Przed sądem federalnym w San Francisco trwa proces w sprawie wysłania przez Donalda Trumpa żołnierzy Gwardii Narodowej i piechoty morskiej do Los Angeles latem 2024 roku, celem opanowania niepokojów, które wybuchły tam w związku z egzekwowaniem prawa imigracyjnego przez służby federalne. Reprezentująca stan Kalifornia Meghan Strong oceniła, że żołnierze naruszyli XIX-wieczną ustawę Posse Comitatus Act, zakazującą użycia wojska do egzekwowania prawa cywilnego.
Według władz stanowych wojskowi uczestniczyli w blokadach dróg, kierowaniu ruchem i zatrzymaniach, co – jak podkreśliła mecenas Meghan Strong, reprezentującą Kalifornię – stanowi działania policyjne.
„Rząd chciał takiego pokazu siły militarnej, by każda opozycja wobec ich agendy została uciszona” – stwierdziła prawniczka podczas wtorkowej rozprawy.
Departament Sprawiedliwości USA argumentuje z kolei, że w Los Angeles doszło do „poważnych aktów przemocy”, a obecność żołnierzy miała na celu wyłącznie ochronę funkcjonariuszy federalnych i mienia rządowego, co – zdaniem administracji – stanowi wyjątek od zakazu wynikającego z Posse Comitatus Act.
Decyzję o wysłaniu 700 Marines i 4 tys. żołnierzy Gwardii Narodowej w czerwcu b.r. Donald Trump podjął po wybuchu masowych protestów, a później zamieszek, wywołanych nalotami Urzędu Imigracyjnego (ICE) w powiecie Los Angeles. Ruch ten skrytykował gubernator Gavin Newsom, który jest głównym zwierzchnikiem stanowej Gwardii Narodowej. Finalnie włodarz Złotego Stanu pozwał administrację Trumpa do sądu w związku z użyciem wojska.
Red. JŁ