Iran otworzył cieśninę Ormuz dla statków z Indii i Pakistanu. Trump rozważa wysłanie na Bliski Wschód 10 tys. dodatkowych żołnierzy. Rośnie międzynarodowa grupa do odblokowania cieśniny

Popularne

Strony Internetowe / SEO
Realizacja w jeden dzień!
TEL/SMS: +1-773-800-1520

Indie i Pakistan znalazły się na liście krajów „przyjaznych” wobec Iranu i mogą sprowadzać ropę i gaz przez cieśninę Ormuz. Oba te państwa są jednocześnie sojusznikami USA, a Indie blisko współpracują z Izraelem. Neutralna polityka Delhi i Islamabadu wobec konfliktu w Zatoce Perskiej zbiera teraz polityczne i ekonomiczne plony.

„Minister spraw zagranicznych Iranu Abbas Aragczi: zezwoliliśmy na przepłyniecie przez cieśninę Ormuz przyjaznym krajom, w tym Chinom, Rosji, Indiom, Irakowi i Pakistanowi” – indyjski dziennik „Hindustan Times” zacytował w ten sposób w czwartek komunikat irańskiego konsulatu w Bombaju w serwisie X.

Dzień wcześniej stałe przedstawicielstwo Iranu przy ONZ zapewniało we wpisie na tej samej platformie społecznościowej, że statki należące do krajów pozostających w poprawnych stosunkach z Iranem korzystają z prawa do bezpiecznego tranzytu przez cieśninę Ormuz. Władze tych państw mają jednak koordynować ruch statków z rządem w Teheranie.

W poniedziałek, 23 marca, dwa indyjskie statki przewożące gaz, Pine Gas i Jag Vasant, przepłynęły przez cieśninę Ormuz. Indyjska prasa spekulowała, czy Iran pobiera opłaty za przepływ tych jednostek.

„Nie są pobierane opłaty za bezpieczny tranzyt indyjskich tankowców z Zatoki Perskiej przez cieśninę Ormuz” – zapewniał w rozmowie z „Indian Express” wysoko postawiony urzędnik w indyjskim rządzie, dodając, że decyzje o ruchu statków są podejmowane na podstawie oceny poziomu bezpieczeństwa.

Dziennik podał, że w Zatoce Perskiej pozostaje 20 statków pod banderą indyjską, w tym pięć gazowców z ponad 230 tys. ton skroplonego gazu ropopochodnego (LPG), dwa gazowce ze skroplonym gazem ziemnym (LNG) i cztery z ropą naftową.

Indie znalazły się w gronie „przyjaznych krajów” Iranu mimo zakrojonej na szeroką skalę współpracy militarnej z Izraelem i znaczącej z USA. Tuż przed wybuchem wojny w Zatoce Perskiej indyjski premier Narendra Modi odbył wizytę w Izraelu. Podpisano wstępne umowy o wartości około 10 mld dolarów.

Premier Modi unikał zajmowania wyraźnego stanowiska w sprawie wojny. Według analizy dziennika „Economic Times” wybrał drogę „strategicznej ciszy” i „dyplomacji za zamkniętymi drzwiami”. „Ludzie często pytają, po której stronie jesteśmy. Moja odpowiedz to: stoimy po stronie Indii. Po stronie interesów Indii. Po stronie pokoju i dialogu” – przytoczył niedawną wypowiedź premiera Modiego „Economic Times”.

„Obecne podejście Indii do rozwijającej się wojny w Zatoce Perskiej kształtują stawki, o jakie grają Indie na Półwyspie Arabskim” – ocenił w „Indian Express” Chilamkuri Raja Mohan, jeden z najbardziej znanych indyjskich ekspertów zajmujących się polityką zagraniczną.

