Strona główna Blog Strona 13

Policja z Wisconsin zatrzymała nastolatka chodzącego z bronią w labiryncie na jedenej z farm

0

16-latek przyniósł broń do labiryntu kukurydzy na farmie dyń w powiecie Kenosha w Wisconsin. Został zatrzymany po tym jak świadkowie widzący go z bronią w dłoni poinformowali policję.

 

Zgłoszenie dotyczące tego zdarzenia wpłynęło w piątek około godziny 8:03 wieczorem z Jerry Smith Pumpkin Farm. Biuro szeryfa powiatu Kenosha przekazało, że świadkowie powiadomili obsługę farmy, gdy zobaczyli nastolatka z bronią. Według relacji ochrony, nieletni uciekł na ich widok, ale później został ujęty podczas próby opuszczenia farmy. 16-latek przyznał później policjantom, że miał przy sobie broń, ale pozbył się jej w labiryncie podczas ucieczki.

Funkcjonariusz biura szeryfa wraz z psem służbowym sprawdzili trasę nastolatka w labiryncie i ostatecznie odnaleźli w pobliżu pusty magazynek na 30 naboi oraz pistolet kalibru 9 mm. Jak poinformowały służby, broń była rozładowana, a w magazynku nie było amunicji. Policjanci znaleźli również e-papierosa, który – jak ustalono – należał do nastolatka. Według przedstawicieli biura szeryfa test wykazał obecność THC.

Biuro szeryfa poinformowało, że wnioskuje o postawienie następujących zarzutów 16-latkowi: zakłócanie porządku publicznego z użyciem broni, noszenie ukrytej broni, posiadanie niebezpiecznej broni przez osobę poniżej 18. roku życia oraz posiadanie THC. Nastolatek został przekazany pod opiekę rodzica – z zastrzeżeniem dotyczącym miejsca zamieszkania – zgodnie z decyzją wydziału ds. nieletnich sądu powiatu Kenosha. Dochodzenie jest w toku.

 

BK

Illinois na czele kolejnego pozwu przeciw administracji Donalda Trumpa. Tym razem chodzi o systemy zasiłków dla bezrobotnych

0

Prokurator generalny Illinois, Kwame Raoul, stanął na czele koalicji 14 stanów w sprawie sądowej przeciwko rządowi prezydenta Donalda Trumpa w związku z cofnięciem federalnego dofinansowania dla stanowych systemów zasiłków dla bezrobotnych.

 

Latem 2025 roku departament pracy USA zablokował dotację w wysokości 45 milionów dolarów, przeznaczoną na programy stanowe. Środki te miały pomóc Illinois i innym stanom w modernizacji systemów zasiłków dla bezrobotnych oraz wzmocnieniu działań mających na celu zapobieganie nadużyciom.

W wyniku anulowania dotacji Illinois straciło 15 milionów dolarów środków federalnych, które miały zostać przeznaczone na modernizację systemu stanowego. W pozwie wniesionym przez Raoula i koalicję 14 stanów zaznaczono, że rząd federalny bezprawnie wstrzymał wypłatę środków z dotacji. Koalicja domaga się wydania nakazu sądowego nakazującego pełne przywrócenie finansowania.

 

BK

Modlitwy za papieża Leona XIV w Chicago. Wierni wspierają go przed operacją płuca

0

Katolicy z Chicago i okolic zgromadzili się na modlitwie w intencji papieża Leona XIV, który przygotowywał się w Rzymie do operacji związanej z usunięciem guzka z płuca. W kościele św. Marii od Aniołów w dzielnicy Bucktown wierni prosili o pomyślny przebieg zabiegu i szybki powrót Ojca Świętego do zdrowia. Szczególne znaczenie miały dla nich związki papieża z Chicago, gdzie spędził część życia.

Chicago modli się za papieża Leona XIV

Podczas wieczornej mszy w kościele św. Marii od Aniołów parafianie modlili się o zdrowie papieża. Wierni podkreślali, że jego chicagowskie korzenie sprawiają, iż informacje o stanie jego zdrowia są dla lokalnej społeczności szczególnie ważne.

Do modlitw przyłączyli się również augustianie ze Środkowego Zachodu. W swoim oświadczeniu prosili o Boże błogosławieństwo dla lekarzy i personelu medycznego oraz o pełny powrót papieża do zdrowia. Zachęcali także wiernych na całym świecie do wspólnej modlitwy.

Uczestnicy mszy mówili o poczuciu jedności, jakie daje wspólna modlitwa w trudnych chwilach. Wyrażali nadzieję, że wsparcie płynące z rodzinnego miasta papieża dotrze do niego również w Rzymie.

Operacja guzka płuca papieża. Co wiadomo o zabiegu?

Według przekazanych informacji operacja miała na celu usunięcie guzka z płuca. Papież miał określić zmianę jako niewielką i wykrytą na wczesnym etapie. Planowano, że po zabiegu pozostanie w szpitalu przez około tydzień.

Specjaliści wyjaśniają, że guzki płucne mogą mieć różne przyczyny. Nie wszystkie są nowotworowe — część powstaje w następstwie infekcji, stanu zapalnego lub zmian bliznowatych. O ich charakterze można rozstrzygnąć dopiero po przeprowadzeniu odpowiednich badań.

Po usunięciu zmiany materiał trafia do laboratorium, gdzie jest analizowany. Czas oczekiwania na wynik zależy między innymi od złożoności diagnostyki.

Augustianie i wierni apelują o szybki powrót papieża do zdrowia

Papież Leon XIV jest związany z zakonem augustianów, dlatego jego współbracia ze Środkowego Zachodu szczególnie mocno zaangażowali się w modlitwy w jego intencji. W opublikowanym oświadczeniu podkreślili, że wspólnoty zakonne modlą się za niego i proszą o siłę oraz pokój na czas leczenia.

Mimo planowanego zabiegu papież miał podtrzymać zamiar odbycia w przyszłym miesiącu dwutygodniowej podróży do Ameryki Południowej. Realizacja tych planów będzie zależała od jego stanu zdrowia i przebiegu rekonwalescencji.

Dla wielu katolików w Chicago modlitwa za Leona XIV stała się okazją do okazania solidarności z papieżem, który pozostaje związany z ich miastem.

 

Dżuma w Rosji budzi obawy o broń biologiczną. Chicago odgrywa ważną rolę w monitorowaniu zagrożeń

0

Śmierć naukowca w rosyjskim ośrodku badań nad dżumą na Syberii wzbudziła międzynarodowe obawy dotyczące bezpieczeństwa biologicznego. Rosja wprowadziła ograniczenia w okolicy ośrodka, a amerykańskie służby wywiadowcze analizują okoliczności zdarzenia. Eksperci zwracają uwagę na możliwość wykorzystania laboratoriów badawczych do ukrywania prac nad bronią biologiczną. Ważną rolę w monitorowaniu podobnych zagrożeń odgrywają ośrodki naukowe i medyczne w rejonie Chicago.

Śmierć naukowca w Rosji. Służby analizują możliwe zagrożenie

Na początku października Rosja poinformowała o śmierci naukowca z Instytutu Badań nad Dżumą w Irkucku na Syberii. Według przekazanych informacji mężczyzna zachorował na zapalenie płuc po możliwym kontakcie z niebezpiecznym patogenem. W następstwie zdarzenia w okolicznych miejscowościach wprowadzono środki kwarantanny.

Incydent wywołał spekulacje dotyczące działalności ośrodka i możliwości prowadzenia w nim tajnych prac nad bronią biologiczną. Nie przedstawiono jednak publicznie dowodów potwierdzających, że laboratorium rzeczywiście zajmowało się jej produkcją.

Były wysoki rangą urzędnik amerykańskiego Departamentu Bezpieczeństwa Wewnętrznego John Cohen zwrócił uwagę, że działalność związana z bronią biologiczną może być trudna do odróżnienia od legalnych badań nad chorobami zakaźnymi. Podkreślił również, że historia stosowania przez Rosję toksycznych substancji do ataków budzi pytania o rzeczywisty charakter działalności niektórych ośrodków.

Stany Zjednoczone oficjalnie zwróciły się do Rosji o dodatkowe informacje na temat śmierci naukowca. Amerykańskie służby wywiadowcze nadal oceniają sytuację.

Dżuma – objawy, rodzaje i możliwości leczenia

Dżuma jest chorobą zakaźną wywoływaną przez bakterię Yersinia pestis. Wyróżnia się trzy główne postacie choroby: dymieniczą, płucną i posocznicową. W zależności od postaci zakażenie może powodować między innymi bolesne powiększenie węzłów chłonnych, ciężkie objawy ze strony układu oddechowego lub zakażenie krwi.

Chorobę można leczyć antybiotykami, jednak kluczowe znaczenie ma szybkie rozpoznanie i rozpoczęcie terapii. Szczególnie niebezpieczna jest dżuma płucna, która bez odpowiedniego leczenia może prowadzić do szybkiego pogorszenia stanu zdrowia.

