Ani prezydent, ani prezes Trybunału Konstytucyjnego nie mogą dowolnie decydować, którzy prawidłowo wybrani przez Sejm sędziowie będą orzekać — mówił PAP prezes Naczelnej Rady Adwokackiej Przemysław Rosati. Dodał, że widzi problem dot. podstawy prawnej zarządzenia ws. przerwy w czynnościach służbowych prezesa i wiceprezesa TK.
Mec. Przemysław Rosati w rozmowie z PAP podkreślił, że ma zasadnicze wątpliwości dotyczące podstawy prawnej wydanego w piątek zarządzenia przez sędzię Annę Korwin-Piotrowską w sprawie przerwy w czynnościach służbowych prezesa TK Bogdana Święczkowskiego i wiceprezesa TK Bartłomieja Sochańskiego. Zaznaczył jednocześnie, że wątpliwości te nie oznaczają akceptacji blokowania prawidłowo wybranym sędziom możliwości wykonywania obowiązków.
Rosati ocenił, że na gruncie obowiązujących przepisów Bogdan Święczkowski pozostaje prezesem Trybunału Konstytucyjnego. — To ocena jego statusu prawnego. Moja ocena dotychczasowych działań Bogdana Święczkowskiego i sposobu sprawowania przez niego urzędu jest jednoznacznie negatywna. Działania te przyczyniają się do pogłębiania kryzysu wokół Trybunału — zaznaczył.
Podkreślił, że Anna Korwin-Piotrowska jest sędzią Trybunału Konstytucyjnego i powinna zostać dopuszczona do orzekania. — Prawidłowy wybór sędziego przez Sejm nie może być następnie podważany przez blokowanie mu możliwości wykonywania obowiązków. Ani Prezydent, ani prezes Trybunału nie mogą dowolnie decydować, którzy prawidłowo wybrani przez Sejm RP sędziowie będą orzekać. Przeszkody stawiane na tej drodze wymagają jednoznacznej krytyki — powiedział.
Odnosząc się do zarządzenia Anny Korwin-Piotrowskiej dotyczącego prezesa i wiceprezesa TK, Rosati wskazał, że jego wątpliwości dotyczą zarówno możliwości zastosowania przewidzianego w nim środka wobec sędziów TK, jak i kompetencji osoby, która wydała zarządzenie.
Wyjaśnił, że kluczowe znaczenie ma art. 19 ustawy o statusie sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Przepis ten przewiduje, że w zakresie nieuregulowanym w tej ustawie do praw i obowiązków sędziów TK stosuje się odpowiednio przepisy dotyczące praw i obowiązków sędziów Sądu Najwyższego. — Nie jest to odesłanie do całej regulacji ustrojowej Sądu Najwyższego. Ustawodawca wyraźnie ograniczył jego zakres do praw i obowiązków sędziów. Tymczasem art. 10 ustawy o Sądzie Najwyższym, na który powołano się w zarządzeniu, jest ogólnym przepisem odsyłającym do Prawa o ustroju sądów powszechnych — zaznaczył.
Jak wskazał, sam odsyłający charakter art. 10 nie rozstrzyga jeszcze sprawy. Zasadnicze pytanie dotyczy tego, czy w granicach odesłania z art. 19 można sięgnąć do art. 130 Prawa o ustroju sądów powszechnych i wyprowadzić z niego kompetencję do zarządzenia przerwy w czynnościach służbowych sędziego TK.
— Tak daleko idąca ingerencja w wykonywanie urzędu sędziego wymaga przekonującego uzasadnienia prawnego. Nie wystarczy wskazać kolejnych przepisów odsyłających. Trzeba wykazać, że ich zakres rzeczywiście pozwala zastosować ten konkretny środek wobec sędziego Trybunału Konstytucyjnego — powiedział.
Dodał, że osobnej oceny wymaga art. 30 ustawy o statusie sędziów TK, który przewiduje odpowiednie stosowanie przepisów Prawa o ustroju sądów powszechnych oraz Kodeksu postępowania karnego do postępowania dyscyplinarnego.
