Media społecznościowe jako ring bokserski. Ludzie piszą, by zaznaczyć przynależność i rozładować gniew

Popularne

Strony Internetowe / SEO
Realizacja w jeden dzień!
TEL/SMS: +1-773-800-1520

Dyskusja wokół amerykańskiej polityki – szczególnie wokół postaci Donalda Trumpa – coraz rzadziej przypomina debatę. Coraz częściej wygląda jak publiczna egzekucja przeciwnika. Tak wynika z obszernej analizy przygotowanej przez zespół badaczy z Centrum Badań Nad Konfliktem Społecznym w Pensylwanii, którzy prześledzili setki polonijnych komentarzy publikowanych pod postami dotyczącymi bieżącej polityki USA.

 

Ich wnioski są jednoznaczne:
emocje wyparły argumenty, a polityka stała się plemienną tożsamością.

„To język wojny, nie rozmowy”

„W analizowanych komentarzach praktycznie nie istnieje środek. Są dwa obozy, które traktują się jak wrogów cywilizacyjnych” – mówi dr Anna Kowal, psycholog społeczny.

Po jednej stronie pojawiają się komentarze w stylu:

„Lewactwo chce zniszczyć Amerykę!”
„Darmozjady i nieroby żyjące z naszych podatków.”
„Komuniści przebrani za demokratów.”
„System się boi Trumpa, dlatego go atakują.”

Po drugiej:

„MAGA to sekta.”
„Bezmyślni wyznawcy kultu.”
„Ciemnota bez wykształcenia.”
„Jak można popierać kogoś takiego?”

„To już nie jest spór o podatki, imigrację czy gospodarkę. To język dehumanizacji. Każda strona opisuje drugą jako zagrożenie, patologię albo intelektualną pustkę” – podkreśla dr Michał Rutkowski.

Pogarda jako główna waluta

Badacze zauważyli, że najczęściej powtarzającą się emocją nie jest złość – lecz pogarda.

„Pogarda jest najbardziej destrukcyjną emocją w relacjach społecznych. Ona nie chce przekonywać. Ona chce poniżyć” – wyjaśnia dr Kowal.

W komentarzach pojawiają się określenia:

  • „podludzie”
  • „zdrajcy”
  • „idioci”
  • „faszyści”
  • „komuchy”
  • „ubeki”
  • „sekta”

„Kiedy zaczynamy używać języka odczłowieczającego, przestajemy widzieć po drugiej stronie człowieka. Zostaje wróg” – mówi dr Rutkowski.

Facebook jako ring bokserski

Według opracowania, ogromna część wpisów nie zawiera żadnych danych, źródeł czy argumentów. Zamiast tego dominują:

  • memy i hasła,
  • skróty myślowe,
  • teorie spiskowe,
  • ironia i szyderstwo,
  • przeklejane grafiki bez kontekstu.

„Komentarz przestaje być próbą rozmowy. Staje się deklaracją plemienną: ‘Jestem z tej strony’” – zauważa dr Kowal.

Często pojawia się mechanizm natychmiastowego ataku:

„Jak możesz go popierać?!”
„Co z tobą jest nie tak?”
„Wstyd mi za takich ludzi.”

„To pokazuje, że polityka nie jest już poglądem. Jest częścią tożsamości. Krytyka lidera odbierana jest jak osobisty atak na własną godność” – dodaje Rutkowski.

Przeniesienie polskich traum

Psychologowie zauważają także silne odwołania do polskich doświadczeń historycznych.

W komentarzach często pojawiają się słowa:

  • „komuna”
  • „propaganda”
  • „system”
  • „oni kontra my”

„Widzimy wyraźne przeniesienie polskich schematów myślenia o władzy na amerykański grunt. Dla części osób to nie jest tylko amerykańska polityka. To symboliczna walka z dawnym systemem” – mówi dr Kowal.

Z kolei przeciwnicy Trumpa opisują jego zwolenników jako zagrożenie dla demokracji i nowoczesności.

„Obie strony są przekonane, że bronią świata przed katastrofą. To bardzo silny mechanizm psychologiczny” – dodaje.

Media jako wróg

W analizowanych komentarzach media – również polonijne – bardzo często przestają być postrzegane jako neutralne.

„Lewackie media.”
„Szerzycie propagandę.”
„Trzeba przestać was oglądać.”

„To klasyczny objaw utraty zaufania do instytucji. Jeżeli medium nie potwierdza mojej narracji, automatycznie staje się wrogiem” – wyjaśnia Rutkowski.

Co siedzi pod spodem?

Wielokrotnie przewija się temat zasiłków, pracy, „nierobów”, „uczciwych podatników”, niesprawiedliwości systemu.

„Pod powierzchnią ideologii widać frustrację ekonomiczną i poczucie braku kontroli. Polityk staje się symbolem zemsty na ‘tamtych’” – mówi dr Kowal.

„Wreszcie ktoś im dowali.”
„Czas zrobić porządek.”

„To nie jest język kompromisu. To język odwetu.”

Najmocniejsza diagnoza

Zdaniem badaczy najważniejszy wniosek jest brutalny:

Ludzie nie piszą, by przekonać. Piszą, by zaznaczyć przynależność i rozładować gniew.

„W takim środowisku fakty nie mają mocy sprawczej. Każda informacja jest filtrowana przez plemienną lojalność” – podkreśla Rutkowski.

Eksperci ostrzegają, że długofalowo prowadzi to do:

  • całkowitego rozpadu zaufania społecznego,
  • zaniku dialogu,
  • radykalizacji języka,
  • izolacji w bańkach informacyjnych.

„Najbardziej niepokojące jest milczenie środka”

„Umiarkowani milczą, bo nie chcą być atakowani przez obie strony. W efekcie przestrzeń publiczna należy do najbardziej radykalnych głosów” – mówi dr Kowal.

A to tworzy złudzenie, że wszyscy są skrajni.

„To nie jest tylko problem jednej grupy czy jednej strony. To problem kultury komunikacji jako takiej.”

Jak wyjść z tej spirali?

To, co dzieje się w komentarzach, nie jest już debatą polityczną. To rytuał plemiennej lojalności. Nie chodzi o programy, ustawy czy dane. Chodzi o to, kim jesteśmy – i kogo uważamy za wroga.

„Dopóki polityka będzie traktowana jak wojna dobra ze złem, dopóty żadna argumentacja nie przebije muru emocji” – podsumowują autorzy raportu.

Psychologowie nie mają złudzeń: polaryzacja nie zniknie sama. Ale może zostać osłabiona.

„Pierwszym krokiem jest uznanie, że po drugiej stronie jest człowiek, nie wróg. Dopóki widzimy w nim zagrożenie, każda rozmowa będzie wojną” – podkreśla dr Anna Kowal.

Eksperci wskazują trzy elementy kluczowe:
– oddzielenie osoby od jej poglądów,
– ograniczenie reakcji pisanych w gniewie,
– odwagę umiarkowanych głosów, by nie oddawać przestrzeni najbardziej radykalnym.

„Demokracja nie wymaga zgody. Wymaga uznania, że druga strona ma prawo istnieć” – dodaje dr Michał Rutkowski.

Bo spirala polaryzacji nie nakręca się sama.
Nakręcamy ją – słowo po słowie.

Red.

Podobne

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Ostatnio dodane