Sama informacja o śmierci pracownika laboratorium nie przesądza jednak, że przyczyną było zakażenie dżumą. Publicznie dostępne informacje przedstawione w opisywanym materiale nie pozwalają jednoznacznie potwierdzić takiego związku.

Laboratorium Argonne i szpitale w Chicago w systemie bezpieczeństwa biologicznego

Region Chicago ma istotne zaplecze naukowe i medyczne wykorzystywane w analizowaniu zagrożeń biologicznych. Laboratorium Narodowe Argonne w Lemont prowadzi badania z wykorzystaniem zaawansowanych narzędzi obliczeniowych i metod analizy danych. Superkomputery mogą pomagać w modelowaniu rozprzestrzeniania się patogenów, a analiza genetyczna wspiera badania nad ich właściwościami i sposobami leczenia.

John Cohen podkreślił, że po pandemii COVID-19 amerykańskie służby wywiadowcze przywiązują większą wagę do wykrywania potencjalnych zagrożeń biologicznych, identyfikowania podejrzanych obiektów i szybkiego przekazywania informacji władzom.

Znaczenie ma również przygotowanie szpitali do leczenia pacjentów zakażonych niebezpiecznymi patogenami. Omar Lateef, prezes Rush University Medical Center, zwrócił uwagę, że doświadczenia pandemii pokazały potrzebę ściślejszej współpracy między administracją publiczną a placówkami medycznymi.

Według niego skuteczna reakcja na przyszłe epidemie wymaga nie tylko sprawnego monitorowania zakażeń, ale również odpowiedniej infrastruktury do leczenia chorych i współpracy specjalistów.

 

Dzień Kolumba w Chicago. Aktywiści domagają się przywrócenia pomników odkrywcy

0

Obchody Dnia Kolumba w Chicago ponownie ożywiły spór o trzy pomniki Krzysztofa Kolumba, usunięte z przestrzeni publicznej w 2020 roku. Organizacje włosko-amerykańskie domagają się wyjaśnienia okoliczności tej decyzji, przejrzystego przeglądu sprawy oraz ustalenia, czy monumenty mogą wrócić do miejskich parków.

Protest w Chicago i apel o przywrócenie pomników Kolumba

W niedzielę przedstawiciele Wspólnego Komitetu Obywatelskiego Amerykanów pochodzenia włoskiego, innych organizacji oraz mieszkańcy spotkali się w Arrigo Park w dzielnicy Near West Side. Apelowali o ponowne rozpatrzenie decyzji o usunięciu pomników i zbadanie prawnych możliwości ich ponownego wystawienia.

Organizacje podkreślają, że monumenty mają dla wielu włoskich Amerykanów znaczenie kulturowe, rodzinne i religijne. Ich zdaniem stanowią ważny element dziedzictwa kolejnych pokoleń imigrantów z Włoch i ich potomków.

Uczestnicy spotkania zwrócili się również do prezydenta Donalda Trumpa o nagłośnienie sprawy na szczeblu krajowym. Wskazali na umieszczenie pomnika Kolumba w Ogrodzie Różanym Białego Domu. Trump zapowiedział działania na rzecz przywracania pamięci o odkrywcy.

Dlaczego w 2020 roku usunięto trzy pomniki?

Decyzję o usunięciu trzech pomników Kolumba podjęła w 2020 roku ówczesna burmistrz Chicago Lori Lightfoot, w czasie masowych protestów dotyczących sprawiedliwości społecznej i rasowej. Powołana do zbadania sprawy komisja poparła wówczas usunięcie monumentów.

W lipcu 2020 roku przy pomniku w Grant Park doszło do starć demonstrantów z policją. Część protestujących próbowała obalić monument. Tydzień później pomnik został usunięty. Podobny los spotkał monument w Arrigo Park oraz trzecią rzeźbę będącą częścią fontanny przy skrzyżowaniu 92. ulicy i Exchange Avenue.

Przeciwnicy pomników argumentowali, że upamiętnienie Kolumba jest obraźliwe dla rdzennych Amerykanów. Zwolennicy ich przywrócenia wskazują natomiast na historyczne znaczenie monumentów dla społeczności włosko-amerykańskiej.

Pomnik Kolumba w muzeum, nowy monument w Arrigo Park

Spór o przyszłość monumentów trwa od kilku lat. W maju 2025 roku chicagowski Okręg Parków zawarł porozumienie dotyczące wypożyczenia dawnego pomnika z Arrigo Park Wspólnemu Komitetowi Obywatelskiemu Amerykanów pochodzenia włoskiego. Rzeźba ma być prezentowana w ramach ekspozycji muzealnej.

Jednocześnie władze Okręgu Parków wybrały nową postać, która zostanie upamiętniona w Arrigo Park. W lutym ogłoszono, że stanie tam pomnik Matki Frances Xavier Cabrini, włoskiej misjonarki. Została ona wskazana w internetowym głosowaniu jako osoba, której monument ma zastąpić dawny pomnik Kolumba.

Na razie nie ogłoszono decyzji o przywróceniu któregokolwiek z trzech monumentów do przestrzeni publicznej. Organizacje włosko-amerykańskie chcą przede wszystkim uzyskać jasne informacje o procedurze, która doprowadziła do ich usunięcia, i możliwościach prawnych zmiany tej decyzji.

 

Śmiertelne ugodzenie nożem na stacji CTA w Chicago. Związkowcy domagają się większego bezpieczeństwa

0

Związek zawodowy reprezentujący pracowników komunikacji miejskiej w Chicago apeluje o pilne działania na rzecz poprawy bezpieczeństwa na stacjach i w pojazdach CTA. To reakcja na śmiertelne ugodzenie nożem sprzątacza Justina Mobleya na stacji Damen/Lake zielonej linii. Mężczyzna próbował pomóc innemu pracownikowi podczas kłótni z napastnikiem.

Podejrzany był objęty nadzorem elektronicznym

Według prokuratury o zabójstwo 37-letniego Mobleya oskarżono Chevazza Campbella. Do ataku miało dojść w ubiegły czwartek na stacji Damen/Lake. Śledczy twierdzą, że Campbell przeskoczył bramkę wejściową, a następnie pokłócił się z pracownikiem CTA w jego kiosku. Gdy sprzątacz włączył się do konfliktu, podejrzany miał użyć gazu pieprzowego, a następnie ugodzić go nożem w szyję.

Campbell później zgłosił się na policję. Prokuratorzy podkreślają, że w chwili zdarzenia był objęty nadzorem elektronicznym. Według ich ustaleń wcześniej co najmniej czterokrotnie próbowano zakończyć jego okres próby z powodu naruszania zasad dotyczących godziny policyjnej.

Akta wskazują również na rozbudowaną historię kryminalną podejrzanego, obejmującą co najmniej 29 zarzutów lub spraw dotyczących przestępstw. W 2018 roku odbywał karę więzienia za ugodzenie innej osoby nożem.

Sędzia zdecydował o zatrzymaniu Campbella na czas postępowania. Kolejne posiedzenie sądu zaplanowano na środę.

Związkowcy żądają lepszej ochrony pracowników CTA

Przedstawiciele związków zawodowych przekonują, że pracownicy transportu publicznego potrzebują skuteczniejszej ochrony podczas wykonywania codziennych obowiązków. Wskazują na konieczność poprawy oświetlenia, modernizacji stacji oraz utworzenia wyspecjalizowanej policji transportowej, zamiast opierania ochrony głównie na funkcjonariuszach chicagowskiej policji kierowanych do dodatkowych zadań.

Związkowcy zwracają uwagę, że na stacjach i trasach autobusowych, gdzie dochodzi do przestępstw, często brakuje odpowiedniej liczby pracowników mogących reagować na niebezpieczne sytuacje.

Apel o zmiany w nadzorze elektronicznym i pomoc dla osób w kryzysie

Po zabójstwie Mobleya prokurator okręgowy powiatu Cook oraz przedstawiciele związków zawodowych wzywają ustawodawców do wzmocnienia stanowego systemu monitorowania osób objętych dozorem elektronicznym.

Związkowcy podkreślają również potrzebę inwestowania w placówki zdrowia psychicznego i usługi dla osób bezdomnych. Ich zdaniem transport publiczny nie powinien zastępować schronisk ani systemu pomocy osobom znajdującym się w kryzysie.

Sprawa ponownie zwróciła uwagę na bezpieczeństwo pracowników i pasażerów CTA oraz skuteczność nadzoru nad osobami objętymi dozorem sądowym.