Rosati podkreślił, że nawet przy przyjęciu dopuszczalności zastosowania takiego środka, pozostaje odrębne pytanie o kompetencję do jego zarządzenia. — Art. 12 ust. 4 ustawy o organizacji i trybie postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym określa przesłanki zastępowania prezesa. Nie rozstrzyga jednak sam przez się, że osoba powołująca się na to zastępstwo może zarządzić wobec prezesa przerwę w czynnościach służbowych. Dodatkowo art. 130 Prawa o ustroju sądów powszechnych odrębnie reguluje sytuację prezesa sądu. Nie można zatem poprzestać na ogólnym powołaniu się na możliwość zastępstwa — wyjaśnił.
Zaznaczył, że zastępstwo przewidziane w art. 12 ust. 4 jest związane z niemożnością upoważnienia wiceprezesa lub innego sędziego do wykonywania określonych kompetencji. Oceny wymaga więc również to, czy w tej sprawie rzeczywiście wystąpiły ustawowe przesłanki jego uruchomienia. — Widzę zasadniczy problem dotyczący podstawy prawnej zarządzenia, kompetencji do jego wydania i możliwości wywołania wskazanych w nim skutków. Samo sporządzenie i ogłoszenie dokumentu nie przesądza o jego skuteczności prawnej — podkreślił.
Jednocześnie zastrzegł, że prawo musi zapewniać skuteczną reakcję na naruszenia dokonywane przez osoby pełniące funkcje publiczne. — Moje wątpliwości dotyczące zarządzenia nie zmieniają jednoznacznie negatywnej oceny blokowania prawidłowo wybranym sędziom możliwości wykonywania obowiązków. Prezydent i prezes TK również są związani prawem. Nie można dopuścić do sytuacji, w której zajmowane stanowisko staje się ochroną przed odpowiedzialnością. Nikt nie może być ponad prawem — powiedział.
Odnosząc się do wydarzeń z udziałem prezydenta Karola Nawrockiego, Rosati ocenił, że sposób wykonywania przez niego obowiązków powinien służyć powstrzymaniu eskalacji kryzysu. — Zachowanie prezydenta podczas wejścia do Trybunału uważam za nieakceptowalne. Od głowy państwa należy oczekiwać poszanowania niezależności TK oraz działań zmierzających do uspokojenia sytuacji i wykonania obowiązków konstytucyjnych. Prezydent powinien pomagać w rozwiązaniu kryzysu, a nie go pogłębiać — zaznaczył.
Skomentował również sobotnie zarządzenia dotyczące organizacji pracy TK, wydane przez Korwin-Piotrowską i Święczkowskiego.
Sędzia Korwin-Piotrowska zaleciła w nim sędziom TK m.in. wykonywanie obowiązków poza siedzibą Trybunału, a ci sędziowie i pracownicy, którzy zostaną wezwani do siedziby, mają korzystać z wejść wskazanych w komunikatach. Natomiast Święczkowski wyznaczył dni od 3 do 6 listopada wolnymi od pracy dla pracowników TK za zachowaniem wynagrodzenia. Podważył też zarządzenie Korwin-Piotrowskiej.
— Pracownicy Trybunału zostali postawieni w sytuacji niepewności co do tego, kto jest uprawniony do wydawania im wiążących poleceń. Nie powinni ponosić konsekwencji sporu o kierowanie instytucją ani samodzielnie rozstrzygać skomplikowanych zagadnień ustrojowych. Nawet częściowa zbieżność treści dokumentów nie usuwa problemu kompetencji osób, które je wydały. Tak nie powinien funkcjonować żaden urząd — powiedział.
Adwokat wyjaśnił, że należy odróżnić pracodawcę jako jednostkę organizacyjną od osoby uprawnionej do dokonywania za niego czynności z zakresu prawa pracy. Spór dotyczy więc również tego, kto może skutecznie podejmować takie czynności wobec pracowników TK.
Przedstawiając możliwe kierunki wyjścia z kryzysu, Rosati podkreślił, że należy oddzielić działania pozwalające odblokować pracę Trybunału od rozwiązań zapewniających trwałą ochronę jego niezależności. — Pierwszym obowiązkiem jest usunięcie przeszkód uniemożliwiających prawidłowo wybranym sędziom wykonywanie ich funkcji, w tym wykonanie przez prezydenta obowiązków związanych z przyjęciem ślubowania. To jednak nie zastąpi trwałego rozwiązania kryzysu — zaznaczył.
