Strona główna Blog Strona 13

Gubernator Indiany nie odpuszcza. Zlecił dochodzenie ws. NIPSCO za przerwy w dostawach prądu po burzach sprzed dwóch tygodni

0

Gubernator Indiany Mike Braun polecił urzędowi ds. ochrony konsumentów złożenie skargi i podjęcie działań na rzecz wszczęcia dochodzenia w sprawie firmy NIPSCO. Powodem jest nieprzywrócenie prądu w przypadku ponad 10 tysięcy odbiorców prawie dwa tygodnie po nawałnicach, które nawiedziły północno-zachodnią Indianę.

 

W ramach zarządzonego dochodzenia zbadane zostanie, czy firma NIPSCO właściwie dbała o swoją infrastrukturę oraz czy wykorzystywała zatwierdzone środki finansowe zgodnie z obietnicą. W poniedziałek Braun polecił Urzędowi Rzecznika Konsumentów Usług Komunalnych stanu Indiana (OUCC) złożenie skargi oraz wystąpienie do stanowej Komisji Regulacyjnej ds. Usług Komunalnych (IURC) o wszczęcie postępowania wyjaśniającego w sprawie firmy NIPSCO – czytamy w oświadczeniu gubernatora Indiany. Do 11 przed południem w poniedziałek zgodnie z informacjami firmy NIPSCO bez prądu było 10 712 odbiorców. Łączna liczba przerw w dostawach od 11 sierpnia wynosi 374 500.

Mike Braun skomentował obecną sytuację, stwierdzając: „NIPSCO to monopolista, któremu mieszkańcy stanu Indiana płacą co miesiąc, oczekując, że wykorzysta swoje znaczne zasoby do utrzymania sieci, przygotowania się na trudne warunki pogodowe oraz jak najszybszego przywrócenia dostaw energii w razie katastrofy. NIPSCO nie wywiązało się ze swoich zobowiązań” – zaznaczył gubernator. „Zlecam OUCC złożenie skargi i zwrócenie się do IURC o wszczęcie dochodzenia, abyśmy mogli ustalić, czy NIPSCO zrobiło to, co obiecało odbiorcom i organom regulacyjnym, że zrobi z przekazanych mu środków”. W odpowiedzi firma NIPSCO wydała następujące oświadczenie:

„Zatrudniliśmy dodatkowe ekipy wykonawców na całym obszarze obsługiwanym przez naszą firmę i nadal korzystamy ze wsparcia sąsiednich przedsiębiorstw energetycznych oraz partnerów w ramach wzajemnej pomocy z całego kraju. Nasze zespoły zajmują się zarówno dużymi, jak i mniejszymi awariami, a my pozostajemy zaangażowani w dotarcie do każdego poszkodowanego klienta we wszystkich naszych społecznościach. Żadna awaria nie zostanie pominięta i żaden klient w trakcie naszych dalszych działań naprawczych”. Firma poinformowała, że jej pracownicy „pracują przez całą dobę”, aby przywrócić zasilanie w całym regionie i przyznała, że „ostatnie kilka dni stanowiło poważne wyzwanie dla wielu naszych klientów i społeczności. Jesteśmy głęboko wdzięczni za ich cierpliwość w trakcie trwających prac nad przywróceniem zasilania i usuwaniem skutków awarii”.

Właśnie w ten weekend firma ComEd, dostawca energii elektrycznej obsługujący znaczną część północnej części Illinois, wysłała kilka ekip do północno-zachodniej Indiany, aby pomóc NIPSCO w pracach nad przywróceniem zasilania.

 

BK

 

Izrael/ Netanjahu: Iran próbował zamordować jednego z moich synów

0

Premier Izraela Benjamin Netanjahu powiedział w czwartek, że Iran „próbował zamordować” jednego z jego synów. Polityk nie przedstawił dalszych szczegółów. Netanjahu ma dwóch synów, Jaira i Awnera.

– Iran obrał za cel jednego z moich synów. Iran próbował zabić, zamordować jednego z moich synów – powiedział Netanjahu w wywiadzie telefonicznym dla telewizji Kanał 14.

Oświadczenie premiera padło podczas dyskusji na temat doniesień, że agencja Szin Bet, odpowiedzialna za bezpieczeństwo wewnętrzne, odmówiła zapewnienia ścisłej ochrony Gadiemu Eisenkotowi. To główny rywal Netanjahu przed wyborami parlamentarnymi, zaplanowanymi na 27 października.

Izraelski premier zapewnił, że poprosił szefa Szin Betu Dawida Ziniego o zapewnienie „odpowiedniej ochrony każdemu kandydatowi na premiera”. Podkreślił, że ochrona ze strony rządowej agencji „nie jest luksusem”.

W połowie lipca na wniosek Ziniego rządowa komisja ds. służb zatwierdziła dożywotnią ochronę Szin Betu dla Benjamina Netanjahu, ochronę dla jego żony Sary na czas życia męża, a także ochronę na co najmniej pięć następnych lat dla ich synów. Decyzja zapadła pod silną presją ze strony Netanjahu i jego żony – komentował wówczas dziennik „Jerusalem Post”. Prasa izraelska podkreślała, że polityk i jego rodzina będą chronieni niezależnie od wyniku październikowych wyborów.

Kwestia ochrony Netanjahu i jego rodziny już wcześniej była komentowana w izraelskich mediach. Kontrowersje wzbudzały m.in. koszty ochrony 35-letniego Jaira Netanjahu, który od kilku lat mieszka na stałe w amerykańskim Miami. (PAP)

 

adj/ rtt/

Sikorski: Polska przygotowuje się do dostarczenia Ukraine dodatkowych ilości gazu

0

Jeśli Władimir Putin nie złamie Ukraińców tej zimy, to mogą powstać warunki do zawieszenia broni – ocenił wicepremier, szef MSZ Radosław Sikorski. Jego zdaniem największym zagrożeniem dla Ukrainy jest zniszczenie jej systemów energetycznych. Polska przygotowuje się do dostarczenia jej dodatkowych ilości gazu – dodał.

W poniedziałek Ukraina obchodzi Dzień Niepodległości, związany z 35. rocznicą ogłoszenia niepodległości kraju. Sikorski był pytany tego dnia w rozmowie z TVN24 o perspektywy zakończenia wojny w Ukrainie. – To nie leży w mocy ofiary, żeby zakończyć tę wojnę. Ją może zakończyć tylko agresor, po prostu przestać walczyć, przestać prowadzić ataki, szturmy – powiedział szef MSZ.

Jego zdaniem prezydent Rosji Władimir Putin „ma dwie karty” działające na jego korzyść. – Jedna, która jest dla niego bardzo ryzykowna, mianowicie (…) przeprowadzenie jakiejś mobilizacji. (…) I druga karta, na którą Putin liczy, bo liczyli na nią przywódcy Rosji od wieków, to jest ciężka zima, w której on myśli, że jeśli zniszczy system energetyczny, ciepłowniczy Ukrainy, to to w końcu Ukrainę złamie – ocenił Sikorski.

– Dlatego tak ważne jest już teraz dostarczanie Ukrainie generatorów, ciepłej odzieży. Polska przygotowuje się do dostarczenia dodatkowych ilości gazu. Kiedyś to Ukraina eksportowała do nas gaz, teraz my musimy ją wesprzeć. Jeśli (Władimir Putin) nie złamie Ukraińców w tą zimę, to myślę, że powstaną warunki do zawieszenia broni – podkreślił szef polskiego MSZ.

W 2025 r. przez Polskę dostarczono Ukrainie 2,1 mld m sześc. gazu, co stanowiło ponad 30 proc. całego importu tego surowca. Wśród dostaw znalazło się ok. 600 mln m sześc. amerykańskiego LNG. Polska i Ukraina uzgodniły, że od początku lutego 2026 r. zwiększana będzie przepustowość przesyłu tego surowca; do końca kwietnia miała ona wzrosnąć z 15,3 mln do 18,4 mln m sześc. na dobę.

24 sierpnia Ukraina obchodzi Dzień Niepodległości, związany z 35. rocznicą ogłoszenia niepodległości kraju. Ta była republika ZSRR stała się niezawisłym państwem 24 sierpnia 1991 roku, kiedy to Rada Najwyższa (parlament) w Kijowie uchwaliła Akt Niepodległości. Wojna rosyjsko-ukraińska rozpoczęła się w 2014 roku od aneksji Krymu i walk w Donbasie. 24 lutego 2022 r. Rosja zaatakowała na pełną skalę z trzech kierunków: wschodniego, południowego oraz północnego – z terytorium Białorusi. (PAP)

 

sza/ ugw/

Koalicja chętnych: Będziemy wspierać Ukrainę dziś i codziennie

0

O niesłabnącej solidarności z Kijowem i chęci zwiększenia nacisku na Rosję zapewnili liderzy tzw. koalicji chętnych po spotkaniu z okazji dnia niepodległości Ukrainy. W poniedziałkowym komunikacie podkreślili konieczność wsparcia ukraińskiego sektora energetycznego przed zbliżającą się zimą.

Spotkaniu tzw. koalicji chętnych, odbywającemu się w formule wideokonferencji, współprzewodniczyli: obecny na miejscu w Kijowie brytyjski premier Andy Burnham oraz łączący się zdalnie prezydent Francji Emmanuel Macron i kanclerz Niemiec Friedrich Merz. Polskie władze reprezentował w formacie online wicepremier, minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski. Zdalnie wzięła w nim udział również m.in. premier Włoch Giorgia Meloni.

Przywódcy krajów liderujących koalicji „zapewnili prezydenta (Wołodymyra) Zełenskiego i naród ukraiński o niezachwianej solidarności: dziś – w 35. rocznicę odzyskania niepodległości – i codziennie, tak długo, jak będzie to konieczne” – napisano w komunikacie.

W komunikacie podkreślono również „pilną potrzebę” udzielenia wsparcia ukraińskiemu sektorowi energetycznemu w związku ze zbliżającą się zimą. Chodzi m.in. o dostawy specjalistycznego sprzętu.

Liderzy potępili rosyjskie ataki na ukraińską infrastrukturę i ludność cywilną oraz ważne obiekty dziedzictwa kulturalnego. Podkreślili, że na gruncie prawa międzynarodowego Ukraina ma „jasne i niezbywalne prawo do obrony przed rosyjską wojną agresywną”. Zobowiązali się też do zaostrzenia sankcji wobec Kremla i pilnego wzmocnienia obrony powietrznej Ukrainy.