 

Utrudnienia w komunikacji CTA w Chicago. Zmiany na zielonej i różowej linii

0

Pasażerowie korzystający z zielonej i różowej linii kolejki CTA w Chicago muszą przygotować się na utrudnienia w dojazdach do centrum. Od wtorku 13 października do niedzieli 25 października prace budowlane na moście Lake Street nad rzeką Chicago spowodują zmiany w kursowaniu pociągów. Pasażerowie powinni uwzględnić dodatkowy czas na podróż i przesiadki.

Zielona linia CTA. Autobusy zastąpią pociągi w centrum

Zielona linia nie będzie kursować między stacjami Clinton i Clark/Lake. Na tym odcinku pasażerowie będą mogli korzystać z autobusów wahadłowych.

Zachodnia część linii będzie obsługiwać trasę między stacjami Harlem/Lake i Clinton. Z kolei południowy odcinek połączy centrum miasta ze stacjami Ashland/63rd oraz Cottage Grove.

W centrum pociągi zielonej linii będą kursować w tym samym kierunku co pociągi linii pomarańczowej. Zatrzymają się na wszystkich przystankach w dzielnicy Loop, a następnie wrócą na południowy odcinek trasy.

Różowa linia bez kursów w dzielnicy Loop

W okresie od 13 do 25 października pociągi różowej linii nie będą kursować w dzielnicy Loop. Osoby jadące do centrum będą musiały przesiąść się na linię niebieską na stacji Racine.

CTA zaleca pasażerom wcześniejsze zaplanowanie podróży i sprawdzenie aktualnych informacji o zmianach w komunikacji miejskiej. Szczegóły dotyczące organizacji ruchu i rozkładów jazdy są dostępne na oficjalnej stronie przewoźnika.

Przebudowa mostu Lake Street potrwa do 2028 roku

Utrudnienia kolejowe są związane z przebudową mostu Lake Street nad rzeką Chicago. Przeprawa pozostaje zamknięta dla samochodów i pieszych od około roku. Zgodnie z planem zamknięcie ma potrwać do stycznia 2028 roku.

Prace mają istotny wpływ na organizację ruchu w centrum Chicago. Tymczasowe zmiany w kursowaniu zielonej i różowej linii CTA będą obowiązywać przez drugą połowę października.

 

Szpital Roseland Community Hospital w Chicago zamyka oddział położniczy. Pracownicy protestują

0

Pracownicy Roseland Community Hospital w Chicago alarmują w związku z planowanymi ograniczeniami usług medycznych. Członkowie związku zawodowego SEIU Healthcare Illinois zorganizowali w poniedziałek czuwanie, aby sprzeciwić się planowanemu zamknięciu oddziału położniczego. Ma on zakończyć działalność pod koniec października.

Pracownicy szpitala Roseland walczą o oddział położniczy

W czuwaniu uczestniczyli przedstawiciele personelu medycznego i pomocniczego szpitala Roseland Community Hospital, zrzeszeni w związku SEIU Healthcare Illinois. Pracownicy apelują o przedłużenie działalności oddziału i więcej czasu na przygotowanie placówki do nadchodzących zmian.

Pielęgniarki zwracają również uwagę na konieczność zapewnienia odpowiedniej opieki pacjentom w nagłych przypadkach. Podkreślają, że potrzeby osób wymagających natychmiastowej pomocy nie znikną wraz z ograniczeniem działalności szpitala.

Zamknięcie oddziału a bezpieczeństwo kobiet w Chicago

Pracownicy szpitala ostrzegają, że likwidacja oddziału położniczego może utrudnić przyszłym matkom dostęp do odpowiedniej opieki medycznej. Ich zdaniem szczególnie zagrożone są czarnoskóre kobiety, które już teraz mierzą się z nierównościami w dostępie do świadczeń zdrowotnych.

Planowane zamknięcie oddziału pod koniec października budzi obawy o dostępność usług położniczych w tej części Chicago. Pracownicy apelują o uwzględnienie potrzeb lokalnej społeczności i zapewnienie pacjentkom bezpiecznej opieki.

Na razie nie przedstawiono informacji o ewentualnej zmianie terminu zamknięcia oddziału.

 

Śmiertelny wypadek w Six Flags Over Georgia. Kolejka Raging Bull zamknięta w Illinois

0

Śmiertelny wypadek na kolejce górskiej w parku rozrywki Six Flags Over Georgia doprowadził do tymczasowego zamknięcia podobnych atrakcji w innych parkach sieci. Wśród nich jest Raging Bull w Six Flags Great America w Gurnee, niedaleko Chicago. Nie podano jeszcze terminu ponownego uruchomienia kolejki.

Śmiertelny wypadek na kolejce Goliath w Georgii

Do tragedii doszło w poniedziałek po południu w parku Six Flags Over Georgia. Jak podały lokalne media, jedna osoba zginęła, a kilka innych zostało rannych podczas wypadku na kolejce górskiej Goliath.

Według doniesień pasażer wypadł z wagonika i spadł do pobliskiego lasu. Po zdarzeniu park został ewakuowany. Okoliczności wypadku są przedmiotem prowadzonego śledztwa.

Kolejka Goliath ma około 200 stóp wysokości, czyli ponad 60 metrów, i osiąga prędkość do 70 mil na godzinę, a więc około 113 kilometrów na godzinę. Atrakcja obejmuje między innymi stromy zjazd, spiralę o kącie 540 stopni i liczne ostre zakręty.

Raging Bull w Six Flags Great America tymczasowo zamknięta

W następstwie wypadku zamknięto również Raging Bull w parku Six Flags Great America w Gurnee, na północ od Chicago. Kolejka ma podobną konstrukcję i otwarte siedzenia. Według informacji opublikowanych przez park wznosi pasażerów na wysokość około 200 stóp, czyli ponad 60 metrów, co czyni ją najwyższą kolejką górską w tym obiekcie.

Przedstawiciele sieci Six Flags poinformowali o tymczasowym zamknięciu podobnych atrakcji w swoich parkach. Decyzję uzasadniono względami bezpieczeństwa. Nie przedstawiono jednak harmonogramu ponownego otwarcia Raging Bull.

Kiedy kolejka Raging Bull zostanie ponownie otwarta?

Na razie nie wiadomo, jak długo potrwa przerwa w działaniu atrakcji w Six Flags Great America. Termin jej ponownego uruchomienia może zależeć od ustaleń dotyczących wypadku w Georgii i przeprowadzanych kontroli bezpieczeństwa.

Śledztwo w sprawie śmierci pasażera nadal trwa. Do czasu uzyskania kolejnych informacji nie ma potwierdzonej daty wznowienia działania kolejki Raging Bull.

 

Wybory do rady szkolnej w Chicago. Wydatki na kampanie przekroczyły 6 milionów dolarów

0

Pierwsze w Chicago wybory, w których wszyscy członkowie rady szkolnej są wybierani bezpośrednio przez mieszkańców, stają się kosztowną rywalizacją polityczną. Wydatki na kampanie przekroczyły już 6 milionów dolarów. Stawką jest kontrola nad jednym z największych okręgów szkolnych w Stanach Zjednoczonych.

Miliony dolarów na kampanie wyborcze w Chicago

Najnowsze raporty dotyczące finansowania kampanii, złożone podczas świątecznego weekendu, pokazują dalszy napływ pieniędzy do rywalizacji o miejsca w radzie szkolnej Chicago.

Najwięcej na kampanię wydała dotychczas organizacja Common Ground Collective, wspierana przez miliardera Michaela Sacksa. Jej wydatki osiągnęły 2,6 miliona dolarów. Łączna kwota przeznaczona na kampanie we wszystkich wyborach do rady szkolnej przekroczyła 6 milionów dolarów.

Rosnące limity wpłat i walka o kontrolę nad szkołami

W 12 z 21 wyborów do rady szkolnej podwyższono już limity wpłat na kampanie. Skala finansowego zaangażowania pokazuje znaczenie tegorocznego głosowania, w którym mieszkańcy wybiorą wszystkich członków rady.

Organ ten będzie zarządzać miliardami dolarów pochodzących z podatków oraz podejmować decyzje dotyczące funkcjonowania szkół i edukacji setek tysięcy uczniów. Wyniki wyborów będą więc miały istotne znaczenie dla przyszłości systemu oświaty w Chicago.

Kolejny termin składania sprawozdań dotyczących finansowania kampanii upływa 15 października. Nowe dokumenty pozwolą sprawdzić, jak zmieniają się wydatki i skąd pochodzą środki przeznaczane na rywalizację wyborczą.

 

UWAGA! Lekarze przyjmujący pieniądze i prezenty od firm farmaceutycznych częściej przepisują leki, także niepotrzebne lub potencjalnie szkodliwe [UJAWNIAMY]]

0

Lekarze opłacani przez firmy farmaceutyczne za konsultacje i udział w radach doradczych lub przyjmujący zaproszenia na fundowane przez nie posiłki przepisują więcej leków, także niepotrzebnych lub potencjalnie szkodliwych. Całe leczenie jest przez to droższe – wynika z przeglądu 93 badań.

