platformie X. „Teraz już wiemy, dlaczego z uporem maniaka Karol Nawrocki i PiS blokowali ustawę o kryptowalutach. Kasa na zegarki za 40 tysięcy euro, na media, wyborcze imprezy, fundacje prawicowych polityków. A przecież serial »Zonda« dopiero się rozkręca…” – napisał szef rządu.
W środę Wirtualna Polska opublikowała artykuł poświęcony spotkaniu posła PiS, członka sejmowej komisji cyfryzacji, innowacyjności i nowoczesnych technologii Michała Moskala oraz byłego funkcjonariusza CBA Artura Chodzińskiego z prezesem giełdy Zondacrypto Przemysławem Kralem. Do spotkania miało dojść 7 sierpnia ub.r. w hotelu na hiszpańskiej Ibizie. Jak informował portal, poseł chciał współpracować z giełdą, która kilka miesięcy później upadła. Poseł PiS we wpisie na X oświadczył, że z Kralem rozmawiał tylko raz. Podkreślił że ani on, ani fundacja, z którą współpracuje, nie podjęli współpracy z Zondacrypto i jego prezesem oraz nie przyjęli od nich żadnych środków.
W publikacji WP pojawił się także wątek rządowej ustawy regulującej polski rynek kryptoaktywów, która została trzykrotnie zawetowana przez prezydenta Nawrockiego. Autorzy artykułu wskazali, że półtora miesiąca po Ibizie PiS złożyło trzynaście poprawek łagodzących rządową ustawę o kryptoaktywach, zbieżnych z uwagami, które Kral przekazał wcześniej ministerstwu za pośrednictwem Związku Banków Polskich”. „Moskal zaprzecza, by był autorem poprawek. We wrześniu 2025 r. pisał jednak na X: »z [Januszem Kowalskim] zgłaszamy poprawki« – dodano. Autorzy przytoczyli odpowiedź Moskala na przesłane mu w tej sprawie pytanie: »Nie byłem ich autorem ani ich nie przygotowywałem. Rozmawiałem o nich z Januszem Kowalskim, oceniałem je i nadal oceniam pozytywnie«.
Do sprawy odniósł się na X również poseł Kowalski, obecnie poseł niezrzeszony, dawniej w PiS. Według niego w artykule postawiono „kompletnie fałszywą tezę”, że poprawki składane przez PiS, są zbieżne z uwagami Krala i całkowicie pominięto odpowiedzi na pytania, których udzielił w czerwcu 2026 r.
Również w środę Onet poinformował, że prezes Telewizji Republika Tomasz Sakiewicz negocjował sprzedaż pakietu akcji stacji szefowi Zondycrypto Przemysławowi Kralowi. W liście intencyjnym, do którego dotarł portal, mowa jest o nabyciu przez Zondacrypto akcji, które „zapewnią Inwestorowi udział w kapitale zakładowym Spółki na poziomie od 5 proc. do 20 proc.”. Według Onetu list intencyjny podpisał Sakiewicz, ale nie zrobił tego Kral. W środę Sakiewicz komentując publikację stwierdził, że opiera się ona na sfałszowanych dokumentach.
Wcześniej, w poniedziałek Wirtualna Polska i TVN24 opublikowały ustalenia wspólnego śledztwa, z którego wynika, że prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego Radosław Piesiewicz miał dostać od szefa giełdy kryptowalut Zondacrypto Przemysława Krala m.in. zegarek wart 40 tys. euro oraz inne prezenty w zamian za rzekome „wstawiennictwo” ws. problemów giełdy kryptowalut z Urzędem Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK). Prezes PKOl zaprzecza doniesieniom mediów.
Na początku kwietnia br. media informowały o tym, że giełda kryptowalut Zondacrypto może mieć poważne problemy z płynnością. Analiza, do której dotarły wówczas money.pl i Wirtualna Polska, ujawniła spadek rezerw bitcoinów giełdy Zondacrypto o 99 proc. „Użytkownicy zgłaszają problemy z wypłatą środków” – podali wówczas dziennikarze.
Postępowanie ws. giełdy kryptowalut Zondacrypto zostało wszczęte przez Prokuraturę Regionalną w Katowicach 17 kwietnia pod kątem oszustw znacznej wartości i prania brudnych pieniędzy. Dotychczas wpłynęło kilka tysięcy zawiadomień o przestępstwie. 3 sierpnia śledztwo w sprawie Zondacrypto zostało połączone z postępowaniem w śląskim wydziale Prokuratury Krajowej związanym z zaginięciem założyciela giełdy Sylwestra Suszka. Suszek zaginął w 2022 r. Połączone śledztwo prowadzi obecnie śląski wydział PK.
Szef MS pytany we wtorek, czy prezes Zondacrypto uzyskał status małego świadka koronnego (takie informacje podała TVP Info), odpowiedział, że „wszystko jest objęte tajemnicą śledztwa”. Mały świadek koronny to osoba, która może skorzystać z nadzwyczajnego złagodzenia kary za przestępstwa popełnione wraz z innymi, pod warunkiem współpracy z organami ścigania.(PAP)
Politycy KO zawiadamia prokuraturę w związku z doniesieniami o spotkaniu posła PiS Michała Moskala z prezesem giełdy kryptowalut Zondacrypto Przemysławem Kralem. Chodzi o podejrzenie m.in. powoływania się na wpływy w związku z pracami nad ustawą regulującą rynek kryptowalut.
Wirtualna Polska napisała w środę o spotkaniu w sierpniu 2025 r. posła Moskala, członka sejmowej komisji cyfryzacji, innowacyjności i nowoczesnych technologii oraz byłego funkcjonariusza CBA Artura Chodzińskiego z prezesem Zondacrypto. Według portalu poseł chciał współpracować z giełdą kryptowalut, która kilka miesięcy później upadła. Po spotkaniu z Kralem Moskal miał zacząć aktywnie zajmować się tematem kryptowalut w Sejmie. Odnosząc się do publikacji WP poseł Moskal napisał na X, że „miała być bomba”, a „jest kapiszon”.
Złożenie w prokuraturze zawiadomienia będącego pokłosiem doniesień o spotkaniu posła PiS z szefem Zondacrypto, zapowiedział na środowej konferencji prasowej poseł KO, wiceminister funduszy Jacek Karnowski. Uzasadniając mówił, że zarówno PiS, jak i Konfederacja głosowały przeciwko ustawie o rynku kryptoaktywów, a następnie prezydent Karol Nawrocki ją wetował, „starając się wybić jej zęby swoim projektem”.
Poseł KO i rzecznik rządu Adam Szłapka podał później w środę na portalu X, że w zawiadomieniu do prokuratury dotyczącym posła Moskala chodzi o „podejrzenie przekroczenia uprawnień, niedopełnienia obowiązków oraz powoływania się na wpływy w związku z pracami nad ustawą regulującą rynek kryptowalut”.
„W zawiadomieniu wnioskujemy o zabezpieczenie komunikacji i przesłuchanie osób uczestniczących w spotkaniu na Ibizie” – poinformował Szłapka.
Z kolei uczestniczący w konferencji prasowej europoseł KO Borys Budka zaapelował do prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, aby odciął się od posła Moskala. – Dzisiaj domagamy się po pierwsze, by natychmiast Jarosław Kaczyński wyszedł i odciął się od pana Moskala. Inaczej będziemy uznawać, że pan Moskal działał w imieniu Jarosława Kaczyńskiego i w imieniu PiS – powiedział Budka.
Cytowany w artykule WP.pl rzecznik PiS Rafał Bochenek podkreślił, że Moskal nie informował kierownictwa ugrupowania o swoim wyjeździe na Ibizę i nie reprezentował tam partii.
Według publikacji Wirtualnej Polski, „po wizycie na Ibizie Michał Moskal mocno zaangażował się w sprawy branży kryptowalut. Wcześniej trudno znaleźć taki ślad: 22 lipca (2025), dwa tygodnie przed wypadem na Ibizę, Sejm debatował w pierwszym czytaniu nad rządowym projektem ustawy. Moskal w debacie nie uczestniczył”. Natomiast 9 września 2025 r. – pisze WP – Moskal ogłosił na X, że z posłem Januszem Kowalskim (niez.) zgłaszają poprawki, które „mają ucywilizować” przygotowany przez rząd projekt ustawy o rynku kryptoaktywów.
Poseł PiS stwierdził, że z Przemysławem Kralem rozmawiał „raz — tak samo jak z dziesiątkami innych przedsiębiorców”. Poinformował, że spotkanie na Ibizie trwało ok. godziny i ani on, ani żaden z jego współpracowników, ani żadna z organizacji społecznych, w których działa „nigdy nie podjęli z nim ani z podmiotami z nim związanymi żadnej współpracy” i „nie przyjęli od nich ani złotówki”.
26 września 2025 r. Sejm uchwalił ustawę o rynku kryptoaktywów, która zakładała m.in., że nadzór nad nim sprawować będzie Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) i przewidywała też kary za m.in z nielegalną emisją tokenów. Po poprawkach Senatu, ustawa opuściła parlament na początku listopada ub.r. a na początku grudnia ub.r. zawetował ją prezydent. Następnie ustawa ta była jeszcze dwukrotnie uchwalana i później wetowana przez prezydenta.