Politycy zadeklarowali, że nie robią na nich wrażenia „nieodpowiedzialne rosyjskie groźby” i ponowili apel do Moskwy, by przystała na pełne i bezwarunkowe zawieszenie broni, którego podstawą byłoby aktualne rozmieszczenie wojsk na linii frontu. (PAP)

ada/ rtt/

Nowy rok szkolny ale stary problem. CPS już na początku września może zabraknąć pieniędzy na wypłaty

0

Ponad 300 tysięcy uczniów Chicagowskich Szkół Publicznych (CPS) rozpoczęło w poniedziałek nowy rok szkolny. Tymczasem wciąż nie ma pewności co do finansowania CPS w roku szkolnym 2026–2027.

 

Burmistrz Chicago Brandon Johnson, były nauczyciel, wraz z prezes CPS dr Macquline King witali uczniów w szkole podstawowej im. George’a Lelanda przy 512 S. Lavergne Ave. w dzielnicy South Austin oraz w szkole podstawowej im. Roswella B. Masona przy 4217 przy West 18 ulicy w dzielnicy North Lawndale. Johnson i King ponownie zaapelowali do legislatury Illinois o znalezienie środków na funkcjonowanie systemu szkół publicznych.

W lipcu Rada Edukacji Chicago zatwierdziła budżet w wysokości 10 miliardów dolarów, który opiera się na 150 milionach dolarów finansowania stanowego pochodzącego ze Springfield. Jednak ustawodawcy Illinois nie zatwierdzili jeszcze tych 150 milionów dolarów, a na początku tego miesiąca kierownictwo dystryktu ostrzegło chicagowską Radę Edukacji, że jeśli Springfield nie wyłoży tych środków w celu zrównoważenia budżetu CPS to może – jak to ujęto – dojść do katastrofy. Bez tych środków konsekwencjami będą zwolnienia w połowie roku szkolnego, dni bezpłatnych urlopów oraz cięcia budżetowe.

Kierownictwo dystryktu stwierdziło również, że niepewność co do finansowania może wpłynąć na zdolność CPS do utrzymania funkcjonowania szkół. „Illinois finansuje nasze okręgi szkolne jedynie w 25%, podczas gdy Kalifornia finansuje okręgi w Los Angeles i San Francisco w 70%” – powiedział niedawno burmistrz Johnson. Obecnie wszystko wskazuje na to, że Zgromadzenie Ogólne Illinois nie przeprowadzi głosowania w tej sprawie aż do jesiennej sesji weta. Zwołano ją dopiero na listopad. Na początku sierpnia zarząd CPS stwierdził, że może mu zabraknąć pieniędzy na pokrycie wynagrodzeń już za początek września.

 

BK

Podatki od nieruchomości w powiecie Cook wzrosły w ciągu ostatnich 30 lat o 184 procent!

0

Właściciele domów w powiecie Cook w Illinois ponownie odczują w tym roku większy wzrost podatków od nieruchomości niż biznesy czy zakłady produkcyjne – poinformowało w poniedziałek biuro skarbnika powiatu Cook, Marii Pappas. Zgodnie z najnowszą analizą rachunków przeprowadzoną przez Pappas, samorządy lokalne w całym powiecie planują wprowadzić nowe podatki w wysokości 743,8 mln dolarów.

 

Spowoduje to, że łączna kwota, jaką właściciele nieruchomości będą musieli zapłacić, wyniesie ponad 19,9 mld dolarów, co oznacza wzrost o około 3,9%. Roczna regionalna stopa inflacji wynosi 3,1% – podało biuro Pappas. W ciągu ostatnich 30 lat podwyżki podatków spowodowały wzrost łącznej kwoty podatków od nieruchomości o 12,9 mld dolarów, czyli o 184% – zaznaczyło biuro skarbnika powiatu Cook.

Wynika to z faktu, że samorządy lokalne, takie jak miasta, okręgi parkowe, dystrykty szkolne oraz sam powiat Cook, nieustannie domagają się większych środków, przerzucając ciężar na właścicieli nieruchomości – stwierdziło biuro Marii Pappasa. W tym roku właściciele domów pokrywają 80% wartości podwyżki podatku, czyli 593,4 mln dolarów – obliczyło biuro skarbnik. Pozostałą część ponoszą właściciele budynków komercyjnych, obiektów przemysłowych, budynków wielorodzinnych oraz niezabudowanych działek.

To już piąty rok z rzędu, w którym zwiększone obciążenie podatkowe spada głównie na właścicieli domów, ponieważ wartości nieruchomości komercyjnych spadały lub rosły w znacznie wolniejszym tempie niż wartości domów – uzasadnia Pappasa. Skarbnik powiatu Cook wezwała samorządy lokalne do ograniczenia wydatków, a mieszkańców do udziału w wyborach.

Najnowsze rachunki za podatek od nieruchomości dostępne są już na stronie internetowej skarbnik powiatu Cook a tradycyjna pocztą powinny przyjść do 1 września. Termin ich płatności upływa 1 października.

 

BK

Żołnierze Gwardii Narodowej Indiany pomagają NIPSCO w usuwaniu awarii linii energetycznych po burzach sprzed dwóch tygodni

Gubernator Indiany Mike Braun wysłał żołnierzy stanowej Gwardii Narodowej do pomocy w przywracaniu zasilania elektrycznego ekipom NIPSCO. Bez prądu nadal są tysiące odbiorców w północno-zachodniej części stanu po nawałnicach, które przeszły prawie dwa tygodnie temu.

 

W poście opublikowanym na platformie X, Braun wyraził irytację wobec największego dostawcy energii elektrycznej w Indianie. „NIPSCO dysponuje wystarczającymi zasobami, by wykonać zadanie w północno-zachodniej części stanu, ale nadal zawodzi mieszkańców Indiany. NIPSCO to monopolista, który ponosi odpowiedzialność wobec odbiorców energii” – napisał gubernator.

„Mieszkańcy są zmuszeni polegać na tej firmie, jeśli chodzi o swoje bezpieczeństwo i komfort, więc muszą oni przywrócić zasilanie TERAZ” – dodał Mike Braun. Napisał też, że zmobilizował Gwardię Narodową Indiany oraz wysłał zespoły policji stanowej, departamentu zasobów naturalnych Indiany oraz stanowego departamentu więziennictwa „aby dosłownie utorować drogę ekipom serwisowym NIPSCO”. „Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla tych opóźnień” – zaznaczył gubernator.

Potężne burze spowodowały we wtorek, 11 sierpnia, przerwy w dostawach prądu w całym regionie północno-zachodniej Indiany. Nawałnice i tornada przeszły również tego dnia przez Illinois.

 

BK

Zmarł gen. Mirosław Różański – senator obecnej kadencji, b. Dowódca Generalny RSZ

0

Zmarł gen. Mirosław Różański, b. Dowódca Generalny Rodzajów Sił Zbrojnych, senator obecnej kadencji. Był to człowiek odważny i uczciwy – podkreśliła marszałek Senatu Małgorzata Kidawa-Błońska. Szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz zaznaczył, że gen. Różański całe życie zawodowe poświęcił bezpieczeństwu Polski.

Senator Grzegorz Fedorowicz przewodniczący klubu senackiego Nowa Polska-Centrum przekazał PAP, że gen. Różański zmarł w nocy z niedzieli na poniedziałek. Miał 63 lata. Od kilku lat zmagał się z chorobą nowotworową.

 

Gen. Różański przez niemal całe życie zawodowe związany był z Wojskiem Polskim; służbę wojskową zakończył w 2017 r. na stanowisku Dowódcy Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych. W wyborach parlamentarnych 2023 r. uzyskał mandat senatora jako przedstawiciel Trzeciej Drogi, startując w okręgu obejmującym część woj. lubuskiego.

 

„Odszedł odważny i uczciwy człowiek, który służył Polsce” – napisała w poniedziałek przed południem na X marszałek Senatu Małgorzata Kidawa-Błońska składając rodzinie i bliskim gen. Różańskiego wyrazy głębokiego współczucia.

 

Wicepremier Kosiniak-Kamysz podkreślił na X, że gen. Różański całe zawodowe życie – żołnierza, dowódcy, senatora – poświęcił Polsce i jej bezpieczeństwu, będąc zawsze zaangażowanym w sprawy Wojska Polskiego. Szef MON podziękował gen. Różańskiemu za służbę, rozmowy i wspólną troskę o Polskę, złożył wyrazy współczucia rodzinie i bliskim generała.

 

Wspomnieniem poświęconym gen. Różańskiemu szef MON rozpoczął też później w poniedziałek wystąpienie w zakładach MESKO w Skarżysku-Kamiennej (woj. świętokrzyskie), gdzie podpisano umowę ramową na dostawy kilku tysięcy wyrzutni Piorun dla czterech państw, w tym Polski. Kosiniak-Kamysz powiedział, że gen. Różański był „zaangażowany i bezkompromisowy”.

 

– Zaangażowany w sprawy Wojska Polskiego, każdego z żołnierzy Wojska Polskiego, rozwoju sił zbrojnych, rozwoju różnego rodzaju działalności związanej z geopolityką, polityką międzynarodową, jako szef (senackiej) Komisji Obrony Narodowej stawiający przed nami bardzo wysoko zawieszoną poprzeczkę – powiedział szef MON. Podkreślił, że gen. Różański „do końca swych dni współtworzył siłę Wojska Polskiego, odporność sił zbrojnych i siłę Rzeczpospolitej”. Uczestnicy uroczystości uczcili zmarłego minutą ciszy.

 

Również Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych dziękując gen. Różańskiemu za służbę podkreśliło, że był to człowiek i żołnierz, który znaczną część swojego życia oddał polskiemu wojsku i „był również jednym z tych, którzy tworzyli Dowództwo Generalne od jego podstaw”.

 

„Ale dzisiaj nie stanowiska i stopnie są najważniejsze. Pozostaje pamięć o człowieku, który miał własne zdanie i nie bał się go wypowiadać. Który od swoich żołnierzy wymagał, ale przede wszystkim wymagał od siebie. Który uważał, że dowodzenie nie jest przywilejem. Jest odpowiedzialnością” – podkreśliło Dowództwo Generalne we wpisie na X.

