Oskarżony o próbę zamachu na prezydenta Donalda Trumpa w 2024 roku, Ryan Routh, oświadczył w czwartek przed sądem federalnym, że nie chce, aby przydzielono mu adwokata z urzędu, a nadchodzącym procesie zamierza bronić się samodzielnie.
Podczas przesłuchania przed sędzią federalną Aileen Cannon w Fort Pierce na Florydzie 59-letni Ryan Routh stanowczo odmówił przydzielenia mu obrońcy z urzędu. „Będę reprezentować samego siebie”- oświadczył oskarżony o zamach na prezydenta Donalda Trumpa, a wówczas jeszcze kandydata na ten urząd. Ostateczna decyzja należy do Cannon, która zapowiedziała wydanie w tej sprawie pisemnego oświadczenia.
Proces Routha ma rozpocząć się 8 września, dokładnie rok po incydencie, w którym 59-latek usiłował zastrzelić prezydenta Trumpa podczas gry w golfa na terenie jego prywatnej posiadłości w West Palm Beach. Oskarżony nie przyznał się do winy – w tym głównego zarzutu, a także do napaści na funkcjonariusza federalnego oraz naruszeń przepisów dotyczących broni palnej.
W trakcie jawnej części przesłuchania sędzia Cannon przez około 30 minut wypytywała Routha, czy rozumie konsekwencje samodzielnej obrony w sprawie, w której grozi mu kara dożywotniego pozbawienia wolności. „Tak, wysoki sądzie” – odpowiedział Routh, dodając, że ukończył dwa lata college’u.
Według prokuratury Routh planował zamach na Trumpa tygodniami. 15 września mężczyzna ukrył się z karabinem w zaroślach niedaleko pola golfowego, gdzie grywał obecny prezydent USA. W pewnym momencie dostrzegł go agent Secret Service. Routh został zauważony jeszcze zanim Trump pojawił się w zasięgu jego wzroku. W tym momencie podejrzany miał wymierzyć broń w kierunku agenta, a ten błyskawicznie odpowiedział ogniem, płosząc niedoszłego zamachowca. Routh został zatrzymany kilka godzin później.
Równolegle do procesu federalnego toczy się także sprawa wszczęta przez stanowy wymiar sprawiedliwości. Routh jest w nim oskarżany o terroryzm i usiłowanie zabójstwa. Do tych zarzutów również się nie przyznaje.
Red. JŁ