Międzynarodowy zespół naukowców przeanalizował badania dotyczące kontaktów firm farmaceutycznych z osobami wystawiającymi recepty. Autorzy chcieli sprawdzić, czy wiążą się one ze zmianami liczby i kosztów przepisywanych leków oraz tego, na ile leczenie odpowiada rzeczywistym potrzebom pacjentów. Porównywali praktykę osób mających takie kontakty z tymi, które ich nie miały lub miały ich mniej.

Wyniki badania opublikowano w czasopiśmie „Cochrane Database of Systematic Reviews”.

Autorzy uwzględnili przede wszystkim wizyty przedstawicieli firm farmaceutycznych u lekarzy w gabinetach, finansowanie przez te firmy szkoleń i konferencji dla medyków, fundowanie lekarzom posiłków podczas takich wydarzeń, wręczanie prezentów, wypłacanie wynagrodzeń za konsultacje i udział w radach doradczych firm oraz dostarczanie bezpłatnych próbek leków do przekazania pacjentom.

Wśród analizowanych publikacji najwięcej (62) dotyczyło płatności i prezentów. Ich wyniki wskazywały, że medycy przyjmujący takie świadczenia od przemysłu farmaceutycznego przepisywali więcej leków, a szczególnie często produkty promowane przez daną firmę. Z większym prawdopodobieństwem wybierali też leczenie, ocenione później jako nieodpowiednie, czyli np. niepotrzebne pacjentowi lub potencjalnie szkodliwe. Wyższe były również koszty przepisywanych preparatów, co oddziaływało zarówno na system ochrony zdrowia, jak i pacjentów.

„W Stanach Zjednoczonych, gdzie firmy mają obowiązek raportowania płatności dokonywanych na rzecz lekarzy w publicznej bazie danych, nieco ponad połowa wszystkich licencjonowanych lekarzy przyjęła płatność, w tym bezpłatne posiłki, od firmy farmaceutycznej. To ważne, ponieważ pokazuje, że firmy koncentrują swoje zasoby marketingowe na lekarzach, którzy zapewnią najwyższy zwrot z inwestycji, przepisując więcej promowanych leków (…)” – zaznaczyła współautorka przeglądu, prof. Quinn Grundy z Uniwersytetu w Toronto (Kanada).

Jak dodała, jest to więc zjawisko powszechne, choć nadal wielu lekarzy nie korzysta z tych ofert i pozostaje niezależnych od wpływu tej branży.

16 objętych przeglądem badań dotyczyło reklamy i działań edukacyjnych skierowanych do lekarzy, czyli przede wszystkim wizyt przedstawicieli firm farmaceutycznych w ich gabinetach. Kontakty takie wiązały się z większą liczbą przepisywanych leków oraz mniej odpowiednimi wyborami terapeutycznymi i wyższymi kosztami, choć pewność tych ustaleń była nieco mniejsza.

Z kolei dane dotyczące bezpłatnych próbek nie pozwalały na sformułowanie pewnych wniosków.

Naukowcy sprawdzili również wyniki ośmiu badań nad zasadami ograniczającymi konflikty interesów w placówkach medycznych. Chodziło m.in. o restrykcje dotyczące wizyt przedstawicieli handlowych oraz przyjmowania prezentów i próbek leków. Jak pokazały wyniki, takie zasady sprzyjały bardziej odpowiedniemu przepisywaniu leków i mogły ograniczać ich liczbę.

Zdaniem prof. Grundy dowodzi to, że można tworzyć środowiska pracy sprzyjające niezależności lekarzy. Działania te należy jednak podejmować na poziomie placówek medycznych i całych systemów ochrony zdrowia, zamiast pozostawiać tę odpowiedzialność pojedynczym lekarzom.

Badaczka podkreśliła też, że osoby wystawiające recepty potrzebują niezależnych informacji, opartych na dowodach naukowych.

Organizacje medyczne, stowarzyszenia zawodowe i uczelnie kształcące medyków powinny być zaś bardziej świadome marketingu firm farmaceutycznych, lepiej rozpoznawać jego wpływ na decyzje lekarzy i wprowadzać zasady, które go ograniczają – wnioskują autorzy badania.

Katarzyna Czechowicz (PAP)

Raport: 64 proc. Polaków chce zmienić pracę, by otrzymywać wyższe wynagrodzenie

0

64 proc. respondentów wymieniło wyższe wynagrodzenie jako główną motywację zmiany pracodawcy, a 21 proc. wskazało na atrakcyjniejsze benfity – wynika z raportu Manpower. Jednocześnie 17 proc. badanych zadeklarowało, że nic nie skłoni ich do zmiany pracy.

Zgodnie z wynikami raportu „Nastroje polskiego rynku pracy – perspektywa pracowników 2026”, w lipcu br. 40 proc. respondentów planowało zmienić miejsce zatrudnienia. To o 5 pkt proc. więcej niż przed rokiem. Natomiast 60 proc. badanych zadeklarowało, że preferuje pozostanie w aktualnej firmie.

Wynagrodzenie jako główną motywację zmiany pracodawcy wymieniło 64 proc. respondentów. Taką odpowiedź wybrało 71 proc. średniej kadry menedżerskiej oraz 44 proc. przedstawicieli kadry zarządzającej. To również najpopularniejsza odpowiedź zarówno wśród mężczyzn (69 proc.), jak i kobiet (60 proc.).

Wśród innych motywatorów zmiany pracy znalazły się również atrakcyjniejsze benefity (21 proc. wskazań), większa elastyczność czasu pracy (14 proc.), praca zdalna lub hybrydowa oraz ciekawszy zakres obowiązków (po 14 proc.).

Respondenci wymienili także możliwość awansu (13 proc.), krótszy dojazd do pracy (13 proc.) i rozwój nowych kompetencji (11 proc.). Na dalszych miejscach znalazły się większa stabilność zatrudnienia (10 proc.), lepszy „work-life balance” (10 proc.), lepsza atmosfera (7 proc.) i przełożony (6 proc.).

Dla osób na początku kariery – poza wysokością wyngrodzenia – szczególne znaczenie przy zmianie pracy miały też atrakcyjne benefity (28 proc. wskazań), krótszy dojazd do pracy (23 proc.) oraz możliwość pracy zdalnej lub hybrydowej (22 proc.). Z kolei dla wyższej kadry menedżerskiej większe znaczenie miały ciekawszy zakres obowiązków (22 proc.), atrakcyjne benefity (22 proc.) oraz lepsza równowaga między życiem zawodowym a prywatnym (19 proc.).

Z raportu wynika, że niemal 17 proc. Polaków nic nie skłoniłoby do zmiany zatrudnienia.? Odsetek ten rósł wraz ze szczeblem stanowiska – odpowiedź wybrało 12 proc. asystentów, 16 proc. specjalistów i ekspertów, 14 proc. przedstawicieli średniej klasy menedżerskiej, 26 proc. wyższej kadry menedżerskiej oraz 33 proc. kadry zarządzającej.

Dane zaprezentowane w raporcie zostały zebrane w dniach 1 a 31 lipca br. metodą online przez firmę SW Research. Badanie przeprowadzono na reprezentatywnej grupie 750 pracowników „białych kołnierzyków”. (PAP)

mbl/ mmu/

Za podanie ciepłego posiłku czy ogrzanie migranta może grozić do trzech lat więzienia! Co na to posłowie Szczerba i Joński?

0

Za podanie ciepłego posiłku czy ogrzanie migranta może grozić do trzech lat więzienia. Taki będzie efekt regulacji, którą proponuje resort spraw wewnętrznych i administracji. Prawnicy są oburzeni – czytamy we wtorkowym wydaniu „Rzeczpospolitej”.

Art. 264a kodeksu karnego przewiduje, że karze do pięciu lat więzienia podlega ten, kto w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej, umożliwia lub ułatwia innej osobie pobyt na terytorium Polski wbrew przepisom. Rządzący chcą uszczelnić ten przepis tak, aby obejmował działania wobec nielegalnych migrantów niezwiązane z osiągnięciem korzyści majątkowej – przypomina gazeta.

Wskazuje, że Czesław Mroczek, wiceminister spraw wewnętrznych i administracji, w uwagach do projektu nowelizacji k.k. opracowanego przez Ministerstwo Sprawiedliwości zgłosił propozycje kluczowych zmian.

Jedna z nich przewiduje dodanie do art. 264a § 1a o treści: Kto, wiedząc, że inna osoba przebywa na terytorium RP wbrew przepisom umożliwia lub ułatwia jej dalszy pobyt, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

Według MSWiA nowelizacja ta pozwoli na skuteczniejszą walkę z przemytem migrantów. „Aktualnie powyższe zachowanie nie jest penalizowane, co powoduje lukę dla osób, które wykorzystują takie sytuacje i pod pretekstem pomocy migrantom pomagają im w nielegalnym pobycie i stanowią punkt wyjścia do dalszej nielegalnej migracji do krajów Europy Zachodniej” – przytacza wypowiedź wiceministra „Rz”.

