Warszawa, 04.03.2026. Premier Donald Tusk (P), wicepremier, minister spraw zagranicznych RP Rados³aw Sikorski (3L) i minister sportu i turystyki Jakub Rutnicki (2L) podczas spotkania Zespo³u Koordynacyjnego w sprawie sytuacji na Bliskim Wschodzie, 4 bm. w siedzibie MSZ w Warszawie. (sko) PAP/Radek Pietruszka
Do tej pory 736 Polaków opuściło Egipt, a 800 Jordanię; około 30 pozostało w Izraelu, które będą opuszczać ten kraj – poinformował w środę szef MSZ Radosław Sikorski. W kwestii Zjednoczonych Emiratów Arabskich zaznaczył, że samoloty stamtąd wylatują i – jak dodał – chodzi o to, by wylatywały także do Warszawy.
– Nasza służba konsularna w Egipcie odebrała 736 osób do tej pory, w Izraelu sądzimy, że pozostało już tylko około 30 osób, które jeszcze będą opuszczać ten kraj, a Jordanię opuściło około 800 osób, tylko 300 ostatniej doby, i w zasadzie nie ma już zgłoszeń na tym kierunku – przekazał Sikorski na wstępie środowej konferencji prasowej związane ze spotkaniem z ministrem spraw zagranicznych Chorwacji.
– Nasza konsul w Jordanii spotkała grupę 9 Polaków, którzy właśnie wjechali do Jordanii na wycieczkę krajoznawczą – dodał.
MSZ w ostatnim czasie apelowało do biur podróży, by nie oferowały wycieczek do państw Bliskiego Wschodu, resort zdecydowanie odradzał też podróże do oraz przez te kraje.
Sikorski podkreślił, że coraz bardziej skomplikowana sytuacja jest obecnie w Libanie. – Rozmawiamy na wysokich szczeblach ze Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi. Samoloty z ZEA wylatują i chodzi o to, żeby wylatywały także do Warszawy – zaznaczył.
– Mamy nadzieję, że w najbliższym czasie z Emiratów wyleci około 100 samolotów – powiedział Sikorski, zastrzegając jednocześnie, że sytuacja zmienia się z minuty na minutę.
Stany Zjednoczone i Izrael zaatakowały Iran w sobotę, 28 lutego, zabijając najwyższego przywódcę ajatollaha Alego Chameneia i innych wysokich rangą przedstawicieli władz. Teheran w odwecie przystąpił do ataków m.in. na bazy amerykańskie w regionie, w wyniku czego wiele linii lotniczy anulowało swoje loty. (PAP)
Klimczak: w czwartek lot na Sri Lankę i na Malediwy po polskich obywateli
Minister infrastruktury Dariusz Klimczak poinformował, że na czwartek zaplanowano lot największym dostępnym samolotem Polskich Linii Lotniczych LOT na Sri Lankę, skąd maszyna poleci dalej na Malediwy, aby sprowadzić do kraju polskich obywateli w związku z sytuacją na Bliskim Wschodzie.
– W ramach lotnictwa cywilnego nasz narodowy przewoźnik, Polskie Linie Lotnicze LOT, wspiera małe biura podróży, te o najmniejszym potencjale w sprowadzaniu polskich obywateli do naszego kraju. Na jutro zaplanowaliśmy lot największym w naszej dyspozycji samolotem do Sri Lanki, a dalej na Malediwy i zamierzamy sprowadzić stamtąd naszych obywateli – zapowiedział Klimczak podczas środowego posiedzenia zespołu koordynacyjnego ds. sytuacji na Bliskim Wschodzie.
Minister przypomniał też, że w poniedziałek sprowadzono polskich obywateli, którzy przebywali turystycznie w Izraelu i przemieścili się do Kairu. Zaznaczył, że LOT utrzymuje regularne połączenia z tym miastem cztery razy w tygodniu.
– Jeżeli będzie taka potrzeba, pojawią się kolejni Polacy, którzy będą potrzebowali przetransportować się z tamtego miasta, z tamtego państwa, to także będzie wspierał ich polski narodowy przewoźnik, Polskie Linie Lotnicze LOT – zadeklarował Klimczak.
