Włochy: Koniec pomocy dla Ukrainy? „Rząd Meloni wycofuje się z frontu koalicji chętnych”

Popularne

W piątym roku wojny Rosji przeciwko Ukrainie zarysowują się wyraźne podziały we włoskiej koalicji rządowej i ugrupowaniach opozycyjnej centrolewicy w kwestii dalszej pomocy wojskowej dla Kijowa. O stałym poparciu dla Ukrainy zapewnia premier Giorgia Meloni, ale musi mierzyć się ze sceptycyzmem w kwestii dostaw broni.

Szefowa rządu utrzymuje niezmienną linię i mówi o niewzruszonym, pełnym wsparciu dla Ukrainy. Podkreśla, że konsekwencja Włoch w tej sprawie jest kluczowa dla ich pozycji międzynarodowej oraz bezpieczeństwa.

Jak stwierdziła podczas konferencji prasowej w środę, jeśli w sprawie Ukrainy Włochy chcą odgrywać ważną rolę, muszą dalej mieć jasne stanowisko.

Na rok przed wyborami parlamentarnymi Meloni wykluczyła współpracę polityczną z ugrupowaniami sprzeciwiającymi się pomocy dla Ukrainy.

Rząd pracuje obecnie nad 13. pakietem pomocy wojskowej dla Ukrainy. Tak, jak w przypadku wszystkich poprzednich, szczegóły nie są ujawniane. Według mediów wartość tego wsparcia to około 3 mld euro. Dziennik „La Repubblica” podał na początku września, że pomoc ma obejmować m.in. nowoczesne systemy obrony powietrznej, pociski oraz siedem systemów radarowych.

Pakiet pomocowy ma zostać formalnie przyjęty przed końcem roku.

W sierpniu „La Repubblica” oceniła, że doszło jednak do zmiany stanowiska rządu centroprawicy. Tak zinterpretowała oświadczenie wydane po obradach tzw. koalicji chętnych, czyli krajów wspierających Ukrainę. Na tym forum Meloni mówiła tylko o wysłaniu pomocy humanitarnej w postaci generatorów prądu.

Rzymska gazeta stwierdziła, że to oznacza, iż „rząd Meloni wycofuje się z frontu koalicji chętnych”. „Nasz kraj nie wydaje się gotowy, by zrobić cokolwiek konkretnego, by powstrzymać deszcz rakiet i dronów, które każdego dnia powodują ofiary w Kijowie i innych miastach” – ocenił publicysta dziennika.

„Jesteśmy o dwa kroki za Francją czy Wielką Brytanią, zatrzymując się na linii pomocy humanitarnej. Taka postawa grozi nam wykluczeniem z wielkiego meczu o europejską obronność, w którym Francja, Wielka Brytania i Niemcy odgrywają wraz z Polską rolę liderów” – dodał.

Włoscy komentatorzy są zgodni, że taka ostrożność w deklaracjach strony rządowej jest podyktowana koniecznością utrzymania spójności koalicji, która zmaga się z antywojennymi naciskami ze strony Ligi wicepremiera Matteo Salviniego. Ugrupowanie to sprzeciwia się udzielaniu dalszej pomocy militarnej Ukrainie.

Poza tym centroprawicy rośnie konkurencja ze strony prawicowego ugrupowania Futuro Nazionale emerytowanego generała Roberto Vannacciego, który jeszcze bardziej stanowczo sprzeciwia się zwiększaniu wydatków na obronność i wspieraniu Ukrainy.

Partia założona w lutym bieżącego roku przez byłego generała, który opuścił Ligę, ma w najnowszych sondażach około 8 proc. poparcia. Formacja, opowiadająca się także za masowym odsyłaniem nielegalnych imigrantów, w większości badań wyprzedza już koalicyjną Forza Italia stając się czwartą siłą polityczną we Włoszech.

Zwolennikiem stanowczej postawy wobec Rosji jest lider Forza Italia, szef MSZ i wicepremier Antonio Tajani. Po niedawnym ataku dronowym na pociąg na Ukrainie, tuż przy granicy z Polską, Tajani stwierdził w wywiadzie radiowym, że „Rosja wysyła sygnały, dopuszcza się prowokacji, testuje reakcje Zachodu”.

Wyraził opinię, że „w tym przypadku należy być zawsze stanowczym, bo Rosja nie może kontynuować tej agresji”.

Jednocześnie zaznaczył, że nie należy też stracić „zdolności” do „mediacji i dialogu”.

– Oczywiście Rosji nie podoba się stanowcza postawa Włoch w obronie Ukrainy – dodał szef dyplomacji i wyraził przekonanie, że linia ta musi być kontynuowana przez centroprawicę.

Ale Tajani stwierdził też, że „kiedy konflikt się zakończy, wszyscy mamy nadzieję, że będzie można przywrócić normalne relacje, także z Federacją Rosyjską”.