„To rozwiązanie nie jest wymierzone w przemytników, ale w aktywistów czy mieszkańców terenów przygranicznych, którzy udzielają pomocy humanitarnej cudzoziemcom, którzy nielegalnie przekroczyli granicę i przebywają w Polsce” – powiedział gazecie adwokat Radosław Baszuk, który był jednym z obrońców aktywistów uniewinnionych przez Sąd Rejonowy w Hajnówce. (PAP)

 

 


 

KOMENTARZ:

Przypomnijmy głośne wydarzenia z sierpnia 2021 roku w Usnarzu Górnym, kiedy to posłowie Koalicji Obywatelskiej Michał Szczerba i Dariusz Joński podjęli próbę dostarczenia pomocy humanitarnej migrantom koczującym po białoruskiej stronie granicy z Polską.

Sformułowanie „bieganie z pizzą” stało się trwałym elementem debaty publicznej oraz krytyki politycznej wymierzonej w obu polityków

Mimo że Dariusz Joński wielokrotnie prostował te doniesienia, wyjaśniając, że „nie przynieśli pizzy, tylko zupę”, określenie to na stałe przylgnęło do Michała Szczerby.

Komisje śledcze: Temat ten regularnie powraca podczas sejmowych i medialnych potyczek. W kwietniu 2024 roku były szef MSWiA Mariusz Kamiński podczas przesłuchania przed komisją ds. afery wizowej zarzucił przewodniczącemu Michałowi Szczerbie, że ten „pizzą i solą witał nielegalnych migrantów”. Szczerba wielokrotnie groził za te sformułowania procesami sądowymi.

Wypowiedź z sierpnia 2026 roku: W sierpniu 2026 roku Michał Szczerba wywołał kolejną falę komentarzy w mediach społecznościowych. Pytany w wywiadzie radiowym o tamte wydarzenia stwierdził, że gdyby mógł cofnąć czas, postąpiłby inaczej – zamiast jechać osobiście, wysłałby na granicę swojego asystenta lub współpracownika. Wywołało to ponowną falę krytyki ze strony oponentów politycznych, którzy zarzucili mu brak głębszej refleksji nad samą istotą ówczesnego kryzysu migracyjnego.

 

Oprac. PJ przy pomocy AI

Włochy/ Protest studentów przeciwko wysokim kosztom życia i mieszkań

0

Włoscy studenci rozbili namioty przed siedzibą parlamentu w Rzymie i gmachami największych uczelni w kraju w proteście przeciwko wysokim kosztom życia i mieszkań oraz brakowi akademików. „Droga Italio, ile ty nas kosztujesz?” – to hasło akcji na początku roku akademickiego.

Namioty pojawiły się przed Izbą Deputowanych na Piazza Montecitorio w Rzymie, a także przed siedzibami kilkunastu uniwersytetów od północy po południe Włoch, w tym w Mediolanie, Bolonii, Pawii, Genui, Lecce.

Akcję zorganizowała Unia Studentów w proteście przeciwko wysokim kosztom życia i, jak podkreślili jej uczestnicy, porażce polityki mieszkaniowej oraz „przekształceniu prawa do studiów w dochodowy interes prywatnych podmiotów”.

W wydanym oświadczeniu, cytowanym przez agencję Ansę, Unia Studentów zaznaczyła: „Pieniądze z Krajowego Planu Odbudowy zostały podarowane prywatnym jednostkom, a uniwersytety są na skraju zapaści. Prosimy o co najmniej 7 miliardów euro na publiczne uniwersytety i realizację prawa do studiowania”.

Młodzi ludzie wyjaśnili, że rozbili ponownie namioty tak, jak przed trzema laty, gdy zaprotestowali przeciwko wysokim kosztom wynajmu stancji i mieszkań dla studentów.

– W kwestii polityki mieszkaniowej widzimy tylko pogorszenie sytuacji – powiedziała mediom koordynatorka studenckiej organizacji Sabrina Brizzola.

Odnotowała, że minister szkolnictwa wyższego Anna Bernini zapowiedziała utworzenie 60 tysięcy miejsc noclegowych dla studentów. Ale, jak zaznaczyła działaczka, powstało ich dotąd 33 tysiące.

– Tylko 3,8 procent z nich jest w budynkach publicznych. To nie jest budownictwo uniwersyteckie; to spekulacja na barkach najgorzej sytuowanych studentów – oceniła Brizzola.

Podkreśliła, że w prywatnie zarządzanych budynkach z miejscami dla studentów trzeba zapłacić za pokój nawet 1000 euro miesięcznie.

Z Rzymu Sylwia Wysocka(PAP)

Jedna osoba zginęła, kilka zostało rannych w wypadku w parku rozrywki

0

Jedna osoba zginęła, a kilka zostało rannych w wypadku w parku rozrywki pod Atlantą w USA — poinformowała policja. Mężczyzna zginął, gdy wypadł z rollercoastera — podała stacja CNN, powołując się na świadków.

Mężczyzna zginął w parku rozrywki Six Flags Over Georgia. Świadkowie, z którymi rozmawiała stacja WXIA, twierdzą, że widzieli, jak mężczyzna wypadł z kolejki górskiej.

Jak poinformowała policja hrabstwa Cobb, kilka innych osób odniosło obrażenia. Nie sprecyzowano, w jaki sposób doszło do tragedii.

Według miejscowych mediów mężczyzna wypadł z wagonika kolejki górskiej i, spadając, uderzył o konstrukcję atrakcji.

„Jest nam bardzo przykro z powodu zdarzenia z udziałem naszego gościa, do którego doszło dziś w naszym parku. Nasze myśli i kondolencje kierujemy do rodziny, przyjaciół i bliskich tej osoby” – napisali przedstawiciele parku.

Na nagraniu z powietrza opublikowanym przez stację WXIA widać, jak pozostali pasażerowie są ewakuowani z kolejki górskiej. (PAP)

 

Aktorka Selma Blair zatrzymana w związku z agresywnym zachowaniem w samolocie

0

Aktorka Selma Blair została zatrzymana w związku z agresywnym zachowaniem w samolocie lecącym z Los Angeles do Nowego Jorku i spowodowaniem obrażeń u dwóch członków personelu pokładowego – poinformowała w poniedziałek agencja AP.

Policja zatrzymała 54-letnią Blair późnym wieczorem w niedzielę, gdy samolot linii Delta Air Lines wylądował na nowojorskim lotnisku im. Johna F. Kennedy’ego. Aktorka oraz jeden z członków personelu pokładowego zostali przewiezieni do szpitala na badania.

Blair otrzymała wezwanie do sądu w związku z zarzutami dotyczącymi napaści, do której miało dojść na pokładzie samolotu — przekazały AP organy ścigania.

FBI, które odpowiada za prowadzenie dochodzeń w sprawie wszystkich napaści na pokładach samolotów, odmówiło ujawnienia szczegółów.

„Wczoraj nasi partnerzy z policji zarządu portu poinformowali nas o możliwej napaści na pokładzie samolotu, który przyleciał na lotnisko JFK. Zgodnie z wieloletnią polityką ministerstwa sprawiedliwości nie komentujemy trwających postępowań” — przekazała Sydney Kleinmann, rzeczniczka nowojorskiego oddziału FBI.

W oświadczeniu przekazanym kilku redakcjom przedstawicielka aktorki poinformowała, że doszło u niej do nagłego zdarzenia medycznego, które doprowadziło do zachowań będących przedmiotem zarzutów.

Źródło w organach ścigania przekazało stacji CNN, że Blair ugryzła jednego z członków personelu pokładowego, a drugiego zraniła. Dodało również, że aktorkę trzeba było obezwładnić za pomocą plastikowych kajdanek.

Blair grała w takich filmach jak „Szkoła uwodzenia”, „Legalna blondynka” i „Hellboy”. W 2018 r. poinformowała, że zdiagnozowano u niej stwardnienie rozsiane.

W 2016 roku Blair przeprosiła za wypowiedzi, które miały paść podczas lotu z Cancún do Los Angeles. Przyznała wówczas, że połączyła alkohol z lekami, co doprowadziło do utraty świadomości.

Z Waszyngtonu Natalia Dziurdzińska (PAP)

Trump: Myślę, że Putin chce zawrzeć porozumienie bardziej niż Zełenski

0

Myślę, że Władimir Putin chce zawrzeć porozumienie w sprawie wojny w Ukrainie bardziej niż prezydent Wołodymyr Zełenski – powiedział w poniedziałek prezydent USA Donald Trump, odpowiadając na pytanie PAP.

