Lech Poznań w sobotę sięgnął po 10. tytuł mistrza Polski, ale też w zakończonym sezonie zanotował rekordową frekwencję. Mecze na Enea Stadionie średnio oglądało 31 066 widzów, co jest najlepszym wynikiem w piłkarskiej ekstraklasie w tym stuleciu.
W trakcie 17 meczów ligowych na trybunach poznańskiego stadionu pojawiło się 528 116 widzów, co daje średnią 31 066 na mecz. Tak imponującego wyniku nie zanotował żaden klub nie tylko w 21. wieku, ale w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat. W poprzednim, także mistrzowskim sezonie wszystkie spotkania przy ul. Bułgarskiej obejrzało 492 097 widzów, co dało średnią – 28 947 na mecz.
Znakomity wynik „Kolejorza” to efekt m.in. wypełnionych trybun w trzech ostatnich spotkaniach. Pojedynki Lecha z Arką Gdynia i Wisłą Płock obejrzało ponad 41,5 tys., a z Legią Warszawa – 40 810. Blisko kompletu było podczas jesiennego meczu z Pogonią Szczecin – 39,5 tys. Pojemność Enea Stadionu wynosi 42 837.
Z drugiej strony warunki atmosferyczne, niezwykle mroźna zima na początku roku, nie zachęcały kibiców do przychodzenia na stadiony. Lech także to odczuł, pod koniec stycznia spotkanie z Lechią Gdańsk obejrzało niespełna 18 tysięcy widzów, a nieco późniejsze starcie z Piastem Gliwice tylko 14 638 – to był najgorszy wynik poznańskiego klubu w tym sezonie.
W zestawieniu frekwencji ekstraklasy poznański klub wyprzedził Legię Warszawa, której mecze na żywo łącznie obejrzało 398 790 kibiców (średnia 23 458 na mecz). Na trzecim miejscu z minimalnie gorszym wynikiem uplasował się Górnik Zabrze – spotkania wicemistrzów kraju zgromadziły na trybunach 398 394 osób (średnia 23 435).
Na przeciwległym biegunie uplasował się Bruk-Bet Termalica Nieciecza z łącznym wynikiem 64 455, co daje średnią 3791 widzów na mecz.
W sezonie 2025/26 wszystkie spotkania ekstraklasy obejrzała rekordowa widownia – 4 131 831 osób. (PAP)
Kibice Lecha do późnych godzin nocnych świętowali mistrzostwo
Kilkadziesiąt tysięcy kibiców świętowało w stolicy Wielkopolski mistrzostwo Polski wywalczone przez piłkarzy Lecha. Zabawa rozpoczęła się krótko po ostatnim meczu z Wisłą Płock (2:2) na Enea Stadionie, a potem przeniosła się na Międzynarodowe Targi Poznańskie.
„Kolejorz” wywalczył 10. tytuł w historii, ale mistrzostwo zapewnił sobie już przed tygodniem wygrywając w Radomiu 3:1. Dzięki temu, klub mógł już wcześniej przygotować się do mistrzowskiej fety.
Podobnie jak przed rokiem, drużyna po oficjalnej ceremonii dekoracji na stadionie, wsiadła na odkryty autokar, który wolnym tempem ruszył na targi. Przejazdowi towarzyszyli kibice, którzy odpalali race i fajerwerki, a miasto wyglądało jak w noc sylwestrową. Na ulicach wszędzie pobrzmiewały okrzyki „mistrz, mistrz +Kolejorz+”.
Na targach już od 21 zbierali się pierwsi fani, o oprawę muzyczną zadbali DJ-e, a klub przygotował materiały multimedialne. Zanim piłkarze pojawili się na specjalnie przygotowanej scenie, Plac Marka wypełnił się kibicami po same brzegi. Według różnych szacunków, w zabawie brało udział ok. 30 tysięcy osób.
Potem było wspólne śpiewanie, a kibicowską przyśpiewkę zaintonował nawet stonowany zazwyczaj trener Niels Frederiksen. Duńczyk po raz drugi z rzędu poprowadził Poznaniaków po mistrzowski tytuł, a w piątek przedłużył kontrakt na dwa kolejne sezony.
Głos zabrał także m.in. prezes i współwłaściciel Lecha Piotr Rutkowski. W przeszłości nie miał zbyt wielkich notowań wśród kibiców, w końcu i on doczekał się podziękowań.
– Mieliśmy trudne lata za sobą. Chciałbym podziękować wam za to, że byliście z Lechem na dobre i złe – powiedział sternik klubu.
Po ponadgodzinnej zabawie i wspólnym śpiewaniu piosenek, piłkarze udali się na uroczystą kolację, a kibice jeszcze do późnych godzin nocnych celebrowali sukces swojej drużyny.(PAP)