Zdecydowanie mniej stanowczy w kwestii dalszego wspierania Ukrainy jest drugi wicepremier Matteo Salvini. Do wybuchu wojny Rosji przeciwko Ukrainie lider Ligi był zwolennikiem Władimira Putina, o czym przypominają mu polityczni przeciwnicy.

Polemikę wywołało niedawne spotkanie Salviniego, będącego również ministrem infrastruktury i transportu, z włoskimi przedsiębiorcami działającymi w Rosji. Spotkanie, które odbyło się w Mediolanie, pochwalił uczestniczący w nim ambasador Rosji we Włoszech Aleksiej Paramonow.

Liga Salviniego wyjaśniła w komunikacie, że chciał on „bezpośrednio wysłuchać potrzeb i trudności, z jakimi setki włoskich przedsiębiorstw zmagają się z powodu konfliktu i jego konsekwencji gospodarczych”. W Rosji działa obecnie około 300 włoskich firm.

Komentując to spotkanie ambasador Rosji ocenił w oświadczeniu w serwisie Telegram, że „oznacza to początek powrotu włoskiego establishmentu do realizmu, pragmatyzmu i zdrowego rozsądku”.

Salvini powiedział w radiu RAI: – W tych latach zawsze broniliśmy zaatakowanego kraju, ale uparcie uważamy, że trzeba przygotowywać pokój bardziej niż kontynuować wojnę. Trzeba nalegać w kwestii pokoju.

– Pewne jest to, że jest ktoś w Europie, kto ma interes w tym, aby wojna trwała, żeby sprzedać broń produkowaną w fabrykach, które już nie produkują samochodów z powodu unijnego Zielonego Ładu – dodał Salvini, który przy tej okazji udzielił też wywiadu rosyjskiej oficjalnej agencji TASS i telewizji.

Lider koalicyjnej partii w rządzie Meloni sprzeciwia się obecnie dalszym dostawom broni dla Ukrainy. Salvini ocenił, że kolejne pakiety uzbrojenia nie zakończą wojny, lecz mogą „podsycać korupcję w Kijowie” oraz przedłużać konflikt.

Broniąc spotkania Salviniego z włoskim biznesem działającym w Rosji, Meloni powiedziała dziennikarzom, że była to „najbardziej naturalna rzecz na świecie”. Zaznaczyła, że obecność rosyjskiego ambasadora nie wydaje jej się czymś dziwnym.

Zupełnie inaczej zinterpretowała to „La Repubblica” pisząc: Salvini „znów naciskał na normalizację relacji gospodarczych z Moskwą, zaczynając od kwestii gazu i to bez konsultacji z Meloni. To posunięcie wymierzone zarówno w międzynarodowe układy sił, jak i w konkurencję, która pojawiła się na prawo od Ligi i która wywraca całą koalicję”.

W prasie pojawiły się w związku z tym wydarzeniem opinie, że na poziomie geopolitycznym Liga odczuwa coraz większą konkurencję ze strony ruchu Futuro Nazionale Roberto Vannacciego, który otwarcie proponuje zniesienie sankcji wobec Rosji i powrót do importu rosyjskiego gazu. Były generał, jak zaznaczono, wyraża nastroje wciąż żywe w elektoracie Ligi.

Najostrzej wypowiedział się lider centrolewicowego, opozycyjnego ugrupowania Azione, Carlo Calenda, który napisał na portalu społecznościowym: „Podczas gdy włoskie myśliwce broniły europejskiego nieba przed wtargnięciem rosyjskich dronów, zdrajca ojczyzny Salvini opuszczał spodnie przed Putinem. Robił to tak wiele razy, że zdążył już zużyć zarówno spodnie, jak i wyczerpać cierpliwość Włochów”.

Opozycyjna centrolewica, która od miesięcy próbuje stworzyć wspólny blok lub przynajmniej zawrzeć bliską współpracę przed wyborami w 2027 roku, nie ma wspólnego stanowiska w kwestii dalszej pomocy wojskowej dla Ukrainy.

Podziały są również w największej sile opozycji, Partii Demokratycznej (PD), która pozostaje proukraińska, a jej kierownictwo opowiada się za dalszymi dostawami broni. Jednocześnie część jej elektoratu i działaczy domaga się zakończenia wysyłania uzbrojenia i przejścia do negocjacji.

Wyzwanie PD rzucił Ruch Pięciu Gwiazd, na czele którego stoi były premier Giuseppe Conte. Z zapowiedzi polityków tego ugrupowania wynika, że nie zagłosuje ono więcej za wysłaniem broni dla Ukrainy i takie stanowisko przedstawi również podczas rozmów na temat przedwyborczego sojuszu opozycji.

Formacja ta podkreśla, że dyskusji nie podlega pomoc dla ukraińskiej ludności, ale, jak zaznaczają politycy w wypowiedziach dla mediów, „podsycanie wojny nie przyniesie nikomu żadnej korzyści”.

Z Rzymu Sylwia Wysocka (PAP)

Podobne

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Ostatnio dodane