 

Z głębokim żalem i smutkiem wiadomość o śmierci gen. Różańskiego przyjął obecny Dowódca Operacyjny RSZ gen. Ireneusz Nowak. We wpisie na X gen. Nowak podkreślił, że w trakcie wieloletniej służby gen. Różański wykonywał zadania na wielu odpowiedzialnych stanowiskach w Siłach Zbrojnych m.in. dowodził żołnierzami zarówno w kraju, jak i podczas misji poza jego granicami.

 

„Jego odejście jest stratą dla środowiska wojskowego oraz wszystkich, którzy mieli okazję spotkać Go na swojej drodze służbowej. W imieniu całej wspólnoty Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych składam wyrazy głębokiego współczucia Rodzinie, Bliskim oraz wszystkim, których dotknęła ta strata” – napisał gen. Nowak.

 

Wicepremier, szef MSZ Radosław Sikorski napisał na X, że odszedł „żołnierz, senator, patriota”. Podziękował za ich rozmowy i służbę gen. Różańskiego. „Pańska postawa zapisała się na kartach historii, o czym wspomniałem chociażby w moim tegorocznym exposé” – zaznaczył Sikorski. Złożył wyrazy współczucia rodzinie i najbliższym.

 

Minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak podkreślił, że blisko współpracowali z gen. Różańskim w l. 2011-2015 i że z jego inicjatywy jako ówczesnego ministra obrony, decyzją prezydenta Bronisława Komorowskiego, generał został powołany w 2015 r. na Dowódcę Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych. Gen. Różański – podkreślił Siemoniak – był żołnierzem z krwi i kości, a jako senator zawsze walczył o interes Wojska Polskiego.

 

„Za nami przez lata wiele poważnych rozmów o Polsce i jej bezpieczeństwie. Bardzo dzielny w walce z wieloletnią chorobą. Trudno się pogodzić, że Jego zabrakło w takich czasach” – napisał Siemoniak na X.

 

Wicemarszałek Sejmu Szymon Hołownia, były lider Polski 2050, która współtworzyła Trzecią Drogę, wspominał, że z gen. Różańskim pracował od 2019 r., gdy dołączył on do jego kampanii przed wyborami prezydenckimi, jako główny ekspert od spraw bezpieczeństwa i Sił Zbrojnych. W 2023 r. – dodał Hołownia – ze wsparciem Polski 2050 gen. Różański został senatorem i szefem senackiej Komisji Obrony Narodowej. „Parę miesięcy temu nasze polityczne drogi się rozeszły, ale to bez znaczenia dla rzeczy dużo bardziej istotnych” – zaznaczył Hołownia.

 

Podkreślił, że darzyli się z gen. Różańskim sympatią i szacunkiem. „Mirek jako generał (a z tym bywa różnie) nie płynął z prądem. A co najważniejsze: był takim dowódcą, pod którym żołnierze chcieli służyć, wiedząc, że zawsze będzie wobec nich fair, że nie będzie rozkazywał im ryzykować niczego, czego nie zaryzykuje sam. Że zawsze będzie po ich stronie. Słyszałem to setki razy: w wojsku przełożonych jest mnóstwo, ale Różański to prawdziwy dowódca” – dodał Hołownia.

 

Wspominał, że w ostatnich latach gen. Różański „podjął najtrudniejszą walkę – z podstępną chorobą”, że „nad życie kochał swoją żonę” i „był wzruszająco – jak na takiego twardziela – dumny z osiągnięć swojej córki”.- Mirku, dziękuję za wszystko. Do zobaczenia tam, gdzie wszyscy kiedyś pójdziemy »za Tobą»” – napisał Hołownia na X, złożył też „najserdeczniejsze wyrazy współczucia żonie i córce Generała”.

 

Wpis kondolencyjny opublikowała również Wanda Buk – córka gen. Tadeusza Buka, w l. 2009–2010 Dowódcy Wojsk Lądowych, który zginął w katastrofie pod Smoleńskiem. „Odszedł serdeczny, oddany przyjaciel mojego Taty, ogromne wsparcie mojej rodziny, wspaniały człowiek, o którym zawsze będziemy pamiętać” – napisała Wanda Buk, która należy obecnie do grona społecznych doradców prezydenta Karola Nawrockiego.

 

Gen. Różański zanim w 2017 r. zakończył służbę w Wojsku Polskim na stanowisku Dowódcy Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych, m.in. dwukrotnie dowodził 17 Wielkopolską Brygadą Zmechanizowaną w Międzyrzeczu. W 2007 r. został dowódcą brygadowej grupy bojowej podczas VIII zmiany kontyngentu w Iraku. Pierwszy stopień generalski – generała brygady – otrzymał w 2005 roku, będąc wówczas jednym z najmłodszych generałów WP.

 

W wyborach 2023 r. gen. Różański uzyskał mandat senatora, startując jako kandydat Trzeciej Drogi (w skład której wchodziły PSL oraz Polska 2050 Szymona Hołowni). Od marca br. wchodził w skład senackiego klubu Nowa Polska-Centrum.

 

Gen. Różański był senatorem z okręgu nr 20 obejmującego część województwa lubuskiego z Zieloną Górą. Ponieważ senatorów wybiera się w okręgach jednomandatowych, teraz będą musiały odbyć się w tym okręgu wybory uzupełniające do Senatu. Wybory takie zarządza prezydent w ciągu 3 miesięcy od wygaśnięcia mandatu senatora. Decyzję o wygaśnięciu mandatu niezwłocznie stwierdza marszałek Senatu w drodze postanowienia.(PAP)

 

pab/ ef/ mok/

Kraków/ Zarzut dla sprawcy śmiertelnego potrącenia małżeństwa z dzieckiem

0

Zarzut nieumyślnego spowodowania wypadku komunikacyjnego usłyszał kierowca podejrzany o śmiertelne potrącenie małżeństwa z dzieckiem – poinformowała w poniedziałek Prokuratura Okręgowa w Krakowie. 26-letni Hubert B. nie przyznał się do winy. Prokuratura zawnioskowała o jego tymczasowe aresztowanie.

Do tragicznego wypadku doszło w rejonie zakrętu ulic Solnej i Nadwiślańskiej, w Podgórzu w Krakowie, w sobotę przed godz. 18. Kierujący samochodem Volkswagen Golf stracił panowanie nad pojazdem, zjechał z jezdni i wjechał na chodnik, gdzie uderzył w dwie dorosłe osoby prowadzące wózek z 8-miesięcznym dzieckiem. Rodzice dziecka, oboje w wieku 32 lat, zmarli w szpitalu mimo podjętych przez medyków działań. Niemowlę walczy o życie, jest w stanie ciężkim.

W poniedziałek prokurator Mariusz Boroń z Prokuratury Okręgowej w Krakowie poinformował, że sprawca wypadku usłyszał zarzut nieumyślnego spowodowania wypadku drogowego w wyniku umyślnego naruszenia zasad bezpieczeństwa w ruchu drogowym poprzez nie zastosowanie się do ograniczenia prędkości do 30 km/h. W wyniku wypadku dwie osoby dorosłe tego samego dnia zmarły, natomiast dziecko doznało wielonarządowych obrażeń realnie zagrażających jego życiu.

– Przesłuchiwany nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu przestępstwa, wyjaśniając, iż przyczyną tego, iż nie opanował pojazdu była nierówna nawierzchnia drogi. (….) Podał również, że nie poruszał się z nadmierną prędkością – przekazał prok. Boroń.

Wskazał, że prokuratura uzyskała jednak wstępną opinię biegłego z zakresu rekonstrukcji wypadków drogowych. – Ten biegły wstępnie na podstawie ujawnionych śladów na miejscu wypadku ustalił, iż pojazd poruszał się z prędkością około 70 km/h – podał prok. Boroń. Podkreślił, że w miejscu wypadku obowiązywało ograniczenie prędkości do 30 km/h.

Poinformował również, że prokuratura wystąpiła do sądu o zastosowanie wobec podejrzanego tymczasowego aresztowania na okres trzech miesięcy, a posiedzenie zostało wstępnie wyznaczone w sądzie w poniedziałek na godz. 12.30.

Po wypadku w organizmie podejrzanego – dodał prokurator – nie stwierdzono w alkoholu i innych substancji, ale śledczy wciąż oczekują na wyniki badań krwi. Mężczyzna nie był wcześniej karany za przestępstwa, tylko za wykroczenia związane z zakazem parkowania.

W samochodzie, który uczestniczył w wypadku, oprócz 26-letniego kierowcy, było troje pasażerów w wieku od 27 do 28 lat. Według prokuratora wszyscy zostali przesłuchani w charakterze świadków.

Prokurator zaznaczył, że śledczy zgromadzili duży materiał dowodowy, w tym zeznania świadków. – Są to dowody, które w stopniu wystarczającym potwierdzają sprawstwo podejrzanego, stąd wniosek o zastosowanie tymczasowego aresztowania – ocenił Boroń.

(PAP)

Prezes PKOl dostał od szefa Zondacrypto zegarek wart 40 tys. euro? Radosław Piesiewicz zaprzecza i twierdzi, że… tylko pomógł w zakupie

0

Prezes PKOl Radosław Piesiewicz zaprzeczył doniesieniom mediów o tym, że szef Zondacrypto miał mu podarować m.in. zegarek wart 40 tys. euro za wstawiennictwo ws. problemów giełdy w UOKiK. Nic nie otrzymałem od Przemysława Krala – powiedział w poniedziałek działacz.

W poniedziałek Wirtualna Polska i TVN24 opublikowały ustalenia wspólnego śledztwa, z którego wynika, że prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego Radosław Piesiewicz miał dostać od szefa giełdy kryptowalut Zondacrypto Przemysława Krala m.in. zegarek wart 40 tys. euro oraz inne prezenty w zamian za rzekome „wstawiennictwo” ws. problemów giełdy kryptowalut z Urzędem Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK).

Zapytany przez TV Republika o doniesienia mediów, Piesiewicz zapewnił, że sam zapłacił za zegarek, a Przemysław Kral jedynie pomógł mu w zakupie. To samo deklarował, odpowiadając w piątek na pytania dziennikarzy w serwisie X. Tłumaczył on wtedy, że „zakup akurat takiego zegarka jest skomplikowany”, a „podczas jednej z rozmów Przemysław Kral powiedział, że ma możliwość, by ten zegarek pomóc mu kupić”. Jak wynika z wpisu Piesiewicza, umówił się on z Kralem, że zwróci mu pieniądze za zegarek w gotówce, „w kilku ratach”.