– Myślę, że to, co się dzieje, to on (Putin) chce zawrzeć porozumienie i musimy skłonić Zełenskiego, by chciał zawrzeć porozumienie – powiedział Trump, pytany przez PAP o to, jak zamierza skłonić Putina do przestrzegania ogłoszonego przez siebie zawieszenia broni. Dopytywany, na czym opiera swoje przeświadczenie o skłonności Rosji, biorąc pod uwagę jej ataki, prezydent powtórzył, że myśli, że obaj przywódcy się dogadają.

– Właściwie myślę, że Putin chce zawrzeć porozumienie bardziej niż Zełenski – powiedział Trump przed odlotem do Ohio.

Trump ponownie przy tym przypomniał, że poparł w wyborach w Polsce Karola Nawrockiego i ocenił, że ma dobrego prezydenta.

Amerykański przywódca kilkakrotnie, odpowiadając na inne pytania na podobny temat, wyrażał przekonanie, że Rosja i Ukraina dojdą do porozumienia.

– Zełenski i Putin muszą się zebrać i skończyć tę niedorzeczną wojnę. W tym miesiącu stracili 32 tys. ludzi w tej wojnie, to absurdalne – powiedział.

Pytany o to, dlaczego ogłosił energetyczne zawieszenie broni, mimo że żaden z krajów o nim nie wiedział, Trump stwierdził, że oba się zgodziły.

– Wiesz dlaczego? Bo ja powiedziałem: zgadzacie się. Zgodzili się, bo powiedziałem, że się zgodzili. Ta wojna musi zostać rozwiązana. Ta wojna to katastrofa – oznajmił.

Pytany o złamanie przez Rosję postanowień, powiedział że musi się temu przyjrzeć, bo myśli, że naruszenia są po obu stronach.

Mimo ogłoszonego przez Trumpa w niedzielę energetycznego rozejmu, Rosja nie zaprzestała uderzeń na ukraińskie obiekty infrastrukturę energetyczną. Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski powiedział w poniedziałek w Fox News, że w niedzielę nie atakował rosyjskich rafinerii, lecz odmówił deklaracji, że dalej będzie się wstrzymywać, jeśli Rosja będzie w dalszym ciągu atakować ukraińskie elektrownie.

Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)

Czysty dom, brudne powietrze? Co kryje się w kanałach wentylacyjnych naszych domów

0

Materiał partnera

Dbamy o czyste podłogi, blaty i pościel. Rzadko jednak myślimy o tym, co dzieje się w instalacji, która dzień i noc rozprowadza powietrze po całym domu. Eksperci przypominają, że jakość powietrza w domu to jeden z najbardziej niedocenianych czynników wpływających na zdrowie.

Większość domów w USA ogrzewa się i chłodzi centralnym systemem HVAC. Piec lub klimatyzator zasysa powietrze z pomieszczeń, przepuszcza je przez filtr i wymiennik, a potem kanałami rozprowadza z powrotem do wszystkich pokoi. Dzieje się to wiele razy na dobę, przez cały rok.

Powietrze w domu bywa gorsze niż na ulicy

Według amerykańskiej Agencji Ochrony Środowiska (EPA) stężenie niektórych zanieczyszczeń w pomieszczeniach bywa od 2 do 5 razy wyższe niż na zewnątrz. Jednocześnie spędzamy w domach, biurach i samochodach około 90% czasu. Oznacza to, że to powietrze w domu ma największy wpływ na to, czym oddychamy.

Wilgoć: cichy sprzymierzeniec pleśni

Najbardziej narażonym miejscem w instalacji jest okolica wymiennika klimatyzacji (tzw. coil). Latem skrapla się tam woda, a w ciemnych, wilgotnych kanałach łatwo rozwijają się pleśń i grzyby. Mogą się tam gromadzić także bakterie i inne mikroorganizmy. Nie widać ich, ale przy każdym włączeniu systemu powietrze przepływa obok nich i trafia do sypialni, pokoju dziecka i salonu.

Sygnały ostrzegawcze to m.in.:

  • stęchły zapach po włączeniu ogrzewania lub klimatyzacji,
  • ciemne naloty przy kratkach wentylacyjnych,
  • nasilenie kataru, kichania lub podrażnienia oczu w domu,
  • wysoka wilgotność w pomieszczeniach (parujące okna, zawilgocone kąty).

Co możemy zrobić? Pięć prostych kroków

  1. Regularnie wymieniaj filtr HVAC. Zwykle robi się to co 1–3 miesiące, a częściej przy zwierzętach lub alergiach.
  2. Kontroluj wilgotność. EPA zaleca utrzymywać ją w domu w przedziale 30–50%. Pomaga w tym tani higrometr.
  3. Zleć przegląd instalacji. Fachowiec sprawdzi wymiennik, odpływ skroplin i stan kanałów.
  4. Wietrz mieszkanie, szczególnie po gotowaniu i kąpieli.
  5. Rozważ oczyszczanie UV-C w instalacji. Lampy UV-C montowane w kanale lub przy centrali od lat stosuje się w szpitalach i budynkach komercyjnych. Promieniowanie UV-C uszkadza materiał genetyczny mikroorganizmów, co pomaga ograniczać rozwój pleśni na wymienniku i neutralizować drobnoustroje w przepływającym powietrzu. Taki system nie zastępuje filtra, tylko go uzupełnia.

UV-C coraz częściej w domach

Rozwiązania tego typu trafiają dziś również do domów jednorodzinnych. Przykładem jest system AquaVerde AIR PRO amerykańskiej firmy AquaVerde. To lampa UV-C bez emisji ozonu, montowana w kanale HVAC, która działa na powietrze w całym domu. Obsługa ogranicza się do wymiany lampy raz na 9–12 miesięcy. Montaż najlepiej powierzyć instalatorowi HVAC.

Podsumowanie

Czystość domu to nie tylko to, co widać gołym okiem. Filtrujemy wodę, którą pijemy, a o powietrzu, którym oddychamy około 20 000 razy na dobę, przypominamy sobie zwykle dopiero wtedy, gdy coś jest nie tak. Kilka prostych nawyków i dobrze dobrana technologia mogą realnie poprawić jakość powietrza w naszych domach.

Więcej informacji: aquaverdewater.com

Nie żyje aktor RJ Mitte, znany m.in. z serialu „Breaking Bad”. Policja wszczęła śledztwo

0

RJ Mitte (właściwie Roy Frank Mitte III), amerykański aktor znany przede wszystkim z roli Waltera White’a Młodszego w serialu „Breaking Bad”, zmarł 12 października 2026 roku w Brownsville w Teksasie. Miał 34 lata. Informację o jego śmierci przekazał w poniedziałek Departament Policji w Brownsville. Przyczyna i dokładne okoliczności zgonu nie zostały dotąd ustalone, a sprawa pozostaje przedmiotem śledztwa.

Mitte zdobył międzynarodową rozpoznawalność dzięki roli w serialu „Breaking Bad”, w którym wcielał się w syna głównego bohatera, Waltera White’a, granego przez Bryana Cranstona. Jego ekranową matkę odgrywała Anna Gunn. Aktor, który sam żył z porażeniem mózgowym, przedstawiał postać z tym samym schorzeniem. W swojej karierze występował również w produkcjach „The Oak Room”, „The Recall” oraz „The Guardians of Justice”. Poza działalnością aktorską angażował się w inicjatywy wspierające osoby z niepełnosprawnościami i promujące ich obecność w kulturze.

Śmierć aktora potwierdziła organizacja Mitte Cultural District w Brownsville, z którą był związany poprzez działalność społeczną i filantropijną. Mitte pełnił funkcję prezesa Mitte Foundation i wspierał rozwój lokalnych instytucji kulturalnych. W opublikowanym oświadczeniu organizacja podkreśliła jego zaangażowanie w rozwój sztuki oraz inicjatyw łączących mieszkańców różnych pokoleń i środowisk.

„RJ był kimś więcej niż osobą wspierającą Mitte Cultural District. Był przyjacielem, partnerem i kimś, kto szczerze wierzył w moc sztuki i kultury w łączeniu ludzi” – przekazano w komunikacie.

Przedstawiciele organizacji złożyli kondolencje rodzinie i bliskim aktora.

Policja w Brownsville nie poinformowała na razie, kiedy mogą zostać przedstawione wyniki śledztwa dotyczącego jego śmierci.

Red. JŁ

Sąd nakazał zainstalowanie klimatyzacji we wszystkich teksańskich więzieniach. Władze już złożyły apelację

0

Władze Teksasu złożyły apelację od decyzji sądu federalnego nakazującej wyposażenie wszystkich 104 więzień stanowych w klimatyzację do końca 2029 roku. Prawnicy stanu zwrócili się ze skargą do 5. Okręgowego Sądu Apelacyjnego USA, występując jednocześnie o wstrzymanie wykonania nakazu na czas rozpatrywania sprawy. Według stanu na 1 października br. około 90 tys. osadzonych w Teksasie nadal odsiaduje wyroku w zakładach karnych bez klimatyzacji.