Po raz trzeci Karol Nawrocki odmówił jej podpisania 11 czerwca br. Zawetowane przepisy wyznaczały KNF jako organ nadzorczy dla rynku kryptoaktywów i upoważniały ją m.in. do nakładania sankcji na działające na nim podmioty. Trzykrotne weto rządowego przedłożenia uzasadniane było przez KPRP m.in. nadregulacją i możliwością spowodowania wypchnięcia polskich firm z branży za granicę.
Na początku maja br. prezydent złożył własny projekt dotyczący regulacji rynku kryptoaktywów, swoje projekty złożyli też posłowie Polski2050 i Konfederacji. 13 maja sejmowa Komisja Finansów Publicznych, która rozpatrzyła łącznie cztery projekty, uznała, że wiodącym jest projekt rządowy. Tym samym prace nad innymi propozycjami nie były kontynuowane.
Na początku kwietnia br. media informowały, że Zondacrypto może mieć poważne problemy z płynnością. Analiza, do której dotarły wówczas money.pl i Wirtualna Polska, ujawniła spadek rezerw bitcoinów giełdy o 99 proc., a dziennikarze podawali, że użytkownicy zgłaszali problemy z wypłatą środków.
Postępowanie ws. giełdy kryptowalut zostało wszczęte przez Prokuraturę Regionalną w Katowicach 17 kwietnia pod kątem oszustw znacznej wartości i prania brudnych pieniędzy. Dotychczas wpłynęło kilka tysięcy zawiadomień o przestępstwie. 3 sierpnia śledztwo zostało połączone z postępowaniem w śląskim wydziale Prokuratury Krajowej związanym z zaginięciem założyciela giełdy Sylwestra Suszka, który zaginął w 2022 r. Połączone śledztwo prowadzi obecnie śląski wydział PK.
Szef MS, prokurator generalny Waldemar Żurek poinformował we wtorek, że w śledztwie w sprawie Zondacrypto nastąpił przełom – są nowi prokuratorzy, którzy się nią zajmują, nowe dowody i nowe osoby, które chcą współpracować z prokuraturą. Dodał, że w śledztwie pojawili się nowi podejrzani.
Żurek poinformował, że w oparciu o zabezpieczony materiał dowodowy prokuratura weryfikuje informacje, uzyskane w trakcie postępowania dotyczące możliwości popełnienia przestępstw w związku z finansowaniem przez Zondacrypto: fundacji b. szefa MS, prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobro, fundacji posła Przemysława Wiplera )Konfederacja) oraz „innych osób z nim współdziałających, w związku z prowadzonym procesem legislacyjnym dotyczącym rynku kryptowalut”, Telewizji Republika i jej prezesa, „konferencji środowisk konserwatywnych CPAC”, działań podejmowanych przez osoby pomagające „zbiegłemu byłemu wiceministrowi sprawiedliwości Marcinowi Romanowskiemu” oraz ewentualnej korzyści majątkowej przekazanej prezesowi PKOl Radosławowi Piesiewiczowi. (PAP)
mt/ rbk/ mok/
Burmistrz Brandon Johnson szuka milionów dolarów na załatanie dziury budżetowej Chicago
Burmistrz Chicago Brandon Johnson przedstawił we wtorek plan zmniejszenia tegorocznego deficytu budżetowego miasta, wynoszącego 85 milionów dolarów. Burmistrz zapowiedział refinansowanie miejskich obligacji o wartości około 500 milionów dolarów, co przyniesie Chicago oszczędności rzędu 65–71 milionów dolarów.
Pozostałą część brakującej kwoty pokryją niewykorzystane federalne środki pomocowe związane z pandemią COVID-19. Zdaniem Johnsona działania te pozwolą uniknąć zwolnień pracowników miejskich bez konieczności zaciągania nowego długu. Ogłoszenie to zbiega się w czasie z przygotowaniami burmistrza do kolejnego starcia z Radą Miasta w sprawie budżetu. Radni przyjęli plan budżetowy, któremu Johnson się sprzeciwiał. Burmistrz stwierdził, że propozycje Rady Miasta dotyczące zrównoważenia budżetu nie przyniosły oczekiwanych rezultatów.
Odrzucając plan burmistrza zakładający przywrócenie podatku od każdego pracownika w dużych firmach w Chicago, blok opozycyjny przyjął budżet oparty na sprzedaży wierzytelności przysługujących miastu, sprzedaży powierzchni reklamowej na miejskich latarniach, pojazdach i budynkach przy mostach oraz udzielaniu licencji na reklamy wykorzystujące technologię rozszerzonej rzeczywistości (AR) – widoczne na terenie miasta za pośrednictwem smartfonów, okularów wirtualnej rzeczywistości lub tabletów. „Każda z przedstawionych przez nich propozycji zakończyła się fiaskiem, a jedna z nich nie przyniosła ani centa dochodu. To zaniedbanie obowiązków” – powiedział Brandon Johnson.
Rzecznik Koalicji ds. Odpowiedzialności Budżetowej Rady (Budget Accountability Coalition), organu, który przyjął wspomniany plan budżetowy mimo sprzeciwu Johnsona, skrytykował burmistrza za niewłaściwą realizację budżetu miasta na rok 2026. „Burmistrz Johnson i jego administracja nie zrealizowali budżetu zgodnie z wymogami prawa” – stwierdzono w oświadczeniu koalicji. „Zamiast tego burmistrz skupił się na szukaniu winnych, by odwrócić uwagę od własnych niepowodzeń, a obecnie stosuje księgowe sztuczki, które w rzeczywistości nie zlikwidują naszego deficytu strukturalnego, lecz powielają szkodliwe praktyki fiskalne, jakimi ta administracja obciąża podatników” – czytamy w oświadczeniu.
BK
Superszybki pociąg ma dojechać ze śródmieścia Chicago na lotnisko O’Hare w 15 minut!
Podróż z centrum Chicago na Międzynarodowy Port Lotniczy O’Hare w ciągu 15 minuto może być możliwa i to nie w tak odleglej przyszłości. Taki właśnie cel stawia sobie nowy projekt elektrycznego pociągu ekspresowego o nazwie O’Hare Flyer.
Jak poinformowano, inicjatywa opracowana przez grupę liderów biznesu i przedstawicieli społeczności Chicago zakłada uruchomienie pierwszego w USA pociągu ekspresowego na lotnisko. O’Hare Flyer miałby zapewnić podróżnym 15-minutowy przejazd z dzielnicy The Loop do Terminalu 2.
Według pomysłodawców pociąg oferowałby obsługę na najwyższym poziomie, wygodne fotele oraz miejsca na bagaż, a kursy odbywałyby się co 15 minut. Skład poruszałby się po torach bezstykowych i byłby doładowywany na planowanej stacji w pobliżu budynku Old Post Office. „To pierwszy tego rodzaju pociąg ekspresowy w Stanach Zjednoczonych, który zapewni pasażerom w Chicago bezpieczną i niezawodną podróż na światowym poziomie, realizowaną szybkim, niemal bezgłośnym pociągiem elektrycznym zasilanym bateryjnie” – stwierdził w komunikacie prasowym Dave Lundy, założyciel i dyrektor generalny O’Hare Flyer.
Z kolei Mark Walbrun, założyciel i dyrektor ds. technicznych O’Hare Flyer, wyjaśnił, że pociąg będzie obsługiwał specjalną trasę ekspresową, wykorzystując trzy istniejące, lecz obecnie niewystarczająco eksploatowane korytarze kolejowe przeznaczone dla ruchu towarowego, należące do spółek CSX, Canadian National (CN) oraz Union Pacific (UP). Zaznaczono, że projekt jest przedsięwzięciem prywatnym, a jego twórcy nie ubiegają się o finansowanie ani dotacje rządowe, stanowe czy z budżetu Chicago.
„Od dziesięcioleci liderzy gospodarczy i polityczni Chicago marzyli o szybkim połączeniu między lotniskiem O’Hare a centrum miasta, ponieważ stanowi ono potężny impuls dla rozwoju gospodarczego” – powiedziała Kristi Lafleur, współzałożycielka projektu O’Hare Flyer. „Ten cichy, bezemisyjny pociąg elektryczny przyciągnie do centrum i całego regionu zarówno odwiedzających, jak i kolejne firmy.
Warto również podkreślić, że przedsięwzięcie to jest realizowane przez mieszkańców Chicago i z myślą o nich” – mówiła. Celem grupy jest uruchomienie projektu w ciągu najbliższych pięciu lat. Zgodnie z komunikatem, zespół O’Hare Flyer prowadzi obecnie rozmowy z przedstawicielami władz, biznesu, sektora finansowego i rządowego oraz organizacji społecznych, a w planach są kolejne spotkania.
Burmistrz Brandon Johnson stwierdził, że plan ten potwierdza rosnące zaufanie inwestorów prywatnych do Chicago. „Innowacyjne, zrównoważone i przystępne cenowo rozwiązania transportowe stanowią kluczowy element naszej wizji a nasza administracja z niecierpliwością oczekuje dalszych rozmów z podmiotami zainteresowanymi realizacją w Chicago inwestycji o przełomowym znaczeniu, podczas gdy wspólnie dążymy do uczynienia z niego najbezpieczniejszego i najbardziej przystępnego cenowo dużego miasta w Ameryce” – czytamy w oświadczeniu burmistrza.
BK
Wyższe cła nałożone na Kanadę przez Donalda Trumpa mocno odczują mieszkańcy Illinois
Wyższe cła nałożone przez prezydenta Donalda Trumpa na Kanadę i odwetowe zapowiedziane przez ten kraj oznaczają dla mieszkańców Illinois wyższe ceny. Kanada jest bowiem głównym partnerem handlowym Illinois, a planowane nowe cła obejmują towary i usługi o wartości blisko 80 miliardów dolarów.