– Oddałem nie euro, tylko franki szwajcarskie, mam na tę okoliczność wypłatę ze swojego konta – wskazał prezes PKOl. Jak dodał, ma także świadków na to, że przekazywał Kralowi pieniądze za zakup zegarka. Piesiewicz przedstawił również w studiu certyfikat pochodzenia zegarka wystawiony na swoje nazwisko. – Jakbym dostał ten zegarek, to nie miałbym certyfikatu – wytłumaczył.

Szef PKOl nazwał ponadto „kłamstwem” sugestie, że jego pobyt w hotelu w Monako jesienią ub.r. został opłacony przez Przemysława Krala. Zaprezentował dokument księgowy, który – jak wyjaśnił – jest wystawioną na PKOl fakturą za hotel. – Później zostało to rozliczone z prywatnych środków – zaznaczył działacz sportowy.

Według dziennikarzy wystawiona 19 listopada ub.r. na Przemysława Krala faktura na zegarek wskazywała, że został on już opłacony. 28 listopada, podczas pobytu Piesiewicza w Monako, Kral spotkał się z nim w hotelu. Jak podano w tekście, po spotkaniu Piesiewicz pisał m.in.: „Jesteś niesamowity” i „Jestem w szoku dziękuję”.

Jak opisuje WP, zegarek miał zostać wręczony za „załatwienie” problemów giełdy kryptowalut z Urzędem Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK). Chodzi o działania urzędu dotyczące m.in. reklam giełdy i przepływów finansowych. Według źródeł serwisu Piesiewicz miał deklarować Kralowi, że „załatwi” sprawę, powołując się na swoje kontakty z Mateuszem Morawieckim i prezesem UOKiK Tomaszem Chróstnym. Później miał przekazać, że „jest po sprawie”. Zegarek kupiono około sześciu tygodni później.

Szef PKOl w rozmowie z Republiką zwrócił uwagę, że z tekstu WP wynikałoby, iż otrzymał zegarek „za niezałatwioną sprawę”. – To jest jakieś szaleństwo. Albo się coś daje i sprawa jest załatwiona, albo się nie daje – przekonywał.

Jak wyjaśnił Piesiewicz, odbył on z Chróstnym jedno spotkanie „w 2020 lub w 2021 r. na temat polskiej koszykówki”, zaś potem miał widzieć się z nim „jeszcze raz, ale przelotem”. Zapewnił jednak, że nigdy więcej nie rozmawiał z prezesem UOKiK, ani nie dyskutował z nim „na żaden inny temat”. – Z premierem Morawieckim nie rozmawiałem na żaden temat związany z Zondacrypto – dodał prezes PKOl.

Działacz sportowy przypomniał ponadto, że także on został „oszukany” przez Przemysława Krala i sam stracił prywatne pieniądze wpłacone na giełdę. – Uważałem, że osoba, która inwestuje w polski sport i nie tylko, bo również w kluby zagraniczne, jest godna zaufania – wskazał. Piesiewicz stwierdził, że usiłuje się z niego zrobić osobę odpowiedzialną za upadek Zondacrypto, podczas gdy sam został przez ten upadek poszkodowany.

– Jak można ufać człowiekowi, który oszukał tysiące Polaków, w tym mnie? – przekonywał szef PKOl. – Jeżeli dzisiaj oszust staje się świadkiem koronnym, to sami wiemy, jak to było w przeszłości, że oszuści mogą składać nieprawdziwe zeznania, mogą oczerniać wielu ludzi – dodał.

– Powtórzę to bardzo głośno: nic nie otrzymałem od pana Przemysława Krala. Ja działałem w dobrej wierze i pozyskałem sponsora dla Polskiego Komitetu Olimpijskiego – podsumował szef PKOl.

O tym, że giełda Zondacrypto może mieć poważne problemy z płynnością, napisały na początku kwietnia media. Analiza, do której dotarły money.pl i Wirtualna Polska, ujawniła spadek rezerw bitcoinów giełdy Zondacrypto o 99 proc. Użytkownicy zgłaszają problemy z wypłatą środków – podali dziennikarze.

Postępowanie ws. giełdy kryptowalut zostało wszczęte przez Prokuraturę Regionalną w Katowicach 17 kwietnia pod kątem oszustw znacznej wartości i prania brudnych pieniędzy. Dotychczas wpłynęło kilka tysięcy zawiadomień o przestępstwie.

3 sierpnia śledztwo w sprawie Zondacrypto zostało połączone z postępowaniem w śląskim wydziale Prokuratury Krajowej związanym z zaginięciem założyciela giełdy Sylwestra Suszka. Suszek zaginął w 2022 r. Połączone śledztwo prowadzi obecnie śląski wydział PK.

Zondacrypto od października 2025 r. była sponsorem generalnym Polskiego Komitetu Olimpijskiego. W kwietniu b.r. Radosław Piesiewicz poinformował, że jeśli do końca miesiąca do PKOl nie wpłynie kolejna transza środków z Zondacrypto, Komitet zerwie umowę sponsorską. 30 kwietnia podjęto decyzję o wygaszeniu i demontażu neonu sponsora z siedziby komitetu w Warszawie. (PAP)

Nie żyje były policjant, Sean Grayson skazany za zastrzelenie kobiety podczas interwencji w jej domu

0

Zmarł Sean Grayson, były zastępca szeryfa powiatu Sangamon w Illinois, skazany za zabójstwo Sonyi Massey w jej domu w 2024 roku. Grayson zmarł w niedzielę – poinformował jego adwokat. Były policjant miał 32 lata.

Grayson zmagał się z rakiem jelita grubego w 4. stadium, z powodu którego przechodził leczenie. W październiku ubiegłego roku Grayson został uznany za winnego morderstwa drugiego stopnia 36-letniej Sonyi Massey. Skazano go na 20 lat więzienia.

Kobietę zastrzelił w jej domu. Wcześniej zadzwoniła na policję z powodu – jak powiedziała – osobnika znajdującego się w pobliżu jej domu. Na miejsce przyjechało dwóch policjantów w tym Grayson.

W zeszłym miesiącu komisja ds. przeglądu spraw więźniów stanu Illinois odrzuciła wniosek Graysona o zwolnienie ze względów zdrowotnych i nakazała mu pozostanie w więzieniu, mimo że we wniosku powołano się na zaawansowanego raka jelita grubego.

 

BK

Koniec wakacji. Uczniowie CPS rozpoczynają nowy rok szkolny

0

Uczniowie Chicagowskich Szkół Publicznych (CPS) wracają w poniedziałek do szkół po wakacyjnej przerwie. CPS jest czwartym co do wielkości dystryktem szkolnym w Stanach Zjednoczonych. Szacuje się, że zajęcia wznowi ponad 300 tysięcy uczniów.

 

W niedzielę odbyło się kilka wydarzeń mających na celu zapewnienie uczniom wszystkiego, czego potrzebują. Uczniowie CPS mogli skorzystać z bezpłatnej wizyty u fryzjera, rozdano im też przybory szkolne.

Tymczasem CPS wciąż ma problem z nowym budżetem. Dystrykt boryka się z deficytem szacowanym na 732 miliony dolarów. W ramach oszczędności doszło do zwolnień pracowników. Rada Edukacji Chicago przeznaczyła 100 milionów dolarów na przywrócenie zredukowanych etatów, ale na razie zwolnione osoby nie wróciły do pracy a wiele szkół publicznych rozpoczyna rok szkolny z nieobsadzonymi stanowiskami. CPS ma nadzieję na uzyskanie dodatkowego finansowania od władz Chicago lub Illinois.

 

BK

Przyjechała do Polski dzień po rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Diana Karpenko-Tyszkiewicz opowiada o życiu w Warszawie

0

Diana Karpenko-Tyszkiewicz, która przyjechała do Polski dzień po rosyjskiej inwazji na Ukrainę, opowiedziała PAP o życiu w Warszawie, doświadczeniach swoich dzieci i przypadkach niechęci wobec Ukraińców. Podkreśliła, że Polska stała się ich domem. Mimo kilku gorzkich doświadczeń, nasza codzienność jest pełna ludzkiej życzliwości – dodała.

PAP: Zacznijmy od samego początku. Kiedy przyjechała Pani do Polski? Jak wyglądały pierwsze dni, miesiące pobytu w Warszawie?

Diana Karpenko-Tyszkiewicz, menadżerka kultury, koordynatorka projektów społeczno-kulturalnych: – W Polsce znalazłam się 25 lutego 2022 roku, a więc dzień po inwazji. Kiedy przekraczałam granicę, nie miałam sprecyzowanego planu, co dalej. Po prostu ratowałam dzieci. Napisałam post na Facebooku z pytaniem, gdzie moglibyśmy się zatrzymać. Odezwała się do Wiktoria – znajoma, którą poznałam zaledwie pół roku wcześniej na projekcie Erasmus w Gruzji. Napisała, że znalazła nam na miesiąc mieszkanie w Warszawie. To było z jej strony bardzo miłe, bo wtedy nie byłyśmy jeszcze bliskimi przyjaciółkami. Początkowo myślałam, że pobyt w Polsce będzie tylko krótkim epizodem. Byłam przekonana, że inwazja to jakaś straszna pomyłka i że cały ten koszmar zaraz się skończy i szybko wrócimy do domu. Kiedy po miesiącu stało się jasne, że tak nie będzie, zaczęłam się zastanawiać, co dalej – zostać w Polsce czy jechać na Zachód? Postanowiłam zostać. Po pierwsze mam polskie korzenie – moja babcia ze strony mamy i pradziadek ze strony taty byli Polakami, a ja jako nastolatka uczyłam się języka w Domu Polskim w Kijowie. Po drugie polski jest dla nas naturalnie bliższy niż języki zachodnie, a moje dzieci już po miesiącu sporo rozumiały i podejmowały pierwsze próby samodzielnej komunikacji. Najważniejszym argumentem za pozostaniem byli ludzie. Spotkałam się z wielką empatią i zrozumieniem.

