HomeŚwiat

Kubańczycy nie czekają na reformy – chcą wyjeżdżać do Stanów Zjednoczonych

Kubańczycy nie czekają na reformy – chcą wyjeżdżać do Stanów Zjednoczonych

Kubańczycy najwyraźniej nie wierzą w szybkie ekonomiczne i polityczne zmiany w swoim kraju i starają się jak najszybciej wyjechać do Stanów Zjednoczonych, by rozpocząć tam nowe życie. W tym roku przyjechało już ich do USA więcej niż w całym roku 2014.
A w roku 2014 przybyło do Sanów Zjednoczonych ponad 24 tys. Kubańczyków, w roku 2015 padł rekord- 43 tys. ludzi przyjechało z Wyspy Młodości do USA.
Zdecydowana ich większość przybywa do USA z powodów ekonomicznych, choć oficjalnie twierdzą oni, że chodzi o powody polityczne. Jako przybysze z kraju komunistycznego zwykle po godzinnej rozmowie z amerykańskim urzędnikiem dostają zgodę na pobyt w USA.
W ostatnich miesiącach sytuacja polityczna Kuby zmieniła się, a to za sprawą wznowienia stosunków dyplomatycznych z największym wrogiem, Stanami Zjednoczonymi.
W marcu doszło do historycznej wizyty ameryańskiego prezydenta Baracka Obamy w Hawanie. Nie zasypało to jednak wrogiego nastawienia obu stolic do siebie.
Przy tej okazji Fidel Catro, który oficjalnie od lat nie pełni żadnych funkcji państwocych ani partyjnych napisał, że jego kraj nie potrzebuje, by imperium robiło nam prezent, jaki on by nie był. Nasze wysiłki będą legalne i pokojowe, ponieważ jest to nasze zobowiązanie wobec pokoju i braterstwa wszystkich ludzi
Niech nikt się nie łudzi, że naród tego szlachetnego i bezinteresownego kraju zrezygnuje z chwały i praw oraz z duchowego bogactwa zdobytego przez rozwój edukacji, nauki i kultury, dodał Castro w przemówieniu telewizyjnym.
Podkreślił jednocześnie, że nadszedł czas, by Stany Zjednoczone zniosły embargo nałożone kilka dekad temu na Kubę.
Podczas wizyty Obamy na Kubie Raul Castro również wezwał amerykańskiego prezydent do zniesienia embarga. Przywódcy obu państw ograniczyli się w czasie spotkania do deklaracji o  woli normalizacji stosunków między obu krajami. Wielkim punktem spornym pozostały prawa człowieka, które nadal nie są przestrzegane na Kubie.

TS/Kazimierz Sikorski

COMMENTS