Floryda przeżywa plagę pożarów samochodów elektrycznych po przejściu przez stan huraganu Ian. Gaszenie pożarów „elektryków” może zajmować strażakom nawet kilka godzin – ostrzegał w czwartek jeden z czołowych urzędników Florydy.
Kiedy Sunshine State powoli dochodzi do siebie po przejściu kataklizmu w postaci huraganu Ian, służby przeciwpożarowe zmagają się z pierwszymi, nieoczywistymi skutkami żywiołu. W wyniku rzęsistych opadów w czasie huraganu, wiele samochodów elektrycznych zostało podtopionych. Naruszona wodą instalacja elektryczna następnie doprowadza do pożaru – ostrzegł na Twitterze szef finansów Florydy Jimmy Patronis.
„To nowe wyzwanie, z którym nasi strażacy nie mieli wcześniej do czynienia. Przynajmniej na taką skalę” – napisał Patronis.
„Potrzebne jest specjalne szkolenie i zrozumienie pojazdów elektrycznych, aby zapewnić szybkie i bezpieczne gaszenie tych pożarów” – dodał.
Według Departamentu Energii Stanów Zjednoczonych, w liczbie elektrycznych pojazdów na drogach Floryda ustępuje jedynie Kalifornii, z ponad 95 000 zarejestrowanymi w stanie pojazdami o takim napędzie.
Odbudowa po huraganie będzie kosztowała stan miliardy dolarów – ocenili miejscowi urzędnicy.
Red. JŁ
Trzeba chyba nimi w elektrocieplowniach palic zamiast wegla hahahaha