Mohan zwrócił uwagę na wymianę handlową Indii z krajami regionu Zatoki Perskiej o wartości 200 mld dolarów, 9 mln Indusów pracujących w regionie oraz uzależnienie kraju od pochodzących stamtąd surowców energetycznych. Ponad połowa ropy i gazu, importowanych do Indii, przepływa statkami przez cieśninę Ormuz. „Ochrona tych interesów stała się nadrzędnym celem dla Delhi w czasach obecnego kryzysu. To nie jest nieracjonalna kalkulacja” – podkreślił ekspert.

Dlatego Indie udzieliły schronienia irańskiemu okrętowi wojennemu Iris Lavana i jego marynarzom, którzy zawinęli 4 marca do portu w Koczin. Tego samego dnia siły amerykańskie zatopiły u wybrzeży Sri Lanki podobny irański okręt, Iris Dena.

Jednak punktem zwrotnym w relacjach obu krajów podczas wojny miała być bezpośrednia interwencja Modiego u prezydenta Iranu Masuda Pezeszkiana, do której doszło 12 marca. W ciągu kilku kolejnych dni Iran zezwolił na opuszczenie Zatoki Perskiej trzem indyjskim statkom, a w ostatnich dniach – kolejnym dwóm. Indie skorzystały też na tymczasowym zniesieniu embarga na zakup irańskiej ropy – gazowiec z irańskim LPG, przeznaczonym dla Chin, został przekierowany do Indii, co było pierwszym przypadkiem takiego zakupu surowca z Iranu od 2019 r.

Pakistan, drugi przyjazny kraj na liście ministra spraw zagranicznych Iranu, przekazał 25 marca Iranowi 15-punktowy plan pokojowy, przygotowany przez Amerykanów, i zaproponował rozmowy pokojowe w Islamabadzie. „Pakistan mógł się wydawać mało prawdopodobnym mediatorem” – zauważył Michael Kugelman w magazynie „Foreign Policy”.

Sąsiad Indii i Iranu jest zajęty wojną z Afganistanem i podpisał pakt obronny z Arabią Saudyjską, rywalem Iranu w regionie. Pakistańscy dyplomaci nie negocjowali wcześniej w skomplikowanych konfliktach na Bliskim Wschodzie.

„Ale w rzeczywistości rola Pakistanu jako mediatora ma sens: to jeden z niewielu krajów, które mają bliskie powiązania zarówno ze Stanami Zjednoczonymi, jak i Iranem” – podkreślił Kugelman, dodając, że władze Pakistanu utrzymują z oboma państwami kontakty na najwyższym szczeblu rządowym.

W 2025 r. premier Pakistanu Shehbaz Sharif i naczelny dowódca armii Asim Munir wielokrotnie spotykali się z przywództwem Iranu, a z drugiej strony – z amerykańskim prezydentem Donaldem Trumpem.

Prezydent USA nazywa Munira swoim „ulubionym feldmarszałkiem”. Jak wyliczyła telewizja Al-Dżazira, wychwalał publicznie pakistańskiego wojskowego przynajmniej dziesięć razy. „Foreign Policy” spekuluje, że to sam Trump wybrał Munira na negocjatora.

Zabiegi dyplomatyczne Pakistanu miały zostać zainicjowane już w pierwszych dniach wojny, rozpoczętej 28 lutego. Konflikt w sąsiednim Iranie – podczas wojny z Afganistanem – jest szczególnie groźny dla tego kraju, który jednocześnie posiada blisko 30-milionową mniejszość szyicką oraz pozostaje niemal w całości uzależniony od importu surowców energetycznych z krajów Zatoki Perskiej.

Coraz ważniejsza rola Pakistanu jako mediatora w polityce międzynarodowej nie jest w smak Indiom. Jak podał „Indian Express”, minister spraw zagranicznych Indii Subrahmanyam Jaishankar oznajmił podczas spotkania z opozycją, że Indie to nie „dalal”, naród-pośrednik, który biega za innymi krajami, pytając, czy jego usługi są potrzebne.