Jako jeden z kierunków wskazał zmianę Konstytucji i ukształtowanie Trybunału z gwarancjami chroniącymi go przed ponownym podporządkowaniem politycznym. Inną propozycją jest zmiana zasad wyboru sędziów TK, obejmująca wprowadzenie większości kwalifikowanej w Sejmie oraz czteroletniej karencji po pełnieniu określonych funkcji politycznych.
— Gdyby temu drugiemu rozwiązaniu miało towarzyszyć odnowienie całego składu Trybunału, przy zachowaniu obecnej Konstytucji, wymagałoby ono dobrowolnej rezygnacji obecnych sędziów. Nie można przedstawiać zmiany ustawy jako wystarczającej podstawy do przerwania ich konstytucyjnych kadencji — podkreślił.
Dodał, że wypracowanie trwałego rozwiązania wymaga konstruktywnego dialogu, odpowiedzialności za państwo i gotowości do odstąpienia od doraźnych korzyści politycznych. — Społeczeństwo potrzebuje Trybunału, którego niezależność będzie chroniona bez względu na to, kto wygrywa wybory. Obywatel musi mieć pewność, że jego prawa są ważniejsze od interesu każdej kolejnej większości — powiedział Rosati.
W piątek, 30 października wieczorem, przedstawiciele grupy wybranej w tej kadencji Sejmu na sędziów TK przekazali informację, że Anna Korwin-Piotrowska jako najstarszy stażem sędzia została kierującą Trybunałem Konstytucyjnym i wydała zarządzenie o przerwie w czynnościach prezesa TK Bogdana Święczkowskiego i wiceprezesa Bartłomieja Sochańskiego. Korwin-Piotrowska poinformowała wówczas, że wraz z sześciorgiem innych osób wybranych w tej kadencji na sędziów TK przebywają w siedzibie Trybunału.
Przed siedzibą TK nasilił się wówczas protest. Przed siedzibę TK przyjechał wtedy m.in. Bogdan Święczkowski, który oświadczył, że jako prezes TK jest jedynym administratorem budynku Trybunału, a „wszelkie decyzje podejmowane przez uzurpatorów są bezprawne od początku do końca”.
Komenda Stołeczna Policji poinformowała wówczas, że funkcjonariusze realizują czynności ustawowe na terenie siedziby TK, w związku z informacją przekazaną przez Annę Korwin-Piotrowską o możliwości wystąpienia zagrożeń dla życia lub zdrowia sędziów i pracowników TK.
W związku z sytuacją w TK prezydent Karol Nawrocki przerwał podróż do Senegalu i w piątek późnym wieczorem wrócił do Warszawy, spotkał się m.in. z I prezesem Sądu Najwyższego Zbigniewem Kapińskim, a następnie przyjechał do siedziby TK. W sobotę nad ranem prezydent wydał oświadczenie mówiące m.in., że „doszło do naruszenia porządku konstytucyjnego RP i siłowego przejęcia konstytucyjnego organu państwa”. Prezydent zwołał wówczas pilne konsultacje polityczne – w Pałacu Prezydenckim odbywały się rozmowy przedstawicielami klubów i kół parlamentarnych, z wyjątkiem klubów KO i Lewicy.
W sobotę wieczorem orędzie wygłosił premier Donald Tusk, który powiedział m.in., że Sejm obecnej kadencji „wybrał nowych sędziów, którzy złożyli ślubowanie”, ale prezydent Karol Nawrocki go od nich nie odebrał, prezes TK Bogdan Święczkowski uniemożliwiał im podjęcie pracy, a „kiedy po wielu tygodniach cierpliwego wyczekiwania postanowili podjąć swoje obowiązki (…), zostali zaatakowani”. Dodał, że policja „chroniła Trybunał przed napastnikami”.
Premier stwierdził też, że „atak na Trybunał Konstytucyjny i jego sędziów to kolejna odsłona procesu niszczenia rządów prawa w Polsce przez PiS i prezydentów Andrzeja Dudę i Karola Nawrockiego”, a „państwo musi być silne i zdolne do egzekwowania sprawiedliwości”.
Marta Stańczyk (PAP)