Pod koniec września sędzia federalny Robert Pitman orzekł, że ekstremalne temperatury w teksańskich więzieniach naruszają konstytucyjny zakaz okrutnego i nietypowego karania. Według jego ustaleń w latach 2023-2025 co najmniej dziewięciu więźniów zmarło wskutek upałów.

Teksański Departament Wymiaru Sprawiedliwości w Sprawach Karnych (TDCJ) kwestionuje zarzuty, wskazując, iż możliwe przyczyny zgonów osadzonych mogły być inne, włączając w to m.in. schorzenia, na które cierpieli oraz przedawkowania narkotyków.

W piśmie z 8 października przedstawiciele TDCJ argumentowali ponadto, że realizacja sądowego nakazu w wyznaczonym terminie może zakłócić funkcjonowanie systemu penitencjarnego i ograniczyć środki na inne potrzeby, w tym opiekę zdrowotną, bezpieczeństwo oraz wykrywanie kontrabandy. Koszt instalacji klimatyzacji we wszystkich więzieniach oszacowano na około 1,5 mld dolarów.

Kolejne decyzje dotyczące finansowania systemu więziennictwa mogą zapaść podczas sesji legislatury Teksasu, która rozpocznie się w styczniu przyszłego roku.

Red. JŁ

W Kalifornii powstaje pierwsza od ponad pięciu dekad nowa huta stali

0

W powiecie Kern w Kalifornii trwa budowa Mojave Micro Mill – pierwszej od ponad 50 lat nowej huty stali w Złotym Stanie. Inwestycja realizowana przez Pacific Steel Group z San Diego ma kosztować około 700 mln dolarów i stworzyć około 700 miejsc pracy. Zakład ma rozpocząć działalność komercyjną pod koniec sierpnia 2027 roku.

Budowa rozpoczęła się wiosną 2025 roku na terenie o powierzchni 174 akrów, około 70 mil na południowy wschód od centrum Bakersfield. Projekt obejmuje główną halę produkcyjną o powierzchni 500 tys. stóp kwadratowych oraz kilka budynków pomocniczych. Równolegle powstaje instalacja fotowoltaiczna zajmująca 63 akry, która ma dostarczać zakładowi energię odnawialną.

Jak poinformował Mark Olson, wiceprezes Pacific Steel Group ds. operacji stalowni, inwestycja przebiega zgodnie z harmonogramem, choć jej szacowany koszt wzrósł z początkowych 540 mln do około 700 mln dolarów. Według Olsona Mojave Micro Mill będzie jedyną stalownią w Kalifornii, w której prowadzone będą zarówno wytop, jak i walcowanie wyrobów stalowych.

Firma planuje zatrudnić około 700 osób, w tym spawaczy, elektryków, monterów maszyn oraz inżynierów systemów komputerowych. Pod koniec września 2026 roku rada powiatu Kern jednogłośnie zatwierdziła program ulg, które mają do tego zachęcić. Porozumienie przewiduje zwrot około 7500 dolarów za każde utworzone miejsce pracy, a łączna wartość wsparcia dla przedsiębiorstwa może przekroczyć 3 mln dolarów w ciągu sześciu lat.

Budowę stalowni popiera gubernator Gavin Newsom. „Projekt ten przywróci produkcję stali do Złotego Stanu i pozwoli skrócić łańcuch dostaw, wspierając przejście na czystą, realizowaną na miejscu produkcję materiałów niezbędnych dla infrastruktury publicznej, takiej jak drogi, mosty i szpitale” – poinformowało w oświadczeniu biuro włodarza Kalifornii.

Budowa Mojave Micro Mill wpisuje się w agendę prezydenta Donalda Trumpa, który podczas kampanii w 2024 roku obiecał powrót ciężkiego przemysłu do USA w ramach rywalizacji z Chinami i „uczynienia Ameryki znów wielką”. Oprócz stalowni w Kalifornii, w Iowa ma powstać także kompleks stalowy Mesabi Metallics. Inwestycja ma być warta ok. 15 mld dolarów.

Red. JŁ

Władze stanu odmówiły przekazania ICE ponad 16 tys. podejrzanych o przestępstwa

0

Od czasu powrotu Donalda Trumpa do Białego Domu władze lokalne w stanie Nowy Jork odmówiły realizacji ponad 16 tys. wniosków federalnej Służby Imigracyjnej i Celnej (ICE) o przekazanie zatrzymanych, którzy przebywają w USA nielegalnie – według danych Departamentu Bezpieczeństwa Krajowego USA (DHS), na które powołuje się „New York Post”. Sprawy te obejmują łącznie 52 503 zarzuty karne lub wyroki skazujące. Wśród nich znalazły się przypadki dotyczące zabójstw, porwań i przestępstw seksualnych.

Według DHS wnioski o przekazanie zatrzymanych dotyczyły m.in. 131 przypadków związanych z zabójstwami, 132 z porwaniami oraz 1017 dotyczących przestępstw seksualnych. Dane obejmują zarówno postawione zarzuty, jak i prawomocne skazania, co oznacza, że nie wszystkie z wymienionych spraw zakończyły się wyrokami.

Sekretarz bezpieczeństwa krajowego USA Markwayne Mullin skrytykował postawę władz Nowego Jorku, w tym gubernator Kathy Hochul oraz burmistrza miasta Nowy Jork Zohrana Mamdaniego. W rozmowie z „NY Post” zarzucił im utrudnianie egzekwowania federalnych przepisów imigracyjnych.

„Egzekwujemy te prawa bez pomocy burmistrza Mamdaniego i gubernator Hochul” – stwierdził jednocześnie Mullin. Zapowiedział, że funkcjonariusze federalni będą kontynuować zatrzymywanie osób podejrzewanych o naruszenie przepisów imigracyjnych i przestępstwa kryminalne.

Biuro gubernator Kathy Hochul odrzuciło zarzuty administracji federalnej. W oświadczeniu przekazanym temu samemu dziennikowi podkreślono, że stan Nowy Jork nie zapewnia ochrony osobom dopuszczającym się brutalnych przestępstw. Przedstawiciele gubernator zaznaczyli również, że zgodnie z obowiązującym prawem władze stanowe informują federalne służby imigracyjne o wszystkich osobach nieposiadających amerykańskiego obywatelstwa, które odbywają kary w więzieniach stanowych.

Red. JŁ

Pielęgniarka z Florydy zatrzymana za kradzież fentanylu z kroplówki pacjenta

0

Policjanci z Florydy zatrzymali 54-letnią pielęgniarkę Leslie Ann Pope z Jupiter, podejrzaną o kradzież fentanylu podawanego ciężko choremu pacjentowi szpitala Cleveland Clinic Tradition Hospital w Port St. Lucie. Według śledczych kobieta miała pobierać lek ze sprzętu do infuzji dożylnej na oddziale intensywnej terapii. Sprawa wyszła na jaw po zgłoszeniu dokonanym przez członka rodziny pacjenta.

Jak poinformowali policjanci z Port St. Lucie, świadek zauważył, że pielęgniarka użyła strzykawki do pobrania płynu z układu podającego fentanyl. Następnie miała schować strzykawkę do kieszeni i opuścić salę. Kolejnego wieczoru członek rodziny ponownie zauważył pielęgniarkę przy aparaturze do podawania leków, ale tym razem interweniował.

Śledczy ustalili później, że Pope nie była nawet wyznaczona do opieki nad tym pacjentem. Kluczowym dowodem jej winy mają być nagrania monitoringu, na których widać jak kobieta – jak określili to policjanci – „manipuluje” przy zabezpieczeniach urządzenia. Jednocześnie nie znaleziono dowodów, które potwierdzałyby pobranie leku przez pielęgniarkę w czasie drugiego z incydentów, zgłoszonego przez świadka.

Pope została zatrzymana w czwartek w Jupiter podczas operacji przeprowadzonej we współpracy z Palm Beach Marshals Task Force. Kobiecie postawiono zarzuty kradzieży substancji kontrolowanej o charakterze przestępstwa ciężkiego, posiadania takiej substancji bez recepty oraz jej nielegalnego pozyskania drogą oszustwa.

Red. JŁ

 

21-latka zaatakowana na tle seksualnym podczas imprezy bractwa studenckiego Uniwersytetu Chicago

0

Departament policji Chicago (CPD) prowadzi dochodzenie w sprawie domniemanej napaści seksualnej, do której miało dojść podczas imprezy studenckiej w pobliżu kampusu Uniwersytetu Chicago. Według policji 21-letnia kobieta zgłosiła funkcjonariuszom, że w niedzielę około godziny 2:00 w nocy padła ofiarą napaści seksualnej ze strony mężczyzny w jednym z domów w dzielnicy Hyde Park w południowej dzielnicy miasta.