Paweł Skawiński (PAP)

 

„WSJ”: Trump rozważa wysłanie na Bliski Wschód 10 tys. dodatkowych żołnierzy

Prezydent USA Donald Trump rozważa wysłanie na Bliski Wschód dodatkowych 10 tys. żołnierzy, co pozwoliłoby na rozszerzenie opcji militarnych wobec Iranu – przekazał dziennik „Wall Street Journal”, Rozmieszczenie tych sił wskazywałoby na większe prawdopodobieństwo operacji lądowej na terytorium Iranu – zauważył „Washington Examiner”.

Rzecznik Pentagonu nie odpowiedział na prośbę „WSJ” o komentarz.

– Wszystkie komunikaty dotyczące rozmieszczenia wojsk będą pochodzić z Departamentu Wojny. Jak już powiedzieliśmy, prezydent Trump zawsze ma do dyspozycji wszelkie opcje militarne – oznajmiła w rozmowie z gazetą Anna Kelly, zastępczyni rzecznika prasowego Białego Domu.

Od 28 lutego trwają naloty sił Izraela i USA na Iran. Teheran w odpowiedzi atakuje Izrael i kilka państw regionu Zatoki Perskiej, uderzając zarówno w położone tam bazy amerykańskie, jak i obiekty cywilne. (PAP)

„FT”: ZEA chcą dołączyć do międzynarodowej grupy zadaniowej, by odblokować cieśninę Ormuz

Zjednoczone Emiraty Arabskie chcą dołączyć do międzynarodowej grupy zadaniowej, której celem byłoby odblokowanie cieśniny Ormuz – poinformował w piątek „Financial Times”. Żegluga przez tę cieśninę, którą do światowych importerów płynie jedna piąta światowej ropy i gazu, została zablokowana przez Iran w pierwszych dniach wojny na Bliskim Wschodzie.

ZEA próbują nakłonić dziesiątki krajów do utworzenia „Sił Bezpieczeństwa Ormuzu” w celu obrony cieśniny przed irańskimi atakami i eskortowania statków – poinformował „FT”, dodając, że ZEA doświadczyły większej liczby ataków irańskich niż jakikolwiek inny kraj w regionie, w tym Izrael.

Kilku sojuszników USA oświadczyło, że nie ma w najbliższym czasie planów wysłania statków w celu odblokowania cieśniny Ormuz, odrzucając prośbę prezydenta Donalda Trumpa o wsparcie wojskowe na rzecz utrzymania swobody żeglugi na tym kluczowym szlaku wodnym – przypomniał brytyjski dziennik.

Francja poinformowała w czwartek, że przeprowadziła rozmowy z około 35 krajami, poszukując partnerów i propozycji, dotyczących misji, która służyłaby ponownemu otwarciu cieśniny. Władze w Paryżu zaznaczają jednak, że taka operacja stałaby się możliwa dopiero po zakończeniu wojny amerykańsko-izraelskiej z Iranem.

Zablokowanie cieśniny doprowadziło do gwałtownego wzrostu cen energii i wzbudziło obawy o globalną inflację.

Zjednoczone Emiraty Arabskie pracują również wespół z Bahrajnem nad rezolucją Rady Bezpieczeństwa ONZ, która ma zapewnić mandat każdej przyszłej grupie zadaniowej w cieśninie Ormuz. Wydaje się jednak prawdopodobne, że Rosja i Chiny mogą zawetować taki dokument.

Członkowie Rady Bezpieczeństwa ONZ rozpoczęli negocjacje w sprawie rezolucji, mających na celu ochronę żeglugi handlowej w cieśninie Ormuz i jej okolicach, w tym projektu dokumentu autorstwa Bahrajnu, który upoważniałby do użycia tam „wszelkich niezbędnych środków” – przypomniała agencja Reutera.

Od 28 lutego trwają naloty sił Izraela i USA na Iran. Teheran w odpowiedzi atakuje Izrael i kilka państw regionu Zatoki Perskiej, uderzając zarówno w położone tam bazy amerykańskie, jak i obiekty cywilne. (PAP)

os/ rtt/

Podobne

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Ostatnio dodane