Mieszkańcy Illinois powinni więc spodziewać się wyższych cen między innymi ropy naftowej a co za tym idzie benzyny a także gazu ziemnego, metali szlachetnych, tworzyw sztucznych oraz żywności w tym produktów nabiałowych. Profesor Robert Bruno z Uniwersytetu Illinois ostrzega, że w związku z nowym, 50-procentowym cłem mieszkańcy stanu powinni przygotować się na dodatkowe wydatki rzędu tysięcy dolarów rocznie na towary z Kanady.
„Każdy wzrost stawki celnej o 1 punkt procentowy oznaczałby prawdopodobnie wzrost kosztów dla gospodarstwa domowego o około 300 dolarów” – stwierdził. „Cła te mogą zagrozić ponad 1100 miejscom pracy w sektorze produkcyjnym. Mówimy tu o czymś naprawdę poważnym” – zaznaczył profesor Bruno. Twierdzi również, że gospodarka Illinois już odczuła skutki wprowadzonego przez administrację Trumpa globalnego cła w wysokości 10%, wskazując zwłaszcza na wpływ tych działań na produkty kanadyjskie.
„Sektor produkcyjny poniósł poważne straty i zlikwidowano w nim blisko 7500 miejsc pracy co odbiło się na ogólnym PKB stanu” – powiedział Bruno, odnosząc się do danych zawartych w opublikowanym w lipcu raporcie „Tariffs and the Midwest” (Cła a Środkowy Zachód). „Szacunkowa wartość gospodarcza wszystkich towarów i usług w Illinois spadła zatem o około 5 miliardów dolarów” – dodał.
Administracja Donalda Trumpa utrzymuje, że cła są konieczne, twierdząc, iż Kanada „wykorzystywała” Stany Zjednoczone, stosując wysokie stawki celne na produkty rolne. Demokratyczny kongresman reprezentujący Illinois w Waszyngtonie, Brad Schneider, zapowiada wniesienie pod obrady Kongresu USA ustawy o nazwie „Bad Deal Act”. Przewiduje ona zwrot konsumentom środków pochodzących z ceł oraz uchylenie przestarzałego przepisu federalnego, wywodzącego się z ustawy Smoota-Hawleya z 1930 roku, na który powołuje się administracja Trumpa, uzasadniając wprowadzenie nowych opłat. „Wbrew temu, co twierdzi prezydent, koszty ceł ponosi amerykański konsument” – powiedział Schneider.
„To podatek nałożony na Amerykanów, który sprawi, że wiele produktów zdrożeje” – podkreślił Demokrata. Schneider spodziewa się również zaskarżenia ceł na drodze sądowej i zdaje sobie sprawę, że przeforsowanie jego ustawy będzie trudnym zadaniem, jednak podkreśla, iż koszty braku działań wykraczać będą poza wymiar czysto finansowy. „Jestem przekonany, że relacje z Kanadą przetrwają rządy obecnej administracji, ale wyrządzone szkody będą odczuwalne przez pokolenia” – stwierdził polityk z Illinois.
Wejście wyższych ceł na produkty z Kanady Trump zapowiedział od 1 stycznia 2027 roku.
BK
W Elk Grove Village padła główna wygrana w Lucky Day Lotto
W Elk Grove Village w Illinois ktoś wzbogacił się o 800 tysięcy dolarów. Taka wygrana padła podczas poniedziałkowego, wieczornego losowania w Lucky Day Lotto.
Szczęśliwy kupon sprzedano w sklepie sieci 7-Eleven przy ulicy West Nerge Road. Na kuponie znalazło się pięć liczb wylosowanych wieczorem, a więc: 4, 24, 28, 31 i 42. Sklep za sprzedanie szczęśliwego losu otrzyma od loterii stanowej Illinois 8 tysięcy dolarów.
W zeszłym tygodniu w Springfield sprzedano kupon Lucky Day Lotto wart 550 tysięcy dolarów. Zwycięzcy mają rok od daty losowania na odebranie nagrody. Lucky Day Lotto to gra dostępna wyłącznie w Illinois a losowania odbywają się dwa razy dziennie – po południu i wieczorem.
A tym którzy marzą o znacznie większej wygranej przypominamy, że jeszcze dziś losowanie amerykańskiej loterii Powerball z pulą 96 milionów dolarów. Podczas wczorajszego losowania Mega Millions znowu nikt nie trafił „szóstki” i w piątek do wygrania jest już 145 milionów dolarów. Mieszkańcy Illinois mogą też próbować szczęścia w Lotto. W tej grze liczbowej kumulacja wzrosła do 3,5 mln dolarów. Kolejne losowanie w czwartek.
BK
Departament zdrowia powiatu Kane podał, gdzie mieszkańcy mogli mieć styczność z osobą zakażoną odrą
Szkoła średnia w powiecie Kane w Illinois jest jednym z dwóch miejsc, w których mogło dojść do narażenia na kontakt z wirusem odry. Departament zdrowia publicznego powiatu Kane przekazał we wtorek, że u osoby niezaszczepionej przeciwko odrze potwierdzono zakażenie tą chorobą.
Zaznaczono, że pacjent nie zaraża już innych, ale służby sanitarne wskazały dwa miejsca, w których mogło dojść do narażenia na kontakt z wirusem w okresie, gdy osoba ta była zakaźna. Pierwszym z tych miejsc jest szkoła Kaneland High School w Maple Park a do potencjalnego narażenia doszło tam 18 sierpnia, w trakcie całego dnia zajęć szkolnych. We wtorek ta szkoła średnia przeszła na tryb nauczania zdalnego a dziś zajęcia stacjonarne mają zostać wznowione. Do drugiego kontaktu z osobą zakażoną odrą mogło dojść w przychodni pediatrycznej Next Generation Pediatric Clinic w South Elgin, 21 sierpnia w godzinach od 12:30 do 4 po południu.
Odra to wysoce zaraźliwa choroba wirusowa układu oddechowego, która łatwo przenosi się między ludźmi, zwłaszcza w przypadku osób niezaszczepionych. Choroba ta objawia się gorączką, występuje kaszel, katar, zaczerwienione lub łzawiące oczu a także charakterystyczna wysypka, która zazwyczaj pojawia się najpierw na twarzy, a następnie rozprzestrzenia się na inne części ciała. Odra może prowadzić do poważnych powikłań, a nawet śmierci.
Szczególnie narażone są małe dzieci, przy czym szczepionka nie jest podawana w pierwszym roku życia. Szczepionka MMR jest podawana w dwóch dawkach: pierwszą podaje się między 12. a 15. miesiącem życia, a drugą między 4. a 6. rokiem życia, przed rozpoczęciem przez dziecko nauki w szkole. Departament zdrowia publicznego powiatu Kane zaapelował do osób, które mogły mieć kontakt z osobą zakażoną odrą we wspomnianych miejscach na poddanie się kwarantannie przez 21 dni w przypadku, gdy nie są zaszczepione przeciw tej chorobie. Jeżeli wystąpią objawy wskazujące na powikłania należy natychmiast zgłosić się do lekarza.
BK
NIPSCO wydało komunikat: Blisko 100 procent odbiorców w Indianie dotkniętych burzami znowu ma prąd
Do północy z wtorku na środę przywrócono 99% zasilania elektrycznego w Indianie – poinformował największy dostawca prądu w tym stanie, firma NIPSCO. Dwa tygodnie po tym, jak w Indianę uderzyło potężne derecho, które przyniosło gwałtowne burze z towarzyszącym im wiatrem w porywach przekraczających 100 mil na godzinę prawie wszyscy odbiorcy odzyskali prąd.
W opublikowanym komunikacie NIPSCO podało, że firma przywróciła zasilanie 99% swoich klientów w północno-zachodniej części stanu a jedyne osoby pozostające bez prądu to te, u których doszło do uszkodzenia prywatnych instalacji lub urządzeń. Część odbiorców zmaga się również z przerwami w dostawie prądu niespowodowanymi przez burze, a firma nadal pracuje nad ich usunięciem. Przedstawiciele przedsiębiorstwa podkreślają, że tysiące pracowników pracowały przez całą dobę, aby przywrócić zasilanie w regionie, a wtorkowy komunikat stanowi zwieńczenie tych wysiłków.
„Pozostawanie bez prądu przez wiele dni jest trudne. Brak zasilania przez ponad tydzień to ogromne wyzwanie i rozumiemy, jak wielkie jest to obciążenie dla rodzin” – napisał w oświadczeniu Vince Parisi, prezes i dyrektor operacyjny NIPSCO. „Mieliśmy do czynienia z najpoważniejszymi zniszczeniami w historii i jesteśmy wdzięczni naszym klientom za cierpliwość. Dzięki tysiącom osób pracującym przez całą dobę udało się przywrócić dostawy energii, a teraz koncentrujemy się na wspieraniu społeczności, które wciąż wracają do normalnego funkcjonowania” – dodał.
Według ostatecznych danych przedstawionych przez NIPSCO, derecho, które przeszło przez ten obszar 11 sierpnia, pozbawiło prądu co najmniej 375 tysięcy mieszkańców, czyli około 80% klientów firmy w północno-zachodniej części stanu Indiana. W kolejnych tygodniach ponad 4 tysiące pracowników etatowych i kontraktowych z 14 stanów przystąpiło do przywracania dostaw energii elektrycznej, wspieranych przez lokalne i stanowe służby porządkowe a nawet Gwardię Narodową Indiany.