Właściciel mieszkania, w którym się zatrzymaliśmy, okazał się wspaniałym człowiekiem. Do dziś się przyjaźnimy, pomaga mojej córce w nauce matematyki. Dzieci zostały bez problemu przyjęte do szkoły waldorfskiej. Choć to placówka prywatna, do końca roku nie musiałam płacić czesnego. Wychowawczyni mojej córki bardzo jej pomogła. Zostawała z nią po lekcjach, by ułatwić jej adaptację. Przychodziła do nas także nauczycielka z pobliskiej szkoły publicznej. Bezinteresownie pomagała dzieciom w nauce języka, zaś później poświęciła swój czas, by przygotować najstarszą córkę do egzaminu ósmoklasisty. Bardzo zżyłyśmy się z Wiktorią. W kilka tygodni po inwazji zorganizowała projekt wsparcia dla Ukraińców przejeżdżających przez Warszawę i zaprosiła mnie do jego koordynowania. Stworzyłyśmy przestrzeń, w której mogli zjeść posiłek, uczyć się polskiego na zorganizowanych przeze mnie kursach podstawowych czy wziąć udział w grupach terapeutycznych. Z Wiktorią zaprzyjaźniłyśmy się tak bardzo, że na Wielkanoc 2022 roku zaprosiła nas z dziećmi do domu swoich rodziców. Doświadczyliśmy tam tak wielkiej serdeczności, że miałam poczucie, że spędzam święta z bliską rodziną. Nie żałowałam, że zostałam w Polsce. Od przyjaciół, którzy pojechali dalej na zachód Europy, często słyszałam, że musieli tłumaczyć kontekst wojny. W Polsce nie musiałam nigdy niczego wyjaśniać. To właśnie głębokie moralne wsparcie, solidarność i nieobojętność Polaków sprawiły, że zdecydowałam, iż Warszawa stanie się naszym nowym domem.

PAP: Czy eskalacja polsko-ukraińskiego sporu o historię wpłynęła na Pani codzienne życie?

D.K.: – Przez pierwsze trzy lata praktycznie nie spotkałam się z wrogością czy ksenofobią. Raz pewien pijany mężczyzna nawrzeszczał na mnie na ulicy zirytowany, że nie mówię do dzieci po polsku. Najzabawniejsze było jednak to, że krzyczał do nas po rosyjsku. Potraktowałam to jako incydent. Pomyślałam sobie, że jest pewnie sfrustrowany własnym życiem i szuka kogoś, na kim mógłby wyładować negatywne emocje. Emigranci są zawsze najłatwiejszym celem dla takich ludzi. Rok temu zauważyłam, że antyukraińskie nastroje zaczęły się nasilać. Pewnego dnia moja córka spacerowała z przyjaciółką po Starym Mieście. Kiedy zatrzymała się przy targu staroci, starszy sprzedawca zapytał, skąd pochodzą. – Z Ukrainy – odpowiedziała, na co on rzucił: „Idź na front!”. Uważam, że mówienie czegoś takiego 17-latce to okrucieństwo i głupota. Szczególnie, że pada to z ust dorosłego człowieka, który na oczy nie wydział wojny. We wrześniu zeszłego roku z agresją spotkał się też mój 10-letni wówczas syn. To było w nowej szkole. Kiedy grał z kolegami w piłkę, chłopiec z równoległej klasy popchnął go, chcąc zapewne przejąć boisko dla własnej paczki. Syn nie dał za wygraną. Chłopiec zaczął krzyczeć: „Walić Ukraińców!”. Najbardziej bolesne było to, że dzieciaki – w tym te, które syn uważał za przyjaciół – nie stanęły po jego stronie i zbyły to milczeniem. Syn nie dał po sobie poznać, że go to dotknęło. Został na boisku, jego drużyna wygrała mecz, a on ograł tamtego chłopca. Po powrocie do domu emocje jednak wzięły górę: rozpłakał się i zapowiedział, że więcej do tej szkoły nie pójdzie. Jeszcze tego samego dnia zgłosiliśmy tę sytuację, pisząc do nauczycielki na portalu Librus. Ponieważ Polska jest państwem prawa, reakcja szkoły była błyskawiczna. Nauczycielka przekazała sprawę szkolnemu psychologowi i poinformowała o tym dyrekcję. Już następnego dnia chłopiec, który wzywał do „walenia Ukraińców”, przeprosił mojego syna. Wszystko skończyło się dobrze – syn świetnie sobie radzi w szkole. Jest jedynym Ukraińcem w klasie, ale ma wielu przyjaciół i nie spotyka się z wrogością. Ten incydent skłonił mnie do smutnej refleksji. Ów 10-latek musiał nauczyć się niechęci do ludzi odmiennej narodowości w domu. Nastawianie dzieci przeciwko innym uważam za rzecz niedopuszczalną.

PAP: Obawia się pani mówić po ukraińsku w miejscach publicznych? Spotyka się pani z przejawami niechęci? Z aktami agresji słownej?

D.K. – Nie powiedziałabym, że się obawiam. Nigdy nie będę ukrywać swojego pochodzenia. Nie przestanę mówić w moim ojczystym języku, bo to fundament mojej tożsamości. Odpowiadając na drugą część pytania – tak, niestety, w tym roku kilkukrotnie spotkałam się z chamstwem tylko dlatego, że mówiłam po ukraińsku. Przyznam, że jest to dla mnie trudne do zniesienia, choćby dlatego, że jako naród walczymy o prawo do mówienia po ukraińsku nawet w we własnym domu, w swojej ojczyźnie. Boli mnie podwójnie to, że agresją słowną za mówienie po ukraińsku spotykam się w kraju, który udzielił ci schronienia przed wojną, w której jako naród niszczeni jesteśmy między innymi za to, że chcemy zachować własny język i kulturę. Staram się jednak nie brać tego do siebie i traktować te incydenty jako wyraz frustracji jednostek, a nie postawę całego społeczeństwa polskiego.

PAP: Jak radzą sobie z tym dzieci? Rozważa pani wyjazd z Polski?

D.K.: – Prawdę mówiąc, dzieci radzą sobie świetnie. Spędziły w Polsce znaczna część dzieciństwa, formacyjne lata. Młodszy syn poszedł w Polsce do pierwszej klasy. Mają mnóstwo przyjaciół, w przeważającej większości Polaków. Z powodu incydentów, o których wspominałam wcześniej, zaczęłam z nimi rozmawiać na temat ewentualnego wyjazdu z Polski, zastrzegając, że to najgorszy z możliwych scenariuszy. Absolutnie nie chciały tego słuchać. Warszawa stała się dla nich domem. To, że dzieci tak mocno trzymają się życia w Polsce, jest zasługą otaczających nas ludzi – przyjaciół, znajomych, otwartych, empatycznych i postępowych osób. To oni sprawiają, że w Polsce czujemy się bezpiecznie. Mimo kilku gorzkich doświadczeń, nasza codzienność jest pełna ludzkiej życzliwości.

PAP: Czy w Pani rodzinnym domu rozmawiało się o UPA, Banderze?

D.K.: – W moim domu rodzinnym takich rozmów właściwie nie było. Pochodzę z Kijowa, gdzie za czasów mojego wczesnego dzieciństwa ten temat w ogóle nie istniał. W szkole średniej mieliśmy lekcje o Ukraińskiej Powstańczej Armii, bo UPA była w programie nauczania. Przyznam, że nie była to jakaś wyjątkowa, wybijająca się kwestia – po prostu jeden z tematów przerabianych w kontekście historii II wojny światowej. Z lekcji historii wyniosłam świadomość tragedii narodu ukraińskiego, który w XX wieku był rozdzielony pomiędzy różne państwa, przez co Ukraińcy walczyli po różnych stronach i w różnych armiach. Uczono mnie, że UPA walczyła zarówno przeciwko nazistom, jak i armii radzieckiej, bo i jedni, i drudzy byli okupantami. Jeśli chodzi o moje dzieci, z młodszymi w ogóle o tym nie rozmawiamy. Uważam, że poruszanie tak trudnych kwestii z dziećmi, które nie są dojrzałe emocjonalnie i nie są w stanie zrozumieć skomplikowanego kontekstu, byłoby po prostu szkodliwe. O trudnej historii dyskutujemy z najstarszą córką, która kończy właśnie liceum. Chodzi o to, by zrozumiała, do czego prowadzi skrajny nacjonalizm i nietolerancja. Uważam, że nie wolno traktować zbrodni wojennych popełnianych przez poszczególne oddziały UPA na Wołyniu czy Armii Krajowej we Wschodniej Galicji, na Chełmszczyźnie i Podlasiu jako winy całego narodu – z jednej czy z drugiej strony. Uczę dzieci stawiać trudne pytania i tego, by nie oczekiwały na nie prostych, czarno-białych odpowiedzi. Sama zastanawiam się czasem, jak to się stało, że moja polska babcia zdecydowała się założyć rodzinę z moim ukraińskim dziadkiem, zaledwie kilkaset kilometrów od miejsc, w których zaledwie dziesięć lat wcześniej, rozgrywały się tak straszne wydarzenia? Historia służy po to, by wyciągać z niej wnioski. Dziś jedynym państwem, które nie wyciągnęło żadnych wniosków z lekcji II wojny światowej, jest Rosja. Jestem przekonana, że społeczeństwa polskie i ukraińskie są już daleko ponad dawnymi podziałami. Jesteśmy dziś dwoma dojrzałymi narodami. Zamiast wracać do wzajemnych oskarżeń, powinniśmy skupić się na współpracy i budowaniu bezpiecznej przyszłości.

PAP: Co poradziłaby Pani politykom z Polski i Ukrainy, gdyby mogła Pani w jakikolwiek sposób wpłynąć na ich decyzje i zachowanie w sprawach, które nas dzielą?

D.K.: – Żeby przestali przestać grać na emocjach. I żeby nie uciekali się do krótkowzrocznego populizmu dla bieżących korzyści wyborczych. Politycy często zapominają, że decyzje podejmowane w gabinetach przekładają się bezpośrednio na życie zwykłych ludzi na ulicach, w szkołach, w relacjach sąsiedzkich. Kiedy pojawiają się trudne tematy: czy to gospodarcze, czy historyczne, oczekiwałabym od liderów odwagi mówienia prawdy, prowadzenia głębokiego dialogu, zamiast szukania tanich sensacji, które polaryzują społeczeństwa. Poradziłabym też naszym liderom, aby inwestowali w przyszłość. A w obliczu realnego zagrożenia ze strony Rosji przyszłość naszych krajów zależy od naszej solidarności, zdolności do pragmatycznej współpracy i wzajemnego szacunku. Zamiast szukać tego, co nas dzieli, politycy powinni skupić się na tym, co nas łączy – na budowaniu silnej, bezpiecznej Europy Środkowej. Mamy historyczną szansę, jakiej nasze narody nie miały od wieków. Nie zmarnujmy jej.