Dodał, że w miejscach przesiadkowych, m.in. w Indiach, zadysponowano większe samoloty, aby umożliwić powrót większej liczbie pasażerów próbujących dotrzeć do Polski. (PAP)
Szef MSZ: zabiegamy, aby jak największa część spośród stu samolotów, które wylecą z ZEA, przyleciała do Warszawy
Zjednoczone Emiraty Arabskie planują wylot około stu samolotów swoimi liniami w najbliższych dniach; zabiegamy, aby jak największa proporcja z nich przyleciała także do Warszawy – poinformował w środę szef MSZ Radosław Sikorski.
Sikorski przekazał podczas spotkania rządowego zespołu koordynacyjnego ws. Bliskiego Wschodu, że najwięcej polskich obywateli przebywających aktualnie w regionie Bliskiego Wschodu znajduje się w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.
– Emiraty planują w najbliższych dniach wylot około stu samolotów swoimi liniami i zabiegamy o to, aby jak największa proporcja z nich przyleciała także do Warszawy – powiedział szef MSZ.
W kontekście zapowiedzianego lotu do Omanu po Polaków wymagających pomocy medycznej przekazał, że „mamy zgromadzonych na tę minutę 57 osób, z których 55 jeszcze przebywa w Emiratach, a dwie już są w Omanie”.
Poinformował również, że kończy się ewakuacja polskich obywateli z Izraela i Jordanii. – Z obu tych krajów po dobre kilkaset osób zostało wywiezione drogą lądową z pomocą naszych konsuli w jedynym przejściu granicznym w Aqaba (w Jordanii – PAP) do Egiptu. Lotniska w Egipcie są otwarte – Sikorski. (PAP)
Premier do Polaków na Bliskim Wschodzie: proszę pozostać w miejscu bezpiecznym
Do wszystkich tych, którzy dzisiaj są w miejscach bezpiecznych, nic im bezpośrednio nie zagraża i nie mają precyzyjnej informacji, gdzie się udać w celu ewakuacji, proszę pozostać w miejscu bezpiecznym – zaapelował w środę premier Donald Tusk do Polaków znajdujących się na Bliskim Wschodzie.
Szef rządu dodał, że o taki apel zwróciły się do niego osoby zaangażowane w pomoc ewakuacyjną, a realizacja tej prośby „bardzo ułatwi działanie”.
– Ci wszyscy, którzy dzisiaj są w miejscach bezpiecznych, na przykład w hotelach w Dubaju i nic im bezpośrednio nie zagraża i nie mają w tej chwili precyzyjnej informacji, gdzie mieliby się udać w celu ewakuacji, proszę pozostać w miejscu bezpiecznym, jeśli to jest możliwe – mówił premier.
– Mamy informację od wielu ludzi tam na miejscu, że tu sytuacja nie jest zła, i że państwa goszczące wywiązują się ze swojego zobowiązania, by opiekować się ludźmi będącymi tam, także naszymi Polakami – dodał.
Szef rządu zwracając się do Polaków znajdujących się na Bliskim Wschodzie powiedział też, że póki nie mają „precyzyjnej informacji, gdzie się udać – bo tam czeka samolot, autokar, jest miejsce – to bezpieczniej jest z waszego punktu widzenia poczekać kilkadziesiąt godzin, a nawet kilka dni, jeśli będzie taka potrzeba w miejscu bezpiecznym, jeśli w takim się znajdujecie”. – Nie jest to moja rekomendacja, tylko ludzi, którzy tam bezpośrednio są zaangażowani w niesienie wam pomocy – podkreślił premier.
– Nikt z nas nie wie. Nikt z nas – mówię także o premierach, prezydentach innych państw – jak długo potrwa ten konflikt, jakie będziemy przechodzili fazy tego konfliktu, ile państw będzie bezpośrednio w ten konflikt zaangażowanych – przyznał Tusk. Dodał, iż „nic nie wskazuje na to, aby ten konflikt zakończył się w najbliższych godzinach, czy dniach” i w związku z tym „każda wyprawa tam może oznaczać problem dla tych, którzy tam się wybierają”. (PAP)