Mimo to działania firmy spotkały się z krytyką także ze strony gubernatora Indiany, Mike’a Brauna, który zażądał wszczęcia dochodzenia w sprawie sposobu, w jaki przedsiębiorstwo poradziło sobie z zaistniałą sytuacją. „NIPSCO to monopolistyczny dostawca usług komunalnych, któremu mieszkańcy Indiany płacą co miesiąc, oczekując, że firma wykorzysta swoje znaczne zasoby do utrzymania infrastruktury, przygotowania się na trudne warunki pogodowe oraz jak najszybszego przywrócenia dostaw energii w razie wystąpienia sytuacji kryzysowej” – stwierdził Braun w komunikacie prasowym. „NIPSCO nie wywiązało się ze swoich zobowiązań” – zaznaczył.
Choć gubernator docenił pracę ekip technicznych, które przywróciły zasilanie, krytycznie odniósł się do działań kierownictwa firmy. „Zarząd NIPSCO nie zapewnił odpowiednich rozwiązań” – powiedział. Braun domaga się gruntownej analizy przygotowań NIPSCO do niedawnych przerw w dostawie prądu oraz reakcji firmy na te zdarzenia. W poniedziałek polecił biuru rzecznika konsumentów usług komunalnych stanu (Indiana Office of Utility Consumer Counselor) złożenie skargi oraz wystąpienie do stanowej komisji regulacyjnej (Indiana Utility Regulatory Commission) z wnioskiem o wszczęcie dochodzenia w sprawie działań NIPSCO.
Spółka NIPSCO zapowiedziała, że będzie kontynuować komunikację z administracją Brauna. „NIPSCO szanuje proces regulacyjny i będzie w pełni współpracować, jeśli komisja zdecyduje się wszcząć dochodzenie. Jesteśmy zaangażowani w zapewnienie przejrzystości i współpracę w zakresie udostępniania informacji dotyczących naszej działalności oraz podejmowanych działań, których celem jest bezpieczna i niezawodna obsługa klientów” – poinformowała firma w oświadczeniu.
BK
W Stanach Zjednoczonych rodzi się coraz więcej dzieci z in vitro
Po raz pierwszy w historii w Stanach Zjednoczonych w ciągu jednego roku przyszło na świat ponad 100 tysięcy dzieci dzięki metodzie zapłodnienia pozaustrojowego (IVF). Nowe przepisy umożliwiają też rodzicom w Illinois łatwiejszy dostęp do tzw. in vitro.
Najnowsze dane krajowe pochodzą od organizacji Society for Assisted Reproductive Technology (SART) i wskazują na utrzymujące się w USA zapotrzebowanie na leczenie niepłodności. SART określa te wyniki mianem „istotnego kamienia milowego” dla medycyny rozrodu oraz rodzin korzystających z tego rodzaju terapii. Dla wielu rodzin barierą pozostają jednak koszty. Według firmy Carrot – oferującej finansowane przez pracodawców programy wsparcia w zakresie leczenia niepłodności – średni koszt jednego cyklu IVF w 2026 roku wynosi 23 474 dolary. Co więcej, aby osiągnąć sukces, większość pacjentów musi przejść więcej niż jeden cykl leczenia.
W 2026 roku Illinois rozszerzył wymogi dotyczące ubezpieczeniowego pokrycia kosztów leczenia niepłodności, zobowiązując grupowe plany zdrowotne obejmujące świadczenia związane z ciążą do finansowania terapii niepłodności. „Illinois wprowadziło naprawdę postępowe regulacje” – stwierdziła dr Emily Jungheim, profesor położnictwa i ginekologii oraz endokrynolog w Northwestern Medicine.
Przepisy Illinois dotyczące leczenia niepłodności należą obecnie do najbardziej korzystnych w kraju, co dr Jungheim określa mianem rozwiązania „przełomowego”. „Jednak ostatecznie pacjenci i tak muszą liczyć się z różnego rodzaju kosztami pokrywanymi z własnej kieszeni” – zauważyła. Dodała, że metody leczenia niepłodności w tym in vitro są wciąż poza zasięgiem wielu osób. „Wymagają czasu, wysiłku, energii i zaangażowania emocjonalnego – zwłaszcza jeśli za pierwszym razem nie przyniosą powodzenia” – stwierdziła. „Do tego dochodzi kwestia leków; często świadczenie obejmujące farmaceutyki jest oddzielone od pakietu refundującego procedurę in vitro” – powiedziała dr Emily Jungheim.
BK
26 sierpnia 1939 r. telewizja w Polsce po raz pierwszy wyemitowała film fabularny. W Warszawie było wówczas ok. 30 telewizorów
Eksperymentalna stacja telewizyjna, znajdująca się w budynku Prudentialu, najwyższym wówczas gmach Warszawy, 26 sierpnia 1939 r. wyemitowała pierwszy film fabularny „Barbara Radziwiłłówna”. W Warszawie było wówczas ok. 30 telewizorów.
Obecnie filmy i seriale telewizyjne są nierozerwalną częścią programów telewizyjnych. W ostatnich latach pojawiło się wiele stacji i kanałów, które oferują tylko filmy. Według danych Głównego Urzędu Statystycznego w Polsce jest obecnie ok. 25 milionów telewizorów.
Telewizja od samego początku istnienia stawiała na dwa główne kierunki rozwoju – przekaz informacji i rozrywkę. Emisja telewizyjna pierwszego filmu fabularnego „Barbara Radziwiłłówna”, w reżyserii Józefa Lejtesza i z Jadwigą Smosarską w tytułowej roli, odbyła się 26 sierpnia 1939 r. w ramach II Dorocznej Wystawy Radiowej w Warszawie. W stolicy było wówczas ok. 30 telewizorów.
Latem 1939 r. odbiorniki telewizyjne można było kupić w Wielkiej Brytanii, w której telewizja regularnie nadawała od kilku lat. Najtańszy telewizor kosztował ok. 1500 zł. Robotnik w fabryce zarabiał wówczas ok. 120 – 150 zł, tyle samo co nauczyciele i urzędnicy niskiego szczebla.
Choć od 1935 r. w polskiej prasie ukazało się kilkaset artykułów o telewizji, emisja pierwszego filmu fabularnego przeszła prawie bez echa. Był to czas przygotowań do wojny, która wybuchła pięć dni później. Wszystkie dzienniki pisały już wówczas tylko o przygotowaniach do wojny i sytuacji międzynarodowej.
Na prezentowanej fotografii, wykonanej ok. 1956 r. przez Mariusza Szyperkę, widać budynek Prudentiala (po wojnie Hotel Warszawa), gdzie znajdowała się pierwsza w Polsce, eksperymentalna stacja telewizyjna. W głębi widać pałac Kultury i Nauki.
Fotografię można zobaczyć tu: https://skroc.pl/RNU4hZJ oraz na dzieje.pl: https://dzieje.pl/wiadomosci/historia-jednej-fotografii-z-bazy-zdjec-pap-26-sierpnia-1939-r-telewizja-w-polsce-po-raz
Subskrybenci serwisu PAP mogą pobrać tę fotografię bezpłatnie do zilustrowania tego tekstu.
Prudential był w latach 30. najwyższym budynkiem w Warszawie. Swą nazwę wziął od towarzystwa ubezpieczeniowego, którego biura się tam znajdowały. Powstał w latach 1931 – 1933, miał 66 metrów wysokości podzielonych na 16 pięter. Było to idealne miejsce do umieszczenia urządzeń nadających sygnał telewizyjny.
Budynek został zniszczony w czasie Powstania Warszawskiego i odbudowany w pierwszych latach po wojnie. Dziś mijając go podczas spaceru po Warszawie warto pamiętać, że poza ciekawą historią związaną z jego architekturą jest to również miejsce, gdzie narodziła się polska telewizja.
Pierwsze artykuły prasowe o telewizji ukazały się pod koniec XIX w. Były to rozważania teoretyczne o urządzeniach umożliwiających przesyłanie obrazu i dźwięku na odległość. Początkiem idei telewizji były wynalazki Jana Szczepanika (telektroskop z 1897 r. i telefot z 1900 r.) oraz opracowanie Mieczysława Wolfke „Telektroskop bez drutu. Aparat do przenoszenia obrazów za pomocą fal elektromagnetycznych”. Trzy pierwsze dekady XX w. na całym świecie były czasem dopracowania tych wynalazków oraz prób ich praktycznego zastosowania.
O telewizji zaczęto bardzo dużo pisać w Polsce w połowie lat 30. Choć był to u nas cały czas wynalazek dopracowywany, w prasie ukazywały się setki artykułów na jego temat. W prawie każdym magazynie, niezależnie od tematyk i grupy odbiorczej, można było przeczytać artykuły o telewizji. Za bazę informacji dla tych publikacji służyły doniesienia z krajów Europy Zachodniej i Stanów Zjednoczonych, gdzie uruchamianie telewizji rozpoczęto kilka lat wcześniej.
„Telewizja jest jak gazeta. Jej tekstu nie można ułożyć zawczasu. Zależna jest od zdarzeń i wypadków dnia. Wraz ze swym rozwojem będzie ona coraz bardziej związana z wydarzeniami dnia” – pisano w magazynie „Kino” w maju 1939 r. W innych publikacjach podkreślano, że telewizja będzie czymś zbliżonym do kina, tylko będzie to można oglądać w domu. Twierdzono, że obok informacji równie ważna, lub nawet ważniejsza, będzie misja rozrywkowa telewizji.
