Lubuskie: Wypuściła z oddziału schizofrenika, który potem zabił swoją narzeczoną i odciął jej głowę. Teraz pracuje w szpitalu w Gorzowie

Lubuskie: Wypuściła z oddziału schizofrenika, który potem zabił swoją narzeczoną i odciął jej głowę. Teraz pracuje w szpitalu w Gorzowie

Pacjenci gorzowskiego szpitala protestują przeciwko zatrudnieniu w lecznicy doktor Lindy H. Kobieta m.in. miała wypuścić z oddziału schizofrenika, który następnie zabił swoją narzeczoną i odciął jej głowę. W internecie zbierają już petycję do ministra zdrowia w sprawie odwołania dyrekcji szpitala wojewódzkiego w Gorzowie.

Doktor Linda H. pracuje w nocnym i świątecznym ambulatorium gorzowskiego szpitala od ostatniego weekendu. Podczas pierwszych dni w nowej pracy miała poradzić rodzicom jednego z chorych dzieci, by nacierali dziecko… alkoholem. W internecie zawrzało. Na portalu społecznościowym gorzowianie zaczęli nawzajem informować się o tym, że Linda H. pracuje w szpitalu. Jednocześnie przypominali jej drogę zawodową. Gdy jeszcze dwa lata temu pani doktor pracowała w ambulatorium przy ul. Piłsudskiego w Gorzowie, miała nawet nie przebadać trzylatki, która miała zapalenie płuc. Miała też odesłać do domu jednego pacjenta, który później zmarł (jak ustaliliśmy, prokuratura nie postawiła jej za to zarzutów, bo do błędu lekarskiego miał się przyczynić ktoś inny).

 

Pani doktor miała też wiele lat temu wypuścić z oddziału schizofrenika, który następnie zabił swoją narzeczoną i odciął jej głowę. Po tym, gdy doktor Linda H. przestała pracować w gorzowskim ambulatorium przy ul. Piłsudskiego, zaczęła pracować w Głogowie, gdzie została zatrzymana przez policję za posługiwanie się receptami opieczętowanymi nieaktualnymi informacjami. W sprawie pani doktor w poniedziałek 4 marca wypowiedział się prezes szpitala Jerzy Ostrouch. – Pani doktor ma wszelkie możliwe uprawnienia – mówił. Tłumaczył, że zatrudnił ją, bo szpital ma problemy z obsadą lekarzy na tzw. POZ-cie i SOR-ze. M.in. z powodu zatrudnienia doktor Lindy H. pacjenci rozpoczęli zbiórkę podpisów pod petycją do odwołanie prezesa J. Ostroucha i wiceprezesa Roberta Surowca. We wtorek 5 marca w południe podpisało się już ponad 500 osób.

 

Oto treść petycji:

 

“W związku z ostatnimi zajściami w naszym szpitalu, czyli Wojewódzkim …. – w teorii największym w regionie, który powinien otaczać opieką nie tylko Gorzowian, ale i mieszkańców całego województwa lubuskiego, obawiając się nie tylko o nasze zdrowie, ale i życie – kategorycznie i stanowczo żądamy natychmiastowego odwołania Wiceprezesa Roberta Surowiec oraz Prezesa Jerzego Ostrouch. Argumentem zwolenników polityki wyżej wymienionych panów nieodmiennie jest fakt, iż szpital wypracowuje zyski – argument o tyle absurdalny, ponieważ misją placówki powinno być przede wszystkim ratowanie zdrowia i zycia pacjentów, do czego zresztą został powołany. Obecnie doszło do sytuacji, w której z pracy w Szpitali rezygnują wysokiej klasy specjaliści i cenieni lekarze – przede wszystkim w formie protestu przeciwko fatalnemu zarządzaniu placówką . Braki kadrowe uzupełniane są osobami bez doświadczenia i odpowiednich kwalifikacji lub – co o wiele gorsze – osobami takimi jak „doktor” Linda H. – osoba już raz pozbawiona na cztery lata prawa wykonywania zawodu, dopuszczająca się w przeszłości oszustw, fałszująca dokumenty – także te potwierdzające jej kwalifikacje zawodowe, wydająca błędne diagnozy, której ofiarą był chociażby pan [nazwiska nie podajemy – dop. GL] – sprawy te były wielokrotnie opisywane przez ogólnopolskie media, niestety nieudolność aparatu państwowego pozwala jej nadal narażać ludzkie życie na niebezpieczeństwo . Gorzowscy pacjenci poważnie obawiają się o swoje – i przede wszystkim swoich dzieci – zdrowie i życie. W placówce brak specjalistów , Gorzowianie zmuszeni są od wielu miesięcy wyjeżdżać do innych miast, by uzyskać realizację niezbędnych zabiegów, badań czy operacji. Gorzowski szpital nie tylko wstrzymuje wykonywanie planowych zabiegów i operacji , ale i wykonywanie diagnostyki RTG,TK i MRI”.

 

aip



COMMENTS

WORDPRESS: 0