HomeCiekawostki

Francja: Bojkotuj bojkot, czyli Roman Polański i wielka francuska kłótnia

Francja: Bojkotuj bojkot, czyli Roman Polański i wielka francuska kłótnia

Wyświetlać – nie wyświetlać, bojkotować – nie bojkotować, oglądać – nie oglądać… Nie ma zgody w narodzie. Francuskim. Publiczność podzieliła się w sprawie Romana Polańskiego.

Tak się złożyło, że w tym czasie, gdy na francuskie ekrany wchodził jego najnowszy film „J’accuse” (w Polsce „Oficer i szpieg”, przedpremierowy pokaz odbył się na otwarciu EnergaCameri-mage), dziennik „Le Parisien” opublikował materiał, w który francuska fotografka, Valentine Monnier oskarżyła Polańskiego o gwałt. Miało do niego dojść w roku 1975, w szwajcarskiej posiadłości reżysera. Monnier miała wtedy 18 lat. Dziś, po skandalu Weinsteina i jego dalekosiężnych skutkach, takie oskarżenia nie przechodzą bez echa. Szybko więc pojawiło się hasło bojkotu filmu Polańskiego. „Iść na ten film to jak wygumkować oskarżenia stawiane Polańskiemu” – oświadczyła była socjalistyczna minister do spraw kobiet Laurence Rossignol, dodając, że „człowieka nie da się oddzielić od dzieła”. Dla odmiany obecna pani minister sprawiedliwości Nicole Belloubet stwierdziła, że bojkotu nie popiera.

 

Sprawa dzieli nawet rodziny: Polańskiego broni Nadine Trintignant – reżyserka i scenarzystka, a bojkot popiera jej wnuk, aktor Roman Kolinka. [zdj 40218635 p s] Sprawa roztrząsana jest nie tylko w ministerialnych gabinetach, ale i na lokalnym poziomie. Na przykład władze związku gmin Est Ensemble, tworzonego przez dziewięć miejscowości na wschód od Paryża, ogłosiły, że film Polańskiego nie będzie „programowany” w ich kinach, co jako żywo przypomina zeszłoroczne zabiegi różnych naszych bigotów na urzędniczych stanowiskach, próbujących zablokować pokazy „Kleru”. Ostatecznie Est Ensemble zmieniło zdanie, gdy okazało się, że pomysł nie ma powszechnego poparcia i nie brakuje tych, którzy chętnie apel o bojkot zbojkotują.

 

Bardzo przy tym podobał mi się Stéphane Goudet, szef kina w Montreuil, który na FB wykpił pomysł pisząc: „Bardzo prosimy naszych radnych o listę filmowców, których nie będziemy mieli prawa programować…” i pytał: „Czy przewidziany jest komitet weryfikowania moralności programowanych artystów, skoro indywidualna wolność wyboru widzów nie jest wystarczająca?”. W punkt.  W tym odrzucaniu dzieła po to, by wyrazić dezaprobatę wobec twórcy, jest jakieś sekciarskie szaleństwo. Mamy wycofać z muzeów genialne płótna Caravaggia, bo namalował je awanturnik, nożownik i zabójca? I jeszcze ten moralny szantaż: kto idzie na film, ten rozgrzesza reżysera. Bzdura. Obejrzę ten film i niech nikt mi nie wmawia, że daję w ten sposób dowód przekonaniu, że artystom wolno więcej albo że uznaję Polańskiego za aniola bez skazy, albo że lekceważę dramat seksualnej przemocy wobec kobiet. Nic z tych rzeczy. Nie wystawia się świadectwa moralności kupując bilet do kina. „J’accuse” – Oskarżam” – taki miał tytuł słynny artykuł Emila Zoli, demaskujący aferę Dreyfusa. Filmu jeszcze nie widziałem, więc nie wiem, które wątki tej sprawy Polański zaakcentował. A było w niej wszystko: szukanie wroga, prawdziwe winy i fałszywe oskarżenia, zbiorowa histeria. Nic, czego byśmy nie znali i dziś.

 

W ciągu pierwszego tygodnia po francuskiej premierze, film Polańskiego zgromadził ponad półmilionową widownie i był to najlepszy wynik spośród wszystkich premier w tym okresie i od lat najlepszy wynik filmu tego reżysera we francuskich kinach.

 

aip

COMMENTS