 

Została przewieziona do Chicago University Medical Center. „Chicago Maroon”, niezależna gazeta studencka tej uczelni donosi, że do rzekomego napadu doszło w domu Lambda bractwa Alpha Epsilon Pi (AEPi). Rzecznik Uniwersytetu Chicago poinformował, że w poniedziałek wysłano do studentów komunikat ostrzegawczy, w którym podano, że do CPD oraz do wydziału policji uczelni dotarła informacja, że w niedzielę około godziny 1:50 w nocy kobieta niezwiązana z uczelnią zgłosiła, iż padła ofiarą napaści seksualnej przy 5625 S. University Avenue podczas imprezy w siedzibie bractwa studenckiego.

Ktoś interweniował, a podejrzany, którego tożsamości jeszcze nie ustalono, uciekł z budynku. „Publikujemy niniejsze ogłoszenie między innymi po to, aby przekazać informacje, które mogą pomóc w identyfikacji podejrzanego. Naoczni świadkowie opisali napastnika jako mężczyznę pochodzenia południowoazjatyckiego o wzroście 5 stóp i 7 cali, o ciemnej karnacji, z krótkimi włosami po bokach i dłuższymi, kręconymi włosami na czubku głowy, ubranego w czarną koszulkę, czarne spodnie dresowe i białe buty” – czytamy w komunikacie Uniwersytetu Chicago.

Zgodnie z oświadczeniem uczelni, podczas wstępnej analizy nagrań z kamer w okolicy zauważono osobę pasującą do rysopisu podejrzanego, którego widać uciekającego z budynku.

 

BK

Dostawy pocisków PAC-3 do systemów Patriot będą opóźnione. Wcześniej Polska przekazała Ukrainie kilka pocisków

0

Dostawy pocisków PAC-3 MSE do systemów Patriot będą na pewno opóźnione – poinformował Dowódca Operacyjny Rodzajów Sił Zbrojnych gen. dyw. pilot dr Ireneusz Nowak. Ponadto pojawić się też mogą opóźnienia w realizacji dostaw systemów HIMARS.

Szef DORSZ został zapytany w poniedziałek podczas panelu na Warsaw Security Forum, czy Polska spodziewa się opóźnień w realizacji kontraktów zbrojeniowych zawartych ze Stanami Zjednoczonymi ze względu na zaangażowanie tego kraju w innych teatrach na świecie.

Gen. Nowak powiedział, że obecnie wygląda na to, że Polska, podobnie jak państwa bałtyckie, będzie dotknięta opóźnieniami.

– Jest to bardzo widoczne, jeżeli chodzi o pociski PAC-3 MSE do systemów Patriot – będą one na pewno opóźnione – poinformował.

Dodał, że w tym momencie nie jest też pewny co do terminowej realizacji kontraktów na systemy HIMARS. Podkreślił, że obecna sytuacja na pewno wywrze na to wpływ, a ponadto pojawią się kolejne opóźnienia do zamówień już zaplanowanych i na które zostały zawarte już umowy.

Gen. Nowak podkreślił ponadto, że obecnie Polska używa „drogiego sprzętu” do zestrzeliwania „tanich dronów”, ponieważ w tym momencie nie ma innego wyjścia. – Musimy mieć, zbudować cały wachlarz możliwości, począwszy od tanich systemów antydronowych, kończąc na platformach bardzo drogich, z wyższej półki, będących w stanie operować w „środowisku antydostępowym” – podkreślił.

Zdaniem Dowódcy Operacyjnego, przemysł zbrojeniowy obecnie przewiduje zbyt długie okresy realizacji kontraktów na sprzęt. Zaznaczył, że „nie chodzi tylko o czas realizacji, ale także o opóźnienia zawartych umów”.

– Nie żyjemy w świecie pokoju – jesteśmy w fazie przejściowej, w której jesteśmy poniżej, na poziomie, a także powyżej poziomu zastosowania art. 5 Traktatu NATO, czyli w „zamglonym obszarze”. Biznes musi dostosować się i być bardziej responsywnym na nasze potrzeby – podkreślił gen. Nowak.

Dodał, że obowiązujące w czasie pokoju procedury wojskowe dotyczące nabywania sprzętu „szkodzą nam”. – Musimy przyspieszyć i zdecydowanie uprościć procedury dotyczące zakupu, certyfikowania i gotowości bojowej systemów bojowych – muszą one być sprawdzone, ale też efektywne – powiedział.

Systemy Patriot odgrywają kluczową rolę w powstającym polskim systemie obrony powietrznej w ramach programu Wisła. Wojsko Polskie ma otrzymać 8 baterii tego systemu, czyli łącznie 64 wyrzutnie, z czego pierwsze dwie baterie osiągnęły pełną gotowość operacyjną w grudniu ub. roku. Program Wisła stanowi równocześnie jeden z najdroższych projektów w nowoczesnej historii modernizacji polskiego wojska.

Podpisany przez MON  w 2018 r. kontrakt na dostawę pierwszych dwóch baterii systemów Patriot opiewał na 4,75 mld dolarów. Druga faza programu zakłada pozyskanie kolejnych 6 baterii – 48 wyrzutni. Podpisany przez poprzedniego szefa MON Mariusza Błaszczaka (PiS) kontrakt obejmował poza samymi wyrzutniami, 12 radarów GhostEye oraz pociski PAC-3 MSE, a cena umowy wynosiła 9,3 mld dolarów.

Obecnie najbardziej zaawansowane pociski do Patriotów – PAC-3 MSE – produkowane są przez amerykański koncern Lockheed Martin w liczbie kilkuset rocznie; firma zadeklarowała zwiększenie zdolności produkcyjnych do ok. 2000 w 2030 roku. To właśnie zapasy tych pocisków są dla wielu państw kluczowe do skutecznej obrony przed różnego typu zagrożeniami z powietrza.

Maksymalny zasięg systemu Patriot jest zależny od wersji wykorzystywanych rakiet. Największy zapewnia właśnie PAC-3 MSE – to 160 km przy maksymalnym pułapie 30 km.

Na całym świecie w służbie jest prawie 180 kompleksów Patriot. Używa ich lub złożyło na nie zamówienie 19 krajów, w tym Polska. Według danych „The New York Times” i innych źródeł, cena jednej takiej baterii to ok. 1 miliard dolarów.

W czerwcu szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz poinformował, że zamówionych zostało kilkaset pocisków PAC-2 GEM-T dla przeciwlotniczych i przeciwrakietowych zestawów średniego zasięgu Wisła. Według Agencji Uzbrojenia wartość zamówienia wynosi 988 mln USD netto.

Dostawy pocisków rozpocząć mają się w ciągu kilku najbliższych miesięcy a zakończyć w 2031 r. Pociski PAC-2 GEM-T – zaznaczyła AU – uzupełnią stan pocisków PAC-3 MSE, pozyskiwanych w ramach programu Wisła.

Pociski PAC-2 GEM-T (Guidance Enhanced Missile – Tactical), charakteryzujące się zasięgiem skutecznym przewyższającym 150 km, służą w większym stopniu do przechwytywania taktycznych pocisków balistycznych krótkiego zasięgu, a także rakiet manewrujących i samolotów. Natomiast PAC-3 MSE mają zasięg ok. 35 km i służą przede wszystkim strącaniu pocisków balistycznych krótkiego i średniego zasięgu.

Według dotychczasowych zapowiedzi kolejnych 6 baterii systemu Patriot trafi do Polski w latach 2027-2029.

Z kolei M142 HIMARS (High Mobility Artillery Rocket System) to wysokiej mobilności, wykorzystujący podwozie kołowe, amerykański system artylerii rakietowej dalekiego zasięgu.

Pierwsze wyrzutnie rakietowe HIMARS – 18 do jednostek bojowych i dwie do szkolenia – MON zamówiło w 2019 r. za 414 mln dol. Dostawa tego sprzętu zakończyła się jesienią 2024 r. Zestawy są zamontowane na amerykańskich ciężarówkach i posiadają system kierowania ogniem z USA.

W 2022 r. MON zwróciło się do USA o sprzedaż kolejnych 486 zestawów HIMARS. Umowa w tej sprawie zatwierdzona została w 2023 r. (PAP)


 

Polska przekazała Ukrainie kilka pocisków do systemów obrony powietrznej Patriot. 

Informację tę potwierdzili w lipcu 2026 roku przedstawiciele polskiego Ministerstwa Obrony Narodowej oraz wiceminister obrony narodowej, odtajniając dane dotyczące pakietów wsparcia militarnego. Przekazany zasób obejmował kilka rakiet (m.in. typu PAC-3 MSE) z zapasów, co wywołało debatę publiczną na temat stanu krajowych rezerw w obliczu opóźnień w dostawach zagranicznych. Przedstawiciele rządu argumentowali wówczas, że niszczenie rakiet przeciwnika nad terytorium Ukrainy leży również w interesie bezpieczeństwa Polski