W 1935 r. w Państwowym Instytucie Telekomunikacyjnym ruszyły się prace nad uruchomieniem stacji telewizyjnej. W 1937 r. na 16. piętrze Prudentiala rozpoczęła działalność eksperymentalna stacja telewizyjna, nadająca przy pomocy anteny zamontowanej na dachu budynku. Próbna transmisja telewizyjna odbyła się 5 października 1938 r. Pierwsza oficjalna emisja programu telewizyjnego odbyła się 26 sierpnia 1939 r., wówczas pokazano film fabularny „Barbara Radziwiłłówna”. Dalszy rozwój prac nad telewizją w Polsce przerwał wybuch II wojny światowej.
(…)
Tomasz Szczerbicki (PAP)
Sekretarz stanu USA Marco Rubio: „Na razie” Amerykanie nie przewidują nowych ataków na Iran
Sekretarz stanu USA Marco Rubio powiedział w ostatnich dniach kilku swoim odpowiednikom, że „na razie” Amerykanie nie przewidują nowych ataków na Iran – podał we wtorek serwis Axios, powołując się na źródła. Nacisk na Teheran ma być wywierany innymi środkami, w tym poprzez sankcje.
Szef amerykańskiej dyplomacji podczas rozmów telefonicznych z kilkoma swoimi odpowiednikami przedstawił obecną politykę administracji Trumpa wobec Iranu. Zakłada ona, że na razie Amerykanie będą unikać ataków zbrojnych na ten kraj; jednocześnie zwiększą presję gospodarczą poprzez utrzymanie blokady morskiej oraz nową inicjatywę sankcyjną.
Jednym z obecnych założeń Waszyngtonu wobec Teheranu jest też transportowanie jak największej ilości ropy przez cieśninę Ormuz i kierowanie jej na światowe rynki energetyczne.
Amerykański urzędnik, cytowany przez serwis Axios, powiedział, że taka polityka ma obowiązywać co najmniej do czasu listopadowych wyborów uzupełniających do Kongresu. Dopiero później może być brany pod uwagę wariant ponownego rozpoczęcia kampanii wojskowej.
Portal Axios podkreślił, że to kolejny sygnał świadczący o zmęczeniu prezydenta Donalda Trumpa wojną i o tym, że chciałby, żeby się skończyła – przynajmniej na razie.
Przedstawiciel amerykańskich władz powiedział, że Rubio jasno dał do zrozumienia, iż USA nie planują powrotu do zakrojonych na szeroką skalę działań bojowych, ale nie wykluczył ataków, gdyby to Iran zaatakował pierwszy.
Inny urzędnik stwierdził, że usunięcie przez amerykańską marynarkę min z cieśniny Ormuz to przełomowy moment, ponieważ w dużej mierze pozbawia Iran jednego z jego głównych narzędzi nacisku.
O usunięciu wszystkich min z cieśniny poinformował wcześniej we wtorek prezydent Trump. Nie był to pierwszy raz, kiedy Trump ogłosił cieśninę wolną od min. Siły USA od miesięcy prowadzą akcję usuwania irańskich ładunków wybuchowych z wód Ormuzu.
– W tej chwili nie prowadzimy negocjacji z Iranem. Wywieramy na niego presję. Ta presja może skłonić Irańczyków do powrotu do stołu negocjacyjnego – przekazał amerykański urzędnik.
W poniedziałek minister finansów USA Scott Bessent zapowiedział wprowadzenie nowych, rozszerzonych sankcji na Teheran, i ogłosił, że państwa świata muszą zerwać stosunki gospodarcze z Iranem albo narażą się na retorsje Waszyngtonu. Ogłosił też rozpoczęcie operacji „Economic Outcast” („Gospodarczy Wyrzutek”), obliczonej na „ekonomiczne uduszenie” Iranu.
Z Waszyngtonu Natalia Dziurdzińska (PAP)
Dwujęzyczność Kanady stała się dla USA problemem w handlu, dla Kanady to kwestia suwerenności
Ochrona języka francuskiego i praw francuskojęzycznych Kanadyjczyków to kwestia suwerenności – podkreśliła ministra przemysłu Melanie Joly. Zmniejszenia ochrony francuskiego żądały USA w negocjacjach handlowych z Kanadą, która m.in. z tego powodu postanowiła wycofać się z rozmów.
– Wszyscy kochamy francuskojęzycznych Kanadyjczyków. Sprawa nie dotyczy jednak miłości, to kwestia suwerenności i tego, co dla nas ważne – powiedziała Joly we wtorek na konferencji prasowej dotyczącej działań odwetowych Ottawy w odpowiedzi na nowe cła USA.
Odniosła się w ten sposób do do wypowiedzi prezydenta USA Donalda Trumpa, który dzień wcześniej twierdził, że amerykańscy negocjatorzy w rozmowach handlowych z Kanadą nie przedstawiali języka francuskiego jako problemu w relacjach handlowych – jak powiedział premier Kanady Mark Carney. Trump zarzucił Carneyowi kłamstwo i zadeklarował, że „kocha francuskojęzycznych Kanadyjczyków”.
Joly podkreśliła w wywiadzie dla publicznego nadawcy CBC, że „jesteśmy na wojnie handlowej”, a „celem jest wygranie tej wojny”.
„W Kanadzie jesteśmy panami własnego domu” – to zdanie z sobotniego wystąpienia kanadyjskiego premiera było w ostatnich dniach często cytowane przez media i komentatorów. To nawiązanie do hasła Partii Liberalnej we francuskojęzycznej prowincji Quebec w kampanii wyborczej 1962 r. Celem było stworzenie warunków do obejmowania stanowisk przez frankofonów i przekształcenie Quebecu w nowoczesną prowincję. Tak zaczynała się tzw. cicha rewolucja quebecka, polegająca m.in. na ograniczaniu wpływów Kościoła katolickiego w sprawach państwa i zwiększaniu znaczenia ludności francuskojęzycznej.
Wśród żądań USA wobec Kanady, które skłoniły kanadyjskich negocjatorów do odejścia od stołu rozmów 21 sierpnia, znalazło się zmniejszenie ochrony języka francuskiego.
Carney w wydanym w sobotę oświadczeniu przekazał, że Kanada nie była „gotowa iść na kompromis w sprawie ochrony języka francuskiego i naszej kultury”. Według niego amerykańscy negocjatorzy uznali za problematyczny wymóg, by informacje na opakowaniach towarów sprzedawanych w Kanadzie były w języku angielskim i francuskim, oraz domagali się zmian w zasadach widoczności treści w serwisach streamingowych; w Quebecu oznacza to większą dostępność filmów w języku francuskim. Język francuski, Quebec i kultura kanadyjska dla Amerykanów mogą oznaczać sporną kwestię w relacjach handlowych, ale w Kanadzie są to prawa podstawowe – oświadczył Carney.
Przedstawiciel USA ds. handlu Jamieson Greer twierdził w poniedziałek, że sprawa języka francuskiego to „śmieszny fejk”. Utrzymywał, że w rozmowach z Kanadą chodziło o to, że amerykańskie firmy streamingowe muszą finansowo wspierać kanadyjską produkcję filmową. Agencja The Canadian Press przypomniała jednak, że rząd Kanady zrezygnował z tego warunku już w czerwcu.
Lider partii Bloc Quebecois Yves-Francois Blanchet powiedział w poniedziałek, że zwrócił się do premiera Kanady o przywrócenie zniesionych w czerwcu przepisów.
Ustawa o językach oficjalnych, gwarantująca dwujęzyczność w parlamencie federalnym i urzędach federalnych Kanady, obowiązuje od 1969 r. W Karcie Praw i Wolności, która jest częścią kanadyjskiej konstytucji z 1982 r., zapisano, że francuski i angielski są w kraju językami urzędowymi.
Według opublikowanego w niedzielę sondażu Angus Reid Institute 76 proc. Kanadyjczyków uznało, że decyzja Carneya o przerwaniu negocjacji z USA była właściwa. Zdaniem 69 proc. Carney zademonstrował siłę, nie zgadzając się na niekorzystne dla Kanady ustalenia.
W nocy z piątku na sobotę premier Kanady poinformował o zawieszeniu negocjacji z USA w sprawie ceł; jako powód podał, że strona amerykańska w ostatniej chwili chciała wprowadzać zmiany do wcześniejszych uzgodnień. Po fiasku rozmów weszły w życie nowe 50-procentowe cła nałożone przez Trumpa na część kanadyjskich produktów, w tym cement i kije hokejowe.
W poniedziałek Trump zapowiedział, że od stycznia podwyższy też cła – z obecnych 25 do 50 proc. – na importowane z Kanady auta, ciężarówki, części samochodowe i stal. Oskarżył Kanadę o „zdzieranie z Ameryki” i stosowanie „absurdalnie wysokich ceł” na produkty rolne z USA, co „od dawna tworzą 60-miliardowy deficyt między naszymi krajami”. W odpowiedzi Kanada ogłosiła, że od 8 września wprowadza trzy stawki ceł odwetowych – 15, 25 i 50 proc. – na importowane z USA towary o wartości 27,6 mld dolarów, tj. równowartość eksportu z Kanady do USA objętego cłami przez Trumpa od soboty.
Z Toronto Anna Lach (PAP)
lach/ akl/
Projekt gigafabryki AI w Polsce zostanie zaakceptowany przez Komisję Europejską?