Rozmawiał Jacek Pawlicki (PAP)

PiS składa projekt ustawy podwyższającej próg podatkowy do 180 tys. zł

0

Wiceszef PiS Przemysław Czarnek zapowiedział w poniedziałek, że jego partia złoży w Sejmie projekt ustawy podwyższającej próg podatkowy ze 120 do 180 tys. zł. Projekt – w ocenie polityka – ma być prostszą i efektywniejszą alternatywą dla rządowego projektu przedstawionego w ubiegłym tygodniu.

Złożenie projektu do laski marszałkowskiej Czarnek zapowiedział na poniedziałkowej konferencji prasowej. Jak wskazał, chodzi o krótki projekt, w którym jedyna zmiana dotyczyć będzie podniesienia progu dochodowego, po przekroczeniu którego podatnik płaci zwiększoną stawkę PIT, z obecnych 120 tys. zł do 180 tys. zł.

– I żadnych innych kombinacji (…) w podatkach – zaznaczył Czarnek. Dodał, że projekt przewiduje pozostawienie obecnych stawek podatku PIT – 12 i 32 proc. Jak powiedział wiceszef ugrupowania, propozycja ma być efektem analiz i wyliczeń przeprowadzonych w PiS oraz rozmów z wyborcami.

W ocenie Czarnka przedstawiony w ubiegłym tygodniu przez rząd projekt, który m.in. podnosi próg ze 120 do 130 tys. zł oraz wprowadza dodatkową stawkę dla osób zarabiających między 130 a 150 tys. zł rocznie, spowoduje „nieprawdopodobne skomplikowanie systemu podatkowego” i de facto podniesie podatki, jednocześnie zwiększając próg podatkowy jedynie o 10 tys. zł.

Przedstawione przez premiera Donalda Tuska i ministra finansów Andrzeja Domańskiego w ubiegłym tygodniu zmiany obejmują m.in. podniesienie progu podatkowego ze 120 tys. do 130 tys. zł. Ponadto osoby zarabiające powyżej 130 tys. zł, ale mniej niż 150 tys. zł, miałyby być objęte nową, 24-procentową stawką podatku. Osoby zarabiające ponad 150 tys. zł rocznie miałyby płacić w tym modelu najwyższą przewidzianą obecnymi przepisami stawkę – 32 proc. od nadwyżki dochodu ponad progiem.(PAP)

mml/ rbk/

Komisja Europejska zatwierdziła nowe zamówienia obronne dla Ukrainy o wartości 6,1 mld euro

0

Komisja Europejska zatwierdziła w poniedziałek nowe zamówienia obronne dla Ukrainy o wartości 6,1 mld euro. Pieniądze pochodzą z unijnej pożyczki dla tego kraju na sumę 90 mld euro. Nowa transza zostanie przeznaczona m.in. na systemy obrony powietrznej i przeciwrakietowej oraz pociski rakietowe.

„W Dniu Niepodległości Ukrainy Europa pokazuje, że jej wsparcie jest niezachwiane i wymierne” – powiedziała cytowana w komunikacie przewodnicząca KE Ursula von der Leyen.

„Podczas gdy Rosja nasila swoje ataki, my zwiększamy działania, aby pomóc Ukrainie chronić jej obywateli i bronić jej nieba” – dodała.

Jak podkreśliła KE w komunikacie, w lipcu odnotowano 376 ataków rakietowych, co sprawia, że wzmocnienie obrony Ukrainy staje się coraz pilniejsze.

Finansowanie w wysokości 6,1 mld euro obejmuje systemy obrony powietrznej i przeciwrakietowej, pociski rakietowe, amunicję i radary.

KE poinformowała o zatwierdzeniu kolejnej transzy pieniędzy w związku z przypadającymi w poniedziałek obchodami 35-lecia niepodległości Ukrainy. Z tej okazji w Kijowie ma się odbyć spotkanie tzw. koalicji chętnych – grupy państw, które wspierają Ukrainę w jej wojnie z Rosją. Instytucje UE będzie reprezentować przewodniczący Rady Europejskiej Antonio Costa.

W kwietniu Unia Europejska udzieliła Ukrainie pożyczki w wysokości 90 mld euro na lata 2026-27. Z tej sumy 30 mld euro wesprze ukraiński budżet, a 60 mld zostanie przeznaczone na pomoc wojskową. W tym roku z puli obronnej na Ukrainę trafi łącznie 28,3 mld euro.

Kijów może ubiegać się o płatności, przedstawiając umowy podpisane z firmami zbrojeniowymi. Sprzęt ma pochodzić głównie od producentów z Ukrainy, UE oraz Europejskiego Obszaru Gospodarczego i Stowarzyszenia Wolnego Handlu (EFTA). W sytuacjach pilnej potrzeby może być dopuszczone pozyskanie sprzętu wojskowego od innych państw, np. USA.(PAP)

mce/ akl/

Obchody 35-lecia niepodległości Ukrainy/ Do Kijowa przybyli m.in. premier Wielkiej Brytanii i szef Rady Europejskiej

0

Premier Wielkiej Brytanii Andy Burnham, przewodniczący Rady Europejskiej Antonio Costa, prezydenci Mołdawii i Estonii Maia Sandu i Alar Karis oraz premier Luksemburga Luc Frieden przybyli w poniedziałek do Kijowa w związku z obchodami 35-lecia niepodległości Ukrainy.

Informację o ich przyjeździe przekazał szef ukraińskiej dyplomacji Andrij Sybiha, który powitał ich na kijowskim dworcu kolejowym.

„Dzisiaj rano na dworcu kolejowym w Kijowie z przyjemnością przywitaliśmy naszych sojuszników, którzy dołączają do nas, by uczcić 35 lat od przywrócenia niepodległości Ukrainy” – napisał Sybiha w serwisie X.

Minister oświadczył, że dla Ukrainy niepodległość nie jest ideą abstrakcyjną. Zaznaczył, że Ukraińcy bronią jej wbrew wszelkim przeciwnościom.

„W takich czasach narody uczą się, jak ważne jest mieć sojuszników u swego boku. A dziś wiemy na pewno, kim są nasi prawdziwi przyjaciele. Jesteśmy głęboko wdzięczni wszystkim naszym partnerom, którzy stanęli po stronie Ukrainy, wzmocnili naszą zdolność do obrony i pomogli nam zachować wolność, o którą tak ciężko walczyliśmy. Wasze wsparcie jest częścią siły Ukrainy” – podkreślił Sybiha.

W poniedziałek, przy okazji obchodów Dnia Niepodległości Ukrainy, w Kijowie ma odbyć się spotkanie tzw. koalicji chętnych. Jest to grupa państw, które wspierają Ukrainę w jej wojnie z Rosją.

Spotkaniu współprzewodniczyć będą prezydent Francji Emmanuel Marcon, premier Wielkiej Brytanii Burnham oraz kanclerz Niemiec Friedrich Merz. Media informowały wcześniej, że niektórzy z przywódców przybędą do stolicy Ukrainy osobiście, a część będzie uczestniczyć zdalnie.

Z Kijowa Jarosław Junko (PAP)

 

 

Zełenski: W 35. rocznicę niepodległości pozostajemy zjednoczeni i zdolni do walki

Ukraina w 35. rocznicę swojej niepodległości pozostaje zjednoczona, odporna i zdolna do walki; świat powinien dać nam wszystko, by zmusić Rosję do zakończenia wojny – oświadczył w poniedziałek prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski.

„Dziś naprawdę jest nam wszystkim bardzo, bardzo trudno, ale mocno trzyma nas za rękę pewna siła – wcale nie niewidzialna. Jest to siła wspólnego kręgu: wzajemnego wsparcia, braku wątpliwości co do tego, kto stoi obok, oraz wiary we wszystkich Ukraińców. I dopóki wróg nie przerwie tego naszego kręgu, dopóty Ukraina nie upadnie. Wywalczy swój pokój. I da radę” – powiedział w orędziu z okazji Dnia Niepodległości.

Szef państwa zaznaczył, że przywódca Rosji Władimir Putin liczy, iż Ukraińcy są wyczerpani wojną. „Putin liczy, że jesteśmy zmęczeni. My wiemy, że on jest śmiertelny. Nigdy nas nie rozumiał. Teraz już nie zdąży” – podkreślił.

„Chcieliście odebrać nam całą Ukrainę, całą naszą ziemię, a zamiast tego straciliście swoje rafinerie, flotę, dochody i całe pokolenie, które posłaliście do maszynki do mięsa. Chcieliście, żeby nie było nas na mapie, a teraz to was nie ma w międzynarodowym programie przyszłej cywilizacji. Od dwudziestu siedmiu lat przywódca Rosji mówi o wielkości, a Rosja stoi w kolejkach po benzynę” – oświadczył Zełenski, zwracając się do Rosjan. (PAP)

Rubio: nasz kraj pozostaje zaangażowany na rzecz suwerenności Ukrainy i trwałego pokoju

Sekretarz stanu USA Marco Rubio zapewnił w poniedziałek, w 35. rocznicę ogłoszenia niepodległości przez Ukrainę, o poparciu Stanów Zjednoczonych dla suwerenności tego kraju. Podkreślił też zaangażowanie Waszyngtonu w działania na rzecz wynegocjowania trwałego zakończenia wojny Rosji przeciwko Ukrainie.

Szef amerykańskiej dyplomacji złożył Ukraińcom życzenia z okazji 35. rocznicy niepodległości, którą Ukraina ogłosiła 24 sierpnia 1991 r. Zapewnił przy tym o trwałości współpracy między Waszyngtonem i Kijowem.

„W Dniu Niepodległości, kiedy Ukraińcy oddają hołd historii swojego narodu i świętują jego odwagę, innowacyjność i odporność, Stany Zjednoczone podkreślają swoje silne zaangażowanie na rzecz rozwijania naszych więzi gospodarczych i bezpieczeństwa oraz torowania drogi do pokoju i dobrobytu dla obu naszych narodów” – przekazał Rubio w oświadczeniu opublikowanym przez Departament Stanu.

