Dwa lata po wycofaniu systemu ShotSpotter z Chicago wciąż nie wprowadzono technologii, która mogłaby go zastąpić. Kwestia bezpieczeństwa publicznego była przedmiotem obrad komisji Rady Miasta Chicago, podczas których duchowny i działacz społeczny ks. Michael Pfleger ostro skrytykował miejskie władze.
ShotSpotter był systemem wykrywania odgłosów wystrzałów, który automatycznie powiadamiał policję o możliwych incydentach z użyciem broni palnej.
Działacze domagają się powrotu systemu
Podczas posiedzenia komisji głos zabrali mieszkańcy i działacze społeczni, w tym osoby, które straciły bliskich w wyniku przemocy z użyciem broni. Ich zdaniem, jeśli miasto nie posiada skutecznego zamiennika dla ShotSpotter, powinno przywrócić jego działanie.
Ks. Michael Pfleger podkreślił, że dla rodzin ofiar przemocy każda minuta ma znaczenie, a szybsza reakcja służb może decydować o ludzkim życiu.
Burmistrz Johnson powołuje się na wyniki badań
Burmistrz Brandon Johnson wskazał na badanie przeprowadzone przez Uniwersytet Chicagowski, z którego wynika, że po zakończeniu współpracy z ShotSpotter policja w niektórych częściach miasta zaczęła reagować nawet cztery razy szybciej na najpoważniejsze zgłoszenia alarmowe.
Zdaniem burmistrza dane pokazują, że system nie spełniał oczekiwań i nie przyczyniał się do poprawy bezpieczeństwa mieszkańców.
Miasto szuka nowego rozwiązania
Johnson zapewnił, że jego administracja nadal analizuje dostępne technologie i prowadzi proces poszukiwania nowego systemu wykrywania strzałów. Jednocześnie zaznaczył, że nie zamierza wydawać publicznych pieniędzy na rozwiązania, które jego zdaniem nie przynoszą oczekiwanych rezultatów.
Tymczasem krytycy decyzji władz argumentują, że Chicago nadal potrzebuje narzędzia, które pozwoli służbom szybciej lokalizować miejsca, w których dochodzi do użycia broni palnej.