Jeśli projekt gigafabryki AI w Polsce zostałby zaakceptowany przez Komisję Europejską, możliwe będzie stworzenie specustawy, która przyspieszyłaby procedury związane z uruchomieniem centrum mocy obliczeniowej – poinformował PAP wiceminister cyfryzacji Dariusz Standerski.
Gigafabryki AI to największy europejski program infrastrukturalny w zakresie rozwoju sztucznej inteligencji – Komisja Europejska planuje uruchomienie siedmiu obiektów na terenie Wspólnoty. Celem jest stworzenie zaawansowanej infrastruktury obliczeniowej umożliwiającej trenowanie i rozwój najbardziej wymagających modeli AI.
Jak podał resort cyfryzacji pod koniec lipca, konsorcja firm zainteresowane budową gigafabryki AI w Polsce mogą składać oferty w europejskim przetargu do 12 listopada br. Po zaakceptowaniu projektu przez Komisję Europejską (KE) konsorcjum musi zacząć dostarczać moce obliczeniowe najpóźniej 18 miesięcy po podpisaniu umowy. Natomiast, jak zauważyła w sierpniu „Gazeta Wyborcza”, by postawić gigafabrykę AI, trzeba najpierw kupić działkę, postawić budynki, zapewnić energię elektryczną, czy system chłodzenia. Zdaniem „GW” samo uzyskanie pozwoleń na te działania, może zająć dłużej niż przewidziane przez KE 1,5 roku; a instalacja i testy sprzętu zajmują ok. 12 miesięcy.
„Dlatego potencjalni uczestnicy konsorcjum liczą, że rząd pomoże im, uchwalając specustawę, która znacznie przyspieszyłaby proces administracyjny, upraszczając lub eliminując niektóre procedury” – wskazała gazeta, która dotarła do przedsiębiorców zainteresowanych stworzeniem konsorcjum.
– Nie wykluczam stworzenia projektu specustawy, jeśli projekt gigafabryki w Polsce zostanie zaakceptowany przez Komisję Europejską, w związku z czym będą zapewnione środki na jej uruchomienie – przekazał PAP wiceminister cyfryzacji Dariusz Standerski, pytany o to zagadnienie.
Wskazał ponadto, że planuje spotkanie z przedsiębiorcami, którzy mogą być chętni na stworzenie konsorcjum, podczas którego wiceminister zaprezentuje ten pomysł. Ma to skłonić firmy do utworzenia konsorcjum i złożenia wniosku w przetargu europejskim o budowę gigafabryki w Polsce.
Jak poinformował PAP Standerski, KE prawdopodobnie rozstrzygnie przetarg i tym samym wyda decyzje ws. lokalizacji gigafabryk na przełomie bieżącego i przyszłego roku.
Według „GW” oficjalnie firmy najczęściej mówią, że aktywnie obserwują projekt gigafabryk AI, ale nie deklarują chęci udziału w konsorcjum. Allegro podało gazecie, że „wspiera ideę tego projektu, ale czeka jeszcze na ostateczne decyzje biznesowe i strategiczne”, które pozwolą firmie określić kierunek działań. Orange Polska poinformowało z kolei, że „wnikliwie obserwuje proces zawiązywania się konsorcjum dla gigafabryki AI”. W zależności od sytuacji i potrzeb związanych z tym projektem, firma podejmie decyzje w tej sprawie.
„Jesteśmy zainteresowani tym projektem i uważnie go obserwujemy. Niedługo będziemy podejmować decyzje” – poinformowała z kolei „GW” Beyond.pl, czyli należąca do Sebastiana Kulczyka spółka, która jako jedyna ma w Polsce komercyjne centrum obliczeniowe dla AI.
Podmiot unijny European High Performance Computing Joint Undertaking (EuroHPC JU) otworzył przetarg na gigafabryki AI w Unii Europejskiej po koniec lipca. Planuje on wybór siedmiu gigafabryk AI – czterech projektów średniej skali oraz trzech projektów dużej skali. Polska zabiega o realizację projektu średniej skali, docelowo odpowiadającego za co najmniej 75 tys. akceleratorów AI.
Natomiast według „GW” obecne deklaracje pozwalają na zbudowanie średnich gigafabryk w pięciu krajach: Finlandii, Francji, Danii, Czechach i Polsce. Z kolei zakup mocy obliczeniowej od dużej gigafabryki zapowiedziały: Portugalia, Hiszpania, Francja, Niemcy, Włochy i Grecja. Oznacza to, że obecnie jest już więcej chętnych krajów, niż przewiduje unijny program.
Na początku lipca br. Standerski poinformował, że podpisał Join Procurement Agreement, czyli porozumienie wspólnego postępowania przetargowego w sprawie budowy gigafabryki sztucznej inteligencji. Oznacza to formalne dołączenie Polski do inicjatywy. Następnie rząd przyjął uchwałę ws. zagwarantowania dostępu do gigafabryki AI, w której Polska zadeklarowała inwestycję w wysokości ponad 400 mln zł. Pieniądze te mają zostać przeznaczone na zakup mocy obliczeniowych z gotowej gigafabryki. Projekt ma być warty łącznie ponad 10 mld zł.
Zlokalizowana w Polsce gigafabryka miałaby pełnić funkcję regionalnego centrum mocy obliczeniowej dla Europy Środkowo-Wschodniej. Gotowość do zakupu usług obliczeniowych z przyszłej infrastruktury zadeklarowały m.in. Litwa, Węgry, Chorwacja i Słowacja – wskazało MC. Z infrastruktury mogłyby korzystać przedsiębiorstwa, startupy, instytucje naukowe i badawcze, administracja publiczna oraz inni użytkownicy rozwijający i wykorzystujący rozwiązania oparte na sztucznej inteligencji.
Z informacji zawartych na stronie w EuroHPC JU wynika, że do składania wniosków uprawnione są konsorcja lub spółki celowe zrzeszające przedsiębiorstwa, podmioty publiczne, inwestorów i innych partnerów. EuroHPC JU będzie oceniać oferty konsorcjów pod kątem jakości technicznej, wpływu na europejski ekosystem AI (m.in. model wsparcia nauki i MŚP), modelu finansowego oraz opłacalności (ceny za godzinę usług). Dodatkowe punkty będzie można uzyskać za chęć wykorzystania europejskich rozwiązań hardware’owych i software’owych oraz promowanie suwerenności cyfrowej UE.
Zasady przetargu stanowią ponadto, że konsorcja mają w pełni finansować nakłady inwestycyjne (Capex), a wsparcie publiczne nie może zostać przeznaczone na budowę gigafabryki. Rolą państw członkowskich i Unii Europejskiej jest jedynie zagwarantowanie zakupu usług AI w początkowym okresie funkcjonowania gigafabryki AI – co ma zwiększać przewidywalność przedsięwzięcia i ułatwić jego komercyjną realizację. Jak podawał resort cyfryzacji, publiczne dofinansowanie gigafabryki AI w Polsce może wynieść do 1 mld euro. W pierwszej fazie, czyli w latach 2029–2030 na zakup mocy obliczeniowych ma zostać przeznaczone 200 mln euro (po 100 mln od Polski i KE), a w fazie drugiej, czyli po 3030 r. – 800 mln euro (po 400 mln od Polski i KE).
Podpisanie umów ze zwycięskimi konsorcjami planowane jest na początku 2027 r., a fabryki zgodnie z przewidywaniami mają zostać uruchomione w 2028 r. (PAP)
Monika Blandyna Lewkowicz (PAP)
31-letni mieszkaniec Montany zabił ośmioro krewnych, w tym czworo dzieci
Mieszkaniec Montany zabił ośmioro swoich krewnych – w tym czworo dzieci, po czym odebrał sobie życie. Stało się to podczas niedzielnego obiadu w domu w Billings, podała we wtorek m.in. Associated Press.
Ofiary należały do czterech pokoleń. Wiek zabitych sięgał od przeszło 90-letniej prababci po siedmioletnią dziewczynkę.
Według serwisu „Louisiana Illuminator”, 31-letni Shamar Elkins wszedł do domu z bronią szturmową i zastrzelił domowników. Jedno z dzieci zdołało dotrzeć na dach, ale nie było w stanie uciec przed ogniem.
Zgodnie z relacją policji, funkcjonariusze przybyli na miejsce w niedzielę wieczorem i usłyszeli strzały dobiegające z tyłu budynku, tuż przed tym, jak dom całkowicie objęły płomienie. Potwierdzono śmierć wielu osób, w tym sprawcy, który zginął od strzału oddanego do samego siebie.

Jak stwierdza AP, David Hiller, sąsiad mieszkający trzy domy dalej, pod wieczór tuż w niedzielę usłyszał odgłosy, które wziął za fajerwerki. Nie przywiązywał do tego większej wagi, dopóki inny sąsiad nie zadzwonił z ostrzeżeniem o strzelaninie na ich ulicy.
Hiller wybiegł na zewnątrz i zobaczył policjantów w pełnym umundurowaniu taktycznym, kryjących się za pojazdami – niektórzy z nich trzymali broń długą – podczas gdy nad domem unosiły się kłęby czarnego dymu.
Członkowie rodziny powiedzieli stacji NBC News, że Elkins kłócił się ze swoją żoną, Sheneiqua Pugh, o dokumenty rozwodowe. Po awanturze zastrzelił ją, a następnie pojechał do domu Christiny Snow – matki swoich najstarszych dzieci – i oddał do niej wiele strzałów.
