Mieszkańcy miasta Lauderdale-by-the-Sea na wybrzeżu Florydy sprzeciwiają się nazwaniu jego głównej ulicy imieniem Donalda Trumpa. Właścicielka lokalnego biznesu, która skrzyknęła przeciwników inicjatywy, twierdzi, że „upolityczniona nazwa” odstraszy turystów, „a nawet niektórych mieszkańców”. Pomysłodawca – lider Partii Republikańskiej w powiecie – uważa z natomiast, że główna arteria Lauderdale-by-the-Sea stanie się dzięki temu „atrakcją turystyczną” i przyciągnie Republikanów.
Cristie Furth i grupa zaktywizowanych przez nią mieszkańców protestuje przeciwko przemianowaniu Sea Grape Drive na „Donald J. Trump Drive”, co zaproponował niedawno przywódca Partii Republikańskiej w powiecie Broward Chris Marino. Jego zdaniem „odświeżona” nazwa będzie „symbolem i atrakcją turystyczną”. Furth jest przeciwnego zdania – uważa, że nazwisko Trumpa odstraszy turystów, a nawet niektórych mieszkańców, przed odwiedzaniem tętniącej życiem Sea Grape Drive.
„Chcemy, żeby każdy, kto przyjeżdża do Lauderdale-by-the-Sea, mógł oderwać się od codziennych problemów. Nie chcemy żadnej ‘politycznej ulicy’. Chcemy ładnych, neutralnych nazw, takich jak Sea Grape czy Elmar” – mówi Furth, która od 53 lat prowadzi biznes w okolicy.
Zablokowanie zmiany może być trudne, bo pomysł popiera nie tylko Marino, ale także burmistrz Lauderdale-by-the-Sea Edmund Malkoon. Ocenił, że ewentualne bojkoty „zwrócą się z nawiązką, dzięki nowym turystom”.
Potencjalna zmiana będzie przedmiotem dyskusji podczas kolejnego posiedzenia rady miasta, które zapowiada się nadzwyczaj burzliwie.
Red. JŁ