Nie będzie polskich metropolii

Nie będzie polskich metropolii

Rząd nie wyda rozporządzeń potrzebnych do utworzenia metropolii. Chce ustawę znowelizować, bo ważniejszy jest zrównoważony rozwój.

Metropolie lądują w koszu. Rząd nie mówi tego głośno, ale wiadomo już, że do końca kwietnia nie ukażą się rozporządzenia potrzebne, by gminy mogły złożyć wniosek o utworzenie metropolii. Bez rozporządzeń ustawa o związkach metropolitalnych jest martwa. O tym, że rozporządzenia w terminie nie zostaną wydane, mówił wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Jarosław Zieliński na posiedzeniu komisji samorządu terytorialnego. Powiedział, że ustawy nie da się sensownie realizować, ma tyle różnych mankamentów. Kluczowe jest – w ocenie wiceministra – określenie obszarów, które mają wchodzić w skład metropolii. A z tym jest problem biorąc pod uwagę, że wkrótce nowelizowana będzie Koncepcja Przestrzennego Zagospodarowania Kraju 2030.

W ostatni piątek śląski poseł PiS Michał Wójcik powiedział (cytuje go katowicki “Dziennik Zachodni”): “Ta ustawa jest zła. Idzie do kosza”. Powołał się przy tym na ostateczne stanowisko MSWiA w tej sprawie. Wczoraj rozmawialiśmy z Michałem Wójcikiem. – Powiedziałem to jako poseł, co ja uważam, że powinno się z tą ustawą stać – zastrzegł. – Moim zdaniem powinna być napisana od nowa, tyle ma braków. – Rozporządzenia raczej się nie ukażą, to mówi minister – zauważył. Dodał, że sam nie ma żadnych informacji, czy rozporządzenia się ukażą, czy nie. Michał Wójcik stwierdził, że nie wie, czy rząd pracuje nad nowym projektem ustawy metropolitalnej, czy nie. Wiceminister Zieliński ma zastrzeżenia do zapisanego w ustawie wymogu, że na obszarze metropolii powinno mieszkać minimum 500 tys. ludności. Jego zdaniem sprawia to, że ustawa będzie tylko dla kilku metropolii, nie będzie wspierać zasad zrównoważonego rozwoju także poza metropoliami. Sprawa jest więc przesądzona, ale oficjalnego stanowiska w tej sprawie nie ma.

Tymczasem nie tylko Śląsk jak kania dżdżu wygląda rozporządzeń, które pozwoliłyby złożyć wniosek o powołanie metropolii. Bydgoszcz w tej sprawie wysłała na początku marca pismo do ministra spraw wewnętrznych. – Ciągle czekamy na odpowiedź – mówi Łukasz Krupa, pełnomocnik prezydenta Bydgoszczy do spraw utworzenia metropolii bydgoskiej. 30 dni od wysłania pisma jeszcze nie minęło. – Mam nadzieję, że rząd nie zlekceważy samorządów, mieszkańców, prezydenta dużego miasta i odpowiedź dostaniemy – sądzi Krupa. Bydgoszcz w sprawie utworzenia metropolii porozumiała się z 19 okolicznymi gminami, ich rady podjęły uchwały intencyjne w tej sprawie. Podobną drogą poszły Katowice – uchwały intencyjne podjęły 24 gminy. Utworzenie metropolii to także sprawa pieniędzy. W przypadku metropolii bydgoskiej ze składek gmin pochodziłoby 20 mln zł, do tego z budżetu państwa dostalibyśmy 60-70 mln. Na Śląsku stawką jest 200 mln. zł. Działania (a raczej ich brak) rządu sprawią, że od 2017 roku żadna metropolia nie zacznie działać.

Ustawa metropolitalna z samego założenia skierowana jest do największych ośrodków miejskich, które są siłą napędową rozwoju. – Jest bardzo duża presja ośrodków miejskich, by rząd określił się, czy metropolie będą, czy nie i w jakim kształcie – mówi Krupa. – Rząd powinien jasno powiedzieć, w czym jest problem, przyznać oficjalnie, czy pracuje nad nowelizacją, kiedy pokaże projekt. Wtedy sytuacja byłaby jasna. Na razie jest tylko coraz więcej wypowiedzi posłów PiS, że ustawa będzie zmieniana. Nie wiadomo, jakie PiS będzie miał pomysły na zrównoważony rozwój. – Metropolie się sprawdziły. Są kołem zamachowym gospodarki – uważa Krupa. – Ale wiadomo, że PiS inwestuje w wieś, bo tam ma większy i pewniejszy elektorat niż w dużych miastach. W poniedziałek spytaliśmy MSWiA, czy rzeczywiście nie ma zamiaru publikować rozporządzeń określonych w ustawie o związkach metropolitalnych? Czy resort pracuje nad innymi rozwiązaniami, które pozwolą miastom i otaczającym je gminom rozwiązywać wspólne problemy, dotyczące rozwoju, transportu publicznego itp. Czekamy na odpowiedź.

aip



COMMENTS

WORDPRESS: 0