Krewni przekazali dziennikowi „New York Times”, że żona Elkinsa od lat słyszała ostrzeżenia: jeśli spróbuje odejść, on zabije ją, dzieci i samego siebie.
Z Nowego Jorku Andrzej Dobrowolski (PAP)
Wizyta dyrektora CIA w Moskwie ostrzeżeniem dla Rosji?
Nieoczekiwana wizyta dyrektora CIA Johna Ratcliffe’a w Moskwie mogła mieć na celu ostrzeżenie Rosji przed planami prowokacji przeciwko NATO lub mobilizacją – napisał we wtorek „Wall Street Journal”. Ratcliffe miał spędzić w Rosji cztery godziny.
Jak zaznaczył nowojorski dziennik, choć wciąż nie ma szczegółów dotyczących celu podróży, do niecodziennej wizyty szefa służby wywiadowczej doszło na tle doniesień o przygotowaniach do rosyjskiej mobilizacji oraz planach prowokacji lub przetestowania NATO.
Według cytowanej przez gazetę Beth Sanner, byłej wysokiej rangą urzędniczki w wywiadzie USA, wizyta mogła służyć ostrzeżeniu Rosji przed tymi krokami.
– Tu mogło chodzić o to, by powiedzieć: „wiemy, o czym myślicie i lepiej tego nie róbcie” – powiedziała.
Dodała jednak, że tematem mogła być też wojna w Iranie. W poniedziałek administracja USA ostrzegła państwa wspierające Iran – a takim jest Rosja – o narażeniu na sankcje USA.
Z podobną misją ostrzeżenia Władimira Putina do Moskwy w 2021 r. przyleciał ostatni szef CIA, który odwiedził Rosję, Bill Burns. Burns relacjonował później, że przekazał Putinowi, że USA znają plany rosyjskiej inwazji na Ukrainę i ostrzegał go przed potencjalnymi konsekwencjami.
Telewizja CBS, która pierwsza podała informacje o wizycie szefa CIA, również podkreśla, że ostatnie oceny amerykańskiego wywiadu wskazują, że kalkulacje Putina mogą ulegać zmianie i może on być bardziej skłonny do prowokacji przeciwko NATO, w tym działań pod progiem otwartych działań zbrojnych. Miałoby to na celu przetestowanie reakcji Sojuszu i administracji Donalda Trumpa.
W ostatnich miesiącach o możliwych rosyjskich prowokacjach otwarcie mówił szereg polityków, w tym przedstawiciele polskiego rządu i państw bałtyckich.
Ratcliffe miał we wtorek przylecieć do Moskwy na pokładzie wojskowego samolotu transportowego C-17 Globemaster, lądując wcześniej w Rydze. Według danych dostępnych z otwartych źródeł, jego samolot odleciał z Moskwy po około czterech godzinach. Ani władze USA, ani Rosji nie potwierdziły jednak oficjalnie wizyty urzędnika.
Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)
Polak z Florydy porażony uderzeniem pioruna. Cudem uniknął śmierci
44-letni Richard „Rick” Stanczyk, kapitan łodzi wędkarskiej z Islamorady na archipelagu Florida Keys, wyszedł ze szpitala, do którego trafił po porażeniu piorunem.
Do zdarzenia doszło około godz. 6:30 rano, podczas gdy Stanczyk wykonywał rejs z klientami po Florida Bay. W pewnym momencie w łódź uderzył piorun, który poraził kapitana. Jeden z uczestników wyprawy natychmiast rozpoczął resuscytację. Poszkodowanego przetransportowano śmigłowcem Trauma Star do HCA Florida Kendall Hospital.
We wtorek 44-latek został wypisany ze szpitala. „Mój brat wraca do domu! Dziękuję za wsparcie” – przekazał jego brat Nick Stanczyk.
Mniej szczęścia niż Richard Stanczyk miały 31-letnia Kenya Glasgow i jej 2-letnia córka Kennedi. Piorun zabił je, gdy przekraczały próg domu – na chwilę przed rodzinnym obiadem. Świadkami tragedii byli mąż kobiety i ojciec 2-latki, a także siostra bliźniaczka 31-latki.
Floryda należy do stanów o najwyższym odsetku uderzeń piorunów w Stanach Zjednoczonych. Do największej liczby wyładowań dochodzi w sezonie wakacyjnym.
Red. JŁ
Na cześć zmarłej Dolly Parton Empire State Building rozświetli się na różowo
Dolly Parton, ikona muzyki country i filantropka, zmarła we wtorek w Nashville w wieku 80 lat. Władze Nowego Jorku postanowiły uczcić pamięć artystki m.in. poprzez podświetlenie Empire State Building na kolor różowy. Gwiazdę wspominają nowojorscy samorządowcy, politycy stanowi i kongresmeni. Wcześniej prezydent Donald Trump polecił – na znak żałoby po Parton – opuszczenie flag państwowych do połowy masztu w całych Stanach Zjednoczonych na siedem dni.
W hołdzie zmarłej piosenkarce Empire State Building ma zostać podświetlony na różowo przez godzinę – od 21:25 do 22:25.
W kondolencyjnym wpisie na platformie X burmistrz Nowego Jorku Zohran Mamdani nazwał Parton „orędowniczą klasy robotniczej”.
„To naprawdę rozdziera serce. Dolly Parton była niezwykłą osobą i niezastąpioną orędowniczką klasy robotniczej. Dzięki niej jesteśmy lepszym krajem” – napisał włodarz Wielkiego Jabłka.
Artystkę wspominają także inni urzędnicy miejscy, stanowi i kongresmeni z Nowego Jorku. Spikerka Rady Miasta Julie Menin przypomniała o działalności Imagination Library Dolly Parton, dzięki której dzieci otrzymały setki milionów darmowych książek, a także o wsparciu piosenkarki dla badań nad szczepionką Moderna przeciwko COVID-19. Gubernator Kathy Hochul podkreśliła, że jej działalność filantropijna „ocaliła niezliczone życia”, a senator Chuck Schumer stwierdził, że „cała Ameryka pogrążona jest w żałobie”.
W grudniu na Broadwayu mają rozpocząć się pokazy musicalu „Dolly: A True Original”, opowiadającego o życiu artystki. Oficjalną premierę zaplanowano na 19 stycznia, w rocznicę jej 81. urodzin, zgodnie z wolą Parton.
Dolly Parton od lat była związana z Nowym Jorkiem. W 1978 roku otrzymała klucz do miasta, w 1993 roku wystąpiła w Carnegie Hall, a w 2022 roku Zarząd Transportu Metropolitarnego (MTA) wydał limitowane MetroCards z jej wizerunkiem.
Na znak żałoby po piosenkarce prezydent Donald Trump zdecydował o opuszczeniu flag państwowych do połowy masztu w całych Stanach Zjednoczonych na tydzień.
Red. JŁ
Gubernator Teksasu zaskarżył wniosek o ekstradycję agenta ICE do Minnesoty. „Przedwczesne”
Gubernator Teksasu Greg Abbott złożył oficjalny sprzeciw wobec wniosku o ekstradycję agenta ICE Christiana Castro do Minnesoty. W piśmie złożonym w sądzie prawnicy gubernatora argumentują, że procedura ekstradycyjna wymaga czasu przewidzianego przez konstytucję i prawo stanowe, a żądanie władz Minnesoty jest „przedwczesne”.
Castro został zatrzymany w Teksasie 29 maja na podstawie ogólnokrajowego nakazu aresztowania wydanego w powiecie Hennepin w Minnesocie. Jest podejrzany o postrzelenie mężczyzny w Minneapolis w styczniu tego roku oraz o złożenie fałszywych informacji FBI. Od około 90 dni przebywa w areszcie teksańskiego powiatu Cameron.
18 sierpnia prokurator generalny Minnesoty Keith Ellison pozwał gubernatora Abbotta, domagając się wydania nakazu ekstradycji agenta. Władze Minnesoty argumentują, że po upływie 90 dni przewidzianych przez prawo Teksasu Castro może zostać zwolniony z aresztu, a potem – jak twierdzą – uciec do Meksyku.
24 sierpnia prawnicy Abbotta wnieśli wniosek o oddalenie pozwu. „Ostatecznie, gorliwość Minnesoty, by doprowadzić do postawienia pana Castro przed sądem na jej własnym terenie, nie może usprawiedliwiać zawieszenia trwających obrad gubernatora Abbotta zgodnie z Konstytucją i ustawami stanowymi, których celem jest ochrona przed nadużyciami i bezpodstawnym pozbawieniem wolności osobistej” – napisali adwokaci gubernatora w piśmie.
Castro miał przebywać w areszcie do 25 sierpnia. Rozprawa odbyła się tego dnia o godz. 13:00 przed sądem w Brownsville. Na razie nie wiadomo, jaki był werdykt sędziego.
Red. JŁ
Oszust „złowił” seniora w McDonald’s. 89-latek stracił 100 tys. dolarów
26-letni William Bao Khoa Ly z Simi Valley usłyszał zarzuty w związku z oszustwem, w wyniku którego 89-letni mężczyzna miał stracić około 100 tys. dolarów. Według śledczych podejrzany zdobył dostęp do telefonu i kont finansowych seniora, a następnie przez ponad rok przelewał środki na kontrolowane przez siebie portfele kryptowalutowe.
Ly poznał 89-latka w czerwcu 2024 roku w McDonald’s w Thousand Oaks. Jak wynika z ustaleń śledczych, przedstawiał się jako osoba „biegła w nowych technologiach” i oferował seniorowi pomoc. W ten sposób miał uzyskać PIN do jego telefonu oraz dostęp do kont bankowych i portfeli kryptowalutowych.
