HomeSport

Bayern zdemolował Tottenham w Londynie. Dwie bramki Lewandowskiego

Bayern zdemolował Tottenham w Londynie. Dwie bramki Lewandowskiego

Jeśli tak ma grać w tym sezonie Bayern Monachium, to Robert Lewandowski ma prawo marzyć o najcenniejszym trofeum w Europie. Mistrzowie Niemiec wygrali w Londynie z Tottenhamem aż 7:2, dwa gole strzelił Lewy. Polski napastnik zdobył w tym sezonie 13 bramek w 10 meczach Bayernu.

 

Aż trudno uwierzyć, ale to Spurs jako pierwsi objęli w tym meczu prowadzenie. W 12. minucie gola dla Tottenhamu strzelił Heung-Min Son. Koreańczyk już wcześniej miał dwie znakomite okazje na gola. Trzy minuty później wyrównał Bayern, konkretnie Jushua Kimmich. Reprezentant Niemiec oddał piękny strzał, wcale nie gorszy od tego powyżej autorstwa Roberta Lewandowskiego.

To “Lewy” dał pierwsze w tym meczu prowadzenie Bayernowi. Wtedy bawarczycy rozpoczęli prawdziwe show, a główną rolę grał w nim Serge Gnabry. Niemiecki skrzydłowy strzelił Tottenhamowi aż cztery gole. To również miły moment, dla fanów Arsenalu, bowiem to na The Emirates Gnabry stawiał pierwsze kroki w dorosłym futbolu.

Bayern dokonał prawdziwej demolki na stadionie Tottenhamu. Wygrał aż 7:2. Drugiego gola w tym strzeleckim festiwalu zdołał strzelić również Robert Lewandowski.

Bayern zaskoczył nawet swoich największych fanów, wygrywając w Londynie z Tottenhamem aż 7:2 w 2. kolejce fazy grupowej Ligi Mistrzów. Cztery gole dla mistrzów Niemiec strzelił Serge Gnabry, “tylko” dwa Robert Lewandowski. W internecie już można znaleźć drwiące słowa, że Lewy strzelił wtorkowego wieczoru tyle samo goli, ile przez dziesięć spotkań kadry prowadzonej przez Jerzego Brzęczka. Niestety – są to słowa prawdziwe.

W Bayernie zaliczył fenomenalny start sezonu. Tylko w finale Superpucharu Niemiec nie strzelił gola. Bayern przegrał z Borussią Dortmund 0:2, ale od tamtego momentu zmienił się w doskonała kapelę, która gra same koncerty. Frontmanem mistrzów Niemiec jest oczywiście Lewandowski, który w dziesięciu spotkaniach strzelił już trzynaście goli. – Robert i Harry Kane są w pierwszej czwórce najlepszych napastników na świecie – mówił przed meczem Niko Kovac, trener FCB. Kane trafił tylko z rzutu karnego – Lewandowski popisał się dwoma wspaniałymi trafieniami.

I to drugi gol Lewandowskiego dał mu miejsce w pierwszej piątce najlepszych strzelców Ligi Mistrzów w historii. Polak ma już na koncie 56 trafień w LM. Liczbą goli zrównał się z legendarnym Ruudem van Nistelrooyem. Asystę przy tym golu zaliczył Philippe Coutinho i coś podpowiada, że to nie ostatnie kluczowe podanie, jakie zaserwował Polakowi Brazylijczyk. Niechciany w Barcelonie Coutinho, który uciekł z Liverpoolu i tym samym ominął dwa finały LM, pomoże Lewandowskiemu w wygraniu najbardziej elitarnych rozgrywek w Europie?

Red. MS PolskaPress/AIP

COMMENTS