W związku z obchodami rocznicy niepodległości Ukrainy w poniedziałek do Kijowa przybyli Premier Wielkiej Brytanii Andy Burnham, przewodniczący Rady Europejskiej Antonio Costa, prezydenci Mołdawii i Estonii Maia Sandu i Alar Karis oraz premier Luksemburga Luc Frieden. (PAP)

mgp/ ap/

Włochy/”Paliwo burmistrza” w miejscowości w Abruzji tańsze niż w całym kraju

0

W Valle Castellana, miejscowości we włoskiej Abruzji, paliwo sprzedawane jest po niższej cenie niż w całym kraju – o 20 eurocentów mniej za litr. To wyjątkowa sytuacja we Włoszech, gdzie notuje się kolejny wzrost cen paliw. W górskiej osadzie stację benzynową kupiła gmina i oferuje ceny, jakich nigdzie nie ma.

W dniach powrotu milionów Włochów z wakacji media poinformowały, że ceny benzyny i oleju napędowego w stacjach przy autostradach przekroczyły 2 euro i sięgają 2,20 euro.

Ale jest też miejscowość, jak odnotowano, w której sprzedawane jest paliwo w cenie „z innej epoki”: 1,75 euro za litr benzyny, 1,89 euro za litr oleju napędowego.

„Stacja benzynowa marzeń”, jak nazwała ją włoska telewizja, znajduje się w miejscowości Valle Castellana w prowincji Teramo, gdzie mieszka ponad 800 osób. Tam,jak dodano, nie ma problemów, z jakimi zmagają się całe Włochy.

Gmina kupiła tam jedyną stację benzynową, aby zapobiec jej zamknięciu i w ten sposób udostępniła mieszkańcom, ale nie tylko im, tzw. „paliwo burmistrza” w bardzo niskich cenach, nawet o ponad 20 eurocentów za litr mniej niż wynosi średnia krajowa.

Stacja, zarządzana od 2022 roku bezpośrednio przez gminę, na czele której stoi burmistrz Camillo D’Angelo, sprzedaje paliwo prawie po cenie zakupu, z bardzo niewielką marżą w porównaniu z innymi.

W zeszłym roku wpływy tej stacjiwyniosły około pół miliona euro. Przyjeżdża do niej coraz więcej kierowców także z odległych stron.

 

 

Z Rzymu Sylwia Wysocka (PAP)

Ceny ropy idą w dół po 2 tygodniach zwyżek. Rynek czeka na opublikowanie amerykańskiego planu izolacji gospodarczej Iranu

0

Notowania ropy naftowej na świecie w poniedziałek idą w dół po zaliczeniu 2 tygodni ze zwyżkami cen – podają maklerzy.

Baryłka ropy West Texas Intermediate w dostawach na IX jest na NYMEX w Nowym Jorku po 85,68 USD – niżej o 1,59 proc.

Brent na ICE na X jest wyceniana po 93,14 USD za baryłkę, niżej o 1,32 proc.

Prezydent USA Donald Trump oświadczył w piątek, że „postrzega cieśninę Ormuz jako amerykańskie terytorium”.

Wyraził też przekonanie, że Iran chce zawrzeć porozumienie, ale w jego opinii nie jest jeszcze gotowy na odpowiednią umowę.

„Postrzegam teraz cieśninę Ormuz jako amerykańskie terytorium” – powiedział Donald Trump w Karolinie Południowej.

W rozmowie z dziennikarzami powtórzył, że USA „mają kontrolę nad Ormuzem”.

„Mamy całkowitą kontrolę nad całym tym regionem związanym z cieśniną Ormuz i obejmuje to też obszary lądowe. (Irańczycy) Chcieliby zawrzeć porozumienie, ale według mnie nie są jeszcze gotowi” – oświadczył prezydent USA.

Tymczasem rynek czeka na opublikowanie w poniedziałek amerykańskiego planu izolacji gospodarczej Iranu.

Sekretarz skarbu USA Scott Bessent ma podać szczegóły tego planu na poniedziałkowej konferencji prasowej.

Bessent stara się zwiększyć presję na sojuszników USA, aby przyłączyli się do tego przedsięwzięcia.

„Presja ekonomiczna oznacza, że zwrócimy się do wszystkich naszych sojuszników – a to będzie największa skoordynowana izolacja ekonomiczna w historii świata – i zwrócimy się do nich mówiąc: +Albo jesteście z nami, albo przeciwko nam+” – powiedział Bessent podczas wywiadu dla CNBC.

Dodał, że w poniedziałek „dokładnie omówi, co zamierzamy (USA) zrobić”.

Ani Donald Trump, ani Scott Bessent nie sprecyzowali, jakie dokładnie działania podejmą, ani które kraje zostaną objęte sankcjami USA, ale ostrzeżenia natychmiast skierowały uwagę rynków na Chiny, które kupują większość irańskiej ropy.

Bessent zapytany, czy Chiny mogą stać się celem ataku, odpowiedział, że „wiele rozmów najlepiej jest prowadzić w cztery oczy” i dodał, że wszyscy chcą, aby cieśnina Ormuz została ponownie otwarta dla rynku handlowego.

Sekretarz skarbu USA wskazał, że Chiny czerpią znaczną cześć swoich surowców energetycznych z Bliskiego Wschodu, i dodał, że przystąpienie Chin do programu izolacji Iranu byłoby wielką przysługą.

„Podmioty wspierające Iran kupują i transportują jego ropę naftową” – powiedział też Bessent dla „Financial Times”.

„Dobrze by zrobili, gdyby rozważyli konsekwencje (…)” – dodał.

Pekin z kolei w reakcji na doniesienia o planowanej izolacji Iranu stwierdził, że sankcje i naciski nie przyniosą rezultatu i wezwał do rozwiązania dyplomatycznego.

Iran zaś wskazał, że groźby USA są „odwróceniem uwagi” od kryzysu Ameryki, związanego z bezprecedensowym zadłużeniem i rosnącymi kosztami odsetek.

Analitycy przypominają, że ropa naftowa zdrożała w tym roku o ponad 50 proc., a wojna z Iranem – trwająca już 6. miesiąc – ogranicza poważnie globalne dostawy ropy i produktów rafinowanych.

(PAP Biznes)

Policjanci z Nowego Jorku znaleźli „hurtownię fentanylu”. Przejęto narkotyki o wartości 1 mln dol.

0

Siedem osób zostało zatrzymanych po odkryciu na nowojorskim Bronksie miejsca, w którym pakowano i dystrybuowano fentanyl. Podczas przeszukania mieszkania przy Bronx Boulevard w dzielnicy Wakefield służby zabezpieczyły syntetyczny narkotyk o wartości przekraczającej 1 mln dolarów.

Exander 29-letni Rodriguez-Santos i 37-letni Juan Burgos zostali zatrzymani jako pierwsi, gdy wychodzili z budynku z brązową torbą zawierającą opioidy. U jednego z nich znaleziono klucz do mieszkania, w którym fentanyl był rozdzielany.

W lokalu funkcjonariusze znaleźli dziesiątki tysięcy pakunków zawierających fentanyl oraz sprzęt służący do jego przygotowywania i pakowania, w tym młynki, sita, wagi, środek do mieszania substancji, tusz i stemple. Na opakowaniach znajdowała się etykieta „Game of Death”. Na ścianach mieszkania przyklejony był Narcan – środek zapobiegający przedawkowaniu.

W związku narkotykową kryjówką zatrzymano również Juana Almanzara, 27 lat, Jenny Antonio, 46 lat, Cesara Castellano, 41 lat, Nelsona Hiciano, 35 lat, oraz Luisa Urenę-Rodrigueza, 41 lat. Wszyscy usłyszeli zarzuty posiadania substancji kontrolowanej oraz używania akcesoriów związanych z narkotykami.

Red. JŁ

Przez 7 lat para przetrzymywała czwórkę dzieci w kabinie TIR-a. Jedno cierpi na chorobę weneryczną

0

51-letnia Keisha Epps i jej 37-letni narzeczony Tamra Marshon Stewart zostali oskarżeni o skrajne zaniedbanie czworga dzieci, które od grudnia 2019 roku miały przez większość czasu przebywać w kabinie ciągnika siodłowego. Stewart ma usłyszeć także zarzuty dotyczące przestępstw seksualnych wobec dziecka.

Para została zatrzymana 6 sierpnia. Epps, wykonująca zawód kierowcy ciężarówki na trasach między Miami a Atlantą, oraz Stewart usłyszeli po cztery zarzuty zaniedbania dzieci trzeciego stopnia – po jednym za każde z nich. Według śledczych dzieci przez niemal siedem lat żyły w ciasnej kabinie, bez regularnego dostępu do prysznica, toalety, opieki medycznej i dentystycznej oraz możliwości aktywności na zewnątrz.

Jak wynika z ustaleń śledczych, każde z czwórki dzieci spało w jednej koi. Miały być niedożywione i od około pięciu lat nie uczęszczały do szkoły. Jedno z nich doznało poważnego poparzenia gorącym makaronem i ma trwałą bliznę. Detektyw prowadzący sprawę zwrócił również uwagę na „nienaturalny chód” dzieci, który mógł być skutkiem długotrwałego przebywania w zamknięciu.

Śledczy zarzucają Stewartowi również dopuszczanie się przemocy seksualnej wobec dzieci. Śledczy dowiedzieli się, że gdy dzieci próbowały reagować, mężczyzna miał bić je pięściami po głowach. Epps miała wiedzieć o przemocy i być jej świadkiem, ale nie podjęła działań. U jednego z dzieci wykryto nieleczoną chorobę weneryczną.

Red. JŁ

Ekstremalne upały w Kalifornii. Temperatury mają skoczyć o kilkanaście stopni

0

Południową Kalifornię czeka najgorętszy tydzień tego lata – prognozuje National Weather Service (NWS). Temperatury mają być o 6-12 stopni Fahreheita wyższe od średnich wieloletnich. Ostrzeżenia przed ekstremalnym upałem obowiązują od poniedziałku do piątku.

Według NWS wyjątkowo wysokie będą również temperatury w nocy. W wielu miejscach mogą zostać ustanowione rekordy najwyższych minimalnych temperatur dobowych.

Ostrzeżenie Next Weather Alert obowiązuje do wtorku, a Next Weather Watch do piątku i może zostać jeszcze podniesiony do wyższego poziomu. W Los Angeles temperatury przez kilka dni mają utrzymywać się w pobliżu 90 st F, a we wtorek jeszcze wzrosną.

W społecznościach położonych w głębi lądu w połowie tygodnia prognozowane są temperatury od 107 do 112 st. F. W Inland Empire trzycyfrowe wartości mają pojawić się już we wtorek, a wewnętrzne części Orange County mogą przekroczyć 100 st. F.