Według prokuratury w ciągu 14 miesięcy oszust przeprowadził 91 transakcji. Łączna wartość wyprowadzonych środków wyniosła około 100 tys. dolarów, z czego bankowi udało się odzyskać ponad 50 tys. dolarów.
Mężczyzna został oskarżony m.in. o kradzież na szkodę osoby starszej, wielką kradzież oraz nielegalne wykorzystanie danych osobowych. Prokuratura wskazała także na planowanie działania, wykorzystanie zaufania ofiary oraz jej szczególną bezbronność. Ly nie przyznał się do winy. Przez pewien czas przebywał w areszcie, ale opuścił go po wpłaceniu 50 tys. dolarów kaucji.
Red. JŁ
Floryda na drodze do zniesienia obowiązku szczepień przeciwko kilku chorobom
Departament Zdrowia Florydy planuje znieść obowiązek szczepień uczniów szkół publicznych i prywatnych przeciwko czterem chorobom: wirusowemu zapaleniu wątroby typu B, ospie wietrznej, zakażeniom Haemophilus influenzae typu b oraz pneumokokom. Propozycja jest obecnie na etapie konsultacji społecznych.
Projekt, podpisany przez sekretarza zdrowia Josepha Ladapo i złożony 24 sierpnia, dotyczy uczniów od przedszkola do 12. klasy. Zmiana obejmuje wyłącznie te szczepienia, które są regulowane przez stanowy Departament Zdrowia Florydy. Obowiązek szczepień wymaganych bezpośrednio przez prawo, w tym m.in. przeciwko odrze, śwince i różyczce, polio oraz tężcowi, pozostałby bez zmian.
Propozycja zakłada również rozszerzenie możliwości uzyskania zwolnienia ze szczepień o „przekonania moralne i etyczne”, obok przekonań religijnych. Rodzice i studenci mieliby także możliwość wycofania swoich danych ze stanowej bazy informacji o szczepieniach.
Zmiany to pokłosie wcześniejszych zapowiedzi Ladapo i gubernatora Rona DeSantisa, którzy od kilku miesięcy aktywnie postulują ograniczenie obowiązkowych szczepień w Słonecznym Stanie.
Liberalne podejście republikańskich władz Florydy wykorzystuje coraz więcej mieszańców stanu. Według najnowszych danych odsetek zwolnień ze szczepień wśród dzieci w wieku przedszkolnym na Florydzie wzrósł do 5,9 proc.
Pakiet zmian dotyczy tylko części obowiązkowych szczepień i nie obejmuje tych, których wymóg wynika bezpośrednio z przepisów ustawowych. Uwagi do projektu można zgłaszać przez 21 dni, do 14 września.
Red. JŁ
Bilety na US Open za 100 dolarów. Burmistrz NYC ogłosił nowy program socjalny
Burmistrz Nowego Jorku Zohran Mamdani oraz United States Tennis Association (USTA) ogłosili sprzedaż 1000 biletów na mecze głównej fazy US Open po cenie 100 dolarów. Oferta jest przeznaczona wyłącznie dla mieszkańców Nowego Jorku.
Sprzedaż rozpocznie się w środę o godz. 10:00 czasu lokalnego i będzie prowadzona online na zasadzie „kto pierwszy, ten lepszy”. Cena 100 dolarów jest niemal trzykrotnie niższa od stawek oferowanych za porównywalne bilety na platformach odsprzedaży.
Inicjatywa ma „zwiększyć dostępność wydarzeń sportowych dla mieszkańców miasta, zmagających się z rosnącymi kosztami życia”, zgodnie z zapowiedzią włodarza Wielkiego Jabłka.
„Jeśli najlepsi tenisiści świata przyjeżdżają do naszego miasta, nowojorczycy powinni móc ich zobaczyć” – powiedział Mamdani.
Podobny program ratusz Mamdaniego uruchomił podczas tegorocznego piłkarskiego Mundialu.
Red. JŁ
Zmarła legenda muzyki country Dolly Parton
W wieku 80 lat zmarła we wtorek Dolly Parton, amerykańska piosenkarka country, a także autorka tekstów, aktorka i filantropka – poinformowała rodzina artystki. Jak dodano, gwiazda odeszła w spokoju w swoim domu w Nashville.
Parton, to autorka ponad 3 tys. piosenek, w tym takich hitów jak „Jolene”, „Coat of Many Colors”, „9 to 5” i „I Will Always Love You”. Artystka wydała 49 albumów i zdobyła 11 nagród Grammy, w tym za całokształt twórczości.
Była jedną z najbardziej uwielbianych, hojnych i jednoczących gwiazd USA – napisała stacja CNN. W ramach działalności charytatywnej m.in. przekazała dzieciom w różnych częściach świata ponad 300 mln książek.
„Życie pełne blasku i cekinów, które świeciło tak mocno, że cały świat mógł je dostrzec. Dolly na zawsze pozostanie inspiracją — nie tylko dzięki swojej ponadczasowej muzyce i niezwykle bogatej twórczości kompozytorskiej, lecz także dzięki swojemu dowcipowi, ciepłu i dobroci, które sprawiały, że wszyscy czuliśmy się jak rodzina” – oświadczył jej zespół ds. promocji.
Dla jej najbliższej rodziny zostanie zorganizowana niewielka, prywatna uroczystość pożegnalna.
Jak przypomniała stacja ABC News, we wrześniu ubiegłego roku Parton poinformowała, że zmaga się z pewnymi problemami zdrowotnymi i musi przejść kilka zabiegów. Nie ujawniła szczegółów. Niemal sześć miesięcy później, podczas sezonowego otwarcia swojego parku rozrywki Dollywood, powiedziała, że wciąż zmaga się z „kilkoma drobnymi problemami zdrowotnymi” i potrzebuje czasu, by powrócić do zdrowia.
Parton zmagała się też z żałobą po śmierci męża – Carla Deana, który odszedł w marcu 2025 roku. Byli małżeństwem przez niemal 60 lat. Jak przyznała gwiazda, po śmierci męża potrzebowała czasu, by odbudować się „duchowo, emocjonalnie i fizycznie”.
W czerwcu 2025 roku majątek Parton został wyceniony przez magazyn „Forbes” na 450 mln dolarów, co dało jej 78. miejsce na liście najbogatszych Amerykanek, które samodzielnie dorobiły się majątku.
Parton urodziła się w 1946 roku i dorastała w biedzie na wiejskich terenach Tennessee jako czwarte z 12 dzieci.
„Z wielkim smutkiem przekazuję, że Dolly Parton, jedna z najwybitniejszych wokalistek country – i nie tylko – w historii, właśnie zmarła. To prawdziwa strata dla milionów ludzi. Nigdy nie było nikogo takiego, jak ona i już nigdy nie będzie” – oświadczył Trump na swojej platformie społecznościowej Truth Social.
Poinformował, że na cześć zmarłej legendy zarządził opuszczenie na tydzień do połowy masztów amerykańskich flag na terenie całych Stanów Zjednoczonych.
„Spoczywaj w pokoju, Dolly! Świat cię kocha” – napisał prezydent USA.
Z Waszyngtonu Natalia Dziurdzińska (PAP)
ndz/ mal/
Po śmiertelnym wypadku uciekł z USA do Polski. Wpadł pod Tarnowem. Po 6 latach stanął przed sądem w Rolling Meadows
Sebastian Kuczek, Polak poszukiwany w USA po tragicznym wypadku pod Chicago, został po ponad sześciu latach ekstradowany do Stanów Zjednoczonych. Wcześniej przez kilka lat ukrywał się w Polsce. W maju 2025 roku został zatrzymany przez małopolskich policjantów w miejscowości pod Tarnowem. 21 sierpnia stanął przed sądem w Rolling Meadows.
Do tragicznego wypadku doszło 23 czerwca 2020 roku w Wheeling w Illinois. Według amerykańskich śledczych Kuczek pędził Jaguarem z prędkością około 152 mil na godzinę, czyli blisko 245 km/h. Jechał w deszczu i bez ważnego prawa jazdy.
Jego samochód uderzył w auto prowadzone przez 62-letniego Arthura Matillano z Buffalo Grove. Siła zderzenia wyrzuciła samochód na przeciwległy pas, gdzie doszło do kolejnej kolizji. Matillano zginął na miejscu. Drugą ofiarą była 49-letnia Brenda Felix-Soria z Inverness, która zmarła później w szpitalu.
Po wypadku Kuczek opuścił Stany Zjednoczone i uciekł do Polski. Był poszukiwany międzynarodowym nakazem oraz czerwoną notą Interpolu.
8 maja 2025 roku małopolscy policjanci namierzyli go i zatrzymali pod Tarnowem. Sąd Okręgowy w Tarnowie zdecydował o jego aresztowaniu, a później wyraził zgodę na ekstradycję do USA.
Po trwającej ponad rok procedurze 20 sierpnia 2026 roku Kuczek został przekazany amerykańskim służbom. Wrócił do Illinois, gdzie odpowie przed sądem za dwa zarzuty lekkomyślnego spowodowania śmierci. W piątek 21 sierpnia stanął przed sądem w Rolling Meadows. Kolejne posiedzenie zaplanowano na 11 września.
Po sześciu latach od tragedii Polak, który uciekł z USA do Polski, ponownie znalazł się w Illinois — tym razem już w rękach amerykańskiego wymiaru sprawiedliwości.
Red.