Sędzia federalny zatwierdził sprzedaż Hawthorne Race Course firmie z Delaware za 90 milionów dolarów. Decyzja oznacza prawdopodobny koniec wyścigów konnych na tym torze i ogromne zmiany dla całej społeczności związanej z obiektem.
Na terenie Hawthorne mieszka około 300 osób, w tym dzieci. Ich rodziny pracują przy wyścigach i mieszkają w lokalach znajdujących się nad stajniami. Teraz muszą znaleźć nowe domy i źródło utrzymania.
Właściciele toru wcześniej próbowali znaleźć inwestora, który zachowałby Hawthorne jako obiekt wyścigowy. Nie udało się. Nabywca z Delaware ma inne plany wobec nieruchomości.
Mieszkańcy tracą jednocześnie pracę i dom
Dla części rodzin przeprowadzka oznacza konieczność opuszczenia miejsca, które było ich domem przez wiele lat.
18-letnia Arleth Roman mieszkała w społeczności związanej z wyścigami od piątego roku życia. Najpierw mieszkała w Arlington Park, a później w Hawthorne. Jej rodzice pracują na torze. Po ukończeniu szkoły średniej i przed rozpoczęciem studiów musi teraz znaleźć mieszkanie.
Podobny los czeka 14-letnią Mayę Heins. Jej rodzina planuje przeprowadzkę do Kentucky, gdzie rodzice mają szukać pracy przy innym torze wyścigowym.
Przedstawiciele środowiska wyścigowego podkreślają, że nie chodzi tylko o zamknięcie obiektu. Rozpadnie się również społeczność, która przez lata żyła i pracowała w jednym miejscu.
Problem dotyczy całej branży
Zamknięcie Hawthorne uderza także w właścicieli koni, trenerów, pracowników stajni i inne osoby, których dochody zależały od wyścigów.
Mieszkańcy dzielnicy Backstretch mają dodatkowy problem – wielu z nich nie posiada formalnej historii najmu ani dokumentów potwierdzających dochody. To utrudnia znalezienie nowych mieszkań.
Mimo sprzedaży właściciele Hawthorne złożyli wniosek o terminy wyścigów na przyszły sezon. Nadal posiadają licencję na organizowanie zawodów i liczą na znalezienie partnera, który pozwoliłby kontynuować wyścigi w innym miejscu.
Dla mieszkańców Backstretch czasu jest jednak coraz mniej.