NWS zaleca picie dużej ilości płynów, przebywanie w klimatyzowanych pomieszczeniach, unikanie długiego przebywania na słońcu oraz sprawdzanie stanu krewnych i sąsiadów. Szczególną ostrożność powinny zachować osoby, które nie mają dostępu do klimatyzacji.

Red. JŁ

Gubernator Teksasu pewny wyniku wyborów. „Pobiegną zagłosować na Paxtona”

0

Gubernator Teksasu Greg Abbott nie spodziewa się zaskoczenia po wyborach połówkowych w jego stanie. Na 72 dni przed listopadowymi wyborami Abbott przekonuje, że rywalizacja pomiędzy kandydatem GOP Kenem Paxtonem a jego demokratycznym rywalem nie będzie wyrównana, jak sugerują sondaże, ale Paxton pewnie poradzi sobie z Demokratą.

„W wyborach liczy się listopad, nie sierpień. (…) kiedy wyborcy pójdą do urn, będą musieli wybrać między zdrowym rozsądkiem oferowanym przez Republikanów a szaleństwem oferowanym przez Demokratów” – przekonywał Abbott w wywiadzie z tego tygodnia.

Według sondażu Texas Pulse z końca lipca demokrata James Talarico uzyskał 47 proc. poparcia w wyścigu do Senatu USA, a republikanin Ken Paxton – tylko 43 proc. W rywalizacji o urząd gubernatora Abbott miał 46 proc., a Gina Hinojosa 45 proc. poparcia. Choć przewaga mieści się w granicach błędu statystycznego, w przypadku wyścigu o miejsce w Senacie w Teksasie bardzo nietypowe jest, że republikanin nie prowadzi nad demokratą z dużym zapasem.

Abbott ocenił, że Paxton traci w sondażach, bo dopiero „nadrabia zaległości” po trzymiesięcznej kampanii prawyborczej. „Kiedy wyborcy naprawdę dowiedzą się o tym, co oferuje Talarico, pobiegną głosować na Kena Paxtona” – stwierdził włodarz Stanu Samotnej Gwiazdy.

Teksas od dekad pozostaje bastionem Republikanów. W 2024 roku prezydent Donald Trump wygrał w tym stanie z przewagą blisko 14 p.p.

Wybory połówkowe odbędą się 3 listopada.

Red. JŁ

Sondaż dla WP: 63,2 proc. uważa, że wojsko i służby nie są w pełni przygotowane, gdyby zaatakowano Polskę

0

63,2 proc. badanych uważa, że wojsko i służby nie są obecnie w pełni przygotowane, by skutecznie zareagować w przypadku bezpośredniego ataku lub zagrożenia granic Polski – wynika z najnowszego sondażu United Surveys by IBRiS dla Wirtualnej Polski. Przeciwnego zdania było 25,9 proc. ankietowanych.

W opublikowanym w niedzielę sondażu respondentom zadano pytanie, czy ich zdaniem polskie wojsko i służby są obecnie w pełni przygotowane, by skutecznie zareagować w przypadku bezpośredniego ataku lub zagrożenia granic Polski.

Na tak postawione pytanie 25,9 proc. badanych odpowiedziało twierdząco, przy czym 6,5 proc. wybrało opcję „zdecydowanie tak”, a 19,4 proc. „raczej tak”. Przeciwnego zdania było 63,2 proc. ankietowanych, z których 33 proc. zaznaczyło odpowiedź „zdecydowanie nie”, a 30,2 proc. – „raczej nie”. Zdania tej sprawie nie ma natomiast 10,9 proc. badanych.

W przygotowanie służb wierzy 50 proc. zwolenników obozu rządzącego (16 proc. „zdecydowanie tak” oraz 34 proc. „raczej tak). Przeciwnego zdania w tej grupie jest natomiast 34 proc. – 20 proc. „raczej nie” i 14 proc. „zdecydowanie nie”. Bez zdania pozostaje 16 proc.

Najbardziej krytyczni wobec przygotowania wojska na wypadek ataku są wyborcy PiS, Konfederacji, Konfederacji Korony Polskiej i partii Razem. 82 proc. z nich uważa, że służby i wojsko nie są w pełni przygotowane – w tym 45 proc. „zdecydowanie nie”, a 37 proc. „raczej nie”. Pozytywnie przygotowanie armii ocenia natomiast 15 proc., a 3 proc. nie ma zdania.

Badanie zostało zrealizowane przez United Surveys by IBRIS na zlecenie Wirtualnej Polski w dniach 7–9 sierpnia 2026 r., metodą mix-mode online oraz telefonicznych, standaryzowanych wywiadów kwestionariuszowych wspomaganych komputerowo (CAWI/CATI), na ogólnopolskiej próbie 1000 osób. (PAP)

57-letni Brytyjczyk przejechał 4,5 tys. km na hulajnodze z jednego końca Australii na drugi

0

57-letni Brytyjczyk przemierzył 4,5 tys. km na hulajnodze z jednego końca Australii na drugi, chcąc zapisać się w księdze rekordów Guinnessa jako pierwsza osoba, która przemierzyła kraj biegiem, na rowerze i na hulajnodze – poinformował w niedzielę portal BBC.

– Po całym życiu pełnym przygód, mając 57 lat, chciałem przeżyć kolejną epicką przygodę, zanim stanę się zbyt stary – powiedział Bob Brown, cytowany przez BBC. – Chciałem zwrócić uwagę na to, jak ważne jest, by młodzi ludzie oderwali się od ekranów i urządzeń i wyruszyli na poszukiwanie przygód – powiedział.

Brown wyruszył w podróż w lipcu i pokonał około 4,5 tys. km z Perth na zachodzie Australii do Sydney na drugim końcu kraju.

Jak podkreślił, ma nadzieję pobić dwa rekordy Guinnessa: stać się najszybszą osobą, która przemierzyła kraj na hulajnodze, a jednocześnie pierwszą, która przemierzyła Australię trzema różnymi sposobami: biegiem, na rowerze i na hulajnodze.

Brown ukończył podróż na hulajnodze w 31 dni, cztery godziny i 10 minut. W 2001 r. został pierwszym Brytyjczykiem, który przebiegł Australię; dwa lata później powtórzył ten wyczyn na rowerze.

Mężczyzna przesłał potrzebną dokumentację do Guinnessa, ale musi poczekać na oficjalne uznanie swoich osiągnięć.(PAP)

mrf/ zm/

Trump rozpoczął rocznicowe wyścigi IndyCar ulicami Waszyngtonu

0

Prezydent USA Donald Trump, machając zieloną flagą, rozpoczął w niedzielę wyścigi serii IndyCar ulicami Waszyngtonu. Wcześniej razem z pierwszą damą Melanią przejechał w prezydenckiej „Bestii” pierwsze okrążenie trasy. Organizatorzy i uczestnicy podkreślają, że to zawody jedyne w swoim rodzaju.

Zawody Freedom 250 Grand Prix w Waszyngtonie są częścią obchodów 250. rocznicy niepodległości USA. Organizatorzy szacowali, że wydarzenie zgromadzi ok. 140 tys. widzów dziennie. Darmowy bilet na wydarzenie można było wygrać w losowaniu, zaś karnety w strefie VIP oferowano w cenie 5,5 tys. dolarów.

W sobotę odbyły się próbne starty, a w niedzielę po południu rozpoczęło się główne wydarzenie z udziałem 25 kierowców.

Tego rodzaju wyścigi ulicami amerykańskiej stolicy odbywają się po raz pierwszy. Trump w rozmowie z Fox News, przeprowadzonej tuż przed startem na torze wyścigowym, podkreślił, że właściciel IndyCar Roger Penske chciał zorganizować taki wyścig od 20 lat. – A kiedy zwrócił się do mnie, zajęło mu to 15 minut – dodał. Prezydent przyznał, że skala wydarzenia okazała się dużo większa niż planowano.

– Trasa jest piękna. Początkowo planowaliśmy, by prowadziła wokół Kapitolu, ale obecna trasa okazała się dużo lepsza. Chcę, żeby wszyscy byli bezpieczni i dobrze się bawili – powiedział.

Prezydent powitał się z kierowcami, a następnie kolumna prezydencka przejechała powoli pierwsze okrążenie trasą. Trumpowie jechali w prezydenckiej limuzynie nazywanej „Bestią”.

– Kierowcy, na miejsca! – wezwała zawodników burmistrzyni Waszyngtonu Muriel Bowser. Trump zamachał na start zieloną flagą.

Nad Waszyngtonem na niedzielę zaplanowano siedem okolicznościowych przelotów samolotów, w tym prezydenckiego Air Force One i bombowca B-2. Okoliczne lotnisko im. Reagana wstrzymało na kilka godzin loty. W związku z wydarzeniem zamkniętych jest wiele ulic w centrum miasta.

Wyścigowe bolidy wystartowały w okolicy Kapitolu. Zawody będą liczyć 147 okrążeń, a łączna długość trasy to ok. 400 km. Organizatorzy i goście podkreślają, że takiego wydarzenia można doświadczyć tylko raz w życiu.

Jak podały w czwartek „Washington Post” i ABC News, organizatorzy tygodniami przygotowywali tor wyścigowy o długości 2,67 km. W ramach przygotowań położono nową nawierzchnię i przyspawano ponad 200 włazów znajdujących się na trasie. Ma to zapobiec ich poderwaniu, gdy auta będą przejeżdżać nad nimi z dużą prędkością.

Gdyby włazy nie zostały przyspawane, działałyby jak szybkowar pod ciśnieniem – powiedział Neil Johnson, profesor fizyki na George Washington University. – Mogłyby zostać wystrzelone w samochód niczym pociski balistyczne – powiedział. Według niego prawdopodobnie zabiłoby to kierowcę.

Trasa prowadzi wokół parku National Mall, gdzie mieści się wiele muzeów i pomników. Narodowa Galeria Sztuki przeprowadziła badanie, by sprawdzić, jaki wpływ wibracje będą miały na jej kolekcję, lecz nie ujawniła wyników inspekcji. Zapewniono, że podjęto kroki, by zagwarantować bezpieczeństwo pracownikom, gościom i zbiorom.

Wyścigi mają zwieńczyć letnie obchody rocznicowe, które rozpoczęto w czerwcu galą mieszanych sztuk walki, zorganizowaną przy Białym Domu.

Z Waszyngtonu Natalia Dziurdzińska (PAP)