HomeŚwiat

Europosłowie z „nowej Unii” z różnych opcji przeciwko procedowaniu dyrektywy transportowej

Europosłowie z „nowej Unii” z różnych opcji przeciwko procedowaniu dyrektywy transportowej

Europosłowie krajów Europy Wschodniej z różnych opcji politycznych jednoczą siły przeciwko procedowaniu przez parlament dyrektywy transportowej. Politycy z frakcji ludowców, socjaldemokratów i konserwatystów wzięli udział we wspólnej konferencji prasowej, podczas której przekonywali, że projekt unijnych przepisów jest źle przygotowany, niesprawiedliwy i może zaszkodzić przedsiębiorcom. 

Węgierski europoseł Andor Deli z frakcji ludowców mówił, że brakuje w tej sprawie kompromisu, a parlamentarne komisje od dłuższego czasu ignorują opinie europosłów. – Przez dwa lata próbowaliśmy znaleźć kompromis. Dzieliło nas od kompromisu nawet już jedno lub dwa głosowania. Ale prawda jest taka, że w ciągu ostatnich dwóch-trzech miesięcy nie miałem żadnego kontaktu ze sprawozdawcą. Czy możecie sobie to wyobrazić? – pytał Andor Deli.
Dyrektywa transportowa ma ograniczyć długość kursów kierowców, określić wymaganą liczbę przerw i warunki w jakich kierowcy odpoczywają. Wyrównane mają zostać ich płace, by – w założeniu – przeciwdziałać wyzyskowi pracowników. Zmianom sprzeciwiają się firmy ze wschodu Europy, wedle których wyższe wymagania i koszty doprowadzą do upadku małych i średnich przedsiębiorców.
Bogusław Liberadzki, przedstawiciel europejskich socjaldemokratów, skrytykował zapis, który mówi o tym, że kierowca podczas dłuższego wyjazdu powinien zarabiać odpowiednio do kraju, w którym się znajduje. Jego zdaniem będzie to prowadziło do dyskryminacji biedniejszych krajów. – [Mówią że chcą] równych płac za tę samą pracę. Nie ma takich samych płac w Luksemburgu i Niemczech za tę samą pracę. Płace w Unii Europejskiej są zróżnicowane – mówił Bogusław Liberadzki. Polityk dodał, że zapytał członków komisji, czy jeśli francuski kierowca przejeżdżający przez Bułgarię czy Rumunię będzie zarabiał tyle, co kierowca rumuński czy bułgarski. Odpowiedź – jego zdaniem – brzmiała „nie”.
Dziś w Parlamencie Europejskim miało się odbyć głosowanie w sprawie dyrektywy transportowej, po staraniach europosłów z Europy Wschodniej, którzy do projektu zgłosili 1600 poprawek, głosowanie przełożono jednak na kolejną sesję. Europoseł Kosma Złotowski, z frakcji konserwatystów i reformatorów, odniósł się podczas konferencji do oskarżeń, że europosłowie z Europy Wschodniej dokonali obstrukcji parlamentarnej: – Jeśli ktoś chce nas oskarżyć o obstrukcję… Tak, to była obstrukcja. Obstrukcja jest normalnym, politycznym zagraniem w parlamencie. Nie chcemy, by odbyło się głosowanie nad pakietem mobilności w tej kadencji, więc używamy obstrukcji jako jednej z metod politycznych w parlamentarnej grze – mówił Kosma Złotowski.
Europosłowie z Polski, Bułgarii, Węgier, Litwy czy Łotwy zapowiadają, że również podczas kolejnej sesji europarlamentu będą starali się doprowadzić do zablokowania dyrektywy transportowej, by ostatecznie nie była już procedowana w tej kadencji europarlamentu. O zatwierdzenie unijnych przepisów w sprawie transportu walczą tymczasem między innymi Francja i Niemcy.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/Karol Surówka/Strasburg/mcm/sk

COMMENTS