Mieszkańcy domu w kalifornijskiej Altadenie od ponad tygodnia nie mogą pozbyć się dzikiego lokatora – bardzo dzikiego, bo to… niedźwiedź. Zwierzę zadomowiło się w przestrzeni podpodłogowej parteru domu, nie opłaca czynszu i nie ma zamiaru się wyprowadzać.
Właściciel domu Ken Johnson żali się, że obecność niedźwiedzia pod podłogą jest bardzo uciążliwa. Zwierzę wywołuje u domowników ciągły strach, warcząc i sycząc, nie dając spokoju nawet kotu, który również czuje się teraz nieswojo w domu swoich właścicieli. Według relacji Johnsona, hałasy i uderzenia krzątającego się pod budynkiem niedźwiedzia bardzo dobrze słychać przez podłogę. Zwierzę niszczy także wyposażenie podwórka – niedawno rozszarpało m.in. pojemnik na śmieci.
Niedźwiedź, jak się okazuje, jest zarejestrowany w systemie kalifornijskich służb – posiada znacznik na uchu. Jest to samiec o wadze przekraczającej nawet 550 funtów.
Dziki drapieżnik już wcześniej pojawiał się w okolicach domu, ale dopiero nieco ponad tydzień temu zaadaptował przestrzeń pod podłogą Johnsonów jako swoją „gawrę”. Właściciel domu próbował uniemożliwić niedźwiedziowi dostanie się pod dom, ale miś za każdym razem forsował skonstruowane przez niego bariery.
Służby jak dotąd również nie interweniowały w związku z obecnością niedźwiedzia. Apelują jednak, powołując się na ten przykład, by mieszkańcy, którzy zaobserwują pojawienie się niedźwiedzi w ich okolicy, aby usunęli z podwórka karmę dla zwierząt, resztki jedzenia z grilla, opadłe z drzew owoce, a nawet karmniki dla ptaków, które mogą je przyciągać.
Red. JŁ