HomeŚląskie

Dwie nowe kopalnie. W Imielinie i Rybniku protesty. Ludzie się boją [REPORTAŻ]

Dwie nowe kopalnie. W Imielinie i Rybniku protesty. Ludzie się boją [REPORTAŻ]

Dwa miasta, Imielin i Rybnik, małe i duże, mają coś wspólnego. Łączy ich sprzeciw mieszkańców wobec budowy nowych kopalń. Mimo głośnych protestów, które się tam odbywają, wszystko zdaje się być przesądzone. Ale ludzie nie tracą nadziei. Są zdeterminowani i zapowiadają dalszą walkę. Boją się o swoje domy i miejską infrastrukturę.

Zapach świeżo upieczonego chleba unosi się wokół piekarni „Rogal”, która jest naprzeciwko małego rynku w Imielinie. Co rano mieszkańcy przyjeżdżają tu na rowerach, by kupić pieczywo. Tak jak pani Bernadeta, którą spotykam w środku. – Nowa kopalnia? W życiu! Proszę spojrzeć na popęka­ne ulice, na chodniki. Nasze domy też nie wyglądają najlepiej, a nowa kopalnia oznacza tylko większe kłopoty ze zniszczeniami – wylicza. Wsiada z powrotem na rower i odjeżdża w stronę domów, które od rynku dzieli zaledwie krótki chodnik. Spokojne życie mieszkańców mogą zakłócić prace prowadzone pod ziemią, jeśli do budowy nowej kopalni ostatecznie dojdzie. Ludzie nie chcą się na to zgodzić, podobnie jak mieszkańcy Rybnika, którzy sprzeciwiają się budowie kopalni w dzielnicy Paruszowiec.

Fedrowanie pod Imielinem: płytko i w złym miejscu

 

Imielin to małe miasto, mieszka tu niecałe 9 tys. osób. Powierzchnia – zaledwie 28 kilometrów kwadratowych, z czego aż 50 proc. to użytki rolne, a 14 proc. – leśne. Ale jest też jednym z najbogatszych miast regionu, z dochodem 4139,15 zł na mieszkańca, co pozwoliło mu zająć 12. miejsce w rankingu zamożności za 2018 rok. Najbliższa kopalnia to Piast-Ziemowit, ale węgiel wydobywa się też spod miasta. Jest tu szyb wentylacyjny kopalni Ziemowit, na bazie którego Polska Grupa Górnicza chce dostać się do nowego złoża pod miastem. I to właśnie jest powodem buntu mieszkańców.

 

Dziś dużo tu zieleni, domki jednorodzinne z pięknymi ogrodami. Spokojne życie. Miejski zgiełk – choć to i tak nieco przesadzone określenie w tym przypadku – można zauważyć jedynie na rynku, który jest jednak tak mały, że okrążenie go nie zajęłoby dłużej niż minutę. – Właśnie ta spokojna atmosfera jest w Imielinie magiczna. Jest ona jednak zakłócana przez prace górnicze, których efekty w postaci zniszczeń widać na ulicach, dlatego jesteśmy przeciwni powstaniu tutaj nowej kopalni – mówi 75-letni Arnold Żok, który mieszka w Imielinie od urodzenia. Spotykam go przed Urzędem Miasta. Wybrał się akurat na poranny spacer. To samo słyszę od pani Sylwii, która pracuje w pobliskim sklepie.

 

– Moja rodzina jest rozdarta. Mąż pracuje na kopalni i dzięki temu mamy pieniądze na życie, ale prawda jest taka, że choć nasz dom jest przygotowany na wypadek zniszczeń związanych z pracami pod ziemią, to i tak niektóre ściany nam popękały. Nie wiadomo, jak to będzie – mówi. Na pobliskim przystanku autobusowym zaczepia mnie mężczyzna w średnim wieku. To górnik z KWK Piast-Ziemowit. Nie chce się przedstawić. – Praca na kopalni jest opłacalna, ale jakim kosztem? Nasz dom nie wygląda już tak jak kiedyś – przyznaje. – Połowa Imielina jest już wybrana. Od lat 70. kopalnia Ziemowit prowadziła tu wydobycie – mówi Tomasz Lamik ze Stowarzyszenia „Nasz Imie­lin”. Wraz z innymi mieszkańcami działa przeciwko budowie nowej kopalni. – To wydobycie, które oni planują teraz, jest jednak zupełnie inne. Chodzi o fedrowanie na głębokości 170 metrów, a nie 400 czy 600, i to w dziewiczej części Imielina, która nie była eksploatowana – mówi Lamik.

