80-letnia Mary Fong Lau z Kalifornii została oskarżona o spowodowanie śmiertelnego wypadku w San Francisco w 2024 roku, w którym zginęła czteroosobowa rodzina. Kobieta jechała ok. 70 mph, gdy jej auto wjechało na chodnik i uderzyło w budynek i pieszych oczekujących na przystanku autobusowym.
W wypadku zginęli Diego Cardoso de Oliveira (40 lat), Matilde Moncada Ramos Pinto (38 lat) oraz dwoje ich małych dzieci. Najmłodsze zmarło po kilku dniach walki na Oddziale Intensywnej Opieki Medycznej.
Feralnego dnia rodzina czekała na przystanku Muni Metro Portal Station, skąd autobus miał zabrać ich do San Francisco Zoo. W pewnym momencie z drogi na chodnik zjechał z ulicy Ulloa Street pędzący 70 mil na godzinę i jadący pod prąd samochód Lau. Większość czteroosobowej rodziny zmarła na miejscu. 80-latce nic poważniejszego się nie stało.
Po wypadku kobieta zaczęła w podejrzany sposób operować swoim majątkiem – sprzedała jego część, a nieruchomości przeniosła do nowej spółki. Rodzina zarzuciła wówczas Lau próbę uniknięcia potencjalnej odpowiedzialności finansowej za zdarzenie. Sprawę opisywały lokalne media.
Ostatecznie Lau zmieniła swoje zeznania na nieprzyznanie się do winy i zrezygnowała z udziału w procesie. Sędzia Sądu Najwyższego San Francisco Bruce Chan zapowiedział, że pomimo oczywistej winy Lau nie zastosuje wobec niej surowszego wyroku niż 2-3 lata dozoru kuratorskiego. Zdaniem Chana, ze względu na zaawansowany wiek Lau kobieta nie powinna trafić do więzienia, gdyż „mogłaby tam umrzeć”. Sędzia argumentował także, że kobieta nie była wcześniej karana i okazała skruchę. Stanowisko Chana skrytykowała prokuratura, domagając się surowszego podejścia do oskarżonej.
Red. JŁ