Fala warszawskich ścieków w środę może być już na Pomorzu

Fala warszawskich ścieków w środę może być już na Pomorzu

Prawdopodobnie w środę może dotrzeć w okolice powiatu tczewskiego płynąca Wisłą fala zanieczyszczeń po awarii w Warszawie. Służby zalecają w najbliższych dniach unikanie kontaktu z wodą z rzeki. 

– Zalecamy, by w najbliższych dniach nie kąpać się w wodach Wisły, przestrzegamy przed rekreacją nad brzegiem rzeki np. wędkowaniem, a także pojeniem bydła, poborem wody do nawadniania upraw – mówi Bogusław Pinkiewicz, rzecznik Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie w Gdańsku. Na pewno kilka dni potrwa, zanim zanieczyszczenia dotrą do morza. Wstępnie przyjmujemy, że czoło fali w środę powinno dotrzeć do Tczewa, choć są także informacje, że nastąpi to dopiero w piątek. Fala zanieczyszczeń może przepływać przez Pomorze, wraz z wodami Wisły, od środy do piątku, kiedy znajdzie się w okolicach ujścia do morza (w okolicach Mikoszewa).

 

Dziś, we wtorek 3 września potwierdzono, że czoło fali nieczystości zrzucane do Wisły w Warszawie po awarii oczyszczalni ścieków Czajka, dotarło do Bydgoszczy.

 

– Fala zanieczyszczeń jest rozległa, prawdopodobnie jej czoło może w środę pojawić się na terenach Pomorza – dodaje Pinkiewicz. – Trudno jest ocenić precyzyjnie, kiedy to nastąpi. Mamy bardzo niski poziom wody w Wiśle, w związku z czym fala porusza się powoli. Na pewno kilka dni potrwa, zanim zanieczyszczenia dotrą do morza. Wstępnie przyjmujemy, że czoło fali w środę powinno dotrzeć do Tczewa, choć są także informacje, że nastąpi to dopiero w piątek. Fala zanieczyszczeń kumuluje się obecnie w zbiorniku zapory we Włocławku. Stamtąd będzie stopniowo „wypuszczana” dalej.

 

Badają próbki

 

Woda w Wiśle jest na bieżąco badana na całej długości. Pobrane m.in. w okolicach Bydgoszczy próbki wskazują, że zanieczyszczenia są mocno rozcieńczone. Stężenie szkodliwych substancji jest w tym momencie niskie. – Pomorski Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska wraz z Pomorskim Państwowym Wojewódzkim Inspektorem Sanitarnym prowadzą stały monitoring – informuje w komunikacie gdański Sanepid. – WIOŚ zwrócił się do samorządów, których tereny znajdują się w zasięgu Wisły, o wdrożenie działań kryzysowych w związku z niebezpieczeństwem zanieczyszczenia rzeki. Służby pozostają w pełnej gotowości, a Wojewódzkie Centrum Zarządzania Kryzysowego utrzymuje stały kontakt z powiatowymi centrami zarządzania kryzysowego i na bieżąco monitoruje sytuację.

 

Całkowicie bezpieczna jest w tym momencie woda płynąca z kranów. – Nasze ujęcia wody, zarówno to w Parku Miejskim, jak i na Motławie, są bezpieczne – mówi Marcjusz Fornalik, prezes Zakładu Wodociągów i Kanalizacji w Tczewie. – Wodę pobieramy z pokładów na głębokości od 90 m do 200 m. Co ważne, oddziela je gruba na 60-70 m warstwa nieprzepuszczalna. Na wszelki wypadek, w związku ze spodziewaną falą z ściekami, które płyną z Warszawy do morza, zarządziłem znacznie częstsze badanie wody w punktach ujęć. “Udało się usunąć 90 procent bakterii”. R. Trzaskowski o procesie ozonowania wody w Wiśle: Groźne zastoiska – Obserwujemy m.in. tzw. zastoiska wody, które rzeka tworzy w niektórych miejscach wzdłuż koryta rzeki – dodaje Pinkiewicz. – W tych miejscach, gdzie nie dochodzi do naturalnego rozcieńczania zawartości wody, jest niebezpieczeństwo kumulowania zanieczyszczeń.

 

Co z triathlonem?

 

Na płynącą falę ścieków spoglądają też organizatorzy dużej imprezy sportowej, która w najbliższy weekend odbędzie się w Malborku. Przyjadą tutaj triathloniści z Polski i zagranicy, by m.in. rywalizować w Nogacie w okolicy zamku. Na listach startowych jest około 1700 zawodników. – Sytuacja była bardzo nerwowa, otrzymywaliśmy mnóstwo zapytań od uczestników, czy ścieki dostaną się do rzeki – mówi Marcin Waniewski, dyrektor sportowy Castle Triathlon Malbork.

 

Nogat odgałęzia się od Wisły w okolicy Białej Góry i leniwie płynie w stronę Zalewu Wiślanego. Organizatorzy uspokajają uczestników imprezy, że już w ubiegłym tygodniu śluza w Białej Górze została zamknięta, co uniemożliwia przedostanie się nieczystości do Nogatu. – Mimo to, stale monitorujemy sytuację dotyczącą jakości wody. Co dwa dni wykonujemy badania pod kątem obecności kultur bakterii i do tej pory wszystko jest w porządku – mówi Marcin Waniewski.

 

Gdyby nawet jakimś sposobem doszło do zanieczyszczenia Nogatu, organizatorzy są przygotowani na tą ewentualność. Wówczas zawody odbyłyby się w formule duathlonu. – Rywalizację w wodzie zastąpiłby bieg po zastosowaniu przeliczników dystansu, czyli zawodnicy najpierw by biegli, potem jechali na rowerze i na koniec znów biegli. Na tę chwilę nic nie wskazuje na to, by taka zmiana była potrzebna – dodaje Marcin Waniewski. Byłoby szkoda, gdyby ścieki z Warszawy pokrzyżowały szyki w Malborku, bo najtrudniejszy z dystansów – Ironman, na którym trzeba przepłynąć 3,8 km, przejechać na rowerze 180 km i przebiec maraton, ma w tym roku rangę mistrzostw Polski.

aip



COMMENTS

WORDPRESS: 0