 

Tłumaczy, że znajduje się tam zbiornik strategiczny wody pitnej, który według ekspertyz zostanie zniszczony. – Węgiel można kupić w Rosji czy Mozambiku, ale z wodą tak nie zrobią. Co jest w takim razie ważniejsze? – pyta retorycznie. – Dla nas to kwestia być albo nie być miasta. Oni sami w raporcie oddziaływania na środowisko podkreślają, że z powodu eksploatacji o 6 do 9 metrów zapadnie się miasto – dodaje Alicja Zdziechiewicz ze Stowarzyszenia „Zielony Imielin”, które też działa w tej sprawie.

Mieszkańcy Rybnika piszą listy do premiera Morawieckiego

 

W sprawie budowy kopalń w Imielinie, ale także w Rybniku, ważną rolę ma odegrać tzw. specustawa górnicza. Mieszkańcy tych dwóch miast, do których dołączyli też mieszkańcy Mysłowic i innych miejscowości zagrożonych inwestycjami górniczymi degradującymi środowisko, zawiązali koalicję społeczną „Zielona Transformacja Śląska”. Zbierają podpisy pod listem do premiera, wyrażającym sprzeciw wobec projektu spec­ustawy, która miałaby ułatwić budowę kopalń. – Choć wiceminister energii Adam Gawęda zapewniał publicznie, że specustawa, jeśli zostanie przyjęta, nie będzie dotyczyć terenów w województwie śląskim, więc trzymamy go za słowo – zastrzega Lamik.

 

– Za niedopuszczalne uważamy całkowite wyłączenie obywateli i samorządów z procesu decyzyjnego, wraz z pozbawieniem ich prawa do poddania tej decyzji pod kontrolę niezawisłego sądu – czytamy w liście do premiera. Burza wokół sprawy w Rybniku rozpętała się dzięki grupie „Nie dla eksploatacji złoża Paruszowiec”, którą prowadzi Michał Mroszczak. Każdy, kto chce poprzeć sprawę i podpisać petycję, może ją ściągnąć z tej grupy na Facebooku, podpisać i skontaktować się z grupą na FB lub np. z Radą Dzielnicy. Teraz, jak mówi Zdzisław Kuczma z Rybnickiego Alarmu Smogowego, najważniejszy cel to powstrzymanie specustawy. – Dopóki ta ustawa nie działa, mamy szansę, by kopalnia Paruszowiec nie powstała – mówi. Zarówno w przypadku Rybnika, jak i Imielina, działania mieszkańców popierają władze samorządowe, które także nie chcą nowych kopalń w swoich miastach. Niewykluczone, że rolę w tej walce odegra też młodzież.

 

Taką nadzieję ma chociażby Zdzisław Kuczma. – Liczę na młodzież koncentrującą się wokół Młodzieżowego Strajku Klimatycznego. Wcześniej grupa 30 aktywistów okupowała bank PKO w Warszawie, który miałby finansować budowę kolejnej elektrowni węglowej w Ostrołęce. Większość banków wycofała się z finansowania inwestycji węglowych – wskazuje. Czy tak się stanie? Tomasz Lamik nie ukrywa, że wraz z upływem czasu determinacja mieszkańców maleje. – Jesteśmy gotowi do działania, aczkolwiek widzę, że nie jest to taka determinacja, jaka była na początku. Będziemy jednak walczyć do końca, bo wiemy, że budowa nowych kopalń to nie jest dobra decyzja – mówi.

 

aip

COMMENTS