Mundial 2026 : Meksykańska fiesta zawładnęła Los Angeles w dniu otwarcia turnieju

Popularne

Nie tylko w Meksyku świętowano w czwartek triumf reprezentacji gospodarzy w meczu otwarcia piłkarskich mistrzostw świata – zwycięstwo 2:0 nad RPA. Również na północ od granicy, w Los Angeles, kibice „El Tri” hucznie uczcili rozpoczęcie imprezy, zamieniając miasto w meksykańską fiestę.

Los Angeles jest największym w USA skupiskiem imigrantów z Meksyku i ich potomków w Stanach Zjednoczonych. I w czwartek było to wyraźnie widać. Zielone koszulki, sombrera, flagi, a nawet peruki było widać w całym mieście, na ulicach, w sklepach czy samochodach jeszcze na długo przed rozpoczęciem meczu otwarcia amerykańskiego mundialu.

Jeszcze przed południem lokalnego czasu, kiedy zabrzmiał pierwszy gwizdek mistrzostw, na ogromnym stadionie Los Angeles Memorial Coliseum – miejscu igrzysk z 1932 i 1984 roku – zgromadziły się tysiące widzów, by oglądać mecz na wielkich telebimach. Na dni przed meczem sprzedane zostały wszystkie bilety.

Kiedy już w dziewiątej minucie meczu Julian Quinones wbił pierwszego gola imprezy, tłum wpadł w ekstazę, a w górę poleciały sombrera, czapki, jak i obfite ilości piwa. Podobnie świętowano w 10 innych strefach kibica, jakie zorganizowały władze Los Angeles w różnych miejscach rozległej aglomeracji, a także w barach, domach, czy nawet w sklepach.

– To jest takie piękne. Ludzie z tak wielu krajów łączą się razem, świętują niezależnie od tego, czy się przegrywa, czy wygrywa. Jesteśmy tu po prostu, by się dobrze bawić – powiedziała Taylor, mieszkanka Inland Empire, zachodnich rubieży. Tak jak wielu obecnych tam kibiców, mimo że urodziła się i wychowała w Kalifornii, to Meksyk jest jej pierwszą drużyną.

– Moja mama jest z Meksyku, z Guadalajary. Jesteśmy Meksykankami, Latynoskami. Jesteśmy pierwszym pokoleniem imigrantów, musimy reprezentować (nasz kraj) – mówi (…) Ale jesteśmy też stąd – Mam też koszulkę USA. Więc jazda Meksyk, jazda USA! – powiedziała Michelle.

Podobnie jak wielu innych fanów obecnych na stadionie, mistrzostwa będą oglądać w telewizorze i strefach kibica.

– Chciałem zdobyć jakieś bilety, ale wszystko już wyprzedane. Więc to jest najlepszy sposób, by cieszyć się tymi mistrzostwami – komentuje Junior, mieszkaniec Kalifornii pochodzący z Jalisco w Meksyku. Pytany o to, czy atmosfery mistrzostw nie psują wiadomości o niewpuszczaniu kibiców – a nawet i sędziów – przez służby imigracyjne – odpowiada, że „nie można dogodzić wszystkim”.

– Ale cholera, powinniśmy to zrobić lepiej. Jako Stany Zjednoczone, będąc gospodarzem… Oni wiedzieli, że wszyscy tu przyjadą, więc powinni to zrobić dużo, dużo lepiej – dodał.

Podobnego zdania są Matt i Megan, norwesko-amerykańskie małżeństwo ubrane w koszulki reprezentacji Norwegii, które jednak przyszło na stadion kibicować Meksykowi. Kontrowersje nie przeszkadzają się im dobrze bawić.

– Całe miasto tętni. Nawet w metrze wszyscy śpiewali i skandowali. Dostaliśmy prysznic z piwa, wszyscy są szczęśliwi (…), ale wiemy, że wiele (złego) się dzieje wokół – mówi Megan. – Chciałbym, żeby było łatwiej (z wjazdem kibiców), nie powinno być takich restrykcji. Tu powinno chodzić o jedność i świętowanie – dodają oboje.

Miasto tętniło jeszcze godziny po ostatnim gwizdku. Pod stadionami i w centrum Los Angeles rozlegały się śpiewy, kibice tańczyli, wymachiwali flagami, grali w piłkę – ze sobą, a nawet z miejscowymi policjantami. Być może to przedsmak tego, co wydarzy się w piątek miejscowego czasu, kiedy swój pierwszy mecz rozegra reprezentacja Stanów Zjednoczonych.

Z Los Angeles Oskar Górzyński (PAP)

Podobne

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Ostatnio dodane